ARTUR   LUNDKVIST





DAB





Drzewo meskie, On,
mysliciel, wojownik,
gotow byc starym i odludkiem,
drzewo Boga i szubienicy, kochany przez kruki,
z liscmi poznego lata, wycietymi z zielonej skory,
nigdy dosc zielony by ukryc swe sekate wypuklosci,
drzewo z piesciami,
drzewo domagajace sie swoich scen,
wybiera punkty widzenia krajobrazu,
pagorki, wzgorza, szczyty, rozstaje,
chce zarysowac sie w przestworzach
wspoldzialajac z chmurami i zachodami slonca,
zmagajacy sie z burza wystrzepionymi zanadrzami,
nieraz kaleka, podobny wracajacemu z wojny,
trwaly pien wabiacy do epitafium,
zawsze ma w sobie cos z trumny, czerniejace
lub czerwonawe wyzlobienia,
do konca walczy z kilkoma liscmi
a po smierci pozostaje piekna ruina,
pokryty bliznami jak madrosc.



z tomu wierszy
Fotspar i Vattnet ("Slad stop w wodzie")
z szwedzkiego przelozyla Barbara Kobos-Kaminska



(fot. Andrzej Kobos)








Copyright © 1997-2002 Zwoje