Pawel Jasienica napisal w Polsce Jagiellonow:
"Arianizm polski, stawszy sie w przyszlosci juz tylko wspomnieniem i tematem historycznym, przyciagal ku sobie serca takich jak Stefan Zeromski. Zylo w tej sekcie piekno szczerego dazenia ku prawdzie. Zasady jej nie dawaly sie wcielic w zycie, ale nie to okazalo sie najwazniejsze w oczach potomnych. Arianie doszli do skrajnosci - niczym sie nie odznaczajac w zakresie okrutnych praktyk czy krwawych teorii, nie uprawiajac ich nawet wcale. Ich skrajnosc laczyla sie z wyrozumialoscia wobec innych ludzi, a polegala na stawianiu ogromnych wymagan samemu sobie."

W duchu owego "przyciagnieciu serca" przez "piekno szczerego dazenia ku prawdzie" Arian, zamieszczamy trzy teksty o Arianach polskich napisane przed okolo 80 laty przez wybitnych historykow kultury polskiej. Zachowana zostala oryginalna owczesna pisownia i skladnia polska.

(Andrzej Kobos)





ARIANIE   POLSCY





ALEKSANDER   BRÜCKNER



Arianie polscy, mianem tym (od kacerza Ariusza aleksandryjskiego z IV wieku, przeczacego Trojcy sw. i przedwiecznosci bostwa Chrystusowego) przez przeciwnikow, katolikow i protestantow, stale przezywani. Sami przeciwko tej nazwie zawsze protestowali i przeciwko podobnym, branym od dawnych sekt (ebionici, samosatenczycy, focynjanie), nazywajac sie tylko chrystianami, pozniej bracmi polskimi, w koncu unitarianami. Poniewaz w XVI wieku byly u nich rozne odcienie dogmatyczne, laczono ich wspolna nazwa negatywna antytrynitarzy, jako przeciwnikow dogmatu Trojcy sw. W XVII w. na Zachodzie utarla sie dla nich nazwa socynian, od Fausta Socyna [1539-1604, w Polsce], ktory choc nie byl tworca tej grupy i przyszedl do niej dopiero po 20 latach jej istnienia, ale doprowadzil do zjednoczenia jej odcieni i ustalenia jednolitej doktryny. W XVI w. nazywano ich takze nowochrzczencami albo nurkami, od holdowania radykalnym haslom spolecznym anabaptyzmu (uznajacego tylko chrzest doroslych, wzglednie ponurzanie).

Tak zwani zatem nieslusznie arianie (ta nazwa jednak sie upowszechnila w Polsce) rozwineli sie okolo r. 1560 pod wplywem dwoch impulsow: wloskiego racjonalizmu, gloszonego przez emigrantow-humanistow, lekarzy, jurystow (Lelio Socyn [1526-1562], Alciato, Gribaldi, Gentile), tudziez anabaptyzmu komunistycznego, ktorego wzor przedstawiali bracia morawscy. Watpliwosci antytrynitarskie zrodzily sie w lonie polskiego kalwinizmu pod wplywem lekarza Blandraty, ucznia jego Grzegorza Pawla, Piotra z Goniadza, Marcina Czechowicza, Jana Niemojewskiego, Szymona Budnego i innych.

Wrogowie tradycji koscielnej, rzadzili sie samym rozumem, bronili wolnosci sumienia i swobody interpretacji Pisma sw., ktora ich doprowadzila do podwazenia dogmatu Trojcy sw. na rzecz poczatkowo trydeizmu (trzy oddzielne osoby boskie), potem dyteizmu (bez Ducha sw.), wreszcie unitaryzmu (jeden Bog i jego Syn, czlowiek ubostwiony). Z radykalizmem dogmatycznym laczyl sie w XVI w. spoleczny: uchylanie sie od panstwa, wojny, urzedow, prawa karnego, sadow i kary smierci, potepianie zbytku, niewoli ludu i przywilejow stanowych. Liczni nigdy nie byli. Zwolennikow posiadali wsrod szlachty na Podgorzu Karpackim, w Lubelszczyznie, na Wolyniu, na Litwie w Nowogrodzkiem, nieco wsrod swiatlejszego mieszczanstwa w Krakowie i Lublinie; z magnatow jeden tylko Jan Kiszka, starosta zmudzki, do nich sie przyznawal.

Mimo to zajeli w dziejach wyznaniowych i w pismiennictwie miejsce pokazne, zwlaszcza odkad zorganizowali swe centrum w Rakowie [w Kieleckiem] (1569 r.) z wyzsza szkola i drukarnia. Szkola ta szeroko zaslynela; sciagala nie tylko wspolwyznawcow z Siedmiogrodu, ale byla i dla innych wyznan dostepna, bo wystrzegala sie nawracania mlodziezy, jej powierzonej. [1] .

Przywodcy duchowni, Polacy (Moskorzewski, Goslawski, Szlichtyng, Przypkowski, Wiszowaty, Lubienieccy) i Niemcy (Smalcjusz, Crell, Ostorodt, Volkel, Ruar i inni.) pisali uczone traktaty teologiczne, ktore z drukarni rakowskiej potajemnie rozchodzily sie po calym Zachodzie. Najbardziej byl atakowany i palony, lecz najwiecej zainteresowania budzil "Katechizm" rakowski, streszczajacy ich doktryne.



Strona tytulowa
arianskiego Katechizmu,
Rakow 1619.
(Muzeum Narodowe im. Czartoryskich, Krakow)


Jonasz   Szlichtyng
(Muzeum Narodowe im. Czartoryskich, Krakow)


Utrzymywali scisle stosunki z zagranica, znano ich i ceniono w Paryzu i Amsterdamie. Hugo Grocjusz sie z nimi liczyl i Spinoza o nich wiedzial, a arminianie i menonici holenderscy ich wplywom ulegali. W kraju pielegnowali tez literature ojczysta; jeszcze w XVII w. mieli wybitnych przedstawicieli (Karmanowski, Zbigniew Morsztyn, Waclaw Potocki-katolik po roku 1658).

Odznaczali sie silna organizacja, czesto zwolywali synody, gdzie omawiali wspolnie potrzeby ruchu, obmyslali dobor ludzi i srodkow, a seniorowie zdawali sprawe o walce z nawykami nadto swieckimi szarej braci, szczegolnie kobiet; karnosc byla wielka i klula innych w oczy. Podjudzano przeciw nim w Krakowie czy Lublinie tlumy, a skorzystano z przypadku [2], aby r. 1638 szkole i drukarnie rakowska zamknac. Wegetowali na Rusi (Wolyniu). Gdy za najazdu szwedzkiego niektorzy z przesladowanych laczyli sie ze Szwedami, w ogolnym podnieceniu religijnym uchwalono na sejmie r. 1658 prawo, wydalajace ich z kraju, jesli nie przejda na katolicyzm; inaczej winni byli w ciagu trzech- a potem dwulecia wysprzedac dobra i kraj opuscic. Nastapilo rozdwojenie: wielu poszlo na wygnanie, srod najprzykrzejszych warunkow (nigdzie ich nie znoszono); inni przyjeli katolicyzm, podejrzewani ciagle o niewiare; szczegolniej kobiety trwaly przy wyznaniu statecznie. Rubryka "arianizmu" byla uprzywilejowana w trybunale, wyprzedzala inne.




Oskarzenie arian na sejmie w roku 1638
o zniewazenie krucyfiksu w Rakowie.
(Obraz szkoly Dolabelli z palacu biskupiego w Kielcach)


Rozproszeni ocaleli najdluzej w Prusiech Wschodnich iw Siedmiogrodzie, zanim sie srod Wegrow nie rozplyneli; kilka wybitnych jednostek skierowalo sie do Niemiec zachodnich i Holandii dla szukania braciom pomocy i dla propagandy doktryny, ktora uprzystepnili w ogromnym wydawnictwie zbiorowym (niedokonczonym) p.t. Bibliotheca Fratrum Polonorum (w Amsterdamie). Pisarze arianscy okazali sie poprzednikami deizmu i racjonalizmu wieku Oswiecenia.


Aleksander Bruckner, Encyklopedia Staropolska,
reprint: Panstwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1990, tom I, pp. 38-39.



* * *


Przesladowanie Arian


Najbardziej znienawidzono arjan; wzgledem nich wszystko bylo dozwolone. Okolo r. 1615 wydano przeciw nim osobne pisemko (Appendix i t.d.), gdzie po 20 anegdotach o roznych arjanach wypisano ich "pokore" :
"Pismem sie ustawicznie bawic dla wykretow; papieza antychrystem zwac, Czestochowe Baalem; ani we zborze ani na weselu nie grac ani tancowac, tylko najadlszy sie, napiwszy, z pokora piosneczki z katechizmu spiewac; swietno nie chodzic; lancucha, pierscieni, Boze zachowaj wdziac; pozlocistej szabli nie przypasywac; jalmuzne dla okazania dac; slugom nie lajac, tylko katolikom; poddane glaskac, aby ich wyslawiali przed ludzmi; swiat nie swiecic; w piatek pieczen, a w niedziele rybke zjesc; za krola Boga prosic we zborze, a doma go przeklinac; o konfederacje i o zbor krakowski na sejmie praktyki czynic; lichwe brac; z Zydami narabiac; cicho mowic; slowka podchwytywac, szkalowac, potwarzac, pochlebiac, machlowac, lgac i zwodzic; synody skladac; do obrzezania miasto ponurzania zbor sposobic; katolikow niszczyc; pieniadze zbierac; Turka oczekiwac. A toz macie Nurki, wola zostac Turki, niz w Trojcy jednego Boga chwalic prawego".
W wierszu wstepnym przestrzegal anonim "nieszczesny Rakow":
twoi przodkowie sadzili sie na lodzie, lod stajal, oni sie w piekle potopili, i tobie to sie stanie, "synagodze lotrowskiej, ktora acz dzis swieci, przyjdzie ten czas, gdy ja Bog wygladzi z pamieci".
Alez w szlacheckiej Polsce wolno bylo jak kto chce; arjanstwo, zniesione urzedowo w Lubelskiem, zakwitlo na Wolyniu i w Kijowszczyznie; tu znalazlo kilka srodowisk, jak Kisielin i Beresko Czaplicow-Szpanowskich, bogatego i rozrodzonego rodu. Po zburzeniu Rakowa przeniesiono tu szkoly, ktore sie rozwinely w cala akademje z seminarjum dla ksztalcenia duchownych; rektorami byli Twardochleb, Hryniewicz-Gejzanowski, ktory przybral imie Trebeckiego [3], Rupniowski; tu odbywaly sie synody, na ktore zewszad do 3000 osob przybywalo; miasteczko bylo cale arjanskie; chlopow arjan uwalniali Czaplicowie od danin i robocizny. Biskup lucki i dziekan wlodzimierski pozwali Czaplicow i ministrow o szerzenie zakazanej "czartowskiej" sekty i sad nakazal r. 1644 zniszczenie zboru i szkoly; ministrowie i bakalarze jako infamisi musieli sie rozjechac. Drugie srodowisko wolynskie, to Lachowce Sieniutow, ktorzy tez w Wielkopolsce dzierzyli Kobylin (stad ich zwiazek z Samuelem Twardowskim, wielkopolaninem); w Lachowcach utrzymywali wspanialy zbor i urzadzali synody, coraz nagabywani przez dominikanow tamtejszych na podstawie testamentu ich fundatora; r. 1644 uzyskali dominikanie w trybunale banicje na wszystkich arjan. Trzecie, to Hoszcza Hojskich [4], gdzie (wojewoda) Adam Kisiel, gdy Hoszcze nabyl, arjan u siebie chowal, o co go sasiad przed trybunal pozwal. Skargi na arjan coraz naplywaly, o zbeszczeszczenie cerkwi, rabanie obrazow ("balwanow"), o bluznierstwa wszelakie; poslowie ruscy zadali daremnie zniesienia surowych wyrokow trybunalskich, w trybunale bowiem rozstrzygali mimo malej liczby duchowni deputaci, do iudicium compositum stawiajac tyluz czlonkow (szesciu), co i swieccy, a z tych ile moznosci usuwajac takich, co byliby im niechetni.

Jak z Lublina do Chelmszczyzny, tak z Wolynia przesiakl arjanizm do sasiedniego zytomierskiego powiatu wojewodztwa kijowskiego; tu odegral Czerniachow Niemiryczow, starego i bogatego rodu, te role, co Kisielin Czaplicow, i temu samemu ulegl zniszczeniu. Jerzy Niemirycz, najznakomitszy z rodu wyksztalceniem (uczen Rakowa, Lejdy i Paryza), majatkiem, odwaga cywilna i zdolnoscia organizacyjna, na prozno protestowal jako posel przeciw wyrokowi sejmowemu na Rakow i tem gorliwiej, zajal sie losem spolwyznawcow; utrzymywal u siebie np. banitow Stoinskich i przyslugiwal sie arjanom nawet na pismie, szydzac z katolikow. Gdy ubiegal sie o podkomorstwo kijowskie, zapytany, jak arjanin na trojce sw. przysiegac bedzie, odpowiedzial, ze dla podkomorstwa gotow i na czworke przysiac, co nan skarge o bluznierstwo fanatyka Jana Tyszkiewicza sprowadzilo, z ktorej sie z trudem wyplatal. Roku 1646, mimo jego zwiazkow z dworem i przychylnosci krola, skazal go trybunal na 10 000 zl. grzywny i zamkniecie wszelkich zborow w jego dobrach; - nie dbal on wiele o wyrok, ale rok 1648 i 1649 przyniosl ostateczna zaglade arjanstwa, ktore w zawierusze kozackiej albo zginelo (jak w rzezi starokonstantynowskiej), albo sie rozpierzchlo. Arjanin Niemirycz walczyl dzielnie przeciw Kozakom i szlachta kijowska polecala go na sejmie 1651 r. krolowi do nagrody. Nie skonczyla sie na tem przemiana p. Jerzego; wrocil do prawoslawia pierwotnego, wstapil w szeregi Chmielnickiego i zostal prawa reka Wyhowskiego; on ukladal ugode hadziacka, chcac stworzyc Wielkie Ksiestwo Ruskie z zupelna autonomja, republike do tego za wzorem holandzkim, i wystosowal nawet odezwe do roznowiercow, aby przechodzili na prawoslawie jako wierni synowie W. Ksiestwa, na co Samuel Przypkowski po polsku i po lacinie odpowiadal. Ale kanclerza tego W. Ksiestwa zamordowali noca chlopi, bojacy sie powrotu panow, r. 1660. [5]

Najazd szwedzki 1655 r. dopelnil kleski roznowiercow: witali oni z radoscia Karola Gustawa jako zbawiciela, kalwini i arjanie dopuszczali sie zdrady stanu szczegolniej przy oblezeniu Krakowa [6] i gdy konfederacja tyszowiecka a obrona Czestochowy Szwedow nadwatlila, padli ofiara mordowani na Podgorzu przez chlopow arjanie. Sejmy zas r. 1658 i 1659 orzekly, ze ktoby po 10 lipca 1660 r. wazyl sie wyznawac albo opowiadac sekte arjanska, ktora Synowi Bozemu przedwiecznosci ujmuje, albo jej wyznawcow chronil, podlega infamji i konfiskacie dobr, winien wiec po tym terminie albo przyjac katolicyzm (nie inne wyznanie!), albo wysprzedac sie i opuscic ojczyzne. Tak rozpoczeli arjanie polscy szereg wygnan, na jakie pozniej hugenotow francuskich i protestantow saltzburskich skazano. Jedni wyszli na tulaczke, znosna tylko w Siedmiogrodzie i w Prusiech Wschodnich, gdzie im Boguslaw Radziwill jako namiestnik u elektora wyrobil przyjecie, napastowani coraz przez bigotow luterskich, w Kasinowie i Rudawkach okolo [E]Lku, miedzy Mazurami protestantami; rozplyneli sie miedzy nimi w ciagu XVIII wieku, r. 1811 rozwiazala sie gmina o paru polskich nazwiskach (Morsztyn, Szlichtyng). Nie wszyscy jednak arjanie przy wierze wytrwali; niemala ich liczba przeszla dla milej ojczyzny na znienawidzony katolicyzm i spotkala sie z ostremi o to wyrzutami. [7]

Sejm koronny nie zadowolil sie zwyciestwem nad korna gromadka; r. 1662 zabral sie do kobiet-arjanek i podciagnal je pod barbarzynskie prawa r. 1658 i 1659, do czego podniecal kazaniami sejmowemi fanatyk jezuicki, ks. Karwat. Ale arjanki bywaly stalszemi chrystjankami, niz ich mezowie: Waclaw Potocki zostal katolikiem, ale zona wytrwala w arjanstwie do smierci; co mu to przysporzylo kosztow i trudow! - donosicieli, czyhajacych na kaduki (konfiskaty) arjanskie, nigdy nie braklo. I bratowa tegoz Waclawa, Zofja z Taszyckich Potocka (zona Jana, stolnika bielskiego), wytrwala przeciw mezowi w arjanstwie az do smierci r. 1693, jak i jej corka, Aleksandra Mierzenska; wnuczke Zofje, chociaz ojciec byl juz katolikiem, wychowala arjanka - ostatnia chyba w Sadecczyznie; ojciec i corka dostali o to pozew na trybunal r. 1693 (za donosem innych Potockich, ktorzy na spadek po starej Zofji czyhali). Ustawa sejmowa 1662 roku zarzucala tym arjankom, ze slugi arjanki chowaja, z ministrami "listowanie" maja i dzieci w temze bluznierstwie cwiczyc pozwalaja. Tak sie rozegrala tragedja arjanska. Wybralo sie ich pol tysiaca do Siedmiogrodu; zrabowani przez zolnierstwo wegierskie, zdziesiatkowani przez smierc, ledwie dotarli do Koloszwaru, ale wspomagani przez braci i z Holandji, praca usilna doszli do dobrobytu; o swej Polsce nie zapominali; wyslali roku l711 1udzi, aby zbadali warunki powrotu mozliwego, lecz po tem, co ci doniesli, mysl zarzucili. Roku 1792 zmarl ostatni ich kaznodzieja polski; Koloszwar przechowal choc resztki protokolow synodalnych polskich.

Dzieje arjanstwa polskiego nie skonczyly sie w r. 1660 i dysputacja roznowska (z ks. Cichowjuszem) u p. Wielopolskiego, lecz nalezaly odtad do zachodniego ruchu religijnego i w nim odegraly znaczaca role. Wszedzie jednak, takze w Holandji, potepiano socynjan; obrzucenie ta nazwa wystarczalo do znieslawienia, stad chetnie sie jej wypierano. Taki Andrzej Wiszowaty, uparty "Litwin", ktory sie do arjan podgorskich przyzenil, byl typowa figura arjanstwa, jakie po r. 1660 przenioslo sie na szerokie pole zachodnich walk religijnych. Za mlodu wychowany na stypendjach synodowych zagranica, potem przerzucany przez synody jako kaznodzieja znakomity od jednego zboru do drugiego, rozjezdzal po wszystkich placowkach, niestrudzony szermierz slowa Bozego, podtrzymywal watpiacych; znuzony i wyczerpany osiadl w Amsterdamie i czuwal nad wydaniem spuscizny duchowej wyznania, ktore na "kolegjantow" (Remonstrantow), a przez nich na Spinoze wplywalo.

Scieto i spalono Kazimierza Lyszczynskiego, bo wina jego byla w oczach spolczesnych okropna: heretyk odstepowal tylko od wiary, ateusz od samego Boga, i wobec takiej zbrodni prawa nie bylo; uwieziono szlachcica nie pokonanego prawem, niby in flagranti; nie dopuszczono go do przysiegi, skoro Boga nie uznawal, czemu on usilnie przeczyl, ale to mu nie pomoglo.

Ubogi szlachcic, wychowanek jezuitow wilenskich, wykluczony z powodu swych mnieman wolnomyslnych, podsedek brzeski, posel sejmowy, zostal w Warszawie 1688 r. uwieziony za poduszczeniem duchowienstwa; instygator W. Ks. Litewskiego Brzoska oskarzyl go o dopiski ateuszowskie, np. w dziele J. H. Alstediusa o teologji przyrodzonej dodal: "nie Bog stworzyl czlowieka, lecz czlowiek Boga"; on sie daremnie tego zdania wypieral i usprawiedliwial zwrot "my ateusze" i litosci krolewskiej na darmo wzywal; wmieszal sie w sprawe i nuncjusz papieski z protestem, ze rzecz o wiare do sadu sejmowego oddano. Odwolal wszystko i wyznal skruche przed ludem w kosciele; jedyna spotkala go laska, ze go najpierw scieto, o co usilnie prosil; nieco podejrzana byla przy tem rola biskupa poznanskiego (Witwickiego, archidiakonat warszawski nalezal bowiem do jego diecezji), a jeszcze bardziej delatora. [8]





Przypisy
  1. Na ziemiach Rzeczpospolitej Obojga Narodow w poczatkach XVII wieku istnialo ponad 300 arianskich zborow. Zalozona w roku 1601, arianska Akademia Rakowska, u szczytu swojego rozkwitu miala ponad 1000 studentow, sposrod ktorych wyszli koryfeusze arianizmu. (AMK)   (powrot)

  2. Ze scholarze rakowscy ublizyli na przechadzce krzyzowi, odpokutowalo uciemiezone arjanstwo: zborow i schadzek surowo zakazano, ministrow rozproszono, ksiazki i zbiory zniszczono. (Aleksander Bruckner, Dzieje Kultury Polskiej, t. II, p. 496.)   (powrot)

  3. Czaplicow i Trebeckich znamy i z literatury pieknej, Trebeckiego Wirydarz poetycki ma srod wierszow Zb. Morsztyna wiersze na slynnego z swej prawosci Czaplica.   (powrot)

  4. Tu ksztalcil sie srod arjan Pseudodymitr - pisal ks. Janusz Ostrogski Zygmuntowi III, ze Dymitr w Hoszczy "ceremonje anabaptystow odprawowal"; nauczycielem jego byl Mateusz Twardochleb, ktory r. 1605 do Moskwy jezdzil; diarjusz jego podrozy zaginal; jezdzili i inni arjanie do niego, np. Morzkowski, a sekretarzami jego byli znani arjanie Buczynscy.   (powrot)

  5. Drugi brat, Wladyslaw, znany z korespondencji z czyscca: jezuici znalezli bowiem w jego trumnie list, przez niego z zaswiata pisany, o zbawczosci komunji sw. katolickiej. Trzeci, Stefan, podkomorzy kijowski po Jerzym, wysylal 1664 r. bratankow zagranice i sam za nimi dla wiedzy wyjechal; wrocil po wielu latach i porzucil arjanstwo, ktorego sie zona do smierci trzymala; umarl wojewoda kijowskim. Jerzy (?) Niemirycz ma byc tlumaczem dziela wydanego r. 1695, La Verite et la Religion en visite chez les theologiens en y cherchant leurs filles, la Charite et la Tolerance - w duchu arjanskim; inny Niemirycz (rodzine jeszcze w XVIII wieku napastowano o swietokradztwo, o despekt z hostja) wybral i przelozyl wierszem wolnym, wcale niezle, bajki Lafontenowe w r. 1699, aby syna Augusta II wyuczyc na nich po polsku, co wobec tej ciemiegi byloby prozna praca.   (powrot)

  6. Por. broszure Przysluga arianska, ktora sie Koronie Polskiej podczas wojny szwedzkiej przysluzyli, i t. d., napisana przeciw poplecznikom arjan. Oni to w Krakowie chelpili sie i uslugiwali Szwedom; oni pisali odezwy Wircowe, bo Wirc nie mial okolo siebie nikogo, "ktoby tak wysoka po1szczyzna pisac abo mowic mogl, jedno Stegman, Lubieniecki, Wespazjan Szlichting"; ci nalezeli ciagle do jego najzaufanszych, ku wielkiemu zgorszeniu Fersena i innych szwedzkich pulkownikow (Lutrow). Szwedzi byliby rychlej Krakow opuscili; zatrzymywali ich tu arjanie, Zydzi i Szoci.   (powrot)

  7. Por. Obrona zacnych i poboznych ludzi, ktorzy zbrzydziwszy sie bluznierstwami sekty arjanskiej, do Kosciola sie katolickiego udali – przeciwko paskwilowi od jakiegos ministra arjanskiego przeciw nim napisanemu, po Podgorzu rozsianemu. W Krakowie 1660 r., przez jezuite Czchowczyka (Cichovius), "pogromce djabla arjanskiego", co wadliwosc argumentow obelgami i potwarzami latal. Na ten sam paszkwil, znajac dobrze autora-wuja, odpisal wierszem, dotkniety do zywego, Waclaw Potocki, jeden z "apostatow".   (powrot)

  8. Zagranica, w Niemczech, nabrala ta sprawa nierownie wiekszego rozglosu niz u nas; pojawily sie natychmiast sprawozdania niemieckie (r. 1689): Ausfuhrliche Relation von dem Gefangnis etc. Arnold, Ketzerhistorie, twierdzil, ze niewinnego spalono; przeciw niemu wystapil z obszernem pismem rektor gimnazjum elblaskiego, G. D. Seyler, Acta Lysczynskiana, das ist ausfuhrliche Nachricht von dem Leben, Schriften und Schicksal des beruchtigten polnischen Atheisten K. L., Krolewiec 1740; przedrukowal owa relacje z r. 1689 pastor gdanski Benedykt Figken w dziele Historia Fanaticorum, Frankfurt nad Menem, r. 1701, str. 77-82.   (powrot)

Aleksander Brückner, Dzieje Kultury Polskiej,
Tom II:   "Polska u szczytu potegi".
Nakladem Krakowskiej Spolki Wydawniczej, Krakow 1930, pp. 496-502.



* * *


Sprawa arianska


Sprawa "arjanska" jest rowniez jakby antyszlachecka, jakby chlopska. Poniewaz szlachta protestancka w Polsce dopuscila sie zdrady glownej laczac sie z Karolem Gustawem - wiec krolowa [Maria Ludwika] postanowila teraz z tego skorzystac i zmusic raz warcholska szlachte do lojalnosci i posluchu i skruszyc ja na zawsze. Wymierzyla przede wszystkim cios w szlachte co do wyznania najjaskrawsza t. j. "arjanska". Cos tkwilo w tym planie jakby anty-szlacheckiego. Wszak korzystajac z ruchawki chlopow na Podhalu przeciw tej szlachcie krol [Jan Kazimierz] dwukrotnie skladal sluby (lwowskie i warszawskie) i, zapowiadajac ulgi dla chlopow, rownoczesnie obowiazywal sie do wypedzenia szlachty arjanskiej z Polski.

Ale w tej materji roznili sie od razu w swych opiniach dwaj wodzowie t. j. popierajacy krolowa Stefan Czarniecki i pozniejszy przeciw niej rokoszanin Jerzy Lubomirski. Wszak Stefan Czarniecki arianina Wespazjana Schlichtynga (23 czerwca 1657) kazal powiesic za to, ze wiozl listy do komendanta szwedzkiej zalogi w Krakowie. Poza tem wsie po szlachcie "arjanskiej" (ktora w obawie o swe glowy zbiegla) dostaly sie jako nagroda wojakom Czarnieckiego a ci oczywiscie nie chcieli powracajacym "arjanom" tych - jak mowiono - "kadukow" oddac. Stad niektorzy z "prywatnych" powodow pobudzali do wygnania socynianow. Natomiast marszalek wielki koronny Jerzy Lubomirski bronil szlachte "arjanska" w imie ogolnej wolnosci szlacheckiej i wystapil w uniwersale (28 wrzesnia 1657 z Dabrowy) przeciwko grabiezcom "kadukow"; gdyz ci przesladuja arjan "z prywatnych swoich przeciwko nim uwziawszy sie nienawiscia". Wystapil tu takze przeciw kaplanom, "ktorzy na nich z ambon plebem inacerbuja (chlopstwo podburzaja) zabijac ich i znosic karza i pospolitemu destynuja przesladowaniu". Podczas gdy za wplywem biskupa krakowskiego podkanclerzego Trzebickiego krol Jan Kazimierz (15 listopada 1657 r.) wydal z Poznania uniwersal wzywajac starostow wojewodztwa krakowskiego, aby przeciwko wlasnowolnym sejmikom szlachty "arjanskiej", ich buntom i sedycjom "powiaty" ruszyli... to tymczasem Lubomirski uniwersalem (29 listopada 1657 roku) wzial w obrone szlachcica arjanina Przeclawa Taszyckiego, podnoszac, ze o losach tej szlachty maja decydowac "krol i sejmy".

Krolowa rozumiala dobrze, ze aby wszystkie jej plany, a wiec elekcje vivente rege, wypedzenie arjan i unje hadziacka przeprowadzic, trzeba na sejmie usunac liberum veto. I to byl czwarty punkt jej programu. Jako wstep do calego zamachu stanu Ludwika Marja urzadzila w Warszawie w lutym 1658 konwokacje senatu, na ktorej wedle z gory zaznaczonego programu liberum veto tracilo swa moc. "Jesli kto zarzuci, ze ten sposob (glosowania na tej konwokacji) nie jest z prawa i zwyczaju - to prawda, lecz do niego przywodzi potrzeba ojczyzny", mowil stronnik krolowej Lukasz Opalinski, marszalek nadworny.

Na konwokacje senatu sekretnie zapraszano tez co wybitniejsza, dworowi krolewskiemu oddana szlachte i tu krol proponowal, aby sejm przyszly trzymal sie tylko propozycji krolewskiej, aby decydowal wiekszoscia 2/3 bez dopuszczenia "liberum veto" kilku czy kilkunastu poslow, aby zaprowadzic stale podatki, aby wreszcie utworzyc rade nieustajaca z delegatow senatu i szlachty. Poza tem na tejze konwokacji postanowiono wypedzic arjan "w mysl statutu o heretykach" i wyslano do Kozakow lagodne warunki, tak aby doprowadzic z nimi ostatecznie do unji hadziackiej.

Istotnie niektore punkty przedstawione na tej konwokacji udalo sie krolowej przeforsowac na nastepnym sejmie (zaczetym 10 lipca 1658). Sejm pobudzony kazaniem jezuity Karwata przypominajacym krolowi sluby lwowskie uchwalil istotnie co do "arjan": "Wyznawanie, krzewienie, opowiadanie i protegowanie tej herezji smiercia ma byc przez starostow grodowych karane pod kara utraty starostwa". Wykonanie jednak tej ustawy odroczono na lat trzy, (pozniej tylko dwa), a tymczasem maja "arjanie" emigrowac i swe dobra wyprzedac.

Co prawda wahali sie niektorzy na tym sejmie, czy raczej nie wypedzic Zydow zamiast szlachty arjanskiej, ale krolowa chciala wlasnie dac sie we znaki szlachcie, a zreszta jak pisal Waclaw Potocki we wierszu "Na kaduki arjanskie" - Zydzi sie obronili - pieniadzmi:

O wiare karca! Czemuz opuscili zydy?
Bo sie nam okupuja. Pewniez tymi, co sa
W Polsce pieniadzmi, inszych do Polski nie niosa.
A kedyz sprawiedliwosc za pieniadzmi chodzi?
Godne prawo nagany, ani sie to godzi.


Polska – Jej Dzieje i Kultura, Opracowanie zbiorowe.
Trzaska Evert i Michalski, Warszawa 1927, Tom drugi, str 110.





Teksty o pokrewnej tematyce zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2002 Zwoje