

Płaczę, jestem roztrzęsiony i nic nie mogę z sobą zrobić. Magda jest w pracy na Manhattanie, nie może dostać się do domu. To zupełnie niedaleko tego nieszczęsnego zdarzenia. Z naszymi dzieciakami jest wszystko w porządku. Miasto Nowy Jork jest zamknięte. Można z niego tylko wyjechać. Nie mogę dojść do siebie, inni też.
Widziałem to na własne oczy! Widziałem ludzi wyskakujących przez okna z najwyższych pięter tych wieżowców. Widziałem jak World Trade Center runęło w dół, najpierw lewa "wieża", patrząc z Jersey City, później prawa. To tak blisko naszego domu. Widziałem jak przywożono ludzi z Manhattanu promami do Jersey City.
Byłem blisko tego i robiłem fotografie płacząc, bo to
potworna tragedia! Moje telefony nie pracują, przez długi czas miałem
wyłączony Internet.
(fot. Andrzej J. Lech, 09/11/2001) |
(fot. Andrzej J. Lech, 09/11/2001) |
Widziałem ludzi w szoku, których bliscy byli w tym czasie w pracy w WTC. Trudno mi opisać to wszystko. Szok! Nie, już nic nie będzie tak jak było.
Czy zło musi być?
(fot. Andrzej J. Lech, 09/11/2001) |
(fot. Andrzej J. Lech, 09/11/2001) |
(fot. Andrzej J. Lech, 09/11/2001) |
(fot. Andrzej J. Lech, 09/14/2001) |
Już kilka razy od tego czasu byłem na Manhattanie. Jak zawsze, wpadłem do knajpy Magdy na piwo, słuchaliśmy "gęstych" i "ciężkich" bluesów z Południa Stanów, gadaliśmy ze znajomymi. Było sympatycznie i jak zwykle przytulnie. Później z moją dużą kamerą poszliśmy w pobliże "Ground Zero," gdzie jeszcze przed tygodniem stały te dwie piękne wieże. Po drodze widzieliśmy wspaniałych, kochanych ludzi. Tych, którzy wracali z Ground Zero, tych, którzy jechali tam i tych, którzy im klaskali i dziękowali.
Byliśmy także na Union Square. Tysiące świec, tysiące młodych ludzi. Muzyka, ciasteczka i wiara! To, co czułem jest tak trudne do opisania. Widzieliśmy dzielnych nowojorskich strażaków i policjantów.
Jestem dumny z tego, że to też mój kraj, moje miasto, moi ludzie! Wiem, że to brzmi patetycznie, nie szkodzi.
Czasami gubię się, bo World Trade Center było dla mnie punktem odniesienia, który wyznaczał mi drogę do domu, do stacji kolejki PATH, kiedy, lekko pijany, w nocy błądziłem z Magdą po Manhattanie. Ta stacja była dokładnie pod tymi wieżowcami. Teraz do New Jersey jeździmy z innej stacji.
Świat jest nadal piękny, oczywiście, bo w nim jesteśmy my, piwo, tłusta pizza, Chet Baker, Hudson River, nieskończony Manhattan, piękne kobiety i fotografia!
Nie dajmy się! Żyjmy dalej dla dobrej przyszłości!
Zobacz, proszę, moją stronę http://www.andrzejlech.com. Jest
tam coś, czym chcę się z Tobą podzielić. Na pinholowej fotografii jest
pierwszy wschód słońca w roku 2000 w mieście, które tak bardzo kocham.
(fot. Andrzej J. Lech, 01/01/2000) |
|
It is our opportunity, our destiny, and our responsibility to keep on living, constructing, creating. We must live, not die. We must not stop. WE MUST GO ON. |
To jest nasza sposobność, nasze przeznaczenie i nasza powinność nadal żyć, konstruować, tworzyć. Musimy żyć, nie umierać. Nie wolno nam zatrzymać się. MUSIMY IŚĆ DALEJ. | |
| Scott Nearing (1883-1983) | ||
(fot. Andrzej J. Lech, 11/2001) |
Pytasz o mój Manhattan? Tak, jest ciągle. Już nie tak piękny, ale ciągle piękny. Mam go za oknem.
Minuta drogi promem, minuta jazdy kolejką z Exchange Place w
Jersey City. To było moje miejsce. Tak często z Magdą i psami chodziliśmy
popatrzeć sobie na Manhattan. Kiedyś dwie wieże wyznaczały mi kierunek
powrotu z Manhattanu do domu. Kiedyś dwie wieże mówiły mi jak nisko są
chmury, czy jest mgła, czy pada deszcz i jak wygląda dzisiaj wschód i zachód
słońca. O świcie - kiedy za tymi budynkami wschodziło słońce, w południe
- kiedy padał deszcz, pod wieczór - kiedy zachodzące słońce nadawało im
metaliczny, pomarańczowy kolor. World Trade Center miałem tuż po drugiej
stronie rzeki Hudson. Mam setki fotografii tych surowo pięknych budynków.
Zawsze tak ładnie "wkomponowywały" mi się w kadr. Przed snem
wymyślałem nowe fotografie z nimi, po które na drugi dzień jeździłem do
Nowego Jorku, do Liberty State Park w Jersey City albo chodziłem na stare molo
obok mojego domu.
(fot. Andrzej J. Lech, 1999) |
(fot. Andrzej J. Lech, 2001) |
(fot. Andrzej J. Lech, 09/09/2001) |
(fot. Andrzej J. Lech, 09/11/2001) |
Przed chwilą wywołałem negatywy, które naświetliłem 9 września na dachu budynku gdzie mieszkam. Przez całą tę sytuację, nie zdążyłem ich wcześniej wywołać. Światło zapisane na tych negatywach nic jeszcze nie wiedziało o nadchodzącej tragedii. Ja również. Świat 9 września 2001 roku wyglądał zupełnie inaczej. Ja tez. Przesyłam Ci jedno z tych zdjęć. Zobacz jak piękny miałem widok. Straciłem coś bliskiego, coś bardzo mojego. Ktoś kiedyś powiedział, że fotografia jest paroksyzmem bólu. Oczywiście, że jest. Jak bardzo jest, doświadczyłem właśnie dzisiaj oglądając wywołane zdjęcia.
To boli.
(fot. Andrzej J. Lech, 09/09/2001) |
Jest twórca kilku cykli, zbiorów, serii małego formatu fotografii detali i fragmentów krajobrazów, które w jego wykonaniu mają wymiar metaforyczny. Do tych cykli zdjęć należą m. in. "Cytaty z jednej rzeczywistości" (1981; wystawa), "W ogrodzie mojej teściowej" (1981), "Cmentarz zamknięty" (1983), "60 furtek" (1983), "30 fotografii" (1983), "Warszawa, Amsterdam, Nowy Jork" (1986) i nie kończący się "Kalendarz szwajcarski, rok 1912" (1986). W roku 1987 wziął udział w prestiżowej wystawie "Młoda europejska fotografia" we Frankfurcie a/M.
W roku 1987 opuścił Polskę i przebywał w Niemczech. W tymże roku, "Kalendarzem szwajcarskim, rok 1912" wygrał konkurs na indywidualną wystawę w Bergen Museum of Art, Paramus, w New Jersey. W latach 1988 i 1989 wziął udział w przygotowanej przez Collins Gallery w Glasgow, w kooperacji z Muzeum Sztuki w Lodzi, wystawie "Polskie percepcje - dziesięciu współczesnych fotografów, 1977 - 1988". Wystawa ta została pokazana w trzech miejscach w Szkocji: w Collins Gallery, Glasgow; Aberdeen Gallery, Aberdeen; Kirkcaldy Museum, Fife.
W roku 1989 osiedlił się w Stanach Zjednoczonych, w Jersey City, New Jersey.
Od roku 1993, Andrzej Lech prowadzi studio artystyczne i prywatną galerię "On The Road
Gallery"
Od roku 1994, ważniejsze etapy jego kariery artysty-fotografika obejmują:
Fotograficzne plany Andrzeja Lecha na najbliższe lata związane
są z dużym, dokumentalnym projektem dotyczącym Zatoki Nowojorskiej.
Andrzej Lech w Ground Zero, Nowy Jork (fot. Magda Lech, 01/19/2002) |
Fotografie Andrzeja Jerzego Lecha znajdują się w zbiorach m
in. Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Icon Pictures w
Nowym Jorku oraz w prywatnych kolekcjach w Europie i w Stanach Zjednoczonych.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||