HENRYK   NIEWODNICZAŃSKI

Mini-wspomnienie ucznia





ANDRZEJ   M.   KOBOS



Od lat 1950. do swojej śmierci 20 grudnia 1968 roku, Profesor Henryk Niewodniczański był legendą wśród fizyków i to nie tylko w Krakowie.




Profesor Henryk Niewodniczański
wykładający w Instytucie Fizyki Jądrowej w Krakowie, lata 1960.
Fot. z Archiwum Instytutu Fizyki Jądrowej im. Henryka Niewodniczańskiego w Krakowie.


Był legendą, gdyż, obok Profesora Adama Sołtana, był twórcą polskiej fizyki jądrowej. Na podstawach solidnej krakowskiej fizyki - tj. z nielicznej w końcu grupy zdolnych, w większości młodych, fizyków i w oparciu o doświadczenie zdobywane przy konstrukcji w Krakowie "małego" cyklotronu C-48 - stworzył ośrodek badawczy fizyki jądrowej najpierw na Uniwersytecie Jagiellońskim, a następnie w założonym (w r. 1955) i kierowanym przez siebie Instytucie Fizyki Jądrowej (IFJ) w Bronowicach, na ówczesnych przedmieściach Krakowa. W IFJ umieszczono zakupiony w Związku Sowieckim cyklotron U-120. Cyklotron ten stał się instrumentalnym "rdzeniem" IFJ. Henryk Niewodniczański mistrzowsko wykorzystywał koniunkturę polityczną i swoje naukowe kontakty na Wschodzie i Zachodzie, swoją biegłą znajomość języka rosyjskiego, współudział w zakładaniu, a potem kierowaniu Zjednoczonym Instytutem Badań Jądrowych w Dubnej pod Moskwą [1]. Nie mniej, Jego umiejętności organizacyjne, reputacja naukowa, ogromna uczciwość w kontaktach międzyludzkich, a nawet barwna, charyzmatyczna osobowość i potężna sylwetka (z szacunkiem nazywany był "Papą", opowiadano o Nim anegdoty) odegrały w Jego dziele rolę decydującą.

Henryk Niewodniczański był przykładem uczonego, którego czysto naukowa, świetnie zapowiadająca się kariera, zakłócona kataklizmem wojny, wymuszoną ewakuacją z Wilna poprzez Wrocław i Lublin do Krakowa i totalitarną, komunistyczną rzeczywistością powojennej Polski, została obrócona na stworzenie poważnego ośrodka naukowego. Od roku 1946 profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, był Niewodniczański najpierw kierownikiem zespołu katedr fizyki doświadczalnej UJ, a potem twórcą i - aż do śmierci - dyrektorem Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Doskonale wykształcony fizyk, w latach 1934-1935, stypendysta naukowy w Cambridge u Ernesta Rutherforda (odkrywcy jądra atomowego), wówczas już autor poważnych prac naukowych, odkrywca dipolowych przejść magnetycznych w widmie ołowiu, mógł był w normalnych warunkach sięgnąć po najwyższe laury naukowe. Mimo, że do śmierci był aktywny w badaniach reakcji jądrowych niskich energii i spektroskopii jądrowej, współodkrywcą kilku nowych efektów oraz współautorem wielu znaczących prac naukowych, nie było Mu to dane, rzec można przez siły wyższe. Stworzył za to krakowską szkołę fizyki jądrowej, wykształcił kilkudziesięciu znakomitych fizyków z trzech co najmniej pokoleń, autorów wielu ważnych i pionierskich prac naukowych, kontynuatorów Jego dzieła. Przyczynił się do równoległego stworzenia w Krakowie poważnego ośrodka fizyki teoretycznej, szczególnie fizyki cząstek elementarnych.

W trudnej sytuacji politycznej potrafił utrzymać w swoim Instytucie pewną oazę wolnej myśli, uchronić swoich pracowników naukowych od większych nacisków politycznych, stworzyć im pewne poczucie bezpieczeństwa, być może większe niż niemal gdziekolwiek indziej. Za Jego czasów nawet organizacja partyjna w IFJ zachowywała się z dużym umiarem i nieopresyjnie, była nieomal totumfacka, zaś bezpieka, poza okresem po Marcu 1968, nie była uciążliwa.

Profesor Henryk Niewodniczański stworzył nie tylko poważnie liczący się w świecie ośrodek badawczy, ale stymulował cały sposób myślenia naukowego, system kształcenia oraz wysyłania młodych uczonych w świat do najlepszych ośrodków naukowych oraz atmosferę przyjacielskich stosunków międzyludzkich. To podejście do nauki, tę atmosferę, przekazał swoim uczniom i te pozostały po Nim jako to, co trwałe.

Od 20 grudnia 1988 roku Instytut Fizyki Jądrowej w Krakowie nosi imię Henryka Niewodniczańskiego.



* * *


Ja sam bezpośrednio zetknąłem się z Profesorem Henrykiem Niewodniczańskim już pod koniec Jego życia. Jako student Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego miałem z nim jeden wykład monograficzny, zdałem u Niego jeden egzamin na piątym roku studiów. W roku 1965 przyjął mnie jako magistranta do Instytutu Fizyki Jadrowej, a we wrześniu 1966 do pracy naukowej w tym Instytucie (gdzie pracowałem przez dwadzieścia następnych lat). Jak do wszystkich innych, bez względu na ich pozycję, zwracał się do mnie per "Kolego", z wileńska zaciągając "Kulego."

Zrobiłem Mu w IFJ kilkanaście zdjęć, w szczególności podczas wizyty Profesora Bogolubowa, dyrektora Zjednoczonego Instytutu Badań Jądrowych w Dubniej. Te zdjęcia (wraz z innymi) wisiały potem u Niego w gabinecie. Teraz nie mam już tych zdjęć, nawet ich negatywów. Część podarowałem kiedyś Instytutowi Fizyki Jądrowej, a część synowi Profesora, Tomaszowi.

Byłem jednym z pierwszych, którzy dowiedzieli się o niespodziewanej śmierci Profesora Henryka Niewodniczańskiego. Było to 20 grudnia 1968, pod sam koniec występu kabaretu "Piwnica pod Baranami", który zorganizowałem w Instytucie Fizyki UJ. W kilka dni później fotografowałem już tylko pogrzeb Profesora na Cmentarzu Rakowickim, prowadzony przez Kardynała Karola Wojtyłę. W kilka tygodni później, niemal surrealistycznie, z błahej przyczyny, zmarł wierny kierowca Profesora, Tadeusz Szopa. W roku 1976 mogłem już tylko zrobić zdjęcie laureata nagrody Nobla w fizyce (1961) Roberta Hofstadtera w chwili jego zadumy przed popiersiem Profesora Niewodniczańskiego w Instytucie Fizyki UJ.




Robert Hofstadter przed popiersiem Henyka Niewodniczańskiego.
Radial Shapes of Nuclei Conference, Kraków, czerwiec 1976.   (fot. Andrzej Kobos)



Profesor Henryk Niewodniczański był moim naukowym Mistrzem, chociaż bardziej pośrednio niż bezpośrednio. "Pośrednio", gdyż był Mistrzem kilku moich profesorów. Wśród nich, był Mistrzem mojego niewątpliwego Mistrza, Profesora Adama Strzałkowskiego, którego ukształtował był naukowo.

Ja Adamowi Strzałkowskiemu zawdzięczam bardzo wiele w mojej karierze naukowej fizyka i nie tylko. Darzę Go ogromną wdzięcznością i niezmiernym szacunkiem. Jestem dumny, że łączy mnie z Nim wiele intelektualnie, a przede wszystkim, że mogę Pana Adama nazwać moim Przyjacielem.

Zachęcam do przeczytania eseju Adama Strzałkowskiego o Henryku Niewodniczańskim zamieszczonego w tych Zwojach.


* * *


Serdecznie dziękuję Pani Dr Marii Rybickiej za przysłanie mi kilku zdjęć Profesora Henryka Niewodniczańskiego z Archiwum Instytutu Fizyki Jądrowej im. Henryka Niewodniczańskiego w Krakowie.   (amk)





  1. Zjednoczony Instytut Badań Jądrowych (ZIBJ) powstał w Dubnej pod Moskwą po XX Zjeździe KPSS z sowieckiego militarnego laboratorium stworzonego po wojnie dla (nieudanego) skonstruowania bomby "mezonowej". Nominalnie i dużym stopniu w praktyce, ZIBJ był wspólnym, "otwartym" laboratorium badań z fizyki jądrowej krajów bloku sowieckiego.
    Ja sam nigdy nie byłem w Dubnej, ale miałem kolegów, którzy spędzili tam po kilka lat i potem byli źródłem licznych, zabawnych anegdot związanych z ZIBJ.   (amk)   (powrót)




Teksty o Henryku Niewodniczańskim zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2007 Zwoje