

|
Zbudowalem szalas z trawy w ktorym nie ma nic wartosciowego. Po posileniu sie, odpoczywam i zazywam drzemki. Kiedy sie skonczyla, pojawily sie swieze chwasty. Teraz jest zamieszkaly - pokryty chwastami. Czlowiek w szalasie mieszka tu spokojnie, Nie przywiazany do wewnatrz, zewnatrz ani pomiedzy. W miejscach, w ktorych mieszkaja swiatowi ludzie, on nie mieszka. Sfer, ktore kochaja swiatowi ludzie, on nie kocha. Chociaz szalas jest maly, miesci caly swiat. W jednym kwadratowym metrze, starzec rozswietla formy i ich istote. Ufa bez watpienia mahayana bodhisattva. Taki sobie lub lichy, nie moze powstrzymac ciekawosci, Rozleci sie ten szalas, czy nie? Nietrwaly czy trwaly – prawdziwy medrzec jest w nim obecny, Nie mieszkajac na poludniu, polnocy, wschodzie ani zachodzie. Mocno oparty w trwalosci, nie moze zostac przewyzszony. Polyskujace okno pod zielonymi sosnami – Palace z laki albo cynobrowe wieze nie moga sie z nim rownac. Po prostu siedzi z zakryta glowa, a wszystkie rzeczy sa w spoczynku. Tak to ten mnich z gor nie rozumie wcale. Zyjac tu, juz nie usiluje sie uwolnic. Kto dumnie ustawilby krzesla probujac zwabic gosci? Obroc swiatlo by swiecilo do wewnatrz, a potem zawroc po prostu. Na to rozlegle, niepojete zrodlo nie mozna patrzec ani odwrocic sie od niego. Odnajdz nauczycieli-przodkow, zapoznaj sie z ich naukami, Powiaz trawe by zbudowac szalas, i nie zaprzestawaj. Oddal setki lat i odprez sie zupelnie. Rozloz swe rece i stapaj niewinny. Tysiace slow, miriady interpretacji, Sa tylko po to, by uwolnic cie od przeszkod. Jesli chcesz poznac niesmiertelna osobe w szalasie, Nie rozlaczaj sie teraz i tutaj z tym workiem ze skory. Shih-t'ou, 700-790.
![]() Zloty, odchylony Buddha. Wat Po, Bangkok, Thailand. (Fot./Photo: Robert V. Moody) |

| ![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||