

|
Z Miłosza i Twardowskiego Dla Tomka małego W dzień końca świata Skaczą w morzu wesołe delfiny Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze A będziesz tak jak delfin łagodny i mocny |

|
ty, co przez noc przechodzisz jak wicher nad kołyską kładziesz sól u węzgłowia i święty chleba bochen dla ciebie czara wina spływa na żywy ogień i z kielicha ostatnie lecą na ziemię łzy oliwa płonie w lampach przechodzi świat przechodzień krew znaczy na kamieniu stały środkowy punkt |

|
Przy ujściu Odry do Morza Scytyjskiego Kanonik z Bremy Adam odnotował W Gesta Hammaburgensis ecclesiae pontificum Punkt ulubiony spotkań barbarzyńców i Greków Jest to największe ze wszystkich miast Europy Gdzie barbarzyńcy, Grecy, Słowianie, ludy inne Jakoż przybysze z Sachsen jednakowe mają prawa Do osiedlania się pod jednym wszak warunkiem By nie wyznawać publicznie kultu chrześcijańskiego I przewyższają inne ludy trybem swego życia Gościnnością, bogactwem, obfitością towarów Tym wszystkim, co rzadkie, bądź godne pożądania |

|
von Matthias Kneip regały są pełne wszystko kupić możesz bułkę i kiełbasę dziwkę i pierożek odwagę na wagę sztuczne serce włosy futro z norek nogę przysięgę i głosy mężczyznę kobietę świadka który kłamie lustereczko takie co nigdy nie mami w lodowym świetle wszystko tu mamy a tylko wyjścia ciągle szukamy |

|
poecie Zbyszkowi Dominiakowi, i zawsze przy mnie stój rano, wieczór, we dnie, w nocy bądź mi zawsze ku pomocy bólu mój |

|
Wpadłam na sen do Tomaszowa W barki znużoną głowę schować A Thomas cud jak Miro we śnie Miasto z ratuszem i wieżami Czaruje barkę z Arkadami Obitą złotem, podkowami Ty, Panie, rękę tę poprowadź Niechaj opasze ją Twój powab Kredowym kołem i murami Niechaj zachowa w sen przed nami Bo nie jest trudno także w niebie Zamienić coś, lub chociaż zechcieć Wpadłam jak w obłok czasem głowa Kiedy ją trzeba uratować A życia cud jak lampa we mgle Czaruje arkę z arkadami Maluje cienie z podcieniami Poezji czarem, półsłowami Sarenka smukłą skina szyję Twój oddech muska mnie po rękach Nie pozwól, Panie, by ten powiew Przemykał tylko po piosenkach Bo nie jest trudno także w niebie Zamienić coś, lub chociaż zechcieć 24. 9. 2000 |

|
Na powikłane nocą ślady Łożyć kamyczek, dobry znak Dla zagubionych i bezradnych Dla skołatanych w cudzych snach Dla bardzo mądrych i samotnych Wkładać sandały, burzyć piach Głaz obsypany kamieniami Jak uśmiech losu w gorzkich łzach Wysnuć dreszcz spod kapelusza Magią słów bogów poruszyć Wieści nieść Ale też z kaduceusza Czary słać, pogodę ducha Miłą pieśń Na zamykane, ciężkie bramy Dwoić sposoby, klucze dać Dla zagubionych i bezradnych Dla skołatanych w cudzych snach Dla bardzo mądrych i poważnych Wkładać sandały, burzyć piach Głaz ociosywać olśnieniami Jak bryłę życia, uśmiech dnia Wysnuć dreszcz spod kapelusza Magią słów bogów poruszyć Wieści nieść Ale też z kaduceusza Czary słać, pogodę ducha Miłą pieśń 30. 6. 2001 |
Wydał książki poetyckie: Zagrajmy na wyścigach – Katowice 1977; Pomidor – Katowice 1983; Wierszem – Katowice 1997; Oby do Wilna – Katowice 2000.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||