
|
wiersze moje najdrozsze postawilem przed plutonem egzekucyjnym nikt nie kwapil sie je rozstrzelac bo dalej chodze jak po rownowazni mam stosowny uklon wlasciwe przyslowie przenosny oltarz telewizor jakby tylko twarz nie moze odkleic sie od twarzy |

|
to jest tak jakbys odrywala niebo to jest tak jakbys dotykala szeptu stanelismy na biezni i co z tego nasze stopy odlano ze spizu |

|
w tym kacie nie ma co pozamiatac weze dalej klamia w tym samym jezyku w zmatowialym lustrze swiatowo wyglada nawet kostur moze kiedys zakwitnie konwaliami |

|
te pierwsze wiersze rozsypuja sie jak stare fotografie zolkna jak wielka milosc zbieramy je cierpliwie na lawce pod trzema rozami pytasz o samotnosc przeciez tule cie do moich snow przyciskam jak najglebsza tajemnice tylko ze nasze gwiazdy sa dalej niz na wyciagniecie wspomnien zwykle w samotnosci prosze by oddaly mi twoje cialo |

|
Piszac wiersz nie zapomnij wyciagnac sie na obloku przykryty tektura rozbic chinska porcelane dobrze wymieszac szalenstwo z przyzwyczajeniem Piszac wiersz jestes niedopalkiem i ognista kula blakasz sie miedzy posagami wmawiajac swoja nieomylnosc Piszac wiersz budujesz wieze ze slomy Wiersze nie sa chustka do nosa osmolonym sztandarem rozczarowaniem na krawedzi lozka Nie prosza o jalmuzne nie zginaja karku nie dbaja Piszac siebie nabierz jednak wody w usta |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||