WALDEMAR   KONTEWICZ





  PODLOGA
POD  

                                                                                         Jadwidze R.

"Wszelkie cialo jest jak trawa, a caly
wdziek jego – jak polnego kwiatu.
Trawa usycha, wiednie kwiat, gdy na nie
wiatr Pana powieje."

                                                Izajasz 40: 7-8

Stolarstwo to szacowny zawod
Sam Joszua byl ciesla tegim
Choc poza krzyzem nie przetrwaly
Zadne inne drewniane artefaksy

Przynamniej raz w zyciu
Kazdy z nas bierze mlotek i kilka gwozdzi
Aby przybic swoj ziemski byt na amen
Albo lupnac w palec przez pomylke

Skaleczylem oba kciuki
Gdy zrywalem drewniana podloge
W domu z czerwonej cegly
Ktory kupilem od wdowy
Po kanadyjskim zolnierzu poleglym
W francuskiej Normandii w 1944 roku

Kiedy usuwalem jesionowe klepki
Spod klebow kurzu i spiralnych ostruzyn
Wychynal fioletowy wiersz
Pisany chemicznym olowkiem
Niczym sredniowieczny palimpsest:

Wiosna do Toronto nie chce przyjsc w tym roku
Nawet wiewiorki nie kradna cebulek tulipanow
Angielski orzech
Posadzony przez ojca po Pierwszej Wojnie
Ociaga sie w szarym kolorze kruchych konarow
Zieleni na lekarstwo zycia jakby mniej kazdego dnia

Zakladamy podloge z sasiadem
Ktory wywija mlotkiem i laubzega jak poeta piorem
Obydwaj mamy wiosenne karty poborowych
(Gianmarco – nasz listonosz zartuje ze teraz "Hitler kaput!")
Moja mloda zona jest brzemienna jak paczek rozy
I jest mi jej zal Ciekaw jestem mojego pierwszego
Nienarodzonego dziecka wciaz spoznionej wiosny
i co wyrosnie ze zrebaka ktory biega po lakach za domem
wierzgajac kopytami mocniej niz parowoz czerwonym tlokiem

Wyjezdzam tam skad wracaja nieliczni
Prosi sie odkrywce tego wiersza
O zlozenie holdu zyciu

John Colbourne
Toronto, Bloor Street West
Kanadyjski szeregowy
Idacy na wojne w 1944 roku
Ktorej nigdy nie sprowokowal


Z kuzynem z Polski ktory wywija mlotkiem
Niczym poeta palcami po klawiaturze komputera
Zakladamy nowe klepki w domu z czerwonej cegly
Ktory sprzedajemy mlodemu Rosjaninowi –
Emigrantowi z bablowskiej Odessy

Odnajduje w rupieciach osnutych gruba pajeczyna
Chemiczny olowek zatemperowany na sztorc
Slinie go z wprawa niczym wziety rzemieslnik
I inkrustuje kilka slow na debowym legarze
Dzwigajacym nowa podloge:

Po zamachu na cala ludzkosc
I wymordowaniu potomkow Joszuy
Wiosna nie przyjdzie tak szybko
Angielski orzech w ogrodzie
Trzeszczy ze starosci
Ludzie szukaja polaczenia
Komputerowego z Hadesem
Zrebaki wierzgaja kopytami w ZOO
A czlowiek zastanawia sie
Jak jeszcze inaczej mozna zniszczyc zycie
Niz bomba atomowa w Hiroszimie
I Cyklonem B w Auschwitz
Parowozy wyjechaly do muzeum
Zielone laki kwitna w kolorowych ksiazkach
Zapach siana na ostrewkach pozostal
W wspomnieniach z polskich Bieszczad

Prosi sie odkrywce tego wiersza
O zlozenie holdu zyciu

Waldemar K.
Milujacy pokoj w 2002 roku
Na Bloor Street West
W Toronto

Ostatnie uderzenia mlotkiem
W stalowe helmy gwozdzi
I debowe klepki beda scierac sie
Do nastepnej przeprowadzki








WALDEMAR   KONTEWICZ






  THE FLOOR
UNDER  

                                                                                                  To Jadwiga R.
"All men are like grass,
and all their glory is like the flowers of the field.
The grass withers and the flowers fall,
because the breath of the LORD blows on them."

                                                               Isaiah 40: 7-8

Carpentry has been a renowned profession for centuries
Even Joshua was a distinguished carpenter
However his only woodwork that has survived
Is the Cross

At least once in our life time
Everyone of us takes a hammer and nails
To fasten our life for God
Or to miss and hit a finger by accident

I cut both of my thumbs
Tearing down a hardwood floor
It was in my red brick house
Which I bought from a widow
Of a Canadian soldier
Who was killed in Normandy France in 1944

I was removing the aspen boards
When all of a sudden from under the clouds of dust
And spiral shavings emerged a violet poem
As if an ancient palimpsest
Written with a carpenter's pencil:

Spring doesn't want to come to Toronto this year
Even the squirrels don't steal tulip bulbs
The fragile English walnut
Planted by my father right after the First World War
Is getting lazy in its grey colors of branches
There is no green around here and less life every day

We are installing a hardwood floor in my house with the neighbour
Who swings his hammer and saw as a poet his pen
Both of us just got the army's recruiting letters
(Gianmarco – our mailman tells us: "Now, Hitler kaput!")
My young wife is pregnant and looks like a plump rose
I feel sadness looking at her
And I am anxious to see my first unborn child
I am anticipating this year spring
And I cannot wait what is going to become of the pony out there
On the pasture that kicks his hoofs as strong as a train

I am going to the place
From where not too many return
Whoever is going to find this poem is asked
To say: "Life is hard but beautiful"

John Colbourne
Etobicoke, Bloor Street West
Canadian Private
Going to the war
Which he didn't provoke

In our red brick house we put new oak boards
With my Polish cousin who swings his hammer
As a poet his fingers on a computer keyboard
A Russian immigrant from Isaac Babel's Odessa
Wants to buy my place

In a junk box covered with dense cobweb
I found the carpenter's pencil now dull
As a reliable craftsman I sharpen the pencil
And write some words on a knotty four by four
That supports the floor:

After the assassination attempt on the entire humanity
And after the slaughtering of Joshua's descendants
Spring is not going to come very quickly
The English walnut in a garden
Creaks in its heavy age
People look for virtual connections to ancient Hades
Little ponies kick their hoofs in Zoos
And man thinks hard of
How to kill in a more efficient way than
With the atomic bomb in Hiroshima
Or with Zyklon B gas in Auschwitz
Trains departed to museums
Green pastures bloom only in colour books
And the smell of haystacks remains
In my memories of Polish lowlands

Whoever is going to find this poem is asked
To say: "Life is hard but beautiful!"

Waldemar K.
Loving peace in 2002
On Bloor Street West
In Etobicoke

The last pounding of the hammer
On the steel helmets of the nails
And the oak boards will have time to wear out
Until the next move



                                                                                                       English copy-editing Karolina Kontewicz




Teksty Waldemara Kontewicza zamieszczone w Zwojach:



Copyright © 1997-2002 Zwoje