

Mieszkam w Tarnowie. Problemy Zaglady sa tu zywe. Kolejne rocznice Pierwszego Transportu do Oswiecimia odswiezaja wspomnienia i refleksje.
Pierwszy transport wiezniow do Oswiecimia nastapil z Tarnowa 14 czerwca 1940 r. Mieli oni numery od 31 do bodajze 2458. (Pierwsze 30 numerow, to byla niemiecka obsluga obozu; z owej grupy ponad 2 000 wiezniow przezylo okolo 200, zas do dzis zyje nie wiecej niz 20 osob.)
Ten transport jest upamietniony "pomnikiem pierwszego transportu", o ktorym wie nawet mlodziez, a ze starszych wiekszosc moze na to miejsce zaprowadzic. W kolejne rocznice skladane sa tu wience, pala sie znicze. W roku 2000 z powaga obchodzono okragla rocznice. I z tego faktu, na swoj sposob jestem dumny, i za to szanuje Tarnowian. (Nie jestem w Tarnowie urodzony.)
Samo wspomnienie, najkrotsze nawet, innej tragedii jest jeszcze wiekszym koszmarem.
Na slady tej tragedii natrafilem samodzielnie, nie kierowany folderem czy slowna zacheta. Dostrzeglem, na jednej z rodzinnych majowek w buczynie za miastem, "malenki epizod" tego, co sie w czasach niemieckiej okupacji dokonalo na tarnowskiej ziemi. Malenki, gdyz malenkich zydowskich dzieci dotyczyl.
Tam ujrzelismy kwatery wydluzonych czworobokow, ogrodzone, oznaczone. Trzy z nich, ogrodzone metalowymi listwami pomalowanymi na niebiesko, kryja szczatki ludnosci zydowskiej, Pozostale sa bialo ogrodzone, a leza w nich Polacy, m. in. Cyganie i chlopi z Podhala. Nieco wyzej, na lesistym wzgorzu stoi pomnik z "Grunwaldzkimi Mieczami". Takie zabezpieczenie i upamietnienie dokonane zostalo przez komitet zydowski w Tarnowie i wladze PRL.
Na granitowych tablicach znajduja sie napisy w jezykach hebrajskim i polskim. Jeden z nich brzmi: "Tu spoczywa 800 rozbitych glowek dzieci zydowskich zamordowanych bestialsko 11 czerwca 1942 r. przez zbirow niemieckich".
Wydarzenia o zagladzie ludnosci zydowskiej decydujace, rozegraly sie w Tarnowie dwa lata po pierwszym tansporcie. Wiosna 1942 nasilil sie terror. W maju 1942, Niemcy przygotowywali sie do przeprowadzenia zaglady. Mowiono o wysiedleniu, jednak Zydzi nie rozszyfrowali hitlerowskich planow eksterminacji. Meldowali sie w urzedzie pracy, tam gestapowcy przybijali im stemple. Jednym - ze swastyka, innym z litera "K". Bezrobotni, ulomni i dzieci mieli biale karty. Litera oznaczala wysiedlenie, a wiec - smierc. Oprawcy podjeli decyzje.
Rano 11 czerwca 1942 wszyscy Zydzi musieli zostac w domu, nie wolno im bylo zamykac drzwi... Czekajacych na swoj los pod bramami domow brutalnie zabierano na rynek. Przeznaczonych do zaglady przeprowadzono nastepnie na dworzec towarowy i wywieziono do Belzca.
W upale czerwcowego slonca niemieccy i ukrainscy oprawcy na miejscu zrealizowali akcje zaglady na tych, ktorzy nie mieli zadnego stempla... Na starcach, ulomnych i dzieciach. Mieli byc zgladzeni najmniejszym kosztem. W egzekucjach nad wykopanymi rowami oddawali tylko jeden strzal. Nikt nie sprawdzal, czy byl smiertelny. Wielu zabito kolbami. Dzieci usmiercano po prostu roztrzaskujac im glowki o kocie lby na rynku, o sciany murow, o kamienny glaz lub drzewo. W szkole im. Czackiego dzieci duszono goraca para centralnego ogrzewania.
W poniedzialek 15 czerwca akcje kontynuowano. Znow zginelo pare tysiecy Zydow. I jeszcze 18 czerwca. Trupy grzebano na cmentarzu tarnowskim, w Zbylitowskiej Gorze i w lasach skrzyszowskich.
W opracowaniach historykow widnieja liczby zaokraglone: 10 000 wywieziono do Belzca, w dniach 11, 15 i 18 czerwca usmiercono 20 000 Zydow. "Ostateczne rozwiazanie" dokonalo sie we wrzesniu 1944 roku. Szacuje sie, ze lacznie zginelo az do 40 000 ludnosci zydowskiej.
Nie potrafie precyzyjnie odpowiedziec na najprostsze pytanie - kiedy i ile dzieci wywieziono do Zbylitowskiej Gory. Na nagrobkowych plytach jest okragla, niejako syntetyczna liczba "800 roztrzaskanych glowek". I data pierwszej akcji - 11 czerwca 1942. Ile z tych dzieci usmiercono w Tarnowie, ile w Zbylitowskiej Gorze, ile ktorego dnia - nie sposob okreslic. I pewno nikt takiej proby po 59 latach nie podejmie, mimo iz - jak stwierdzil p. Kazimierz Banburski, pracownik Muzeum - kwestia unicestwienia zydowskich dzieci nie byla przedmiotem odrebnej analizy.
Przesylam do "Zwojow" moj wiersz, nigdzie dotad nie opublikowany, odswiezony teraz obloczkiem smutku, jako moje "trzy grosze" na marginesie jednej z najpowazniejszych szeptanych i milczanych dyskusji. I choc nie Polacy byli sprawcami bestialskiego unicestwienia zydowskich dzieci w buczynie w Zbylitowskiej Gorze, szesc kilometrow od tarnowskiego rynku - wstyd mi za Katolikow i za Zydow, ze juz prawie nikt o tym nie pamieta.
Z wyrazami szacunku i z zalobnym uklonem,
Wladyslaw Rys
* * *dumny z wielu swych synow co krew badz zycie oddali za Wasza Wolnosc i Nasza mniej bolejacy nad prochami poleglych bez sensu za Cesarza Pana i Jego Rodzine lub za Polske Ludowa czemu pamiec twa czkawce podobna jednymi chelpisz sie innych macosze przypisujesz niestaly w swych sadach raczyles upamietnic Pierwszy Transport lecz przerazenia smiercia Niemowlat nie slysze na ulicach ani w kamienicach szepcza o nich tylko klony siwym bukom czy dlatego iz wywieziono Je zaledwie do Zbylitowskiej Gory do unicestwienia nie uzyto cyklonu lecz roztrzaskano glowki... czemu jedno zycie liczy sie od poczecia inne nie jest warte zdrowaski moze odpowiesz mi zacny grodzie w trzecim tysiacleciu Wladyslaw Rys |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||