LESZEK   DŁUGOSZ








Jan Vermeer: Młoda kobieta czytająca list,   Rijksmuseum, Amsterdam.



POCHWAŁA   LISTÓW


To prawie wyczuwalne :
      -   Puls twojej dłoni w kopercie
                                        którą trzymam
Zamaszystość liter
      Pośpiech linijek
                -   kroki co w moją pobiegły stronę ?
 

Profil domyślny
      Oddech słyszalny
                -   znad ekranu kartki...
Tak, jednak listy wolę !


-   Nie jakieś faksy internety
Może i dla przyczyny, dla tej samej
Dla której, z antykwariatu, gdybym mógł
Nie z supersamu, brałbym rzeczy


Ach staroświecka rewerencjo !
Epistolarna kokieterio
(Te   -   wielokropków spojrzenia powłóczyste...)
            "W odpowiedzi na pismo Łaskawej Pani
              Najmilszy
              Najmilejsza moja
              Wielce Umiłowani
"
                     A potem w głębokościach nocy
                    Wnikliwe jeszcze studiowanie
                    Proporcji :
                                     "Trzy piąte to konwenans ?
                                     Dwie piąte prawdy
                                     Czy odwrotnie ?
                                     -   A   j e ś l i   t o   j e s t   w s z y s t k o ?..."
A jednak listy
Zdecydowanie !


    Fakt, że zaoczne to spotkania
    Lecz   –   poza tymi z dotykalnej prawdy
    Te są najbardziej
    Już "niemal niemal" urzeczywistniane
    -   Realność barykady wznosi
    Kłody pod stopy Prawdopodobieństwu rzuca
    A mimo to patrz :
    -   Nerwy i wzruszenie twoje
    W tej części świata, z pismem mam
    Na stole ?
    -   Jednak listy przedkładam


    Nawet że można
    Jak na posłańcu wroga, wziąć odwet
    Zniszczyć zdeptać
    Przez okno wyrzucić
                -   Rozczulić się
    Do policzka przytknąć ?
    W dłoni ukołysać z koperty wyjęte
    Żywe powietrze z twojej okolicy ?


    Poza tym
    Wyobraźnię mą roztkliwia
    Nawet nie mozół listonosza
     -   Wizje połączeń transoceanicznych
    To one raczej - ludek dzielny
     -   Skrzaty, w czarodziejskie zbrojne znaczki
    (I niewidzialne w czas niepogody parasole pelerynki)
    To one raczej   –   listy
    W mej wyobraźni zwyciężają
    -  Gdy kwarantannę w skrzynkach wpierw odbywszy
    W świątyniach poczty potem - na drogę ostateczną
    stemplem namaszczone
    Rzucają się na oślep
        W bezdroża, w słoty i w spiekoty
        Aby  -  planetę ziemską (bywa) okrążywszy
        Bez siły w końcu paść pod drzwiami
        U kresu przeznaczenia
        -  Gdzie adresat mieszka
        To tylko zdolne jeszcze szepnąć :
                "Jesteśmy !
                  Przysyła mnie pani Iks
                  Igrek mnie poleca..."



    A ja ?
    Świadomy hipokryzji, do oczu je podnosząc
    Właściwie komu mówię ?...   -   D z i ę k i !


    Świat dzięki Bogu, wbrew obawom
    Jednak istnieje   -   oto
    Awizo mi przysyła


   -  Być może ma swe dalsze plany ?
   -   I względem mnie
                                 zamiary jakieś jeszcze?





Wiersze Leszka Długosza zamieszczone w Zwojach:




Copyright © 1997-2007 Zwoje