Mój przyjaciel, Dr Salomon Schulman z Lund, Szwecja, z którego niedawnej książki pochodzi ten fragment, iście w duchu "realizmu magicznego", zapewnia mnie, że zebrał fakty dotyczące praskiego Rabina Löwa i legendy o praskim Golemie, oraz że wszystko, co opisał w drugiej części tego tekstu, wydarzyło się naprawdę podczas jego wizyty w Pradze w roku 1982.   (AMK)





CZTERY   PSALMY   GOLEMOWI






SALOMON   SCHULMAN



Była noc. To było pięć tysięcy czterysta czterdzieści lat po Stworzeniu [1580]. Trzech Mędrców, znawców Kabały, stało nad brzegiem Wełtawy przed bezkształtną bryłą gliny. Z uniesieniem intonowali święte nauki Tory. Ekstatycznie formułowali numeryczne kombinacje z dwudziestu dwóch świętych hebrajskich liter, by później wyłącznie swymi dłońmi ugnieść i ukształtować sylwetkę ludzkiej postaci z pobłogosławionej gliny. Wielki Rabin Löw [1] pobudził do życia tego homunculusa, olbrzyma o glinianych stopach, który miał stać się jego wiernym sługą. Tuż przed świtem wszyscy czterej powędrowali ku Żydowskiemu Miastu. Ostatni szedł ów niemy nosiwoda Josele - Golem.

W okresie Renesansu, w erze humanizmu, Praga była dla Żydów niespokojnym miejscem. Doświadczali publicznego palenia Talmudu, konfiskaty ich świętych ksiąg, zawistnych oskarżeń o rytualne morderstwa. Stworzenie Golema zainicjowało czas spokoju. Niebywała siła Golema utrzymywała krzykaczy z pospólstwa na pełny respektu dystans. Wielki Rabin Löw nareszcie mógł poświęcić się pismom Isaaka Lurii, które nadeszły z neokabalistycznego Safedu [2].


Wielki Rabin Löw był mistykiem zgoła nie oderwanym od świata. Wręcz przeciwnie. W wielu ze swoich piętnastu dzieł, Rabin omawiał zagadnienia pedagogiczne. Atakował talmudystów za sofistyczne wyszukiwanie drobiazgów, pustoszenie szkół oraz zalecał szerszą perspektywę w miejsce fragmentarycznej drobiazgowości - i to wszystko na kilka dziesięcioleci przed wielkim nazwiskiem praskiej pedagogiki – Janem Comeniusem. Praskie Żydowskie Miasto okazywało Rabinowi swoją cześć przez tytułowanie go akronimem – Maharal – dowód szacunku, w Judaizmie przeznaczony tylko dla największych.

Rabin Löw był wszechstronnie wykształcony, wymieniał swoje doświadczenia i myśli na temat astronomii, mechaniki i chemii z Tycho Brahe, Johannesem Keplerem oraz z wieloma magikami, alchemikami i astrologami w Malej Stranie, na przeciwnym, mniejszym obszarem brzegu Wełtawy.

Rabin Löw spotkał się z cesarzem Rudolfem II. To tajemnicze spotkanie miało miejsce 23 lutego 1592 roku – jak zapisano to w sferze wspomnień. Co było przez nich rozważane - zostało dokładnie ukryte przed przyszłymi pokoleniami. Jedna legenda powiada, że cesarz, który był już wprowadzony w magię, wezwał Rabina, by ten wtajemniczył go w kabalistyczne misterium. Inna wyjawia bardziej dramatyczne wydarzenie: zostało zamordowane pewne czeskie dziecko i Żydów obwiniono o rytualny mord. Dziecku miano ściągnąć krew, by ja później domieszać do wypieku niefermentowanego chleba. Tak właśnie brzmiały klasyczne oskarżenia, absurdalne w całym swoim okrucieństwie, przez stulecia wykorzystywane jako przebiegły instrument Przemocy.

Dzięki energicznej ingerencji Golema wyszło na jaw, iż pewien ksiądz i magik, Tadeusz, pragnął zainscenizować antyżydowski spisek.

Rabin i cesarz rozeszli się w zgodzie. W dziesięć dni po ich spotkaniu wydano cesarski dekret, iż żadne postępowanie o rytualne morderstwo nie będzie mogło nastąpić w cesarskim sądownictwie bez obecności rabina Löwa.

Dzieło Maharala, Golem, nie było wymysłem magii lecz wybiegiem judaistycznej mistyki. Bez wątpienia, był Maharal znawcą świętych dokumentów. Tak na przykład, Talmud głosi - "Albowiem Rava stworzył człowieka i posłał go do rabina Zera. Rabin przemawiał do niego, lecz ten nie odpowiadał. Wtedy to rzekł rabin, 'Ty z pewnością zostałeś stworzony przez swoich krewnych z talmudycznej akademii. Będziesz na powrót ziemią.'"




Rabin Löw i Golem.
(rys. Mikolas Ales, 1899)


Zapewne znał Marahal także Księgę Stworzenia, Safera Jetsira, kabalistyczne pismo z pierwszych stuleci, w niektórych kręgach uważane za podręczną książkę magii. Niechybnie, posiadał Maharal wiedzę o wszystkich twórcach Golemów, od Abrahama do Eli Baal Shem z Chełma z lat 1500.

W Biblii słowo "golem" występuje tylko jeden jedyny raz – w Psałterzu, Psalm 139:16: "Golum rou enecho" – "Twoje oczy ujrzały mnie kiedy byłem jeszcze nie w pełni uformowany."

Słowo "golem" oznacza amorficzną, nieforemną masę - bliżej określając - hałdę świętej gliny, którą Bóg miał przed sobą nim uformował rysy ludzkiej twarzy, nim tchnął życie w Adama.

W Talmudzie mówi się też, że gdy Adam był jeszcze golemem, Bóg ukazał mu wszystkie pokolenia i ich mędrców, wszystkie pokolenia i ich sędziów, wszystkie pokolenia i ich przywódców. Golem był wtedy gigantycznych rozmiarów – wypełnił cały wszechświat, cała moc wszechświata była w nim skupiona.

Wszystko to według Gershoma Scholema, jedynego w swoim rodzaju biografa Josela Golema. Być może jest coś ezoterycznego w spostrzeżeniu poety Jorge Borgesa, iż jedynym możliwym słowem rymującym się z Golem jest właśnie – Scholem?

W legendzie o Golemie jest mowa nie tyle o trywialnym w końcu golemie, co o jego twórcy. Jeszcze do dziś czczony jest przez praskich Żydów Najwyższy Rabin Löw. W Alteneuschul [3] , w której podłożu znajdują się kamienie ze Świątyni w Jerozolimie, krzesło Maharala nie mogło być używane przez nikogo innego. Psalm 92 był tam czytany dwa razy, gdyż Maharalowi zakłócono czytanie, zawiadamiając go iż Golem wpadł w amok w mieście. Rabin przerwał nabożeństwo, powstrzymał spustoszenia Golema i, gdy wrócił, odczytał psalm na nowo.


* * *


Ten obyczaj dwukrotnego czytania zachował się dotąd w Alteneuschul – podkreślał prowadzący modlitwy w synagodze siwiejący Baal-tfile, gdy we wczesnych latach osiemdziesiątych gawędziłem z nim przed szabasowym nabożeństwem. Jego galicyjski jidysz z Rusi Zakarpackiej był charakterystyczny dla Pragi Kafki. Teraz jego mowa odbijała się upiornym echem od sklepień synagogi.

Później, szabasowa pieśń tego starszego człowieka, kołysząca i miodowo-słodka, samotna rozbrzmiewała ponad zebranymi tu żydowskimi istotami z Pragi, podobnymi cieniom. Krzesło rabina Löwa stało puste i pustka odbijała się echem w tej najstarszej w Europie żydowskiej świątyni, która była już w połowie drogi do muzealnego bytu.

Nagle rozległa się niesamowita wrzawa w przedsionku synagogi. Moje najgorsze fantazje, zdały się potwierdzać. Golem ożył i teraz, idąc na dworze, wpadł w dziki szał i zapewne połamał już grzbiet handlarzowi na nielegalnym targowisku oraz policjantowi służby bezpieczeństwa i ...

Drzwi otworzyły się z łomotem. Do wnętrza wpadła cała horda mocno wyszminkowanych kobiet w kosztownych futrach oraz dufnych w sobie mężczyzn, w jarmułkach i eleganckich garniturach – Amerykanie. Psychoanalitycy, badacze raka, kupcy – prascy potomkowie – na swych pierwszych, powojennych odwiedzinach. Mieli z sobą rabina, który powtórzył całe szabasowe nabożeństwo Baal-tfilena. Ów specjalny psalm odśpiewano w ten wieczór co najmniej cztery razy. Później zjedliśmy szabasową kolację w auli żydowskiego ratusza. Dobrze widoczne, na ścianie wisiały dwie suknie Tory ozdobione hasłem: "Pokój tak blisko lecz jednak tak daleko." Kupcy, psychoanalitycy, piękne kobiety z Lizą Minnelli na czele, puścili się w pląsy dzikich tańców radości. Praskie żydowskie cienie również zeszły się przy tym jednym stole. Jeden krok, a lodowaty świat donosiciela mógłby stać się rzeczywistością ich jutrzejszego dnia. Dla nich Golem był daleko, daleko stąd.




Grób Rabina Löwa na Starym Cmentarzu Żydowskim w Pradze.
(C. Rybar, Jewish Prague)


W zimny, pochmurny jesienny wieczór stałem przy grobie Rabina Löwa, w tym starym miejscu kultu kabalistów. Wówczas, chwiejnym krokiem, podszedł do mnie człowiek w podeszłym wieku o twarzy pooranej zmarszczkami. Papieros zwisał ze szczeliny jego ust. "Czerwony gwardzista, golem-wspinacz, złamana noga w Australii", zdołał wymamrotać. Don Quichote było jego nom de guerre w hiszpańskiej wojnie domowej, był wygnańcem w Meksyku, zanim przywlókł się tu, do synagogi Pinkasa.




Macewy na Starym Cmentarzu Żydowskim w Pradze.
(fot. Andrzej Kobos, 1972)




Macewy na Starym Cmentarzu Żydowskim w Pradze.
(fot. Andrzej Kobos, 1972)


To musi być Ahasveros - pomyślałem sobie - ten wieczny tułacz i przeciwieństwo Golema, ten którego Egon Erwin Kisch spotkał był dokładnie w tym samym miejscu.



Fragment książki:
Salomon Schulman, Ur själens getto. En judisk dagbok ("Z duszy getta. Żydowski dziennik").
Bokförlaget Nya Doxa, Nora 2002.


Przełożyła z szwedzkiego Barbara Kobos Kamińska Lund, 2002.





Przypisy:
  1. Judah Löw ben Bezalel (Höhe Rabbi Löw; Maharal), ok. 1525-1609. Czeski rabin, talmudysta, moralista i matematyk. Służył jako główny rabin Czech w latach 1553-1573, później osiadł w Pradze. Założył tam jeszivah - akademię talmudyczną - i kółka dla studiów Miszny - wczesnego rabinicznego kodeksu prawnego. Czczony dla swojej pobożności i ascetyzmu, był aktywny we wszystkich dziedzinach życia żydowskiej wspólnoty, szczególnie w edukacji. Napisał studia o halahah - zbiorze praw i zasad regulujących żydowskie praktyki religijne i życie codzienne, aggadah – nauczaniu rabinicznym, o etyce, filozofii i homiletyce - sztuce wygłaszania kazań, a także szereg rabinicznych komentarzy. Według legendy był twórcą praskiego Golema. (Dan Coh-Sherbok, The Blackwell Dictionary of Judaica, 1992.)   (powrót)

  2. Safed. Miasto w Górnej Galilei, ważne w okresie krucjat jako forteca Templariuszy. Zniszczone w r. 1266. W XV wieku Safed stał się głównym ośrodkiem żydowskich studiów rabinicznych i kabalistycznych. Filozofowie judaistyczni i interpretatorzy Kabbalah, Isaac Luria i Josef Caro mieszkali i działali w Safedzie. W roku 1588 założono w Safed ważną drukarnię hebrajską. (Dan Coh-Sherbok, The Blackwell Dictionary of Judaica, 1992.)   (powrót)



    Synagoga Haari w Safedzie.
    Nad wejściem słowa Jakuba z Księgi Rodzaju: "Jak pełne lęku jest to miejsce".
    (Israel Guide, 1972)

  3. Altneushul (Staronova) Synagoga, XIII w., jeden z najstarszych gotyckich zabytków w Pradze, w tzw. Żydowskim Mieście, duchowe centrum żydowskiej społeczności w Pradze, prawdopodobnie najstarsza zachowana synagoga w Europie. W pobliżu znajduje się kilka innych synagog: Pinkasova, XIV w., Klausova (XVI w.), Maislova (XVI w.), Vysoka (renesansowa, XVI w.), Spanelska (Hiszpańska, XVII w.). Stary Cmentarz Żydowski leży pomiędzy synagogami Pinkasovą i Klausovą. W pobliżu znajduje się renesansowy Ratusz Żydowski. Żydzi mieli znaleźć się w Czechach wkrótce po zburzeniu Świątyni, wymieniani są w czeskich kronikach z XI wieku. Krzyżowcy po drodze do Ziemi Świętej urządzili w Pradze kilka krwawych pogromów. W roku 1254 Żydzi otrzymali od króla Premysla Otokara II wielki przywilej, który zapewnił im ograniczone prawa cywilne. W XII wieku na prawym brzegu Wełtawy powstało getto, tzw. Żydowskie Miasto odgraniczone od chrześcijańskich ulic co najmniej sześcioma bramami lub domami-bramami. Okresowo Chrześcijanie dokonywali pogromów w Żydowskim Mieście. (AMK, w/g książki; Ctibor Rybar, Jewish Prague, 1991.)   (powrót)




    Stary Cmentarz Żydowski w Pradze.
    (fot. Andrzej Kobos, 1972)






Teksty Salomona Schulmana zamieszczone w Zwojach:






Copyright © 1997-2007 Zwoje