Tekst ten bedzie opublikowany rowniez w Polsce, w czasopismie Gory i Alpinizm.



JAK ZDOBYLISMY SNIEZNA CERKIEW
W ALTAJU MONGOLSKIM

How we climbed the Snow Church
in the Mongolian Altai Mountains





ANDRZEJ SKUPINSKI


Na 44-lecie Klubu Turystow Gorskich
(pozniej Polskiego Klubu Gorskiego)


The Polish mountaineering activity in Mongolia began in the early sixties during the operations of the Polish Geological Expedition. In 1963, I worked with this expedition as a mapping geologist. Several summits from 3500 m to over 4000 m high were visited in the central part of the Mongol Altai by different Polish geologists. The most interesting, however, was the 2nd and the 3rd ascent of the Monch Chairchan-uul (4362 m) in the Hovd province, which, at that time, was considered the highest peak in Mongolia. I did the 3rd ascent of Monch Chajrchan-uul, by a new route from the North glacier, together with my Mongolian field-helper Gagaa Zanhuu on September 20, 1963. We approached the crystalline massif of Monch Chajrchan from Manchan village, well over two hundred kilometres, both ways. We rode on horseback through the desolated, beautiful valleys of Dund Cencher-gol (Middle Turquoise River). The Tawan Bogd massif located in the border triple point of China, Mongolia and Russia was too distant from the site of our operations. However, upon my return to Poland from Mongolia, I did not abandon my idea of organising a climbing expedition to that remote area.

Fortunately, in 1967, at my initiative, the Polish Mountain Club organised the expedition to Tawan Bogd-uul. Thirteen Poles and three Mongols took part in the expedition. For political reasons, it was named the Polish-Mongol Tawan Bogd-uul Expedition. The expedition was led by Witold Michalowski. However, in some publications in English, (J. Freeman-Attwood, 1998), likely due to a misinformation, the name of Richard Palczewski is mistakenly given as the expedition leader.

During three weeks of the expedition activity, 14 new summits in the Tawan Bogd-uul massive were climbed. Besides of the 2nd and the 3rd ascent of the highest peak in the area - Mt. Huiten (Chujten), the most notable and also the most difficult was the 1st ascent of the Snow Church (Snezhnaya Cerkov) about 4100 m high. We climbed it on August 14, 1967 through its NNE ridge, which divides the valleys of Alexandra Glacier and Przevalski Glacier. The team of five climbers: Wojciech Branski, Zbigniew Rubinowski, Andrzej Skupinski, Andrzej Wachal and Szymon Wdowiak reached the sharp summit of the Snow Church. About one hour after our ascent, another team led by Witold Strupczewski accompanied by two relative novices Richard Palczewski and Wieslaw Skubisz also reached the summit through its easier East Ridge.

The name of Mt. Snow Church (the original name is Snezhnaya Cerkov) was given to it by a Russian biologist V.V. Sapoznikov, who explored the Tawan Bogd massive in the first decade of the 20th century. In the spring of 1967, Szymon Wdowiak and me found Sapoznikov's a description of the Mongol Altai in the Library of the Geography Institute of the University of Warsaw. This publication contained a picture and the location of the unclimbed Sneznaja Cerkov. Its beautiful shape impressed me so much that I designated it to be our prime target in the area.

For 25 years after the Polish ascents, the Snow Church was not climbed again until the collapse of Communism in Mongolia. In 1992, the British-American expedition led by Julian Freeman-Attwood made a significant progress in the exploration of Tawan Bogd. Due to the ice and snow conditions, they did not manage to finish their climb via a new route on the NE face of the Snow Church, named "Ice Diamond" by Ed Webster. In the upper part of the NE face they traversed left and reached the East ridge. They failed about 50 metres short of the Snow Church summit because of bad wind and slab snow. Several days later, the same team of climbers, Julian Freeman-Atwood (UK), Lindsay Griffin (UK) and Ed Webster (USA), made the first ascent by Huiten's SW ridge from the Przevalski Glacier on Chinese territory. Recently, in the summer of 2000, the Snow Church was climbed by two New Zealander teams. One team (Geoff Gabites and Colin Monteath) followed the original Polish route through the NNE ridge. Another team (Dave Bamfort and John Nankervis) climbed another new route on the unclimbed NW face of the mountain. It was very rewarding for us that both expeditions, the Anglo-American (1992) and the New Zealander (2000), have acknowledged in their reports that they had used the original map of the Tawan Bogd massif made in 1967.

More comments on these two expeditions.

* * *

Wyprawa w gory Tabun Bogdo w Altaju Mongolskim w 1967 roku byla pierwszym i chyba jedynym, prawdziwie eksploracyjnym przedsiewzieciem Polskiego Klubu Gorskiego. Z powodu rozmaitych pogmatwan organizacyjnych, a takze roznic osobistych interesow w kierownictwie Polskiego Klubu Gorskiego, zarowno sama wyprawa jak i jej wyniki nigdy nie zostaly wystarczajaco docenione ani wykorzystane. Ludzie sterujacy wowczas klubem, poza jedynym Piotrem Mloteckim, o urzedniczych mozdzkach i calkowitym braku wyobrazni, jakby wstydzili sie jej osiagniec. Starali sie, aby szybko poszla w niepamiec. Byly po temu przyczyny, nawet takie, ktore znalazly swoj final w sali sadowej na Lesznie w Warszawie. Skutkiem tego jest, ze w obcojezycznych publikacjach do dzisiaj nie ma rzetelnych informacji o tej wyprawie. A przeciez w egzotycznych gorach zrobiono wowczas czternascie pierwszych wejsc na szczyty. Dziewiec wierzcholkow przekraczalo wysokoscia cztery tysiace metrow. Wykonano mape tego malo wtedy znanego a bardzo ciekawego masywu gorskiego, lezacego na zachodnim styku granic Mongolii, Chin i Rosji.


Masyw Monch Chajrchan-uul w srodkowym Altaju Mongolskim.   Na pierwszym planie stado jakow.
(Foto: Andrzej Skupinski)
Monch Chajrchan-uul massif in the Central Mongolian Altai.   A yak herd in the foreground.
(Photo: Andrzej Skupinski)

Jedynymi aladami po tej wyprawie jest niewielki artykul w zeszycie Taternika z tamtych lat, oraz dluzszy rozdzial w czwartym tomie dziela W skalach i lodach swiata z 1971 roku, ktory napisalem wspolnie z Andrzejem Paulo. Dzisiaj, w 44. lecie powstania Klubu Turystow Gorskich, prekursora Polskiego Klubu Gorskiego, warto przypomniec jak doszlo do wyprawy w Altaj Mongolski i jakie byly jej osiagniecia.

* * *

Ogromna odleglosc od szlakow komunikacyjnych i sowiecka izolacja byly przyczyna, ze Altaj Mongolski do poczatku lat szescdziesiatych dwudziestego stulecia pozostawal na uboczu wszelkich eksploracji gorskich. Malo dokladne szkice masywu Tawan Bogd-uul sporzadzil w poczatku stulecia bedacy tam przejazdem rosyjski podroznik W.W. Sapoznikow - po trosze botanik, po trosze szpieg, jak to zwykle u nich bywalo i bywa. Pierwsze polskie informacje na temat lokalizacji i alpinistycznych wartosci niektorych masywow altajskich zostaly uzyskane przeze mnie i Andrzeja Paulo dopiero podczas prac geologicznych w Polskiej Ekspedycji Geologicznej w zachodniej Mongolii w latach 1963-1964. Dokonalismy wtedy dwoch wejsc na najwyzszy szczyt centralnej czesci Altaju Mongolskiego, Monch Chajrchan-uul (4362 m), z ktorych moje trzecie wejscie, bylo dokonane nowa droga przez polnocno-wschodni lodowiec. Pierwsze wejscie na te gore, latwa polnocno-zachodnia grania, zostalo dokonane zaledwie rok wczesniej przez kilku Mongolow.


Monch Chajrchan-uul.
Polnocna strona, od ktorej zrobilismy trzecie wejscie nowa droga.   Stoi G. Zanhuu.
(Foto: Andrzej Skupinski)
Monch Chajrchan-uul.
The North side from which we made the 3rd ascent by a new route.   Standing G. Zanhuu.
(Photo: Andrzej Skupinski)

Monch Chajrchan-uul znajduje sie w srodkowej czesci Mongolskiego Altaju. Prawie pol tysiaca kilometrow dalej na polnocny-zachod wznosi sie rownie wysoki, granitowy masyw gorski Tawan Bogd-uul. Jego obszar odpowiada wielkoscia Alpom Francuskim. Sposrod kilkunastu wierzcholkow powyzej czterech tysiecy metrow, w poczatkach lat szescdziesiatych zdobyty byl zaledwie jeden. Masyw cechuje sie silnym zalodzeniem, znacznie przewyzszajacym parametry wynikajace z wysokosci i szerokosci geograficznej. Najdluzsze lodowce, Potanina i Przewalskiego maja tam ponad dziesiec kilometrow. Dotarcie do Tawan Bogd bylo wtedy poza naszymi mozliwosciami. Gory te byly zbyt odlegle od terenu naszych prac geologicznych.


Autor w Mongolskim Altaju, 1963.    (Foto: G. Zanhuu)
The author in the Mongolian Altai, 1963.    (Photo: G. Zanhuu)


Dlaczego Klub Turystow Gorskich,
a nie Klub Wysokogorski?

Po powrocie z ekspedycji geologicznej w Mongolii, kombinowalem nad sposobem zorganizowania wyprawy alpinistycznej w gory Tawan Bogd-uul. Przykre doswiadczenia z zarzadem Klubu Wysokogorskiego, jakie mielismy z Andrzejem Paulo w 1963 roku, eliminowaly te organizacje jako patrona ewentualnej wyprawy. W okresie swej "bajerowszczyzny" Zarzad Glowny Klubu Wysokogorskiego zajmowal sie, przede wszystkim dzialalnoscia plotkarska, wszelkiego rodzaju remuer-merde i skutecznym udupianiem inicjatyw wychodzacych z poza swego kregu.

W tego typu projektach, jak wyprawa w Altaj Mongolski, nalezalo wtedy omijac Klub Wysokogorski z daleka. Niedlugo potem, pod naporem mlodych, sytuacja w KW zaczela sie na szczescie zmieniac na lepsze. W tym samym czasie, "rezymowy", bo podlegajacy CRZZ, Klub Turystow Gorskich, KTG (przemianowany w roku 1968 na Polski Klub Gorski), byl organizacja efektywna i otwarta na oddolne inicjatywy swych czlonkow. Tam wiec skierowalem moje kroki.

Poczatkowo w KTG nie bylo osob zainteresowanych moja inicjatywa. Minely az dwa lata zanim przypadkowo poznalem Witolda Michalowskiego ze studenckiego Kola Przewodnikow Bieszczadzkich. Podczas pierwszego spotkania w Warszawie w MPiKu na Nowym Swiecie naopowiadalem mu historyjek o Mongolii, skarbie barona Ungerna von Sternberga i o moim projekcie zorganizowania wyprawy w Altaj Mongolski. Witold z wypiekami na twarzy i czerwonymi uszami sluchal mych opowiadan jak male dziecko bajek. W tym samym jeszcze tygodniu wprowadzilem go jako czlonka do KTG i to okazalo sie kluczowym elementem dla pomyslnego zorganizowania wyprawy. Rzutki, pelen pomyslow i temperamentu Witold pokonywal wszelkie trudnosci, zarowno personalne w KTG, jak i zwiazane z gromadzeniem funduszy. Wykorzystujac klubowe znajomosci, trafialismy do rozmaitych niegdysiejszych prominentow, m.in. owczesnego wicepremiera Piotra Jaroszewicza, a nawet literata Jerzego Putramenta. Jaroszewicz, ciepla raczka przelal na fundusz wyprawy, niemala wtedy kwote sto osiemdziesiat tysiecy zlotych. Putramenta zaprosilismy do komitetu organizacyjnego. Przyjal nas w kawiarence Zwiazku Literatow na Krakowskim. Bylismy we trojke: Andrzej Strumillo, Witek Michalowski i ja. Putrament postawil sprawe lapidarnie: "Wykorzystujcie moje nazwisko jak sie wam tylko podoba, pod warunkiem, ze ja jade z wami. Alpinizm mnie nie interesuje, ale bede lowic ryby". W koncu jednak nie zabral sie z nami. O forse i gotowe produkty, zebralismy gdzie sie tylko dalo. W zwiazku z tym dochodzilo nieraz do zabawnych nieporozumien. Pamietam, ze ktos, chyba Antoni Tkaczow, ktorego poznalem w Mongolii w 1963 roku gdy byl ambasadorem Polski w Ulan Bator, skierowal nas do jakiegos generala w Sztabie Generalnym na Rakowieckiej. Poszlismy we czworke: Palczewski, Strupczewski, Wdowiak i ja. Przyjal nas w gabinecie jakis osobnik w lampasach, o czerwonej, nalanej gebie. Sluchal naszych prosb o pieniadze nie bardzo rozumiejac o co chodzi. W koncu splawil nas slowami: "Sluchajcie, z tamtego kierunku, to my przeciez mozemy dostac wszelkie informacje droga oficjalna. No, gdybyscie jechali gdzies na zachod, a to co innego". Wychodzac od niego, juz na schodach rechotalismy szyderczo.

Osobista zasluga Witka Michalowskiego bylo tez, ze przynajmniej czesciowo, zapobiegl zuzyciu splywajacych dla nas pieniedzy na inne cele w Klubie Turystow Gorskich, bo i takie zakusy wtedy byly. Aby uzyskac akceptacje strony mongolskiej, poza forsa, takze wazne bylo wymyslenie wykladnikow i hasel politycznych. Wyprawa wiec odbywala sie pod haslem "Przyjazni Polsko-Mongolskiej".

W czerwcu 1967 roku bylismy gotowi do wyjazdu. W skladzie wyprawy znalazlo sie 13 osob: Witold Michalowski (kierownik), Piotr Aspras, Wojciech Branski, Karol Dziuban, Marian Hadlo (lekarz), Ryszard Palczewski, Wieslaw Skubisz, Andrzej Skupinski, Andrzej Strumillo, Witold Strupczewski, Andrzej Wachal i Szymon Wdowiak. W ostatniej chwili zostal dolaczony Zbyszek Rubinowski, choc w pracach organizacyjnych udzialu nie bral. Poniewaz, ze wzgledow taktycznych, zaproponowalismy udzial trzem osobom ze strony mongolskiej, wyprawe nazwalismy Polsko-Mongolska. Roznymi drogami, do Mongolii dotarlismy w polowie lipca 1967.

Ze stolicy Ulan Bator jechalismy na zachod, poczatkowo samochodami ciezarowymi, pozniej konno i na wielbladach, zanim po wielu dniach wyprawa znalazla sie pod masywem Tawan Bogd, nad brzegiem lodowca Potanina. Z Ulan Bator, to prawie dwa tysiace kilometrow jazdy. Przekraczalismy gory Changaj, zwirowymi traktami po skalistym stepie, w kurzu, sloncu i deszczu jechalismy na zachod. Nie obylo sie bez nieszczesliwego wypadku. Miedzy Kobdo a Bajan Olgij zasnal i spadl z ciezarowki Piotr Aspras i ze zlamana noga zostal pozostawiony w szpitalu.

Od pierwszego dnia wyprawa podzielila sie na dwa ostro ze soba wspolzawodniczace zespoly: grupa Witolda Strupczewskiego, w ktorej byl Ryszard Palczewski i Wieslaw Skubisz, oraz zespol partnerski, w sklad ktorego wchodzil Wojciech Branski, Szymon Wdowiak i Andrzej Skupinski. Inni uczestnicy, wlacznie z Rubinowskim, w tym czasie "cierpieli na kiszki" i pozostawali w namiotach pod czula opieka lekarska Mariana Hadly. Kierownik Witold Michalowski nie wtracal sie do dzialalnosci sportowej i oddawal sie glownie swej pasji mysliwskiej tropiac pardwy z dubeltowka nabita cienkim srutem. Andrzej Strumillo malowal pejzaze i grafiki i takze polowal.


Chujten   (4374 m)

Szczyt ten aktualnie uwazany jest za najwyzszy w Mongolii, choc nie wiadomo czy slusznie. W latach szescdziesiatych mial oficjalna wysokosc 4356 metrow, byl zatem nieco nizszy od Mongh Chajrchan-uul, ktory na mapach mial wysokosc 4362 metry. Chujten, polozony na granicy mongolsko-chinskiej, nie ma ladnej sylwetki i nie jest trudny. Jest wielka granitowa balucha, ktorej wszystkie trzy granie zostaly juz przebyte. Poludniowo-zachodnia gran od strony chinskiej, zostala przebyta jako ostatnia przez wyprawe angielska w roku 1992.

Kiedy w pierwszych dniach sierpnia 1967 zalozylismy baze obok Lodowca Potanina, pogoda w Tawan Bogd byla okropna. Wichury niosly od Syberii wielkie opady sniegu. Mimo niesprzyjajacych warunkow, 8 sierpnia Branski, Skupinski i Wdowiak rozbili wysuniety oboz w skalach wystajacych z gornego pola firnowego Lodowca Potanina. Zamiarem naszym bylo wejscie na Chujten nowa droga, tj. grzeda od strony polnocnej. Wierzcholek ten byl juz podobno zdobyty w roku 1956 nietrudna technicznie grania NE przez Rosjanina Pieskariowa, o czym wtedy nie wiedzielismy. Po dwudniowym oczekiwaniu w szarpanym wichura namiocie, w dniu 10 sierpnia rano pogoda na tyle sie poprawila, ze spod chmury dojrzelismy podstawe masywu Chujtena. Po wyjsciu rankiem z namiotu, ze zdziwieniem stwierdzilismy, ze tej nocy nie bylismy sami. Po drugiej stronie skal, w niewielkiej odleglosci stal drugi namiot, z ktorego wlasnie wyszli w kierunku naszej grzedy Strupczewski, Skubisz, Palczewski i mongolski czlonek wyprawy Zaana Raatnabazar. Nie przywitawszy sie nawet, pomkneli cichaczem w strone Chujtena. Bylo jasne, ze chcieli nas wyprzedzic w wejsciu na szczyt.

Coz bylo robic? Zjedlismy, spakowalismy plecaki i ruszylismy ich sladami. Wdowiak i ja mielismy rakiety sniezne, ktore wspaniale pomagaly w szybkim posuwaniu sie w kopnym sniegu. Nie mielismy najmniejszego zamiaru doganiac zespol Strupczewskiego. Zdarzenie potraktowalismy lekko, jako zwykle kolezenskie swinstewko.


Po burzy snieznej na lodowcu Potanina.   W dali masyw Chujtena.
Siedza Wojtek Branski i Andrzej Skupinski. 1967.     (Foto: Szymon Wdowiak)
After a snow storm on the Potanin Glacier.   Huiten's masiff in the background.
Sitting Woytek Branski and Andrzej Skupinski. 1967. (Photo: Szymon Wdowiak)

Aby dojsc pod polnocna grzede nalezalo przedtem przejsc poltorakilometrowa przestrzen plaskiego lodowca i ominac bariere serakow zaslaniajacych Chujten od polnocno-zachodniej strony. Pod grzeda sypki snieg byl nawiewany w ogromne zaspy i nic nie pozostalo po sladach poprzednikow. W gornej czesci grzedy, ktora wyprowadzala na podszczytowe splaszczenia spotkalismy ich wracajacych juz w dol. Wichura wzmagala sie i snieg zasypywal slady za nami niemal natychmiast. Szczyt, to plaszczyzna z nawalonym sniegiem po uda. Wiatr, gnajacy geste chmury, w porywach osiagal szybkosc huraganu. Mimo to, Szymek Wdowiak wyjal aparat i zdolal zrobic pamiatkowe zdjecie na kulminacji, ktora uznalismy za wierzcholek. W drodze powrotnej, plaszczyzny podszczytowe okazaly sie niebezpieczna pulapka, z ktorej przez kilka godzin nie moglismy trafic na nasza grzede zejsciowa. W tumanie sniegu i wichurze stracilismy zupelnie orientacje i co chwila wchodzilismy na stromizny popodcinane wokol zerwami. W pewnym momencie, gdy mgla zrzedla, Wojtek Branski dostrzegl w dali ciemne skaly grzedy, ktore okazaly sie wlasciwa droga zejsciowa.


Na szczycie Chuitena w burzy snieznej, 10 sierpnia 1967.
Od lewej: Andrzej Skupinski i Wojtek Branski.     (Foto: Szymon Wdowiak)
On the Huiten summit in a snow storm, August 10, 1967.
From the left: Andrzej Skupinski and Wojtek Branski.     (Photo: Szymon Wdowiak)

W zejsciu, na dole grzedy, trafilismy na zwaly ogromnej lawiny, ktorej rano tam nie bylo. Prog, z ktorego sie oderwala mial okolo trzech metrow wysokosci. Stapalismy szybko w dol po twardym podlozu lawiniska. Ponizej sterczaly monstrualnej wielkosci polamane warstwy ubitego sniegu. Nastepnego dnia w bazie dowiedzielismy sie, ze lawine sprowokowal schodzacy w dol zespol Strupczewskiego. Gdy schodzili w czworke, cale zbocze peklo i razem z nimi zaczelo jechac w dol. Poczatkowo gladkie pole, ze dwiescie metrow nizej poczelo lamac sie na stajace deba grube plyty i niebawem zatrzymalo sie. Oniemieli z wrazenia, ale cali, wrocili szczesliwie do bazy.


Sniezna Cerkiew   (ok. 4100 m)

Na stara fotografie pieknej sylwetki tej gory natrafilismy przypadkowo z Szymkiem Wdowiakiem w Bibliotece Instytutu Geografii PAN, podczas wertowania rosyjskiej publikacji Sapoznikowa. Znalezlismy rowniez malo dokladne szkice orograficzne gor Tawan Bogd-uul, wykonane w pierwszej dekadzie XX wieku. Prawdopodobnie ze wzgledu na skojarzenie z ksztaltem cerkiewnej kopuly, Sapoznikow nazwal ten szczyt Sniezna Cerkwia. Na jego szkicu mial wysokosc 4200 metrow i w tekscie nie bylo wzmianki o jego zdobyciu. Bylo jasne, ze gora jest dziewicza. Wierzcholek ten znajduje sie w samym krancu pola firnowego Lodowca Aleksandry, ktory od poludniowego zachodu splywa w strone Lodowca Potanina. Od strony Lodowca Potanina, gdzie stanal nasz oboz bazowy, Sniezna Cerkiew nie jest widoczna, zaslonieta przez zakret Lodowca Aleksandry. Uznalismy z Szymkiem, ze Sniezna Cerkiew winna byc naszym glownym celem. Wobec atmosfery ostrego wspolzawodnictwa, jakie Witek Strupczewski nam narzucil, postanowilismy utrzymac dyskrecje co do zamiaru wejscia na ten wierzcholek. Okazalo sie potem, ze slusznie.


Masyw Snieznej Cerkwi od strony Lodowca Aleksandry (NE).     (Foto: Andrzej Skupinski)
The Snow Church massif from NE, the Alexandra Glacier.     (Photo: Andrzej Skupinski)

12 sierpnia zespol Strupczewskiego wyszedl z bazy w strone Lodowca Granö z zamiarem wejscia na niezdobyty jeszcze wierzcholek (3987 m), ktory pozniej zostal nazwany Polszyn-Mongol Najramdach. Mieli potem trawersowac glowna gran w strone polnocno-zachodnia. Nastepnego dnia po ich wyjsciu wyruszyl na Lodowiec Aleksandry i nasz zespol w skladzie Branski, Wdowiak, Skupinski. Przylaczyli sie do nas dwaj ozdrowiency: Rubinowski i Wachal. Przy cudnej, slonecznej pogodzie posuwalismy sie w gore lodowca. Za zakretem doliny pierwszy raz ujrzelismy przepiekny wierzcholek naszej gory. Dwa namioty ustawilismy pod przelaczka, ktora cwierc wieku pozniej Ed Webster z wyprawy angielskiej nazwal Yeti Col, z powodu napotkanych tam swiezych sladow almasa (o czym jeszcze bedzie dalej).

Wieczorem, przy pieknym sloncu, wyszlismy na przelecz robic zdjecia i wybrac droge na wierzcholek Snieznej Cerkwi. Wejscie obralismy bardzo stroma, polnocna krawedzia, oddzielajaca dotad niezdobyta sciane polnocno-wschodnia, po stronie Lodowca Aleksandry, od sciany polnocno-zachodniej, po stronie Lodowca Przewalskiego (polskiego renegata w sluzbie carskiej, odkrywcy dzikiego konia nazwanego jego imieniem oraz domniemanego naturalnego ojca Jozefa Dzugaszwili-Stalina).


Sniezna Cerkiew od polnocy.   Stoi Wojtek Branski.     (Foto. Andrzej Skupinski)
The Snow Church North face.   Standing Woytek Branski.     (Photo. Andrzej Skupinski)

14 sierpnia 1967 rano dwoma zespolami weszlismy w lodowo-sniezna krawedz. Pierwszy zespol, w skladzie Rubinowski, Wachal i Branski, doszedl, coraz bardziej stajaca deba grania, do wielkiego seraka, ktory zamykal mozliwosc dalszej wspinaczki w gore. Nalezalo obejsc go po polnocno-wschodniej scianie. Pod serakiem przylapala nas krotkotrwala burza sniezna polaczona z wyladowaniami elektrycznymi. Tuz po lewej stronie krawedzi, za serakiem, Zbyszek Rubinowski zalozyl stanowisko i po linach ich zespolu wyszlismy z Szymkiem Wdowiakiem na prowadzenie w gornej czesci polnocno-wschodniej sciany. Gdy przekroczylem krawedz w lewo, moich uszu dobiegly z daleka glosy zespolu Witka Strupczewskiego, ktory niebawem pojawil sie na wschodniej grani. Byli jeszcze daleko, ale posuwali sie szybko w kierunku wierzcholka. Zorientowalem sie blyskawicznie, ze niewiele brakuje, a wcale nie my bedziemy pierwsi na szczycie Snieznej Cerkwi.


Sniezna Cerkiew od polnocy.   Z lewej strony gran NNE, ktora weszli na szczyt pierwsi zdobywcy, 1967.
(Foto: Andrzej Skupinski)
The Snow Church North face.   In the left, the NNE rigde - the route climbed by the first conquerers in 1967.
(Photo: Andrzej Skupinski)

Ponizej nas bylo eksponowane, lodowe urwisko, ale wyzej snieg, choc bardzo stromy, dobrze trzymal sie podloza. Szymek zajal sie fotografowaniem i nie protestowal, gdy szparko, wyciag po wyciagu, prowadzilem do gory. Metr pod wierzcholkiem zalozylem stanowisko i sciagnalem Szymka. Po niedlugim czasie, kolejno, wszyscy stanelismy na szczycie. Z dala, po chinskiej stronie, slychac bylo grzmoty zblizajacej sie nastepnej burzy. Na szczycie zostawilismy torebke z metryka wejscia zakopana w sniegu. Dla celow kartograficznych zrobilem jeszcze z Rubinowskim pomiary azymutow i katow pionowych na okoliczne szczyty. Wzrastajace naelektryzowanie powietrza przynaglalo jednak do pospiesznego opuszczenia wierzcholka. Zeszlismy na siodlo po wschodniej stronie. W polowie zbocza spotykalismy idacych do gory Witka Strupczewskiego, Palczewskiego i Skubisza. Nie wiedziec czemu, wsciekli, nie odpowiedzieli na nasze pozdrowienia i mineli nas bez slowa.

Aby wrocic na Lodowiec Aleksandry, trzeba bylo tego dnia przejsc jeszcze dwa kilometry skalno-snieznej grani przylegajacej do Snieznej Cerkwi od wschodu. Ku wieczorowi pogoda poprawila sie znacznie i spod chmur moglismy podziwiac daleko na zachodzie zachodzace slonce, odbite w tafli jeziora Zajsan. Bierze z niego poczatek wielka syberyjska rzeka Irtysz. Przy pelni ksiezyca dotarlismy po polnocy do namiotow.


Szczyt Snieznej Cerkwi od strony Lodowca Aleksandry.     (Foto: Andrzej Skupinski)
Snow Church from the Alexandra Glacier.     (Photo: Andrzej Skupinski)

Nastepnego dnia wstalismy pozno i po sniadaniu przenieslismy namioty dwa kilometry w dol Lodowca Aleksandry. Tego samego jeszcze dnia, wyszlismy na dziewiczy wierzcholek Birkut Chajrchan (4068 m). Sloneczna pogoda na szczycie, piekne widoki i cieplo wynagrodzilo nas okazja do fotografowania i robienia pomiarow kartograficznych.


Widok z Birkut Chajrchan w strone Snieznej Cerkwi   (najwyzszy szczyt).
W dole Lodowiec Aleksandry.     (Foto: Szymon Wdowiak)
The view from Birkut Chajrchan toward the Snow Church masiff   (the highest peak).
Below the Alexandra Glacier.     (Photo: Szymon Wdowiak)


Epilog

Przez wiele lat po naszej wyprawie z 1967 roku, gory Tawan Bogd pozostawaly ciagle rejonem nie odwiedzanym ani przez wyprawy alpinistyczne, ani przez turystow. Dopiero po upadku "przodujacego ustroju" w Mongolii, pierwsza wyprawa z Zachodu byla w roku 1992 angielska, kierowana przez Brytyjczyka Juliana Freeman-Attwood'a. Trzej czlonkowie tej wyprawy, Ed Webster, Julian Freeman-Attwood i Lindsay Griffin podjeli probe wejscia na Sniezna Cerkiew bezposrednio z Lodowca Aleksandry, przez polnocno-wschodnia sciane, nazwana przez Webstera "Ice Diamond". Na skutek fatalnych warunkow sniezno-lodowych i problematycznej asekuracji w niezwiazanym z podlozem sniegu, u samej gory polnocno-wschodniej (NE) sciany, zdecydowali sie wytrawersowac ze sciany w lewo i na szczyt weszli wschodnia grania. Jak sam Ed Webster napisal w swym artykule ( Rock & Ice, Nr. 55, 1993), 'We were much too far from home to risk an avalanche'. Niedlugo potem, zrobili tez nowa droge na Chujten poludniowo-zachodnia grania, od strony Lodowca Przewalskiego. W zejsciu nie obylo sie bez wypadku, gdy spadajacy olbrzymi glaz granitowy zlamal noge Lindsay'a Griffin'a. Pozostawili rannego w malym namiociku. Po dwoch dniach oczekiwania udalo sie go ewakuowac mongolskim helikopterem przez Bajan Olgij do Kobdo. Pilot mongolski nie mial pojecia, ze laduje juz na terenie chinskim. W drodze powrotnej, w Bajan Olgij zabraklo paliwa na dalszy lot do Kobdo. Trzeba bylo wymienic piec butelek wodki na paliwo do helikoptera. Ewakuacja byla skomplikowana logistycznie i kosztowala gore pieniedzy, zanim ranny znalazl sie w szpitalu w Hong Kongu.

* * *

W czerwcu 2001 otrzymalem wiadomosc o ponownym wejsciu na Sniezna Cerkiew, i to dokladnie nasza droga, zarowno w wejsciu jak i w zejsciu. Wiadomosc ta nadeszla e-mailem z Nowej Zelandii od Colin'a Monteath, ktory byl w gorach Tawan Bogd w 2000 roku. Ponizej przytaczam jej pelny tekst w polskim tlumaczeniu (oryginal ponizej):
"Dzien dobry, Andrzeju - Tak, mielismy w tamtym roku dobra zabawe w Mongolii - wspinajac sie na cztery szczyty w Tawan Bogd... Po pieknym trawersie Chujtena, zalozylismy oboz pod Sniezna Cerkwia (miejscowi nazywaja ja "Biala Stupa"). Jeden zespol dwoch wspinaczy (Geoff Gabites/Colin Monteath) wspial sie polnocna grania na granicy mongolsko-chinskiej z wysokiej przeleczy, ktora nazwalismy 'Yak Col' jako ze Ed Webster nazwal przelecz na lodowcu ponizej 'Yeti Col'.

Polnocna gran ma trzy trudne zerwy stromego lodu pod urwiskiem lodowym, zanim stala sie latwiejsza przy szczycie. Uznalismy, ze to byla nowa droga. Zeszlismy wasza oryginalna droga grania polnocno-wschodnia (NE) z powrotem na Lodowiec Aleksandry. Drugi zespol dwoch wspinaczy (Dave Bamford/John Nankervis) przeszedl przez Yak Col na strone chinska, po czym okrazyl Sniezna Cerkiew i wspiac sie droga na polnocno-zachodniej (NW) scianie i poludniowo-zachodniej (SW) grani na szczyt, z ktorego potem zeszli oryginalna droga.

Uzywalismy polskiej mapy rysunkowej - uprzejmie dostarczonej nam przez Webster'a/Freeman-Attwood'a. Wedlug naszych informacji, zespol brytyjsko-amerykanski nie osiagnal szczytu Bialej Cerkwi.

Najlepsze zyczenia z Nowej Zelandii - Colin Monteath"

Colin Monteath jest w bledzie, sadzac, ze zrobil nowa droge ("we assumed this was a new route"), a schodzil ze szczytu rzekomo nasza ("your original NE ridge route"). Sniezna Cerkiew nie ma bowiem grani NE, tylko sciane NE ("Ice Diamond"). Schodzili widocznie ta sama droga co my, tzn. wschodnia grania, ktora po nas wyszedl na szczyt zespol Strupczewskiego. Istotnie nowa droge sciana NW zrobil drugi zespol nowozelandzki w skladzie Dave Bamford i John Nankervis. (AS)

Ponadto, w/g Eda Webstera:

"Sadze, ze Colin Monteath nie ma racji nazywajac wysoka przelecz ('high col' 'Przelecza Jakow' ('Yak Col'). My nazwalismy duza, wysoka przelecz, tuz na polnoc od Snieznej Cerkwi, Przelecza Yeti ('Yeti Col'). Dalej na prawo (polnoc) byla jeszcze jedna, nizsza przelaczka, ale tej nie nazwalismy.

Z tego co wiem, jest tylko JEDNA, WYSOKA PRZELECZ ponizej Snieznej Cerkwi i my nazwalismy ja 'Yeti Col.' Ale byc moze wy nazwaliscie ja calkiem inaczej, bo, rzecz jasna, byliscie tam pierwsi! Mysle, ze powinienes calkowicie opuscic twierdzenia Colina co do 'Yak Col', poniewaz z pewnoscia wyglada ona na to samo co 'Yeti Col.'

Ed Webster"

* * *

In June 2001, I received an e-mail from Colin Monteath of New Zealand, who in 2000 was in the Tavan Bogd Mountains with the New Zealander expedition. Two teams of this expedition summitted the Snow Church. Here is Colins's story:
"Good morning Andrew - Yes, we had a fun time in Mongolia last year - climbing four peaks at Tavan Bogd... After a lovely East-West traverse of Khuiten we made a camp under Snow Church (locals called it 'White Stupa'). One team of two climbers (Geoff Gabites/Colin Monteath) climbed the North ridge on the Mongol/China border from a high col we named 'Yak Col' as Ed Webster called the col lower on the glacier 'Yeti Col'.

The North Ridge had three hard pitches of steep ice under an icecliff before getting easier near the summit. We assumed this was a new route. We descended your original NE ridge route back to the Alexandra Glacier. The other team of two climbers (Dave Bamford/John Nankervis) crossed Yak Col into China, then circled around under Snow Church to climb a route on the NW face/SW ridge to the summit before descending the original route.

We used your Polish sketch map - kindly supplied by Webster/Freeman-Atwood. Yes, we understand that the Brit/USA team did not reach the summit of Snow Church.

All the best from New Zealand - Colin Monteath"

Colin Monteath is mistaken in claiming that their ascent was by a new route on the Snow Church and that they descended by our original NE ridge route. The Snow Church has no NE ridge; it has the NE face, called by "Ice Diamond" by Ed Webster. Apparently, the New Zealander team descended by the same route as we had descended in 1967, i.e. by the East ridge by which the Strupczewski team reached the summit shortly after we left it. Indeed, the new route was made on the Snow Church's north face by another New Zealander team, Dave Bamford i John Nankervis. (AS) Furthermore, according to Ed Webster:
"I think Colin Monteath is wrong to be labelling the 'high col' as 'Yak Col'. We called the large, high col immediately North of Snow Church 'Yeti Col'. There was another, lower, col farther to the right (north), but we did not name this col.

From my knowledge, there is only ONE, HIGH COL below Snow Church, and we named it 'Yeti Col'. But maybe you called it something else entirely, as you were obviously there first! But I think you should delete Colin's references to 'Yak Col' as this certainly seems like (in my opinion) exactly the same col as 'Yeti Col'.

Ed Webster"

Return to the Polish text


* * *

Yeti w Tawan Bogd-uul

W rozmowie telefonicznej 18 czerwca 2001, Ed Webster potwierdzil mi, ze pod Sniezna Cerkwia natkneli sie na swieze slady almasa, nie starsze niz sprzed kilku godzin. Almas, to mongolskie yeti. Wedlug zalaczonej fotografii, slady te szly dokladnie przez miejsce, w ktorym 25 lat wczesniej staly nasze namioty. Slady wiodly od wschodu z Lodowca Granö, przez Lodowiec Aleksandry okolo 5 km, potem przez nasze dawne obozowisko u stop wielkiego plaskiego glazu i poszly stromo lodowym zboczem na przelecz, z ktorej rozpoczyna sie gran NNE Snieznej Cerkwi. Przez przelecz almas poszedl na Lodowiec Przewalskiego po stronie chinskiej. Najdziwniejszym z dziwnych byl uklad tych sladow po trzy, jakby osobnik dodatkowo podpieral sie gorna konczyna. Rowniez niezwyklym bylo to, ze na przelecz, ktore potem Ed Webster nazwal "Yeti Col", slady wiodly prosto w gore, stromizna po ktorej oni wychodzili na przednich zebach rakow. Cwierc wieku wczesniej, prawdopodobnie po lepszym sniegu, my wychodzilismy byli na te przelecz rakami wybijajac stopnie.


Slady yeti (almasa) o wschodzie slonca na Lodowcu Aleksandry.
Slonce wschodzi zza masywu Birkut Chajrchan.     (Foto: Ed Webster)
Yeti (almas) tracks at sunrise on the Alexandra Glacier.
The sun is rising from behind the Birkut Chajrchan massif.     (Photo: Ed Webster)

W roku 1963, gdy pracowalem na terenie ajmaku Kobdo (Hovd), Mongolowie wiele razy opowiadali mi o almasie. W rozmaitych miejscach, nieraz znacznie odleglych od siebie, opisy jego wygladu i zachowania byly identyczne. Dla opowiadajacych Mongolow, almas nie byl zreszta czyms nadzwyczajnym. Jest rzadki, boja sie go, ale uwazaja za stwor istniejacy w Altaju i tam spotykany. Moj towarzysz z Monch Chajrchana oraz pomocnik terenowy Zanhuu widzieli z niewielkiej odleglosci pare almasow. Dla mnie opisy tego prawdopodobnie hominoida, wydawaly sie wiarygodne i jestem sklonny w nie wierzyc. Opowiesci Mongolow na pewno nie mialy na celu wywolania jakiejkolwiek sensacji prasowej. Niech wiec wierzy w almasy kto chce.



References
  • FREEMAN-ATTWOOD, J. , 1998: "Mount Huiten" in World Mountaineering, pp. 232-233, edited by Audrey Salkeld, Raincoast Books, Vancouver.
  • PAULO, A., SKUPINSKI, A., 1971: "Altaj" in W Skalach i Lodach Swiata, vol. IV, pp. 268-296, Wiedza Powszechna, Warszawa.
  • WEBSTER, E., 1992: Mountaineering in Mongolia American Alpine Club Journal.
  • WEBSTER, E., 1993: Over the Edge in Mongolia, Rock & Ice, Issue 55, pp.30-36, Boulder, CO, USA.





APPENDIX

The main Polish ascents in the Mongolian Altai Mountains

N.B. The ascents by nationals of other countries, as known to the author, are also included.

Sources:

  • J. Freeman-Attwood, 1998
  • A. Skupinski and A. Paulo, 1971
  • Ed Webster, 1993


  • BODD UUL (3574 m), Khasaghtu Chairchan.
    • 1st ascent to the summit by the N pillar - Jerzy Don, Jan Kirszke, July 5, 1962.

  • CHOCH HAWCHILIN-NURUU (3818 m), Central Mongolian Altai Range.
    • 1st ascent to the summit by the NE ridge - Zygmunt Grzechnik, Janusz Kuchcinski, Ludomir Maczka, August 12, 1962.

  • CHOCH SERCH UUL (lateral summit, about 3500 m), Central Mongolian Altai Range.
    • Andrzej Paulo, Edmund Rutkowski, May 26, 1963.

  • CHOCH ARA UUL (3221 m), Cagaan Shiweet-uul.
    • Traverse from the West to the East side - Jerzy Don, accompanied by two Mongolian helpers, July 16, 1964.

  • DZUUN DZIRGALANTU NURUU (3796 m)
    • Unnamed (3688 m) 1st ascent - Zygmunt Grzechnik, Ludomir Maczka, August 22, 1962.
    • Unnamed summits (3753 m, 3790 m, 3796 m, 3725 m, 3780 m, 3688 m) 1st and 2nd ascents - Andrzej Grocholski, Ludomir Maczka, Stanislaw Molodzianowski, Andrzej Skupinski, Teodor Sztuk, summer and fall of 1963.

  • KHAN KHUHEI UUL (3205 m), Cagaan Shiweet-uul.
    • Traverse from the SW side to the NE side - Marian Dumicz, July 17, 1964.

  • MONCH CHAIRCHAN UUL (4362 m), Central Mongolian Altai Range.
    • 1st ascent by the West ridge - A group of Mongolian alpinists led by Cerendash, July 1962.
    • 2nd ascent by the West ridge and NW summit (4165 m) to the main summit - Sebastian Biernat, Jerzy Don, Marian Dumicz, Jerzy Mroczkowski, Bogdan Olszewski, Andrzej Paulo, Ludwik Wojcik, July 27, 1963.
    • 3rd ascent , new route by the Northern glacier to the main summit - Andrzej Skupinski, Gagaa Zanhuu (Mongolian), September 20, 1963.
    • (?) ascent, unknown route, J. Town (British), 1991.


TAWAN BOGD-UUL GROUP:

  • BIRKUT CHAIRCHAN (Eagle Mt.) (4068 m).
    • 1st ascent to the summit by the SW Ridge, from the Alexandra's Glacier - Wojciech Branski, Zbigniew Rubinowski, Andrzej Skupinski, Szymon Wdowiak, August 15, 1967.

  • CHADAT CHAIRCHAN (~3900 m).
    • 1st ascent to the summit by the ridge from the side of the Potanin's Glacier - Bajrnad (Mong.), Karol Dziuban, Marian Hadlo, August 15, 1967.

  • "FRONTIER RIDGE" - between Selenge and Huiten.
    • 1st ascent of the border ridge - Julian Freeman-Attwood (UK), Claire Gosney (UK), Yantsan Tsangid (Mong.), June, 1992.

  • HUITEN (Mongolian name), (4374 m).
    NAIRAMBIL ORGIL (Kazah name), CHUJTEN (Polish name).
    • 1st ascent by the East Ridge - Pieskariov (Russian) accompanied by twelve Mongols, 1956.
    • 2nd ascent, new route by the NE Ridge, descending the same route - Ryszard Palczewski, Wieslaw Skubisz , Witold Strupczewski, Zanaa Ratnabazaar (Mong.), August 10, 1967.
    • 3rd ascent by the NE Ridge - Wojciech Branski, Andrzej Skupinski, Szymon Wdowiak, August 10, 1967.
    • 4th ascent by the original East Ridge - Karol Dziuban, Witold Michalowski, Zbigniew Rubinowski, Andrzej Skupinski, Andrzej Wachal, August 20, 1967.
    • 5th ascent by the original route of the East Ridge - Ryszard Czajkowski, Henryk Lobanowski, Andrzej Wachal accompanied by three Russian climbers from Alma Ata and three German climbers from Leipzig (the names of the Russian and German climbers remain unknown).
    • 6th ascent, new route by the SW ridge ("Back of Beyond Ridge") from the Przevalski's Glacier - Julian Freeman-Attwood (British), Lindsay Griffin (British), Ed Webster (US), July 1992.
    • (?) ascent traversing the Huiten from the North Ridge toward the East ridge - Dave Bamfort, Geoff Gabites, Colin Monteath, John Nankervis (all New Zealanders), summer 2000.

  • KOWALEWSKI CHAIRCHAN (3903 m).
    The name was given after the author of the first Polish-Mongolian French Dictionary edited in 1844 by Jozef Kowalewski (1801-1878), the first Polish mongologist.
    • 1st ascent by the South ridge - Ryszard Palczewski, Wieslaw Skubisz, Witold Strupczewski, August 14,1967.

  • MALTSHIN CHAIRCHAN (4026 m).
    • 1st ascent by the East Ridge - Andrzej Strumillo, Marian Hadlo, August 8, 1967.
    • 2nd ascent by the NW Ridge - A. Bajrnad (Mongolian), Zbigniew Rubinowski, Andrzej Wachal, August 9, 1967.
    • 3rd ascent, traverse by the NW Ridge to the East side - Wojciech Branski, Andrzej Skupinski, Szymon Wdowiak, August 10, 1967.

  • MIDAS PEAK between Chadat Chairchan and Sunset Peak.
    • 1st ascent, rock climbing through Midas Ridge (US Grade 5.9) - Vanessa Carter (UK), Tom Nichols (UK), Ed Webster (US), June, 1992.

  • POLSZYN-MONGOL NAJRAMDACH (Polish-Mongol Friendship) (3987 m).
    • 1st ascent by the East Ridge - Ryszard Palczewski, Wieslaw Skubisz, Witold Strupczewski, Zanaa Ratnabazaar (Mongolian), August 12, 1967.

  • RUSSKIY SHATYOR (4133 m).
    • 1st ascent of the summit and the 1st traverse of the ridge with the summits: 4050 m, 4200 m, 4130m - Wojciech Branski, Witold Strupczewski, August 20, 1967.

  • SUNSET PEAK (3790 m), between Chadat Chairchan and the "Frontier Ridge".
    • 1st ascent traversing the peak - Vanessa Carter (UK), Tom Nichols (UK), Ed Webster (US), June, 1992.

  • SELENGE CHAIRCHAN (3840 m).
    • 1st ascent of the summit by the NE Ridge - Ryszard Palczewski, Wieslaw Skubisz, Witold Strupczewski, August 8, 1967.
    • 2nd ascent by the NE Ridge - Ed Webster (US), Vanessa Carter (UK), Yantsan Tsangid (Mong.), June 13, 1992.
    • 1st ascent of the North face - Richard Bruton (UK), Linsay Griffin (UK), June 12, 1992.

  • SNEZHNAYA CERKOV (~4100 m).
    (English: Snow Church; Polish: Sniezna Cerkiew; Mongolian: Cast Sume.)
    • 1st ascent of the summit, route by the NNE Ridge - Wojciech Branski, Zbigniew Rubinowski, Andrzej Skupinski, Szymon Wdowiak, August 14, 1967.
    • 2nd ascent, new route by East Ridge - Ryszard Palczewski, Wieslaw Skubisz, Witold Strupczewski, August 14, 1967.
    • 3rd ascent aborted 50 meters from the summit, new route by the NE face ("Ice Diamond"), Julian Freeman-Attwood (British), Lindsay Griffin (British), Ed Webster (US), July 1992.
    • 4th ascent by the original Polish route through the NNE Ridge - Geoff Gabites, Colin Monteath (both New Zealanders), summer 2000.
    • 5th ascent, new route by the NW face, from the Przevalski Glacier's side - Dave Bamfort, John Nankervis (both New Zealanders), summer 2000.



Teksty Andrzeja Skupinskiego zamieszczone w Zwojach:
  • Ryszard Szafirski / Andrzej Skupinski: Andrzej Zawada byl wspanialy i dumny, Zwoje 5/25, 2000




Copyright © 1997-2001 Zwoje