Agnieszka Otreba
W roku 1919 wyszlam za maz za Pawla Otrebe, robotnika lesnego. Moj maz Pawel bral udzial w trzech Powstaniach Slaskich.
W czasie Trzeciego Powstania w roku 1921 bralam udzial z bronia w reku w Kobielicach, gdzie m. in. zatrzymalam Niemca Weinplingera - bylego restauratora z Bazanterii, ktorego doprowadzilam pod karabinem do dowodcy kompanii Jana Grzechnika w Pszczynie.
Po plebiscycie, maz moj zostal lesniczym i zamieszkalismy w lesniczowce w Woli pow. Pszczyna. Wydalam na swiat i wychowalam dziewiecioro dzieci (Waleria, Franciszek, Jozef, Pawel, Lucja, Maria, Klara, Ryszard i Stanislaw).
Nalezalam do Stowarzyszenia "Polek" w Woli.

Po wkroczeniu hitlerowcow do Woli, w naszym domu byly nieustanne poszukiwania meza. W pierwszych dniach wrzesnia gestapo podjechalo pod nasz dom wozem drabiniastym, na ktorym bylo skutych kilku mezczyzn. Byl wsrod nich Powstaniec Slaski Larysz - mieszkaniec Woli.
Meza nie zastano. Larysz zostal zastrzelony wraz z innymi Powstancami w parku pszczynskim pod "Trzema debami"; tym samym maz moj uniknal smierci. Maz i syn Pawel wrocili do domu z wojennej tulaczki w polowie pazdziernika 1939 roku. Maz musial sie codziennie meldowac na zandarmerii w Woli. Maz zwrocil sie z prosba o prace do Nadlesnictwa, lecz urzedujacy tam Schwarz (Szwarc) oswiadczyl, ze jest niepotrzebny w niemieckim Nadlesnictwie i ma dalej uciekac do Polski.
W roku 1940 maz zostal skierowany do pracy jako robotnik
lesny do kopania rowow, gdzie pracowal do chwili aresztowania w styczniu 1944
roku.

Od tego momentu Franciszek ukrywal sie. Trzech jego kolegow zostalo zamordowanych w obozach koncentracyjnych. Bylismy nieustannie sledzeni i szykanowani przez zandarmerie i miejscowych Niemcow. Czesto przeprowadzano u nas rewizje, a corki oraz dzieci w wieku 7, 11 i 13 lat przymusowo skierowano do prac rolnych u miejscowych niemieckich bauerow.
W maju 1940 roku zostalam wraz z rodzina wysiedlona z Woli, gdzie zajmowalismy cala lesniczowke i kilku hektarowe gospodarstwo. Umieszczono nas w jednej izbie w Miedzyrzeczu. Caly nasz dobytek, wraz z zasiewami zostal zabrany przez niemieckiego lesniczego, ktory pozwolil nam zabrac tylko jedna krowe.
W jesieni tegoz roku, Niemcy ponownie nas wyrzucili i ewakuowali do Studzionki. Po moim aresztowaniu, przesiedlili maloletnie dzieci (Klare, Ryszarda i Stanislawa) do Mizerowa do walacego sie budynku, zamakajacego w czasie deszczu, ze spalona stodola.
Wiosna 1943 roku w nocy zapukal do naszego okna jeniec rosyjski, oficer Armii Radzieckiej, ktory uciekl z niewoli niemieckiej z okolic Berlina. Jeniec ten nazywal sie Gregory Komorow. Pochodzil z Orlowskiej Oblasti, miasto Olesice (radziecka nazwa: Zystra Wies). Ukrywalam go w bunkrze zbudowanym w szopie obok domu.
Moj syn Franciszek, w tym czasie zorganizowal regularna partyzantke, a bral w niej takze czynny udzial drugi syn Jozef oraz ziec Jozef Niesyto i inni.
Franciszek zaopatrzyl jenca w bron palna i amunicje, ktora byla przechowywana przeze mnie w domu. Zorganizowana partyzantka Z.W.Z. a pozniej A.K. mocno dawala sie we znaki okupantowi. Partyzanci wykonywali wyroki smierci na zdrajcach, napadali na pociagi i urzedy gminne, skad zabierano kartki zywnosciowe, ktore nastepnie rozdawano miedzy rodziny polskie, niszczono dokumenty niemieckie itp. Zdobyte maszyny do pisania uzywano do drukowania ulotek.
W tym czasie pojawily sie obwieszczenia wladz okupacyjnych z fotografia syna Franciszka, gdzie wladze niemieckie wyznaczyly sume 20.000 marek nagrody za schwytanie, wzglednie ujawnienie miejsca jego pobytu. Do konspiracyjnej dzialalnosci wlaczyla sie cala moja rodzina, donoszac partyzantom zywnosc, wiadomosci oraz bron i amunicje.
Moja 16-to letnia corka Lucja przewozila nieraz bron i amunicje. Byla zaprzysiezonym lacznikiem. Mlodsza o dwa lata corka Maria, przewozila karabiny z Bojszow do Studzionki - trasa okolo 25 km. Karabiny przymocowane byly do rurki roweru wraz z grabiami. Maria, majac 14 lat pracowala na "landowie" u restauratora niemieckiego Kedziora w Bojszowach.
Nalezalam wraz z synami do Z.W.Z. a pozniej do A.K. Dowodca A.K. byl Karol Garus z Kryr i Wladyslaw Kuboszka z Wisly Malej.
23 wrzesnia 1943 roku przez zdrade Szmajducha, zostal postrzelony przez niemieckiego lesniczego Szyre ukrywajacy sie u nas jeniec radziecki. Szyr, po oddaniu strzalu, uciekal w kierunku poczty by powiadomic gestapo.
W tym czasie w domu byli syn Franciszek i ziec Jozef Niesyto oraz kilku innych partyzantow, ktorzy zdazyli uciec przed nadciagajaca oblawa. Jeniec Komorow, doczolgal sie do gaszczu w lesie i odebral sobie zycie.
Od tej godziny, dzien dla naszej rodziny byl dniem koszmarnym. Po odszukaniu zwlok, jeden z gestapowcow zmusil corke Lucje do obmycia twarzy jenca z krwi i musielismy go identyfikowac. Gestapo wmawialo nam, ze to my ukrywalismy jenca i powinnismy go znac. Cala nasza rodzina stala przez kilka godzin pod murem na rozstrzelanie pod karabinem maszynowym, nie wylaczajac najmlodszych synow w wieku 7 i 11 lat. Kolejno podprowadzali nas do zwlok, by wymusic przyznanie sie do przechowywania jenca.
Synowie Stanislaw i Ryszard, mimo ze gestapo czestowalo ich cukierkami, bohatersko sie zachowali i nie zdradzili faktu ukrywania sie u nas jenca. Jeden z gestapowcow uderzyl mojego syna Ryszarda w glowe znalezionym elementarzem polskim tak mocno, ze pekla mu blona ucha wewnetrznego.
Pod murem na rozstrzelanie stalismy okolo trzech godzin, a
wydawalo sie [nam], ze stoimy dlugie lata. W tym dniu aresztowano mnie, corke
Lucje lat 17 i syna Jozefa lat 20. Meza mojego nie aresztowano, poniewaz
byl zatrudniony przy kopaniu rowow w Paprocanach. Do domu przyjezdzal dwa
razy w miesiacu. Maz zostal aresztowany w styczniu 1944 roku wraz z
wszystkimi partyzantami.


Jesienia 1943 roku w czasie kontroli na trasie Suszec–Pszczyna, drodze prowadzacej przez las, zostal zatrzymany przez dwoch gestapowcow, syn Franciszek. Doszlo do wymiany strzalow i Franciszek w obronie wlasnej postrzelil smiertelnie jednego gestapowca.
Na przelomie roku 1943-1944 do oddzialow A.K. wkradl sie konfident, niejaki Figoluszka z Kobiora, ktory wydal wszystkich partyzantow zgromadzonych w bunkrze u Zielonki w Baranowicach. Po aresztowaniu partyzantow, zabudowania gospodarcze i dom Zielonkow Niemcy spalili.
23 stycznia 1944 roku zostaly zorganizowane przez gestapo aresztowania osob, ktore udzielaly jakiejkolwiek pomocy partyzantom. Razem aresztowano ponad 130 osob, ktorych przewieziono skutych do obecnego budynku P.R.N. w Pszczynie. Aresztowanych wraz z partyzantami, specjalnie przywieziono z Oswiecimia w celu konfrontacji i przesluchania. Prowadzono ich ulicami miasta i wokol Rynku w Pszczynie, a nastepnie okreznymi drogami do wiezienia i piwnic gestapo.
W czasie przesluchania bylam katowana przez gestapo w Pszczynie, a nastepnie w Oswiecimiu w bloku 11 (bloku smierci). Z bloku 11 przywieziono mnie z powrotem do Pszczyny w styczniu 1944 roku.
Nastepnie zostalam przetransportowana do obozow
koncentracyjnych w Gliwicach i Opolu, gdzie ciezko pracowalam w fabrykach az
do chwili wyzwolenia.


W czerwcu 1945 roku, z obozu koncentracyjnego Buchenwald wrocila corka Waleria Niesyto – Pol 78925 KL Auschwitz. W listopadzie 1945 roku wrocila druga corka Lucja – Pol 79875 KL Auschwitz, po pobycie w obozach koncentracyjnych w Auschwitz, Ravensbrück i Eberswalde. Przebywala w Szwecji, gdzie byla leczona przez Szwedzki Czerwony Krzyz.
W obozach koncentracyjnych zgineli:
Publicznie zostali straceni przez powieszenie:

Syn Ryszard, ur. 1932, dzieki duzej pomocy corek ukonczyl wyzsze studia artystyczne. Obecnie jest docentem w Akademii Sztuk Pieknych w Krakowie.
Syn Stanislaw, ur. 1936, z powodu nieszczesliwego wypadku (uraz kregoslupa) jest inwalida i pobiera rente okolo 300 zlotych miesiecznie i ma na utrzymaniu dwoch synow (jeden po trzykrotnym zapaleniu opon mozgowych). Corki po odchorowaniu obozow koncentracyjnych wyszly za maz i posiadaja swoje rodziny i dzieci.
Obecnie jestem rencistka i otrzymuje 1.200 zlotych renty z dodatkiem za niezaradnosc. Powypadkowy bezwlad prawej reki. Od 1945 roku nalezalam do Ligi Kobiet i Zwiazku b. Wiezniow Politycznych, a obecnie jestem czlonkiem ZBOWiD w Pszczynie.
Do chwili obecnej nie otrzymalam zadnego odszkodowania za straty materialne poniesione w czasie okupacji, ani zadnego wsparcia duchowego za Polskosc naszej rodziny mimo, ze ponioslam spustoszenie w rodzinie, a reszta mojej rodziny stracila zdrowie.
Obecnie mieszkam w Pszczynie przy ul. Limanowskiego 3.
Agnieszka Otreba
(tu wlasnoreczny podpis)
Pszczyna, 1972.
Niniejszy dokument przepisal Ryszard Otreba, ktory posiada wlasnorecznie
podpisany przez swoja matke Agnieszke oryginal zyciorysu.

Lucja Otremba-Janosz
1.09.1939 roku, bral udzial w walce zbrojnej z hitlerowcami w okolicy Pszczyny, a nastepnie razem z wojskiem Polskim wycofywal sie na wschod zabierajac ze soba swojego syna Pawla (rocznik 1924). Razem z nimi szlo wielu innych powstancow m. in. Tomasz Niesyto z Woli oraz Kosalik - kierownik szkoly z Miedzyrzecza.
Po wkroczeniu Niemcow do Woli, w naszym domu byly przeprowadzane czesto rewizje i nieustannie poszukiwano ojca. W pierwszych dniach wrzesnia gestapo podjechalo pod nasz dom wozem drabiniastym, na ktorym bylo skutych kilku mezczyzn. Byl wsrod nich Powstaniec Slaski Teofil Larysz - mieszkaniec Woli.
Ojca nie zastano. Larysz zostal zastrzelony wraz z innymi Powstancami w parku pszczynskim pod "Trzema debami" w roku 1939. Ojciec i brat Pawel wrocili do domu z wojennej tulaczki w polowie pazdziernika 1939 roku. Ojciec musial sie codziennie meldowac na zandarmerii w Woli. W tym czasie ojciec zwrocil sie z prosba o prace do Nadlesnictwa, lecz urzedujacy tam Szwarc oswiadczyl, ze jest niepotrzebny w niemieckim Nadlesnictwie i ma dalej uciekac do Polski.
W roku 1940 ojciec zostal skierowany do pracy jako robotnik lesny do kopania rowow (do kolan w wodzie), gdzie pracowal do stycznia 1944 roku tj. do chwili jego aresztowania.
Wiosna 1940 roku brat Franciszek Otremba zostal wezwany przez komisje poborowa do wojska niemieckiego, na ktorej wystapil i powiedzial: ..."jestem Polakiem i w wojsku niemieckim sluzyc nie bede". Za nim wystapili jego koledzy odmawiajac takze sluzby w Wermachcie. Powstalo zamieszanie, ale poborowym udalo sie opuscic lokal. Nastepnego dnia pod nasz dom podjechal samochod, na ktorym gestapo przewozilo zaaresztowanych kolegow, ktorzy rownoczesnie z bratem odmowili sluzby w Wermachcie. Byli to: Madej, Norek, Mamok i Niesyto. Niemcy przeprowadzili rewizje w domu i wszystkich zabudowaniach, lecz brata Franciszka nie znalezli.
Od tego momentu Franciszek ukrywal sie. Trzech jego kolegow zostalo zamordowanych w obozach koncentracyjnych. Bylismy nieustannie sledzeni i szykanowani przez zandarmerie i miejscowych Niemcow. Czesto przeprowadzano u nas rewizje, a rodzenstwo bylo przymusowo skierowano do prac rolnych u miejscowych niemieckich bauerow.
W maju 1940 roku zostalismy wysiedleni z lesniczowki w Woli do jednej izby w Miedzyrzeczu. Rodzina nasza liczyla 11 osob. Caly nasz dobytek wraz z zasiewami zostal zabrany przez niemieckiego lesniczego Dudka, ktory pozwolil nam zabrac jedna krowe, zas cala pasieke z pszczolami musielismy zostawic. W jesieni tegoz roku, Niemcy ponownie nas wysiedlili i ewakuowali do Studzionki.
Kampania wrzesniowa skonczyla sie kleska, lecz nie zakonczyla sie walka narodu polskiego. Zaczal organizowac sie podziemny Ruch Oporu, mimo ze hitlerowcy aresztowali inteligencje i powstancow slaskich. W Studzionce aresztowano ksiedza Franciszka Dlugosza (ur. 1874) uczestnika Powstan Slaskich, ktory zginal w obozie koncentracyjnym Dachau. Ludwik Kus (ur. 1895), Powstaniec Slaski, zginal w Dachau, Augustyn Brychcy (ur. 1886), Powstaniec Slaski, zginal w Oranienburgu, Pawel Niemczyk (ur. 1903), Powstaniec Slaski, zginal w Mauthausen Jan Babicki (ur. 1906) przezyl oboz koncentracyjny w Oswiecimiu.
Po moim aresztowaniu, przesiedlili maloletnie dzieci (Klare, Ryszarda i Stanislawa) do Mizerowa do walacego sie budynku, zamakajacego w czasie deszczu, ze spalona stodola.
Franciszek Otremba pseud. Mizerowski (ur. 1920), wiosna 1940 roku, po nieudanym poborze do wojska niemieckiego, byl stale poszukiwany przez gestapo. Ukrywal sie w kryjowkach i zabudowaniach w okolicach polozonych w poblizu lasow pszczynskich u znajomych oraz w kryjowkach zbudowanych pod stosem drzewa u swojej rodziny. Organizowal podziemne Polskie Sily Zbrojne i podlegal por. Roehrichowi z Pszczyny. Pelnil funkcje komendanta i organizowal system piatkowy w Woli i okolicy. Gromadzil i magazynowal bron, amunicje i materialy wybuchowe dostarczane z fabryki Lignoza w Bieruniu Starym, zdobywane przez Jozefa Niesyte, inz. Zalachowskiego i inz. Zielinskiego, ktorzy tam pracowali.
W roku 1942 utworzono Partyzancki Oddzial Dywersyjno-Egzekucyjny, ktorego dowodca byl Franciszek Otremba do wiosny 1943 roku. Oddzial ten podlegal rozkazom insp. Wladyslawa Kuboszka z Wisly Malej. Nastepnie dowodztwo objal Karol Garus, pseud. "Lampart", byly straznik graniczny z Kryr. Moj brat Franciszek, zorganizowal partyzantke skladajaca sie z miejscowych Polakow, wciagajac takze kolegow, ktorzy przyjezdzali z Wermachtu na urlop i wraz z bronia przechodzili do partyzantki.
Maria i Lucja Otremba zostaly zaprzysiezone przez dowodce Garusa jako laczniczki do grupy partyzanckiej. Ten oddzial dawal sie mocno we znaki okupantowi. Wykonywano wyroki smierci na zdrajcach: w roku 1943 wykonano wyrok smierci na restauratorze Gogolce z Pniowka za wydanie rodziny Goszyc i dwoch innych rodzin z Pawlowic. W Swierczyncu kolo Bojszow wykonano wyrok na zdrajcy Pyrliku. W Mikolowie wykonano wyrok smierci na agentce gestapo. Usilowano wykonac wyrok smierci na kolejarzu z Zaolzia, ktory wydal w rece gestapo oficera A.K. – lacznika z Londynu. Polecenie wyrokow smierci wydal insp. Kuboszek. Na odcinku Baranowice-Warszowice wykolejono transport wojskowy. W okolicy Bzia Zameckiego wykolejono pociag towarowy. Rozbito urzedy gminy (niektore kilkakrotnie) w Baranowicach, Bziu Zameckim, Studzionce, Kleszczowie, Pawlowicach, Bojszowach. Partyzanci zdobywali kartki zywnosciowe, kartki na ubrania, maszyny do pisania, papier, pieczatki i wszelkie druki. Niszczyli akta i rozne dokumenty. W Cielmicach zorganizowano napad na lesniczowke zabierajac bron mysliwska, karabin, amunicje, radio i mundur lesniczego. Na zabranych maszynach pisano ulotki i listy z pogrozkami do gorliwych Niemcow, ktorzy przesladowali Polakow.
Pojawily sie ogloszenia niemieckie oferujac nagrode 20.000 marek za udzielenie informacji lub wskazanie miejsca pobytu Franciszka Otremby.
W pazdzierniku 1943 roku w trakcie przenoszenia sie z jednego bunkra do drugiego na okres zimy, na drodze Suszec – Pszczyna w okolicy lasu Leg, z zakretu wyjechalo na rowerach dwoch zandarmow naprzeciw jadacego rowniez na rowerze Franciszka Otremby. Na ucieczke bylo juz za pozno. Otremba zeskoczyl z roweru udajac jego zepsucie. Zandarmi krzykneli po niemiecku - "rece do gory!" Otremba nie majac innego wyjscia wyciagnal pistolet i w czasie wymiany strzalow komendant zandarmerii Bachinger zostal smiertelnie ranny. Drugi zandarm ostrzeliwal sie przez droge z Otremba. Franciszkowi Otrembie udalo sie zbiec i ukryc w przygotowanych bunkrach. Rower byl pozyczony od rodziny Pastuszkow z Kobielic, ktorych za odstapienie roweru partyzantom aresztowano.
23 wrzesnia 1943 roku zostal postrzelony przez lesniczego Szyra ukrywajacy sie u nas partyzant. Po oddaniu strzalu, Szyr uciekal w kierunku poczty by zaalarmowac gestapo. W tym czasie przebywalo u nas w domu kilku partyzantow, ktorzy zdazyli uciec przed nadciagajaca oblawa. Postrzelony partyzant (jeniec rosyjski, Gregory Komorow oficer Armii Radzieckiej, ktory uciekl z niewoli niemieckiej z okolic Berlina) doczolgal sie do gestych krzakow i tam odebral sobie zycie. Po trzykrotnym przeczesywaniu lasu odnaleziono zwloki partyzanta. Gestapo zmusilo siostry Marie i Lucje Otremba do obmycia zakrwawionej twarzy i musielismy go kolejno rozpoznawac. Wmawiano nam, ze powinnismy go znac, poniewaz sie u nas ukrywal. Cala nasza rodzina stala przez kilka godzin pod murem z wycelowanymi w nas karabinami maszynowymi, nie wylaczajac najmlodszego rodzenstwa 7, 11 i 13 lat. Najmlodsze rodzenstwo rowniez nie przyznalo sie do ukrywania u nas partyzanta, mimo ze gestapo czestowalo ich cukierkami. Zwloki partyzanta zostaly zabrane i pochowane na cmentarzu parafialnym w Studzionce. W ksiegach parafialnych zostal zapisany ...prawdopodobnie jeniec rosyjski, bez podania nazwiska.
W tym dniu zostali aresztowani:
Agnieszka Otremba, lat 49 Jozef Otremba, lat 20Franciszka Otrembe, Jozefa Niesyto i innych partyzantow, na skutek zdrady Jana Figoluszki pseud. oficer "Zygmunt", aresztowano. Figoluszka takze byl partyzantem, ale po aresztowaniu przeszedl na uslugi gestapo i dzialal jako konfident wspolpracujac z gestapowcem Swoboda z Pszczyny. Figoluszka wydal partyzantow przebywajacych w bunkrze u Zielonkow w Baranowicach powiat Rybnik. Po ich aresztowaniu, zabudowania gospodarcze i dom Zielonkow Niemcy spalili.
Lucja Otremba, lat 17
Maria Otremba, lat 15.
23 stycznia 1944 roku zostaly zorganizowane przez gestapo aresztowania osob, ktore udzielaly jakiejkolwiek pomocy partyzantom. Razem aresztowano ponad 130 osob z bylego powiatu pszczynskiego i rybnickiego. Powyzsze aresztowania sa zapisane w ksiazce pt. Ruch Oporu w Rejencji Katowickiej 1939-1945 raport nr 188 strona 292. Aresztowanych przewieziono do gmachu obecnego Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Pszczynie. Po konfrontacjach z partyzantami prowadzono aresztowanych okreznymi ulicami miasta i wokol Rynku, do wiezienia i piwnic gestapo. Partyzantow i czesc rodziny Otrembow przywieziono z obozu koncentracyjnego Oswiecim z bloku 11 – bloku smierci na konfrontacje do Pszczyny.
W dniu 7.02.1944 roku czesc aresztowanych przewieziono na blok smierci obozu koncentracyjnego KL Auschwitz.
Maria Otremba zostala skierowana do pracy w gospodzie w Bojszowach celem zniemczenia. Maloletnie dzieci w wieku 7, 11 i 13 lat (Stanislaw, Ryszard i Klara) zostaly same. Ze Studzionki zostali wyrzuceni i przeniesieni do jednej izby spalonego domu w Mizerowie. Aby ich nie wywieziono do Niemiec, kierownik szkoly zalatwil im prace po godzinach szkolnych u bauera w Mizerowie.
W zwiazku z aresztowaniem calej rodziny, na Ryszarda Otrembe
spadl obowiazek usuniecia i zabezpieczenia zmagazynowanej broni i amunicji z
bunkrow w Studzionce i przewiezienia do innych kryjowek w lesie. Po ucieczce
Albina Swierkota z wiezienia w Myslowicach, skontaktowal sie on z Ryszardem
Otremba i zabral znaczna czesc broni i amunicji.
W czasie marszu smierci Oswiecim–Wodzislaw przechodzil przez Studzionke (widzial go Misiarz ze Studzionki). Maloletnie dzieci Otrembow rowniez wypatrywaly czlonkow rodziny i znajomych, lecz nikogo nie rozpoznaly.

![]() |
![]() |
![]() |
||