Fragmenty listow - dziennika podroznego Andrzeja J. Lecha, fotografika z Nowego Jorku, do Roberto Michael'a, tlumacza z Paryza. Fotografie Nowego Jorku wykonane przez autora.




CZY ZLO MUSI BYC ?





ANDRZEJ JERZY LECH



Wtorek, 11 wrzesnia, 2001, wieczorem

Placze, jestem roztrzesiony i nic nie moge z soba zrobic. Magda jest w pracy na Manhattanie, nie moze dostac sie do domu. To zupelnie niedaleko tego nieszczesnego zdarzenia. Z naszymi dzieciakami jest wszystko w porzadku. Miasto Nowy Jork jest zamkniete. Mozna z niego tylko wyjechac. Nie moge dojsc do siebie, inni tez.

Widzialem to na wlasne oczy! Widzialem ludzi wyskakujacych przez okna z najwyzszych pieter tych wiezowcow. Widzialem jak World Trade Center runelo w dol, najpierw lewa "wieza", patrzac z Jersey City, pozniej prawa. To tak blisko naszego domu. Widzialem jak przywozono ludzi z Manhattanu promami do Jersey City.

Bylem blisko tego i robilem fotografie placzac, bo to potworna tragedia! Moje telefony nie pracuja, przez dlugi czas mialem wylaczony Internet.


(fot. Andrzej J. Lech, 09/11/2001)


(fot. Andrzej J. Lech, 09/11/2001)


Widzialem ludzi w szoku, ktorych bliscy byli w tym czasie w pracy w WTC. Trudno mi opisac to wszystko. Szok! Nie, juz nic nie bedzie tak jak bylo.

Czy zlo musi byc?


(fot. Andrzej J. Lech, 09/11/2001)


(fot. Andrzej J. Lech, 09/11/2001)


(fot. Andrzej J. Lech, 09/11/2001)


(fot. Andrzej J. Lech, 09/14/2001)





* * *


Nowy Jork, 17 wrzesnia 2001

Juz kilka razy od tego czasu bylem na Manhattanie. Jak zawsze, wpadlem do knajpy Magdy na piwo, sluchalismy "gestych" i "ciezkich" bluesow z Poludnia Stanow, gadalismy ze znajomymi. Bylo sympatycznie i jak zwykle przytulnie. Pozniej z moja duza kamera poszlismy w poblize "Ground Zero," gdzie jeszcze przed tygodniem staly te dwie piekne wieze. Po drodze widzielismy wspanialych, kochanych ludzi. Tych, ktorzy wracali z Ground Zero, tych, ktorzy jechali tam i tych, ktorzy im klaskali i dziekowali.

Bylismy takze na Union Square. Tysiace swiec, tysiace mlodych ludzi. Muzyka, ciasteczka i wiara! To, co czulem jest tak trudne do opisania. Widzielismy dzielnych nowojorskich strazakow i policjantow.

Jestem dumny z tego, ze to tez moj kraj, moje miasto, moi ludzie! Wiem, ze to brzmi patetycznie, nie szkodzi.

Czasami gubie sie, bo World Trade Center bylo dla mnie punktem odniesienia, ktory wyznaczal mi droge do domu, do stacji kolejki PATH, kiedy, lekko pijany, w nocy bladzilem z Magda po Manhattanie. Ta stacja byla dokladnie pod tymi wiezowcami. Teraz do New Jersey jezdzimy z innej stacji.

Swiat jest nadal piekny, oczywiscie, bo w nim jestesmy my, piwo, tlusta pizza, Chet Baker, Hudson River, nieskonczony Manhattan, piekne kobiety i fotografia!

Nie dajmy sie! Zyjmy dalej dla dobrej przyszlosci!

Zobacz, prosze, moja strone http://www.andrzejlech.com. Jest tam cos, czym chce sie z Toba podzielic. Na pinholowej fotografii jest pierwszy wschod slonca w roku 2000 w miescie, ktore tak bardzo kocham.


(fot. Andrzej J. Lech, 01/01/2000)


God Bless America!

* * *


Poniedzialek, 17 wrzesnia, 2001


It is our opportunity,
our destiny,
and our responsibility
to keep on
living, constructing,
creating.
We must live, not die.
We must not stop.
WE MUST GO ON.


                To jest nasza sposobnosc,
nasze przeznaczenie
i nasza powinnosc
nadal
zyc, konstruowac,
tworzyc.
Musimy zyc, nie umierac.
Nie wolno nam zatrzymac sie.
MUSIMY ISC DALEJ.

Scott Nearing (1883-1983)
(podkreslenie moje – ajl)


(fot. Andrzej J. Lech, 11/2001)




* * *


Nowy Jork, 23 wrzesnia 2001

Pytasz o moj Manhattan? Tak, jest ciagle. Juz nie tak piekny, ale ciagle piekny. Mam go za oknem.

Minuta drogi promem, minuta jazdy kolejka z Exchange Place w Jersey City. To bylo moje miejsce. Tak czesto z Magda i psami chodzilismy popatrzec sobie na Manhattan. Kiedys dwie wieze wyznaczaly mi kierunek powrotu z Manhattanu do domu. Kiedys dwie wieze mowily mi jak nisko sa chmury, czy jest mgla, czy pada deszcz i jak wyglada dzisiaj wschod i zachod slonca. O swicie - kiedy za tymi budynkami wschodzilo slonce, w poludnie - kiedy padal deszcz, pod wieczor - kiedy zachodzace slonce nadawalo im metaliczny, pomaranczowy kolor. World Trade Center mialem tuz po drugiej stronie rzeki Hudson. Mam setki fotografii tych surowo pieknych budynkow. Zawsze tak ladnie "wkomponowywaly" mi sie w kadr. Przed snem wymyslalem nowe fotografie z nimi, po ktore na drugi dzien jezdzilem do Nowego Jorku, do Liberty State Park w Jersey City albo chodzilem na stare molo obok mojego domu.


(fot. Andrzej J. Lech, 1999)


(fot. Andrzej J. Lech, 2001)


(fot. Andrzej J. Lech, 09/09/2001)


(fot. Andrzej J. Lech, 09/11/2001)


Przed chwila wywolalem negatywy, ktore naswietlilem 9 wrzesnia na dachu budynku gdzie mieszkam. Przez cala te sytuacje, nie zdazylem ich wczesniej wywolac. Swiatlo zapisane na tych negatywach nic jeszcze nie wiedzialo o nadchodzacej tragedii. Ja rowniez. Swiat 9 wrzesnia 2001 roku wygladal zupelnie inaczej. Ja tez. Przesylam Ci jedno z tych zdjec. Zobacz jak piekny mialem widok. Stracilem cos bliskiego, cos bardzo mojego. Ktos kiedys powiedzial, ze fotografia jest paroksyzmem bolu. Oczywiscie, ze jest. Jak bardzo jest, doswiadczylem wlasnie dzisiaj ogladajac wywolane zdjecia.

To boli.


(fot. Andrzej J. Lech, 09/09/2001)






Andrzej Jerzy Lech (ur. 1955), artysta-fotografik. W latach 1981-1984 studiowal w na Wydziale Fotografii Artystycznej w Konserwatorium Sztuki w Ostrawie, w Czechach, w pracowni Borka Sousedika.

Jest tworca kilku cykli, zbiorow, serii malego formatu fotografii detali i fragmentow krajobrazow, ktore w jego wykonaniu maja wymiar metaforyczny. Do tych cykli zdjec naleza m. in. "Cytaty z jednej rzeczywistosci" (1981; wystawa), "W ogrodzie mojej tesciowej" (1981), "Cmentarz zamkniety" (1983), "60 furtek" (1983), "30 fotografii" (1983), "Warszawa, Amsterdam, Nowy Jork" (1986) i nie konczacy sie "Kalendarz szwajcarski, rok 1912" (1986). W roku 1987 wzial udzial w prestizowej wystawie "Mloda europejska fotografia" we Frankfurcie a/M.

W roku 1987 opuscil Polske i przebywal w Niemczech. W tymze roku, "Kalendarzem szwajcarskim, rok 1912" wygral konkurs na indywidualna wystawe w Bergen Museum of Art, Paramus, w New Jersey. W latach 1988 i 1989 wzial udzial w przygotowanej przez Collins Gallery w Glasgow, w kooperacji z Muzum Sztuki w Lodzi, wystawie "Polskie percepcje - dziesieciu wspolczesnych fotografow, 1977 - 1988". Wystawa ta zostala pokazana w trzech miejscach w Szkocji: w Collins Gallery, Glasgow; Aberdeen Gallery, Aberdeen; Kirkcaldy Museum, Fife.

W roku 1989 osiedlil sie w Stanach Zjednoczonych, w Jersey City, New Jersey.

Od roku 1993, Andrzej Lech prowadzi studio artystyczne i prywatna galerie "On The Road Gallery"

http://www.andrzejlech.com

w Jersey City, NJ, w budynku dawnej fabryki papierosow, po drugiej stronie Hudson River od poludniowego Manhattanu.

Od roku 1994, wazniejsze etapy jego kariery artysty-fotografika obejmuja:

Fotograficzne plany Andrzeja Lecha na najblizsze lata zwiazane sa z duzym, dokumentalnym projektem dotyczacym Zatoki Nowojorskiej.


Andrzej Lech w Ground Zero, Nowy Jork    (fot. Magda Lech, 01/19/2002)




Prace Andrzeja Lecha zostaly wykorzystane lub zakupione przez takie wydawnictwa i firmy jak: Arnold Advertising, Biography Magazine, Book of the Month Club, Campbell Fisher Ditko Design, Carroll Graf, Chimney Pro New York, Cole Weber, Design Works Wellington, Hallmark Cards, Heater Advertising, Karo Design Resources, Long Wharf Theatre, Melon Design, Mentus San Diego, Penguin USA, Piper Verlag Buro Hamburg, Random House, Simon and Schuster, Slaughter Hanson Design, Sony Music USA, Spot Design, Turner & Turner Communication.

Fotografie Andrzeja Jerzego Lecha znajduja sie w zbiorach m in. Muzeum Sztuki w Lodzi, Muzeum Narodowego we Wroclawiu, Icon Pictures w Nowym Jorku oraz w prywatnych kolekcjach w Europie i w Stanach Zjednoczonych.





Teksty o ataku terrorystycznym na Stany Zjednoczone i o terroryzmie zamieszczone w Zwojach:

Teksty Andrzeja Lecha zamieszczone w Zwojach:





Copyright © 1997-2002 Zwoje