ALEKSANDRA   PRZYBYLO


WIERSZE







* * *

Noca, gdy mdleja oczy
a podmuch wiatru gasi swiece,
jak Wenus z muszli
prawdziwa sie rodze,
dzien szary zegnam usmiechem.

Po cichu, na palcach,
aby nie zbudzic Boga,
uciekam na lake uspiona
i tancze, tancze szalona.

Czasem przystane i slucham
jak serce ziemi kolacze,
okrywam wtedy nagie ramiona
i razem z nia cicho placze.

Noca, gdy mdleja oczy
a podmuch wiatru gasi swiece,
tule do piersi kwiaty uspione
i nie chce juz byc czlowiekiem.







sama

w czerwien
ubiore sie dzisiaj
i tak nikt nie zauwazy
pokaleczonych dloni
smutnej gasnacej twarzy

a jutro
w szal zielony
owine swoje zale
i jak winorosl po drzewie
bede piela sie dalej

kiedy wszystkie kolory
straca swa barwe i sile
stane sie nicia pajecza
zamilkne powieje
i znikne







* * *

jestem larwa

wpleciona w czarna pajeczyne
w rogu szafy
oczekuje przemiany

nie wiem czy przetrwam
porzadki
czy zimno ktore mnie otacza

nie wiem czym bede
po wyjsciu z kokonu

boli mnie ta przemiana
dzieki niej wiem
ze staje sie naprawde







zaprzyjaznilam sie z drzewem

zaprzyjaznilam sie z drzewem
calujac kore
otworzylam drzwi
do nieznanej kryjowki

skulona jak pajak
siedzialam w jej wnetrzu
az do zachodu slonca

potem zapalilam swiece
a drzewo ogarnelo mnie plomieniem







* * *

moje uczucia
byly uporzadkowane

staly na polkach:
lzy w wielkim sloju z napisem
zasuszony jak liscie smutek
gniew jak pajak zwiniety
przyszedles
bez pytania
tak nagle

nie ma juz polek
i nie ma porzadku

posrodku pokoju
smieje sie ze mnie
milosc







zyczenie


w pudelku
na dnie duszy
zatrzasnac co boli

i nigdy
nie ogladac
skrytych pragnien swoich

niech mysli wioda
swe wolne dysputy
obdarte z uczuc
niech prowadza
w glab umyslu
nie duszy







usprawiedliwienie


za te kropke
obetna mi palec

za epitafium
dla liscia
oskarza niespelna rozumu

nie moge inaczej

drzewa same mowia
dusza prosi o rade

bede pisac ustami
gdy zabraknie mi palcow






Aleksandra Przybylo do pietnastego roku zycia mieszkala we Wroclawiu. Potem wyjechala z rodzina do Kanady. Mieszka w Albercie. Ukonczyla psychologie na University of Alberta w Edmonton. Prace magisterska (M.A.) napisala o mlodych emigrantach roznej narodowosci w Edmonton. Obecnie wyklada psychologie w Lakeland College, Vermilion, AB.

O swoich wierszach mowi:

"Wiersze pisze od dziecinstwa. Pozostawiam tylko te najciekawsze, najladniejsze. Dla mnie wiersze to jezyk duszy, lacznosc z moim glebszym ja. Nie planuje wierszy, po prostu pojawiaja sie we mnie, mieszkaja we mnie, by w koncu zaistniec w pewnej formie."

Na kilka wierszy Oli Przybylo, wowczas studentki, natknalem sie w roku 1996 i wtedy uderzyly mnie niecodziennym odwolywaniem sie do, pewnym identyfikowaniem siebie z pozaludzka rzeczywistoscia zywej Ziemi - planety ludzi.   (amk)






Wiersze Aleksandry Przybylo zamieszczone w Zwojach:




Copyright © 1997-2002 Zwoje