

To naprawdę zdumiewające jak wielki to był, nawet nie
tylko na ówczesne czasy, ale i w skali obecnej, ośrodek naukowy [1]. Na
fotografii (Fot. 1) z roku 1935 przedstawiającej współpracowników naukowych
Cavendish Laboratory, zebranych wokół J.J. Thomsona i Rutherforda, jest ich
38. A nie są to jeszcze wszyscy. Sam znałem trzech Rutherfordczyków, których
nie ma z jakichś powodów na tym zdjęciu, a wiem, że byli wtedy w Cavendish.
A przecież było jeszcze Mond Laboratory ! Na zdjęciu tym obok Thomsona i
Rutherforda jest jeszcze trzech innych laureatów Nobla.
Rutherford zasugerował Niewodniczańskiemu pracę w Mond
Laboratory. Było to nowe laboratorium zbudowane tuż koło Cavendish Laboratory
dzięki środkom oddanym do dyspozycji Royal Society przez bogatego brytyjskiego
przedsiębiorcę, chemika L. Monda. Było to królestwo Piotra Kapicy. Kapica od
roku 1921, kiedy to przyjechał do Anglii w celu dokonania zakupu dla Związku
Sowieckiego aparatury naukowej, był bliskim współ- pracownikiem Rutherforda.
W roku 1933 otrzymał profesurę Royal Society z zadaniem zbudowania dla swych
prac laboratorium ze środków pochodzących od Monda. Niestety, gdy w sierpniu
1934 roku wyjechał do Rosji na konferencję ku czci Mendelejewa, został tam
przez władze sowieckie zatrzymany. Niewodniczański nie zastał już zatem w
Cambridge Kapicy, z którym w latach późniejszych był blisko zaprzyjaźniony.
Rutherford po wyjeździe Kapicy został dyrektorem Mond Laboratory i zlecił
opiekę nad tym laboratorium J.D. Cockcroftowi, który budował je razem z
Kapicą. Cockcroft zasugerował, aby dwu Henryków: Niewodniczański i młody
Amerykanin Henry A. Boorse wspólnie zajęli się pomiarami oporności metali w
bardzo niskich temperaturach.
Na fotografii (Fot. 2), którą uprzejmie udostępnił mi ze
swych zbiorów Profesor David Shoenberg, Niewodniczański siedzi z Boorse'm i C.J.
Milnerem. To jest całe Mond Lab., bo jest jeszcze David Shoenberg, ale on
właśnie robi zdjęcie.
Rutherford nie zaglądał często do Mond Laboratory, jednak
Boorse przypomina sobie jedną taką okazję. Gdy pewnego ranka wielki Lord
Rutherford wpadł do Mond Lab, Boorse i Niewodniczański oczekiwali z
przejęciem, że będzie ich wypytywał o wyniki pracy i czy
zauważyli jakieś nieoczekiwane efekty. Tymczasem
zainteresowanie Rutherforda koncentrowało się na aparaturze pomiarowej, a
zwłaszcza na działaniu pompy ciekłego helu, której działanie było
sterowane solenoidem podłączonym do czasowego układu elektrycznego.
Rutherford całe życie był rasowym eksperymentatorem!
Co robili Niewodniczański z Boorse'm? Królestwo Kapicy,
Mond Laboratory, było oczywiście królestwem niskich temperatur. W
Laboratorium Kamerlingh-Onnesa w Lejdzie, ówczesnej Mekce kriogeniki, zauważono
pewne anomalie w zachowaniu oporności pewnych metali w niskich temperaturach.
Dla aluminium następował nieoczekiwany wzrost tej oporności z temperaturą
malejącą poniżej 4.2 K
Praca ta przedstawiona została przez Lorda Rutherforda w
Towarzystwie Królewskim i opublikowana w Proceedings of the Royal Society
Rutherford zaproponował Niewodniczańskiemu przeniesienie
jego naukowej działalności do Cavendish Laboratory. Jest to czas niedługo po
odkryciu w roku 1932 przez Chadwicka w Cavendish Laboratory neutronu
Nie tylko jednak w rozwoju w Krakowie fizyki jądrowej
zaowocował pobyt Niewodniczańskiego u Rutherforda. Prowadząc tam pionierskie
badania z zimnymi neutronami rozumiał dobrze ich znaczenie i to nie tylko w
fizyce jądrowej. Inicjując w Krakowie nowe kierunki badań zwrócił Jerzemu
Janikowi uwagę na możliwość i znaczenie wykorzystania oddziaływania zimnych
neutronów z materią dla badań w fizyce ciała stałego. W ten sposób narodził
się cały ogromny obszar prac i powstała już wokół ucznia
Niewodniczańskiego, Jerzego Janika, cała szkoła badań fazy skondensowanej
metodami oddziaływania z zimnymi neutronami.
Wpływ Rutherforda na Henryka Niewodniczańskiego nie
ograniczał się tylko do zainicjowania nowej tematyki badawczej. Przede
wszystkim był Profesor Niewodniczański zafascynowany osobowością Rutherforda
i uważał go za jednego ze swych Mistrzów. W laboratoriach Rutherforda panowała
niezwykła atmosfera. Atmosfera pracy, oddania sprawom fizyki, ale i znakomitych,
przyjacielskich stosunków międzyludzkich. Jeszcze my, uczniowie Profesora
Niewodniczańskiego mieliśmy okazję odczuć to w ciągu naszej kariery
naukowej. W moim życiu zetknąłem się z dziewięciu Rutherfordczykami,
kolegami Profesora z Cambridge. Zawsze byłem przyjmowany i traktowany przez
nich jako ktoś właściwie należący do rodziny. Dzięki swym przyjaźniom w
licznym gronie uczniów Rutherforda, którzy później zajęli czołowe miejsca w
nauce światowej, Profesor Niewodniczański nie miał trudności w lokowaniu nas,
swoich z kolei uczniów w najlepszych ośrodkach fizyki zagranicą na stażach i
w ułatwieniu nawiązywania licznych kontaktów i współpracy międzynarodowej,
co owocuje do dnia dzisiejszego.
I był Profesor Niewodniczański uderzająco, wprost
niezwykle podobny do Rutherforda (Fot. 8).
Również koniec życia Profesora i Rutherforda był
zdumiewająco podobny. Obaj zachorowali na przepuklinę, obaj w pewnym momencie
zdecydowali się na operacje. Tuż przed udaniem się do szpitala Profesor
zaszedł do naszego – Budzanowskiego, Grotowskiego i mojego – pokoju w
Instytucie Fizyki Jądrowej na Bronowicach. Powiedział nam, że idzie do
szpitala, opowiedział o analogii z chorobą Rutherforda i oświadczył:
Mark Oliphant w swych wspomnieniach o Rutherfordzie
20 grudnia 1968 już w kilka dni po operacji Profesora
Niewodniczańskiego odwiedziłem go rano w klinice. Już wstawał, niepokoiła
go nieco krew, która pokazała się w plwocinie, ale czuł się właściwie
zupełnie dobrze. Uspokojeni, co do stanu Jego zdrowia poszliśmy wieczorem na
występ "Piwnicy Pod Baranami", który odbywał się w naszym Instytucie. Gdy
opuszczałem salę zobaczyłem w hallu Panią Irenę.

Fot. 1. Pracownicy naukowi Cavendish Laboratory zgromadzeni
wokół Rutherforda i J.J. Thomsona, czerwiec 1935.
Niewodniczański stoi na tym zdjęciu w trzecim rzędzie od
dołu, pierwszy z lewej strony. Przybył do Cambridge jako stypendysta Fundacji
Rockefellera poprzedniego 1934 roku, we wrześniu, z żoną i liczącym
dokładnie jeden rok synem, Tomkiem.

Fot. 2. H. Niewodniczański, H.A. Boorse i C.J. Milner przed
Mond Laboratory. Fot. D. Shoenberg.
Fotografował też Niewodniczański (Fot. 3), ale te
zdjęcia spłonęły w czasie wojny w Wilnie.

Fot. 3. H. Niewodniczański. fot. D. Shoenberg.
Na trzeciej fotografii [od Shoenberga] (Fot. 4),
Pani Irena, the charming wife of Niewodniczański jak napisał Shoenberg,
siedzi z malutkim Tomaszem w łódce w czasie przejażdżki z Shoenbergiem po
rzece Cam.

Fot. 4. Irena Niewodniczańska z synem Tomkiem podczas
przejażdżki na rzece Cam.
Fot. D. Shoenberg.
Udało mi się nawiązać kontakt z wszystkimi niemal
żyjącymi kolegami Profesora Niewodniczańskiego z Cambridge w tym czasie: z
Profesorami Davidem Shoenbergiem w Cambridge, Billem Burchamem w Birmingham,
Maurycym Goldhaberem w Brookhaven, NY, [2] i Henrym Boorse'm w Houston, TX.
Shoenberg przypomina sobie, że Niewodniczański miał opinie a
talkative gentelman i pamięta, że
plotkowanie Niewodniczańskiego, irytowało Boorse'a, gdy tymczasem ciekły
hel używany w ich pomiarach wyparowywał. A był ciekły hel nowością w tych czasach,
zbyt cenną, aby go tracić!

Fot. 5. Strona tytułowa pracy H.A. Boorse'a i H.
Niewodniczańskiego o pomiarach oporu elektrycznego aluminium w niskich
temperaturach.
Z Davidem Shoenbergiem Niewodniczański
wziął też udział w 1935 roku w konferencji poświęconej fizyce metali
zorganizowanej przez N. F. Motta w Bristolu referując te wyniki.

Fot. 6. Strona tytułowa pracy C.H. Westcotta i H.
Niewodniczańskiego o oddziaływaniu neutronów
spowolnionych do prędkości
odpowiadających niskim temperaturom.
Pobyt w Cambridge u Rutherforda i wykonane tam prace
stanowiły przełom w działalności naukowej Henryka Niewodniczańskiego.
Przede wszystkim otworzyły przed nim perspektywę na nową, dynamicznie się
rozwijającą w następnych latach dziedzinę fizyki, fizykę jądrową. Zaraz
po powrocie do Wilna i po uzyskaniu zasiłku z Funduszy Kultury Narodowej
przystępuje Niewodniczański do zorganizowania laboratorium fizyki jądrowej.
Po wojnie, już w Krakowie, poświęca tej dziedzinie najwięcej uwagi. Zaczyna
od budowy na dużą skalę narzędzi do takich badań, spektrometrów i
akceleratorów, tworzy szkołę gromadzącą dokoła Niego młodych, pełnych
zapału współpracowników, tworzy nowe placówki badawcze.

Profesor Henryk Niewodniczański w swoim gabinecie
w Instytucie Fizyki Jądrowej w Krakowie, lata 1960.
Fot. z Archiwum Instytutu Fizyki Jądrowej im. Henryka Niewodniczańskiego w Krakowie.
Tę znakomitą atmosferę pracy i przyjaźni przeszczepił
Profesor do wszystkich kierowanych przez siebie placówek naukowych. Z tej
atmosfery Kraków stał się słynny w całym polskim środowisku naukowym. Ta
atmosfera trwa ciągle i teraz w 34 już lata po śmierci Profesora.

Fot. 8. Henryk Niewodniczański i Sir Ernest Rutherford Lord
Nelson.
Podkreślał to jeszcze sposobem
uczesania, strzyżenia wąsów, ubiorem w tweedowe marynarki... Na jubileuszowej
konferencji w roku 1960 w Manchesterze dla uczczenia 100-lecia odkrycia jądra
atomowego przez Rutherforda, siedziałem na uroczystym zorganizowanym z tej
okazji koncercie z Profesorem, a kilka rzędów niżej siedział też jeden z
Rutherfordczyków, Profesor Rudi Peierls z żoną. Wiele lat później, już po
śmierci Profesora, opowiadała mi Pani Peierlsowa, że najbardziej
wstrząsające dla niej w czasie tych rutherfordowskich uroczystości było, gdy
odwróciła się w pewnym momencie na tym koncercie do tyłu i zobaczyła
siedzącego powyżej .... Rutherforda.
- I jak Rutherford ja tej operacji nie przeżyję.
Oczywiście zlekceważyliśmy ten pesymizm profesora.
- Panie Adamie, Henio nie żyje! – powiedziała.
W tomie Acta Physica Polonica poświęconym pamięci
Profesora Henryka Niewodniczańskiego nasz przyjaciel i partner naukowy z
Oxfordu Dr Peter E. Hodgson w swym Personal
Appreciation [12]. napisał:
On the wall of his office in Cracow there is a picture of the
young Niewodniczański in the
company of Rutherford in Cambridge. We in England who know what he did to
establish nuclear physics in Poland naturally think of him as the Rutherford of
Poland. His work for nuclear physics was in a heroic scale and will endure into
the future, but we will remember him first of all as a kindly and benevolent
friend.
Sądzę, że żadne słowa nie mogłyby sprawić Profesorowi
większej przyjemności.
* * *
Pragnę podziękować gorąco kolegom Profesora
Niewodniczańskiego z okresu Jego pracy w Cavendish Laboratory: Profesorom W.E.
Burchamowi, H.A. Boorse'owi, M. Goldhaberowi za podzielenie się ze mną
wspomnieniami z tych czasów, a Profesorowi D. Shoenbergowi również za
udostępnienie mi swych fotografii. Szczególnie gorąco dziękuję Dr P.E.
Hodgsonowi z Uniwersytetu Oxfordzkiego i Dr G.I. Squiresowi z Cavendish
Laboratory za pomoc w skompletowaniu informacji o czasach Rutherforda w
Cambridge.
Pierwodruk artykułu "Henryk Niewodniczański i Ernest Rutherford" w tomie pt.
W Służbie Nauki (wydawnictwo
Polskiej Akademii Umiejętności), poświęconym Profesorowi Henrykowi
Niewodniczańskiemu w 100. lecie urodzin.
![]() Adam Strzałkowski (fot. Andrzej Kobos) |
Dr. Adam Strzałkowski (ur.1923), fizyk, jest emerytowanym
Profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Karierę naukową zaczynał jako astronom u Profesora Tadeusza Banachiewicza w Krakowie. Później zajął się fizyką jądrową pod kierunkiem Profesora Henryka Niewodniczańskiego. W roku 1957 był jednym z pierwszych polskich stypendystów, którzy wyjechali na staże naukowe na Zachód; on sam do Liverpoolu w Anglii, gdzie zajmował się polaryzacją spinową w reakcjach jadrowych. Po powrocie zainicjował zarówno w Instytucie Fizyki UJ i w nowopowstałym Instytucie Fizyki Jądrowej w Krakowie badania reakcji jądrowych bezpośredniego oddziaływania przy niskich energiach. Było to pionierskie stworzenie w Polsce nowego kierunku badań naukowych w fizyce jądrowej. Był równocześnie znakomitym wykładowcą (podczas wykładów musiał zapisać dość drobnym, aczkolwiek bardzo czytelnym pismem cztery tablice, z których nic nie wolno było zmazać do zakończenia wykładu). Był promotorem wielu prac doktorskich (m. in. mojej w r. 1972). W swoim zakładzie naukowym stworzył swobodną atmosferę naukowo-intelektualną. W pracy naukowej zajmował się elastycznym i nieelastycznym rozpraszaniem deuteronów i cząstek alfa, strippingiem deuteronów, reakcjami z ciężkimi jonami, reakcjami trzyciałowymi, badaniem produkcji mezonów i naruszenia symetrii w procesach jądrowych. Był współodkrywcą szeregu efektów w reakcjach jądrowych. Nawiązał partnerską współpracę naukową z kilkoma wiodącymi ośrodkami badawczymi fizyki jądrowej w świecie. Obok swoich badań naukowych, w ciągu wielu lat w ramach tej współpracy zdołał wysłać wielu młodych fizyków na Zachód i stworzyć im możliwości stałej współpracy naukowej ze znakomitymi fizykami w tych ośrodkach. Tą drogą, w roku 1973, ja znalazłem się (i długo pozostałem) w Nuclear Physics Laboratory, University of Oxford, w Nuclear Theory Group Dr. Petera E. Hodgsona. Pełen osobistego czaru i równocześnie charyzmatyczny, Adam Strzałkowski, bibliofil, jest intektualistą o szerokich zainteresowaniach humanistycznych, szczególnie historią Polski i literaturą. Jest nadal aktywny naukowo oraz zajmuje się historią nauki. Andrzej Kobos |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||