

|
Boesendorfer fortepian i butelkę wina pozostawiam Tobie doktorze Amonie Goethe wszak najlepsze diagnozy stawia się po pijanemu Ja, Karolina Buber córa filozofa, wyjeżdżam dorożką na cmentarz Szybciej, bo na Wałowej nie ma już pół Żyda przez rynek jazda maszkarony wołają do tanga Tra-ta-ta-ta Tratatatata Coś pękło na rogu Fortecznej szkło tak łatwo nie pęka główka żydowskiego dziecka wylewa wyrok śmierci kielich młodego wina trzymany za nóżkę nie wie, że szkło tak łatwo nie pęka jak wiara w człowieka to nie naszej wiary droga Krakowska, Nowa, Rynek, zbylitowski las falujące ciała Magdeburskiego Placu gaz Mnie, Karolinę Buber gwiazdą dawidową oddzielają od księżyca aby inna gwiazda pod kopułą nowego dworca mogła zdobić wasze niebo To tylko kosmetyka kulka w łeb wleci i wyleci będę na wylot będę na przylot gotowa Kominy na horyzoncie to nie krematorium to kominy uśpionej fabryki pochylają głowy krew już nie lepi się do kół pustych dorożek Na rogu umiera kolejna knajpa Na rynek powróciły gołębie W Twoim mieszkaniu przy Bernardyńskiej ktoś pisze wiersz dla Ciebie, Mojł |
Fragmenty artykułu Barbary Kurczab "Poezja czasem pisana" w tarnowskim piśmie TEMI:
[...]
Godło: "Syfon". Autorka: Sylwia Oracz [32 lata]. Z Tarnowa, z Bernardyńskiej, ekonomistka pracująca w Zakładach Azotowych.O konkursie dowiedziała się z notatki prasowej. Debiutantka wygrała. [...] Zadziwia artyzm, dojrzałość, ale i wybór tematu, w wierszu "Dorożka 2001". Żydzi tarnowscy, ich gehenna, exodus z krajobrazu miasta. O tragedii, wiele opowiadał ojciec. Zaczęła czytać Biblię. Uważa, że jest to najwspanialszy poetycki tekst ręką ludzką pod natchnieniem Ducha spisany. W kamienicy, w której mieszka został ślad po mezuzie, ukośny rowek u bramy, gdzie wkuwano zwitek z tekstem Pisma, aby każdy prawowierny Żyd wchodząc do wnętrza domu w czcią go dotknął i dłoń, którą to uczynił, ucałował. Podczas remontu mieszkania, robotnicy znajdowali żydowskie gazety. Jej rodzina ratowała życie przedstawicielom narodu wybranego. W pierwszych dniach okupacji, przy ulicy Spytka z Melsztyna w Tarnowie m.in. Żydzi zmuszeni byli do budowania parowozowni. Pradziadek Sylwii Oracz znał doskonale język niemiecki - służył w armii austriackiej - potrafił więc nawiązać kontakt z nadzorującymi, tak, że nie zwracali uwagi na pomoc dla pracujących. Siostra babci ukryła jednego z nich w grobowcu na Starym Cmentarzu, babcia szczególną opieką otoczyła Mariana, Mośka. Nawiązała się przyjaźń, sympatia. Nie uchroniła go jednak przed wywózką do Oświęcimia.
W latach 80. starsza pani ze zdziwieniem przyjęła niespodziewaną wizytą nieznajomego starszego mężczyzny. - "To ja, Mosiek, nie poznajesz?" Przeżył trzy obozy. Cała rodzina zginęła. Za pieniądze z odszkodowania wybudował domy, nabył w Izraelu majątek. Zamożny człowiek z poczuciem winy, że wszystko co ma, zapłacone zostało śmiercią najbliższych. Pamiętał o młodej dziewczynie, przyjaźni, uczuciu. W Oświęcimiu, po uroczystościach ku czci współbraci, wsiadł w taksówkę, przyjechał do Tarnowa, znając jedynie panieńskie nazwisko, niosącą pomoc odnalazł. Zaprosił do Izraela. Fetowano ją jak gwiazdę, gazety opisały fakty sprzed lat. Nie chciała zostać z nim, u niego. Może starość, może pamięć nieżyjącego męża. Wnuczka, nosi czasopisma z niezrozumiałym, nierozszyfrowanym tekstem. Wielkie zdjęcie babci, zaświadcza, że to ona jest bohaterką artykułu.
Sylwia Oracz mówi:
– Potknęłam się o Żydów. Trzy lata męczył mnie ten temat. Pisałam, ale nie wiersz, wyniosły esej, wychodził. Udało się wreszcie. Wierszem tym i historii rodziny dotknęłam i hołd Żydom, ich mądrości, sile odrodzenia, oddaję. Karolinę Buber przywołuję. Postać najprawdziwsza. Właścicielka młyna przy ulicy Kołłątaja, zacna i szanowana do tego stopnia, że Niemcy na miejsce kaźni dorożką ją zawieźli".Pani Sylwia zastanawia się czym jest poezja. Nie w ogóle, dla niej. Natłok myśli niebezpieczny, do obłędu, metafory niespodziewane, na tarnowskim rynku, w autobusie linii nr 9 przychodzące i tak ulotne, że natychmiast zanotować je należy, bo znikną... Sposób na życie? Dyskurs z cudzą poezją ją inspirującą? Z tych pojęć mogły wszakże wyniknąć i nowe wiersze. Przecież już rozsmakowała się w tworzeniu, czytelników obojętnymi wobec jej wizji nie zostawiając. A to dla poety nagroda najważniejsza.
Barbara Kurczab

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||