SZWEDZI NA KURPIACH





WALDEMAR KONTEWICZ



Na moich pierwszych lekcjach fizyki w roku 1975
w szkolnych ławkach Puszczy Zielonej
siedzieli potomkowie Puszczonów (i)
Prusik, Merchel, Gołda, Olender, Parzych
z Żelaznej Prywatnej, Brodowych Łąk,
Myszyńca, Kadzidła, Jednorożca, Małowidza
- tych, którzy to w roku 1708 samego
Karolusa XII Szwedzkiego omal nie ubili
i spraw słabej Rzeczypospolitej nie rozwiązali.

* * *


"Kurpie stawiali wówczas opór zbrojny każdemu, kto właził w ich lasy. Karol XII obrał szlak właśnie przez puszczę, na Myszyniec. Doznał paru przygód, zanim go spalił. W nocy 21 czy też 22 stycznia 1708 roku strzelcy kurpiowscy wtargnęli do Brodowych Łąk, gdzie nocował. Na dalszy przebieg wojny nie wpłynęli, bo udało się im zabić tylko konia królewskiego i pewną ilość gemajnów. 23 stycznia kolumna szwedzka natknęła się na rzecz w wojnie partyzanckiej niespotykaną, na umocnioną pozycję Kurpiów pod Kopańskim Mostem. Marsz został wstrzymany, stu spieszonych dragonów poszło nocą w obchód. Dowództwo drobnego oddziałku, idącego po ciemku w nieznane, obsadzone przez świetnych strzelców, bagna i knieje, objął sam wódz naczelny, król. Schwytanych Kurpiów tracono. Niekiedy zmuszano ich, by wieszali jedni drugich." (ii)

* * *


W tymże wrześniu 1975
widziałem pożar Żelaznej Prywatnej,
jak ów w tamtym 1708.
Słomiane strzechy wybuchały,
jak pudełka zapałek, jedne za drugimi,
czerwony kur wzbijał się
do samego nieba i prychał wiechciem łuny.
Żelazne lemiesze topiły się na miejscu,
a oni Puszczony siedzieli na dachach
i bronili swych chałup drewnianymi wiadrami
nurzanymi w głębokich studniach wody
i niesprawiedliwej historii.

* * *


Wpis w dzienniku szwedzkiej wojennej wyprawy:
"1708 r., styczeń:

Ponieważ Wisła znów zamarzła, nasz Skaraborg Regiment mógł przekroczyć ją, choć z wielkim wysiłkiem, popychając wozy bez koni i przenosząc wszystko na swoich barkach.

Po osiągnięciu drugiego brzegu rozłożyliśmy obóz na kilka dni w niewielkiej odległości od rzeki. Niedługo cieszyliśmy się odpoczynkiem.

Dostaliśmy rozkaz do wymarszu i kiedy tak maszerowaliśmy po beznadziejnie złych drogach, mój wujek umarł z wycieńczenia rankiem w domu jakiegoś szlachcica. Woziłem jego ciało przez dwa dni. W niedzielę kazałem go pochować na skraju jakiejś wsi, wtedy gdy stanęliśmy na odpoczynek. Nic się nie zmieniło w następnych dniach, wciąż maszerowaliśmy przez puszcze mazowieckie i Mazury.

W Czerwonym Borze wysłaliśmy nasze oddziały zwiadowcze aby zabiły wszystkich wieśniaków powyżej 15 lat. Bydło, którego nie mogliśmy zabrać z sobą zaganialiśmy do chałup i podpalaliśmy je. Wszystko to dla bezpieczeństwa jako, że mieszkańcy wiosek tyle zła naszemu marszowi poczyniali, nękając nas wszędzie i ciągle." (iii)





  1. Puszczony – właściwa lokalna nazwa Kurpi z Puszczy Zielonej.
  2. Paweł Jasienica, Rzeczpospolita Obojga Narodów,   t. II.
  3. Sven Agrell (1685–1713), kapelan szwedzkiej armii, wpis do dziennika wojennej wyprawy Karolinska krigare berättar – Sven Agrells Dagbok 1707–1713   (z angielskiego wydania tłumaczył Waldemar Kontewicz).




Teksty Waldemara Kontewicza zamieszczone w Zwojach:



Copyright © 1997-200
7 Zwoje