

|
Matce Nie wiemkiedy wyruszyc w podroz twojej mlodosci. Nie wiem gdzie szukac sladow Zaglady w ziemi wypelnionej popiolem i krwia. Slysze trwoge. Slysze placz. Slysze krzyk. 1973 |

|
Ojcu Sa we mnie wspomnienia drogocennebarwiace moj wzrok. Jest we mnie dotkliwie wpojone wyobrazenie wolnosci czlowieka, mojej wlasnej wolnosci. Mam uczucie jakbym ustawicznie wybierala moje zycie od poczatku. Wszystko to w odcieniu nadziei. 1977 |

|
Jak przeswietlony film, jak z dawno minionych czasow dzielo sztuki ukryte przed swiatem, zanikamy w dal o brzasku. 1981 |

|
Powiedziano mi jesienna pora, ze wrocilam nieomal za pozno. Pokoje moich przodkow, zastawione starymi meblami wypelnionymi smutkiem przeszlosci, ozyly obecnoscia innych. Firanki pajeczyn przepuszczaly swiatlo switu, zbudzone ze snu meble lsnily w nim wspomnieniami zapominajac o dlugiej samotnosci. Jestem czwarta wnuczka siodmego pokolenia, nosze w sobie historie zycia, ktora powtorzyc sie moze raz jeszcze. we Wroclawiu, w grudniu 1983 |

|
Pomiedzy niesmialymi promieniami slonca w dniu poznej jesieni, w iskrzacym ogniu kominka zapisalam moje zyczenia przemijajacego lata - Powrot sztormu, fascynujaca nocna burze, krople deszczu na szybie. Twoje imie zapisane gestem mojej drzacej dloni. 1998 |

|
Powiew wiatru przynosi zapach majowych kwiatow czeresni w kolorze niewinnej bieli. Czuje moje oddalajace sie zapomnienie, jakbym zaczynala zycie od poczatku, z kazdym platkiem, z kazda galazka, z usmiechem zblizajacej sie podrozy w nieznane. Wioda mnie mysli i slowa do kogos wyszeptane. Twoj cien mowi mi, ze czekasz. 2000 |

|
Moja piosenke zaczynam od klucza wiolinowego, od pierwszych zapachow dwutaktu i czekam na zapisanie kartek papieru pozbieranych wtedy w Galerii Wczorajszego Dnia. To dla ciebie, z mysla ze przeczytasz nie pomijajac slow. Byc w pamieci. 2000 |

|
By zaludnic moja samotnosc maluje czolo blekitnym odcieniem sniegu odpoczywam w twoich strumieniach zbieram owoce twojego plonu tancze w plomieniach twojego zycia ksztaltuje ciebie 2001 |
|
| fot. Andrzej Kobos |

|
To jest powracanie do rzeczywistosci poznego wiosna pachnacego dnia To jest przywolywanie twoich szeptow otulenia zapachami drzew I moze moze zapachow naszych dalekich bliskosci Zanuce ci raz jeszcze zaspiewam przypomne ze jestem jestem... 2001 |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||