Tyrani Syrakuz na Sycylii, slynni synowie Deinomenesa, byli bogaci, ambitni i zainteresowani sztuka. Po bitwie pod Imera (479 pne), ustawili zlote trojnogi w Delfach, ich rydwany zwyciezyly w wielkich igrzyskach pan-hellenskich, zatrudnili rowniez slawnych poetow, Pindara i Bakchylidesa, by opiewali ich zwyciestwa. Jeden z tyranow, Polydzalos, "krol Gelii", wygral wyscig rydwanow na Igrzyskach Pythijskich w roku 478 pne. Po tym zwyciestwie, Polydzalos wyslal do sanktuarium Pythijskiego Apollo w Delfach wspaniale wotum w postaci rydwanu z woznica, ciagnionego przez cztery konie, a wszystko z brazu.

Trzesienie ziemi w roku 373 pne oderwalo ogromne skaly ze zbocza gory nad Delfami. Zniszczyly one swiatynie Apollo i kilka innych budowli oraz wotywnych posagow, wsrod nich wspanialy dar Polydzalosa. Jednakze los okazal sie wzglednie laskawy: Woznica ocalal, prawie nienaruszony i Delfy z czcia go pochowaly, gdy oczyszczono teren pod budowe nowej swiatyni. W ten sposob posag przetrwal do naszych czasow.

Mlody czlowiek, ktorego nazywamy Woznica, stoi prosto na dwoch bosych stopach mocno osadzonych w rydwanie. Wysoki (180 cm), w rekach (zachowala sie tylko prawa) luzno trzyma lejce. Ubrany jest w chiton, dluga tunike woznicy, mocno zwiazana na piersiach przy pomocy analabos, tak by nie rozwiewala sie w silnym pedzie scigajacego sie rydwanu. Czolo ma obwiazane opaska zwyciezcy, jego wzrok utkwiony jest nieruchomo w oddali – blyszczacy, lecz zdradzajacy lekkie zmeczenie uniesieniem wyscigu. Postawa jego wysokiego i szczuplego ciala, ulozenie faldow tuniki, mocne ustawienie bosych stop, poczucie sily polaczone z spokojem, podkreslonym przez sposob w jaki w prawej dloni trzyma lejce, poruszajac nimi w drobny, niedostrzegalny sposob, subtelne odchylenia od pozycji en face, sekretne oznaki pulsujacego wewnetrznego ozywienia – wszystko to, osiagniete przy pomocy niezliczonych detali i w niepowtarzalny odtad sposob, nadalo woznicy z Delf pomnikowa ekspresyjnosc a rownoczesnie zar zywej istoty. Mocne cialo jest ukoronowane ta unikalna glowa o niezwyklej czystosci formy, ze wspaniala ornamentacja z wlosow, inteligentnym spojrzeniem, z miesistymi wargami i policzkami.

Sila i fascynacja, ktora emanuje z kazdego wielkiego dziela sztuki, zostaly w tym jednym arcydziele znakomicie polaczone ze szlachetnym wdziekiem i stylem, ktory jest zarowno surowy i radosny, tak ze patrzacy na nie zostaje przeniesiony w czasie w tyl, to tej tryumfalnej chwili, gdy zwycieski woznica, dumny i powsciagliwy zarazem, odbiera owacje tlumu, jakby ta byla dodatkowym wiencem laurowym.

Manolis Andronicos: Delphi. Ekdotike Athenon, Athens 1976.

Z angielskiego przelozyl Andrzej Kobos.






ARTUR MARYA SWINARSKI







WOZNICA Z DELF



                    ...Jego widok cieszyl starozytnych niezbyt dlugo.
Trzesienie ziemi zasypalo dzielo sztuki sto lat po
jego wzniesieniu
jedna z odwiecznych rozmow
pomiedzy gniewem ziemi a swieta cisza Delf. Dlugo
u niego zostalem. Jak dawniej, jak zawsze, ten
nieruchomy ruch zbija z tropu; czlowiek nie moze
pojac, czlowiek sie gubi...

(Giorgos Seferis)





Woznica, okolo 475 pne;
braz.   Delphi Museum.
(fot.   Andrzej Kobos)


I

Pion doskonaly. Tak zawisnie trzon
zmeczonej wloczni i jucha ocieka.
Tak serce w dzwonie, gdy ogluchnie dzwon.
Po wodospadzie zstepujaca rzeka.

Tak idzie cisza skamienialych palm
nawa gotycka
leje sie zywica
po pniach na bazy: kadzidlo i psalm.
Tak w porcie tonie ospala kotwica.

Gwiazdy dogasa prostopadly ped.
Wykresla kreche konajac kometa.
I tak uchodzi zmeczenie do piet,
gdy wszystkie faldy oslupialy
meta!


II

Chiton Woznicy
kolor powiedlych ziol.
Otwierasz stary zielnik. Albo wachasz siano
na wigilijny podscielane stol.
Pomyslisz: laka
i klaniasz sie grzecznie bocianom.

Chiton Woznicy jak oliwny sad
podszyty laurem i z laurow sadu oprawa.
Zielen jest barwa przestepnych lat.
Zielony pokoj, niepokoj i slawa.

Zielonosc przezroczystym sprzyja snom,
lecz nieprzychylna jest bezsennym krolom:
dla nich czerwony mak i bialy brom.
I twoje oczy zielone, Urszulo.

Podstepem kniei farbowany stroj
na Thanatosie sobola i sarny.
Milczenie wierzby, cyprysow i tui
skanduje heksametr cmentarny.

Na kannelury faldow kladzie rdza
spokojem wszystkich zabrane zielenie.
I tylko oczy moj Woznica ma
ciemnobrunatne, ciemnojelenle.





Woznica, okolo 475 pne;
braz.   Delphi Museum.
(fot.   Andrzej Kobos)


III

Kiedys Polidzalos, sycylijski wodz
Milosciwie panujacy w miescie Gela,
Kazal lekarza nadwornego tluc
i aptekarzy z lukow powystrzelal.

Nazajutrz wstyd... Przepraszal tu i tam,
wdowom wyplacil podarek sowity.
Potem modlic sie poszedl do swiatyni
sam,
bez gapiow, bez kaplanow i bez swity.

"Nic nie pomaga
ani tarty mak,
ani oklady, Apollinie swiety!
Tak bardzo chcialbym raz wyciagnac sie na wznak,
natychmiast zasnac i spac jak zarzniety.

"Za jedna krople, ach, za jeden lyk,
za kubek snu podany mi laskawie
bede nielitosciwie owce w moim kraju strzygl
az piekne votum ci w Delfach postawie.

Zaraz zamowil u rzezbiarza spiz:
woznice, woz i czworke koni.
Do Delf odeslal prezent (fundatorze, spisz?),
i arcykaplan kwadryge odslonil.

Niech bedzie bogom mily jej delficki wjazd!
A gdy juz na oltarzach dogasalo swieto,
wybuchly Etny sycylijskich miast
i bezsennego tyrana zarznieto.


IV

Wsrod jablkowitej i karej, bulanej i siwej masci
artysta dlugo po stajniach i torze przebieral
nim zaczal gline na szkielecie klasc
i mieso miesic pierwszego ogiera.

A pierwszy ogier nazywal sie Pan,
imieniem lesnym, flecim
siedmioflecim:
lubil grac na syryndze jego pan
i mial siedmioro muzykalnych dzieci.

A drugi ogier nazywal sie Gryf,
trzeci Arejon, jak ogier Adrasta
bliznieta siwe od pecin do grzyw
i jak u Dioskurow rytm sie z rytmem zrasta.

I czwarta: klacz, ma kare imie Styks
taki byl kaprys wlasciciela klaczy.
Na czole bialy stygmat jak litera iks
Styksowa siersc znamieniem otuchy naznaczyl.

Rzezbiarz kanony znal i doskonale mogl
ustawic koniom nogi w allegro strepitoso.
Lecz bal sie bogow
bo tylko jeden bog
niech rozporzadza ruchem i tancem i poza.

Oblaskawiona przez umiar i lad
glina u mety stanela jak wryta.
A potem stanal spiz. Stal od stu lat
i nie ruszyl z kopyta.





Woznica, okolo 475 pne;
braz.   Delphi Museum.
(fot.   Andrzej Kobos)


V

Owego dnia przybiegly wiesci z Delf:
"Ludzie, czyncie pokute i boga uprosciez!
Gniew olimpijski rozgruchotal Delfi:
ziemia dygoce i peka na osciez.

"Kaplanie, tluste hekatomby wolow pal
i powiedz, kto znieslawil Apollina,
ze obrazony bog
ze msciwy drwal
kolumny swojej swiatyni poscinal;

"ze batem gniewu wysmagal i gnal
brazowa czworke koni, i woznice smigal,
az ruszyl woz w upiorny cwal
zjechala zywcem do piekiel swiecona kwadryga!".




Woznica, okolo 475 pne;
braz.   Delphi Museum.
(fot.   Andrzej Kobos)


VI

"Moja leniwa czworka skubie oset i chwast:
na brzegu Lety rosna gorzkie ziola.
A tam wolaja nas Delfi do nowych jazd

jedzmy! - - - Nikt nie wola.

"Moja leniwa czworka tratuje ciernie i perz,
twardy cug po nietrwalych wydmach.
Czy go nie widza, bo patrza jak slepcy w zmierzch,
nie widza mojej kwadrygi dziobate widma?

"Na tamten brzeg nie przeprawi zaden prom.
Tulam sie obcy wsrod cieniow, wsrod zmarlych mlody,
ale centaurom pokrewny, chimerom i snom,
bratanek syren, ktorymi gardzil Odys.

"Dla mnie zmartwychwstal w Hadesie syreni alt:
Chiron zaprasza na grzbiet: caluje mnie w usta Chimera.
Odys i Hektor schodza jak zywi z szpalt,
bo zyli i umierali z laski Homera.

"Zab komediowych sprzecza sie ze mna chor:
co krzykne: "sunt sub aqua, sub aqua", on "koaks" odpowie.
I milczy tylko bogow najokrutniejszy twor
czlowiek.


VII

Jest na dnie piekla czeresniowy sad,
gdzie Tantal wiecznie z glodu i pragnienia kona.
Tam czarna rosa na Woznice padl
cien jego sobowtora Agatona.

"Gdy juz gotowy stanal woz
i w czekajacych koniach ostygala glina

pamietasz, Agatonie, jak twoj wizerunek rosl
i rzezbiarz na mnie twoja urode upinal?

"Wybral cie z najpiekniejszych stu,
zes byl mlodosci i milosci pelny;
w meandry haftowana przepaske z lnu
i nowy chiton dal ci z miekkiej welny.

"Patrz na mnie jak w muzeum zachwycony widz,
niesmiertelnosci swojej w oczy, Agatonie!".
Ale Agaton nie pamietal nic,
nie wiedzial co to "rzezbiarz"... co to "konie"...


VIII

Umarly wiatr na cialo szron zielony kladl.
Umarly deszcz koszule rdza zielona scinal.
Plakal Woznica w piekle dwa tysiace lat:
nie mogla zgasic oczu zielona patyna.





Woznica, okolo 475 pne;
braz.   Delphi Museum.
(fot.   Andrzej Kobos)


IX

Oczy Woznicy. Zaden mroz. zaden deszcz
zywego ognia nie schowa.
Kolumny palacu pomarszczyl dreszcz.
i wianek z makow zdejmuje milczaca krolowa.

Kiedy marzec w Hadesie rzekami splawia kry,
odchodzi po krach Persefona
calowac krokusy, kedzierzawic mchy
a w listopadzie wiednie i spada i kona.

Czemu krolowa skubie mak,
skoro dopiero grudzien?
Zmeczeni bogowie szepca:   "Niedobry znak!"
i martwia sie jak starzy ludzie.

Strach
strach strach puka do drzwi.
Klaniac sie wola przezroczystym marom
bogowie spragnieni ubostwiania i krwi,
bogowie od dawna nie tuczeni wiara.

Mak
mak mak kapie na dole zla.
Przeklenstwa ucichly po celach, ucichlo wycie w piwnicy.
Placza szczesliwe duchy, a potem spia.
Kto je nauczyl plakac? Oczy Woznicy.

Tantalowi kazal Pluton pieczona ges
na miejsce kazni poslac po kryjomu.
a sedziom trzem lagodnie luzowac cugle i piesc
i nic nie mowic nikomu.

Do switu setnego dnia u swietych wag
Radamant, Ejak i Minos stali i stali.
Na jednej szali mak,
oczy Woznicy na drugiej szali.


X

1896.
Po drucie na pointe'ach akrobatyki
galopowala elektryczna wiesc
od Fedriad do Attyki.

Od Delf do Aten
tryumfalny trop
biegnie nago z galazka zielona:
"bogowie oddali woznice stop
koni nie odnaleziono"




Woznica, okolo 475 pne;
braz.   Delphi Museum.
(fot.   Andrzej Kobos)


P O S L A N I E

Niose Woznicy bukiet malw i klosow.
W muzeum stoi w koszuli i boso.
Cisza i marmur, potrzaskane pnie
nad rumowiskiem sylen w oboj dmie.

Ani Hekuba, ani Antygona,
ani Edypa nie gnebi mnie lament

i rozpaczliwy akt Laokoona
nie dysponuje na ostatnie amen.

Bo gdzie sie z piesci i krzyku poczelo
i zamieszkalo wsrod nas arcydzielo,
poblogoslawmy pasje rak i ust
i niech panuje radosc i rozpusta.

Co dlon wymiesi, co slowo wyciosa,
trwalsze od tego, co tworza bogowie:
trwalsze niz Olimp, niz Pelion i Ossa,
trwalsze niz gwiazda, lewiatan i czlowiek.


Wiadomosci 35/961
Londyn, 30 sierpnia 1964





Proza i wiersze Artura Maryi Swinarskiego zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2002 Zwoje