


W całej Europie, wielu społeczeństwom jest bardzo trudno pogodzić się z lokalną historią hitlerowskiej okupacji właśnie z powodu Holocaustu. Jednakże w Polsce, z uwagi na samą liczbę polskich Żydów, którzy zostali wymordowani oraz fakt, że ludobójstwo zostało dokonane na miejscu w Polsce, a nie w jakimś odległym kraju, jest czymś nawet bardziej znamiennym, iż opinia publiczna w końcu zaczęła uświadamiać sobie nie wypoliturowaną historię tamtych mrocznych czasów.
Pisanie Sąsiadów było dla mnie nowym doświadczeniem. Wcześniej byłem autorem kilku studiów nad okresem wojennym, lecz zawsze dotąd omijałem tzw. "kwestię żydowską", pozostawiając ją, jaką by była, specjalistom. Było to standardową praktyką w europejskich historiografiach tego okresu - tak jakby historia Holocaustu w danym kraju była rozłączna z doświadczeniami większości ludności w nim mieszkającej.
Jakże jednak unicestwienie jednej trzeciej miejskiej ludności Polski może być czymś innym niż jednym z centralnych zagadnień najnowszej historii Polski? Z pewnością nie potrzeba żadnej wielkiej metodologicznej wymyślności, by natychmiast pojąć, że jeżeli polska połowa ludności pewnego miasteczka wymordowuje jej drugą, żydowską połowę, to mamy do czynienia z wydarzeniem jawnie unieważniającym pogląd, że historie tych dwóch grup etnicznych nie są złączone.
Kiedy natknąłem się na dowody masakry w Jedwabnem, pojąłem, iż moje zrozumienie historii okresu wojny już nigdy wiecej nie będzie takie, jak dotychczas. Lecz nie spodziewałem się tego rodzaju reakcji, jaką wywołały one wśród Polaków.
Polskie doświadczenie Drugiej Wojny Światowej zawierało te wszystkie elementy, które w niedawnej przeszłości posłużyły do wykucia narodowej tożsamości: zdradzieccy sąsiedzi, niewiarygodni alianci, rozbiory terytorium, przerażające straty ludzkie wśród elit, deportacje, a nawet narodowe powstanie wywołane mimo przytłaczającego braku szans. Myślę tu o Powstaniu Warszawskim, które rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 i pochłonęlo życie około 200,000 mieszkańców stolicy Polski.
I nagle, przez ten bogaty mitotwórczy materiał – straszliwą narodową klęskę przewyższoną przez wzorowe bohaterstwo – przebiega linia pęknięcia, jądro ciemności nie do opisania: saga tak zwanych stosunków polsko-żydowskich tego okresu.
Polska – jeśli mogę przypomnieć, była pod rozbiorami przez swoich potężniejszych sąsiadów przez XIX i część XX wieku. Jej elity zorganizowały kilka bohaterskich, ale nieudanych powstań. "Za waszą wolność i naszą" stało się tradycyjnym hasłem polskich patriotów, wywodzącym się z wiary w braterstwo ofiar. Dwie idee – że prześladowani słabi są prawi (chyba że dowiedzie się inaczej) oraz, że wolność ludzkości jest uniwersalna – zostały wtopione w mity Romantyzmu. Mesjańska Polska postrzegała siebie jako "Chrystusa narodów".
I nagle, podczas Drugiej Wojny Światowej, Polacy zaniechali rozpoznania współofiar - nie w w jakiejś dalekiej ziemi, ale tych żyjących po drugiej stronie ulicy. I taka postawa, w sposób mówiony, była kontynuowana w okresie powojennym. Mam tu na myśli to, że podczas wojny Żydzi zostali mniej lub bardziej porzuceni swojemu losowi, a po wojnie kraj okazał się niezdolny i niechcący opłakać klęskę, jaka spadła była na polskich Żydów. Po wojnie, wiele pięknych i wzruszających oświadczeń o polskich Żydach zostało złożonych przez kilku polskich intelektualistów, ale Polska, jako naród nigdy nie płakała. Nigdy nie nastąpiło okazanie zbiorowej żałoby wobec Holocaustu, nie mówiąc już o jakimś oczyszczeniu.
Ten stan zbiorowego zamieszania w Polsce na temat Jedwabnego jest wynikiem głównie wysiłków całego zbiorowiska prawicowych dziennikarzy i historyków, którzy napisali dziesiątki artykułów i kilka publikacji o długości wręcz książkowej, uprzednio należycie zserializowanych w gazetach i magazynach o dużym nakładzie, pod tak soczystymi (bez dwuznaczności) tytułami, jak "Sto kłamstw [Jana] Grossa" albo "Geszeft Jedwabnego". Czytanie takich tekstów – co ja musiałem robić, gdy odpowiadałem na niektóre z ataków – odczuwa się jak brodzenie w zlewisku nieczystości (tak, jakby autorzy nie rozumieli o jakiej ludzkiej tragedii mówią w takim tonie sarkazmu i ośmieszania.)
Koniec końców, jednakże, to nie negatywne reakcje na Sąsiadów zdominowały tę debatę w Polsce, ale reakcje inne: potok przemyślanych i refleksyjnych artykułów o potrzebie przepisania dwudziestowiecznej historii Polski, skonfrontowania poważnych konsekwencji antysemityzmu, który wywołał współudzial w nazistowskich zbrodniach wobec żydowskich sąsiadów, o odpowiedzialności za karygodne czyny, tak trudne do rozważania przez społeczeństwo, które samo padło ofiarą opresora.
Tak to, nie po raz pierwszy w swojej historii, dobre imię Polski zostaje wystawione na ciężką próbę przez dobranych obrońców z nacjonalistycznej prawicy. Stąd też, w pełni zasłużony międzynarodowy szacunek i podziw, jakim cieszy się ten kraj za śmiałe skonfrontowanie swej niechlubnej przeszłości, jest zasługą nie ich, ale nieugiętej klarowności z jaką polski Prezydent zawsze mówił o sprawie Jedwabnego; zasługą niezachwianej determinacji Profesora Leona Kieresa i Instytutu Pamięci Narodowej by przeprowadzić uczciwe i dogłębne śledztwo w sprawie tej zbrodni; pierwszorzędnego, poszukującego prawdy donoszenia o tej sprawie przez dwa główne dzienniki w Polsce, Rzeczpospolitą i Gazetę Wyborczą; jest zasługą doskonałych komentarzy w dwóch najważniejszych polskich tygodnikach, Polityce i Wprost; głębokich i ujmujących refleksji nad Jedwabnem i jego implikacjami publikowanymi w dwóch najbardziej szanowanych pismach katolickiej inteligencji, tj w tygodniku Tygodnik Powszechny i w miesięczniku Więź; zasługą sfinansowania i wyemitowania w czasie największej oglądalności przez polską telewizję publiczną bolesnego dwugodzinnego programu Agnieszki Arnold; wielu programów i wywiadów emitowanych przez różne stacje radiowe i telewizyjne w Polsce.
Jest godne pożałowania, iż w podobnym tonie niewiele można
powiedzieć o oświadczeniach polskich biskupów katolickich. Wiele jeszcze
pozostaje do zrobienia, aby wyprostować historyczne zapisy. Ponieważ jednak
każde pokolenie przepisuje narodowe mity i powraca do zbiorowych doświadczeń,
których dotąd unikano, jestem optymistą, iż przedmiot stosunków polsko-żydowskich,
raz otwarty, będzie rozważany z uczciwością i smutkiem.
Autoryzowany przekład z angielskiego, Andrzej M. Kobos
Artykuł ten, pt. "Gazing Into the Mirror of Jedwabne",
ukazał się pierwotnie po angielsku w Izraelu,
w gazecie Ha'aretz,
Yom Ha'Shoah Edition, April 9, 2002.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||