

Punktualnie z wybiciem godziny jedenastej [3 maja 1952] rozległ się po raz pierwszy – kilkakrotnie powtarzany - sygnał radiostacji: pierwsze takty Majowego Mazurka. Poniosły go do Polski dwa potężne jak na owe czasy nadajniki pod Lizboną o mocy 50 tysięcy kW i kilka anten o mocy 10 tysięcy kW umieszczonych w Niemczech Zachodnich.
Po sygnale zapowiedź spikera:
"Mówi Radio Wolna Europa - Głos Wolnej Polski.
Uwaga! Uwaga! W dniu święta narodowego, w rocznicę Konstytucji Trzeciego Maja słyszą państwo inauguracyjny program radiostacji, która będzie przemawiać codziennie do rodaków w kraju. Za chwilę odbędzie się uroczyste otwarcie nowej stacji radiowej!
Uwaga! Uwaga! Głos nasz docierać będzie do was od dnia dzisiejszego na nowych wzmocnionych antenach.
Uwaga! Uwaga! Mówią Polacy do Polaków."
Po tej wstępnej zapowiedzi nastąpiło przemówienie nowego prezesa Komitetu Wolnej Europy, admirała Harolda Millera, i moje.
Miller na wstępie wyraził przekonanie, że dzień 3 maja 1952 r. okaże się ważną datą i nowa rozgłośnia odegra doniosłą rolę. "Historia - mówił admirał - potwierdzi kiedyś moje słowa". Przypomniał hasło "za waszą wolność i naszą". Nie mogło się obyć bez wymienienia Kościuszki i Pułaskiego. "Nowy głos w eterze - mówił dalej Miller - stanie się sygnałem, że Polska nie została zapomniana. Lincoln głosił, że naród nie może żyć w połowie wolny, a w połowie w niewoli. To samo odnosi się do całego świata.
(...) Zadaniem nowej rozgłośni będzie przebijanie żelaznej kurtyny słowami prawdy. Nie chodzi o to, by mówić społeczeństwu, jak ma myśleć i postępować. Jeśli będzie znało prawdę, samo wytworzy sobie swój własny pogląd i wyciągnie swoje własne wnioski". Admirał usiłował też odpowiedzieć na nurtujące wątpliwości. "Obecna sytuacja w Polsce -mówił - podobna jest do czasów okupacji hitlerowskiej z jedną zasadniczą różnicą. Nie toczy się dziś otwarta wojna. W tej sytuacji główne zadanie Polaków i innych narodów ujarzmionych musi polegać na podtrzymaniu upartej, zdecydowanej postawy oporu wobec doktryny komunistycznej. Polska musi zachować na przyszłość swoją narodową kulturę, swoje siły żywotne... Droga przed nami jest długa i trudna. Nie możemy wam obiecywać, że uda nam się osiągnąć nasz cel jutro, pojutrze czy w najbliższej przyszłości..."
Admirał zakończył swe przemówienie zwracając się do mnie:
"W imieniu milionów Amerykanów przekazuję w ręce kapitana Jana Nowaka tę nową radiostację - Głos Wolnej Polski."
Ostatni akcent miał być podkreśleniem wobec słuchaczy, że
nową radiostacją kierować będą sami Polacy.
Teraz przyszła kolej na mnie. Po raz pierwszy mówiłem do kraju jako Jan Nowak - kierownik rozgłośni. Nie było to łatwe zadanie. Polska pogrążona była w mrokach stalinowskiej nocy, która zdawała się być nocą bez świtu. Na horyzoncie nie widać było żadnego światełka nadziei. Więzienia bezpieki były pełne torturowanych ludzi, odbywały się kapturowe sądy, pokazowe procesy i nocne egzekucje. Społeczeństwo było sterroryzowane i zatomizowane, inteligencja twórcza, a raczej ta jej część, którą dopuszczono do głosu, w swej przewadze służyła za powolne narzędzie prania mózgów. Młodzież skandowała na wiecach i pochodach imię Stalina. W najśmielszych marzeniach nie myślałem, że tylko cztery lata dzielą nas od polskiego Października, że przyjdzie po nim bunt młodzieży akademickiej w roku 1968, a potem zrywy robotników w latach 1970, 1976, Msza św. odprawiana przez Papieża-Polaka na Placu Zwycięstwa, w sercu Warszawy [w roku 1979], a w rok później triumf "Solidarności", poprzedzony przez ruch inteligencji, KOR, TKN...
Wyobrażałem sobie naszą pracę jako walkę obronną, opóźniającą proces sowietyzacji. "Schwere Abwehrkämpfe", jak mówiły w czasie wojny komunikaty cofających się wojsk niemieckich.
Moje przemówienie było jednak krzykiem nadziei płynącej nie z żadnych racjonalnych przesłanek, ale z wiary w społeczeństwo. Zwracając się do słuchaczy mówiłem, że żadna kurtyna fałszu i kłamstwa nie przesłoni nam prawdziwego oblicza Polski. "Myślimy i czujemy jak wy. Wszystko, co was boli i gnębi, jest i naszym bólem." Wyrzekliśmy się czegokolwiek, co mogłoby pchnąć kraj do czynnego oporu, organizowania się w podziemiu i wystąpień zbrojnych. Chwila obecna wymaga od narodu największego spokoju i opanowania, a wszelkie odruchy mogą przynieść korzyść tylko wrogowi. "Walka toczy się nie w lasach, na ulicach czy w podziemiu, ale w polskich duszach - w czterech ścianach polskich domów. W takiej walce chcemy wziąć udział na falach Radia Wolna Europa". Zakończyłem słowami:
"Jak co roku od stu sześćdziesięciu jeden lat, tak i dziś drgają zda się znowu w powietrzu echa z dalekiej przeszłości - okrzyki tłumów przed katedrą świętojańską i radosne tony majowego mazurka.
Nadejdzie jeszcze ten dzień, kiedy jutrzenka swobody zabłyśnie znowu nad Warszawą. Będzie to dzień Waszego zwycięstwa, Waszego tryumfu - tryumfu Narodu, który w najgorszych chwilach nie utracił wiary.
Rodacy! Gdziekolwiek jesteście - pamiętajcie! Polska żyje,
Polska walczy, Polska zwycięży!" [...]
Jan Nowak-Jeziorański, Wojna w Eterze.
Odnowa, Londyn 1986, pp. 64-66.
![]() Jan Nowak-Jeziorański wygłaszający pierwsze przemówienie radiowe do Kraju, 3 maja 1952. | ![]() Jan Nowak-Jeziorański i Zbigniew Brzeziński podczas obchodów 50.-lecia Powstania Warszawskiego Warszawa, Plac Krasińskich 30 lipca 1994. (Fot. Andrzej Kobos) |
![]() Strona tytułowa zaproszenia Jana Nowaka-Jeziorańskiego do Białego Domu na uroczystość wręczenia mu Presidential Medal of Freedom, 9 wrzenia 1996. | ![]() Krótka biografia Jana Nowaka-Jeziorańskiego zamieszczona w zaproszeniu na uroczystość wręczenia mu Presidential Medal of Freedom. |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||