

Komuś, kto zamierza spędzać długie godziny na plaży, doradzałbym Ars magna lucis et umbrae ojca Athanasiusa Kirchera, rzecz fascynującą dla czytelnika, który wystawiwszy się na działanie promieni podczerwonych, zechce zadumać się nad cudownością światła i zwierciadeł. Rzymskie wydanie z roku 1645 jest nadal dostępne w antykwariatach, za sumy bezspornie niższe od tych, jakie Calvi wyeksportował do Szwajcarii. Nie zalecałbym wypożyczania tej pozycji z biblioteki, ponieważ można ją znaleźć jedynie w zabytkowych pałacach, gdzie personel biblioteczny składa się zwykle z ludzi bez prawej ręki i lewego oka, którzy spadają z drabiny, kiedy pną się ku półkom z cymeliami. Dalszą niedogodnością są mole książkowe oraz kruchość kart, nie należy więc czytać takiego dzieła, kiedy wiatr porywa plażowe parasole.
Młodzieniec, który podróżuje po Europie z okresowym biletem kolejowym drugiej klasy w kieszeni, narażony jest więc na lekturę w zatłoczonym pociągu, gdzie stoi się wystawiając jedną rękę za okno, mógłby zabrać ze sobą przynajmniej trzy z sześciu wydanych u Einaudiego tomów Ramusia, które można doskonale czytać trzymając jeden w ręku, drugi pod pachą, a trzeci między udami. Czytanie w trakcie podróży o podróży to przeżycie bardzo intensywne i pobudzające.
Młodzieńcom, którzy wyrwali się ze szponów polityki (albo się do niej rozczarowali), a mimo to pragną być na bieżąco w sprawach Trzeciego Świata, proponowałbym jakieś arcydzieło filozofii muzułmańskiej. Adelphi opublikował ostatnio Księgę rad, której autorem jest Kay Ka'us ibn Iskandar, lecz niestety w tym wydaniu zrezygnowano z oryginału irańskiego, przez co gubi się oczywiście cały smak tekstu. Godnym natomiast polecenia dziełem jest Kitab al-s'ada wa'L is'ad Abul'l-Hasana Al'Amiriego, dostępne w Teheranie w wydaniu krytycznym z roku 1957.
Ponieważ jednak nie wszyscy czytają swobodnie w językach Bliskiego Wschodu, dla tych, którzy wędrują samochodem, a nie mają kłopotów z nadmiernym bagażem, doskonała byłaby, jak mniemam, kompletna Patrologia Migne'a. Odradzałbym pisma ojców greckich przed Soborem Florenckim z roku 1440, gdyż trzeba by zabrać ze sobą 161 woluminów wydania grecko-łacińskiego i 81 wydania łacińskiego, gdy tymczasem, decydując się na ojców łacińskich sprzed roku 1216, wystarczy zabrać 218 woluminów. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie tomy są dostępne na rynku, od czego jednak fotokopiarki! Tym, którzy mają zainteresowania mniej specjalistyczne, doradzałbym lekturę (oczywiście w oryginale) paru solidniejszych dzieł wywodzących się z tradycji kabalistycznej (są w dzisiejszych czasach niezbędne dla zrozumienia nowoczesnej poezji). Wystarczy kilka pozycji: naturalnie Sepher Jezirah, Zohar, Mojżesz Kordowero i Izaak Luria. Zestaw kabalistyczny nadaje się zresztą wspaniale do wykorzystania w działalności Klubów Śródziemnomorskich, których animatorzy mogą utworzyć dwie grupy współzawodniczące ze sobą w budowaniu jak najsympatyczniejszego Golema. A wreszcie tym, którzy mają trudności z hebrajskim, pozostaje zawsze Pół Corpus hermeticum i pisma gnostyczne (lepiej wybrać Walentyna, gdyż Bazylides jest często zbyt rozwlekły i irytujący).
To wszystko (i o wiele więcej) polecałbym ludziom spragnionym wakacji rozumnych. W przeciwnym razie nie ma dyskusji, zabierajcie ze sobą Grundrisse, Ewangelie apokryficzne i inedita Peirce'a na mikrofilmach. W końcu tygodniki kulturalne nie są periodykami dla szkoły podstawowej.
(1981)
![]() Umberto Eco (Photo: Nancy Crampton) |
Ze zbioru felietonów Umberto Eco pt. Zapiski
na pudełku od zapałek.
Przełożył z włoskiego Adam Szymanowski. "Historia i Sztuka", Poznań 1993. |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||