

W okresie Renesansu, w erze humanizmu, Praga była dla Żydów niespokojnym miejscem. Doświadczali publicznego palenia Talmudu, konfiskaty ich świętych ksiąg, zawistnych oskarżeń o rytualne morderstwa. Stworzenie Golema zainicjowało czas spokoju. Niebywała siła Golema utrzymywała krzykaczy z pospólstwa na pełny respektu dystans. Wielki Rabin Löw nareszcie mógł poświęcić się pismom Isaaka Lurii, które nadeszły z neokabalistycznego Safedu [2].

Wielki Rabin Löw był
mistykiem zgoła nie oderwanym od świata. Wręcz przeciwnie.
W wielu ze swoich piętnastu dzieł, Rabin omawiał zagadnienia
pedagogiczne. Atakował talmudystów za sofistyczne wyszukiwanie drobiazgów,
pustoszenie szkół oraz zalecał szerszą perspektywę w miejsce
fragmentarycznej drobiazgowości - i to wszystko na kilka dziesięcioleci przed
wielkim nazwiskiem praskiej pedagogiki – Janem Comeniusem. Praskie Żydowskie
Miasto okazywało Rabinowi swoją cześć przez tytułowanie go akronimem –
Maharal – dowód szacunku, w Judaizmie przeznaczony tylko dla największych.
Rabin Löw był wszechstronnie wykształcony, wymieniał swoje doświadczenia i myśli na temat astronomii, mechaniki i chemii z Tycho Brahe, Johannesem Keplerem oraz z wieloma magikami, alchemikami i astrologami w Malej Stranie, na przeciwnym, mniejszym obszarem brzegu Wełtawy.
Rabin Löw spotkał się z cesarzem Rudolfem II. To tajemnicze spotkanie miało miejsce 23 lutego 1592 roku – jak zapisano to w sferze wspomnień. Co było przez nich rozważane - zostało dokładnie ukryte przed przyszłymi pokoleniami. Jedna legenda powiada, że cesarz, który był już wprowadzony w magię, wezwał Rabina, by ten wtajemniczył go w kabalistyczne misterium. Inna wyjawia bardziej dramatyczne wydarzenie: zostało zamordowane pewne czeskie dziecko i Żydów obwiniono o rytualny mord. Dziecku miano ściągnąć krew, by ja później domieszać do wypieku niefermentowanego chleba. Tak właśnie brzmiały klasyczne oskarżenia, absurdalne w całym swoim okrucieństwie, przez stulecia wykorzystywane jako przebiegły instrument Przemocy.
Dzięki energicznej ingerencji Golema wyszło na jaw, iż pewien ksiądz i magik, Tadeusz, pragnął zainscenizować antyżydowski spisek.
Rabin i cesarz rozeszli się w zgodzie. W dziesięć dni po ich spotkaniu wydano cesarski dekret, iż żadne postępowanie o rytualne morderstwo nie będzie mogło nastąpić w cesarskim sądownictwie bez obecności rabina Löwa.
Dzieło Maharala, Golem, nie było wymysłem magii lecz
wybiegiem judaistycznej mistyki. Bez wątpienia, był Maharal znawcą świętych
dokumentów. Tak na przykład, Talmud głosi - "Albowiem Rava stworzył człowieka i posłał go do rabina Zera. Rabin przemawiał do niego, lecz ten nie
odpowiadał. Wtedy to rzekł rabin, 'Ty z pewnością zostałeś stworzony
przez swoich krewnych z talmudycznej akademii. Będziesz na powrót ziemią.'"

W Biblii słowo "golem" występuje tylko jeden jedyny raz – w Psałterzu, Psalm 139:16: "Golum rou enecho" – "Twoje oczy ujrzały mnie kiedy byłem jeszcze nie w pełni uformowany."
Słowo "golem" oznacza amorficzną, nieforemną masę - bliżej określając - hałdę świętej gliny, którą Bóg miał przed sobą nim uformował rysy ludzkiej twarzy, nim tchnął życie w Adama.
W Talmudzie mówi się też, że gdy Adam był jeszcze golemem, Bóg ukazał mu wszystkie pokolenia i ich mędrców, wszystkie pokolenia i ich sędziów, wszystkie pokolenia i ich przywódców. Golem był wtedy gigantycznych rozmiarów – wypełnił cały wszechświat, cała moc wszechświata była w nim skupiona.
Wszystko to według Gershoma Scholema, jedynego w swoim rodzaju biografa Josela Golema. Być może jest coś ezoterycznego w spostrzeżeniu poety Jorge Borgesa, iż jedynym możliwym słowem rymującym się z Golem jest właśnie – Scholem?
W legendzie o Golemie jest mowa nie tyle o trywialnym w końcu golemie, co o jego twórcy. Jeszcze do dziś czczony jest przez praskich Żydów Najwyższy Rabin Löw. W Alteneuschul [3] , w której podłożu znajdują się kamienie ze Świątyni w Jerozolimie, krzesło Maharala nie mogło być używane przez nikogo innego. Psalm 92 był tam czytany dwa razy, gdyż Maharalowi zakłócono czytanie, zawiadamiając go iż Golem wpadł w amok w mieście. Rabin przerwał nabożeństwo, powstrzymał spustoszenia Golema i, gdy wrócił, odczytał psalm na nowo.
Później, szabasowa pieśń tego starszego człowieka, kołysząca i miodowo-słodka, samotna rozbrzmiewała ponad zebranymi tu żydowskimi istotami z Pragi, podobnymi cieniom. Krzesło rabina Löwa stało puste i pustka odbijała się echem w tej najstarszej w Europie żydowskiej świątyni, która była już w połowie drogi do muzealnego bytu.
Nagle rozległa się niesamowita wrzawa w przedsionku synagogi. Moje najgorsze fantazje, zdały się potwierdzać. Golem ożył i teraz, idąc na dworze, wpadł w dziki szał i zapewne połamał już grzbiet handlarzowi na nielegalnym targowisku oraz policjantowi służby bezpieczeństwa i ...
Drzwi otworzyły się z łomotem. Do wnętrza wpadła cała
horda mocno wyszminkowanych kobiet w kosztownych futrach oraz dufnych w sobie
mężczyzn, w jarmułkach i eleganckich garniturach – Amerykanie.
Psychoanalitycy, badacze raka, kupcy – prascy potomkowie – na swych
pierwszych, powojennych odwiedzinach. Mieli z sobą rabina, który powtórzył
całe szabasowe nabożeństwo Baal-tfilena. Ów specjalny psalm odśpiewano w
ten wieczór co najmniej cztery razy. Później zjedliśmy szabasową kolację w
auli żydowskiego ratusza. Dobrze widoczne, na ścianie wisiały dwie suknie
Tory ozdobione hasłem: "Pokój tak blisko lecz jednak tak daleko." Kupcy,
psychoanalitycy, piękne kobiety z Lizą Minnelli na czele, puścili się w
pląsy dzikich tańców radości. Praskie żydowskie cienie również zeszły
się przy tym jednym stole. Jeden krok, a lodowaty świat donosiciela mógłby
stać się rzeczywistością ich jutrzejszego dnia. Dla nich Golem był daleko,
daleko stąd.



Fragment książki:
Salomon Schulman, Ur
själens getto. En judisk dagbok
("Z duszy getta. Żydowski dziennik").
Bokförlaget Nya Doxa, Nora 2002.
Przełożyła z szwedzkiego Barbara Kobos Kamińska Lund, 2002.



![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||