Odwiedzałam cmentarze
w odległych zakątkach świata
ręką niespokojną świece zapalałam
w niebo uporczywie patrzałam
modlitwę odmawiałam.
Odczytywałam imiona
na zapadłych mogiłach
szukałam nazwisk rodaków
którym nie dane było
do domów powrócić.
W egzotycznym kraju
na rogatkach miasta
zostały polskie groby
z szeregów armii Andersa.
Teheran w listopadowy dzień
w południe rozgrzane słońcem -
mężczyźni siedzą w półzgięciu,
podpierają gliniane mury
walących się domów
trwają w nirwanie
czuwają bezsennie;
dzieci z głośnym krzykiem
uganiają po wąskich uliczkach;
kobiety w czerni
przebiegają nagle w pośpiechu,
znienacka...
Polski cmentarz w Teheranie
emblemat Orła z koroną przy wejściu
w pamięci zostają słowa wykute
na kamiennej płycie:
"Tutaj pod kamieniem tym ciężkim
w miejscu posępnym i smutnym
spoczywa serce odważne i szlachetne
godnie zasłużyło sobie na niebo
gdy w dzień okrutny przeznaczenia
zostało boleśnie zranione na zawsze."
Tragiczne losy Polaków
mogiły na obu półkulach świata -
żołnierza umierającego na obczyźnie
uchodźcy rzuconego na tułaczy szlak
więźnia bestialsko torturowanego
ojca, matki i syna zabitego.
To fragment testamentu
ostatniego stulecia wieku dwudziestego.
Kalifornia, listopad 1999
|