TAJEMNICA   BLIZNIAKOW





FRANK   FOX


Byli wysocy i szczupli. Zaczesywali wlosy w ten sam sposob. Od krawatow po buty, ubierali sie identycznie. Nawet ich najblizsi przyjaciele nie mogli odroznic Menasze od Efraima i zwracali sie do nich w liczbie mnogiej. Podpisywali swoje plotna pojedynczym nazwiskiem - Seidenbeutel. Byli polskimi Zydami, artystami, ktorych obrazy mozna znalezc w Muzeum Ermitazu w St. Petersburgu i w najwiekszych muzeach Polski. Chociaz wiele ich prac zostalo zniszczonych podczas drugiej wojny swiatowej, w ostatnich latach zostali oni odkryci na nowo. Dzisiaj zajmuja poczesne miejsce w historii polskiej sztuki wspolczesnej.

Menasze i Efraim Seidenbeutel urodzili sie 17 czerwca 1903 w Warszawie w biednej rodzinie z osmiorgiem dzieci. Ich ojciec, Abram, handlowal tekstyliami. Wraz z zona, zachecal swoje dzieci do doskonalosci w szkole. Co najmniej czworo z ich potomstwa wykazywalo talent artystyczny, a blizniacy wyrozniali sie oryginalnym stylem juz w bardzo mlodym wieku.

Obecnie, kiedy tyle juz napisano o utrzymywaniu sie antysemityzmu w Polsce, jest wlasciwe by przypomniec przyklady (co prawda mniej liczne niz winno ich byc) przyjazni pomiedzy utalentowanymi Zydami a ludzmi wyznania niemojzeszowego.

W dwudziestoleciu pomiedzy wojnami swiatowymi, odrodzenie sie sztuk pieknych w niepodleglej Polsce sprzyjalo bliskim zwiazkom w srodowisku artystycznym. Muzycy Artur Rubinstein i Karol Szymanowski oraz pisarze Zofia Nalkowska i Bruno Schulz (ten ostatni byl przyjacielem pisarza Stanislawa Ignacego Witkiewicza) byli przykladami tolerancji pomiedzy bratnimi duszami.

Poeci Zydzi, jak Julian Tuwim i Boleslaw Lesmian, byli uznanymi mistrzami polskiej poezji, a Aleksander Wat, pierwszy Zyd zatrudniony w slawnym domu wydawniczym Gebethner i Wolff, dopomogl wielu pisarzom, zarowno Polakom i Zydom, zdobyc uznanie.

Menasze i Efraim Seidenbeutel nalezeli do tej obiecujacej, ale retrospektywnie kruchej spolecznosci. Po konkursowym egzaminie, blizniacy, wowczas dwudziestolatki, zostali przyjeci do prestizowej Akademii Sztuk Pieknych w Warszawie na studia malarstwa i rysunku. Studiowali pod kierunkiem Tadeusza Pruszkowskiego, dziekana w akademii, ktory im wyraznie sprzyjal. Zaprzysiegly liberal, zostal stacony przez hitlerowcow w roku 1942 za swoja dzialalnosc w polskim konspiracyjnym ruchu oporu. Blizniaki szybko stali sie wybitnymi studentami i otrzymali stypendia akademickie w latach 1928 i 1929.

Opowiadania o parze blizniakow sa legendarne i wiele z nich jest prawdopodobnie apokryficzne. Mowilo sie, ze zdawali egzaminy jeden za drugiego i czasami chodzili na zmiany na wyklady. Wszystkich rozbrajali swoimi zabawnymi figlami. Na przyklad, lubili pokpiwac sobie z fryzjera - znanego z umiejetnosci golarskich - twierdzac, ze tracil on swoje mistrzowstwo. Efraim, nieogolony, wchodzil w kilka godzin po tym, jak jego blizniak wyszedl z fryzjerni, twierdzac, ze fryzjer nie ogolil go byl starannie. Wedlug innej historyjki, kiedy dentysta zalozyl Menasze zlota korone, Efraim zaraz kazal zalozyc sobie korone na zdrowy zab, tak by nadal wygladali oni identycznie do ostatniego szczegolu. Blizniacy bywali sensacja na dorocznym Balu Artystow w Kazimierzu. Jeden z nich wchodzil do tekturowego pudla z jednej strony sceny, a w sekunde pozniej drugi wyskakiwal z identycznego pudla po drugiej stronie. Widownia szalala z zachwytu.

Ich talent i chec rozbawiania kolegow zrobily z nich ulubiencow w pelnym wyobrazni swiecie akademii. Znany artysta-malarz, Wlodzimierz Bartoszewicz, napisal wspomnienia z tego okresu, opisujac blizniakow jako spokojnych, kolezenskich i sympatycznych. Ale dodal on, z posmakiem rasowego slownictwa lat 1930., ze byli oni "zdecydowanie semickimi typami, o grubych, negroidalnych wargach i czarnych, kreconych wlosach i mowili z tym samym, szorstkim akcentem."

Polska sztuka w dwoch niepodleglych dekadach przed wojna przypominala owczesna polityke: podejmowano proby polaczenia tradycyjnego podejscia z konkurencyjnymi pradami modernizmu. Polscy pisarze i artysci - przez poltora stulecia pozbawieni niezaleznosci i zmuszeni do wyrazania tozsamosci narodowej posrod despotyzmu - stworzyli byli symbolizm w slowach i obrazach, ktore odwolywaly sie do dawnej chwaly i obietnicy religijnego wybawienia.

Znaczacym elementem w polskiej sztuce uciemiezonego XIX stulecia byl historyczny romantyzm, ktorego najwiekszym wyrazicielem byl Jan Matejko i jego szkola. Francuski impresjonizm, post-impresjonizm, kubizm, konstruktywizm i ekspresjonizm takze mialy swoich nasladowcow wsrod polskich artystow. Jednakze, we wszystkich tych formach, odczuwalna jasno byla narodowa tesknota, szczegolnie w przywolujacych wspomnienia pejzazach malowanych w tym okresie.

W roku 1930, kilku mlodych malarzy z Akademii Sztuk Pieknych w Warszawie utworzylo grupe zwana "Szkola Warszawska." Pod wplywem francuskich post-impresjonistow, lansowali oni jasniejsze odcienie i tematyke zwiazana ze wspolczesnym zyciem. W roku 1939, obrazy i rzezby uczniow Pruszkowskiego zostaly wystawione w polskim pawilonie na Wystawie Swiatowej w Nowym Jorku. Efraim i Menasze Seidenbeutel nie byli reprezentowani, byc moze z powodu narastajacego w Polsce antysemityzmu.

W Szkole Warszawskiej, blizniacy Seidenbeutel byli na pozor nadal radosni, ale musieli przeciez dzielic obawy odczuwane przez spolecznosc zydowska. W polowie lat 1930., dojscie Hitlera do wladzy w Niemczech przyczynilo sie w Polsce do rozrostu i znaczenia partii ultra-nacjonalistycznych. Wplywowa Narodowa Demokracja doprowadzila do bojkotu sklepow bedacych wlasnoscia Zydow i do wprowadzenia systemu kwot ("numerus clausus") dla Zydow na uniwersytetach. Niektore partie otwarcie demonstrowaly w polskich miastach przeciwko zydowskim obywatelom.

Nic dziwnego, ze dziela Seidenbeutelow z tego okresu odzwierciedlaja aspekt melancholii, widoczny nawet w ich "bardziej radosnych" obrazach. Na przyklad, wysoko ceniony obraz martwej natury z jablkami na zalanym sloncem parapecie okiennym pachnie z dala poczuciem izolacji. Widok z okna sugeruje, ze blizniacy obserwowali to z bezpiecznej odleglosci.

W ciagu lat, bracia namalowali wiele obrazow martwej natury we wnetrzu ich pracowni. Ze swojej grzedy wysoko nad ulica, czesto odmalowywali przemijajace ponizej sceny. Jednakze, ze zblizaniem sie wojny, ich plotna oddawaly trzezwa rzeczywistosc: przechodnie stawali sie mniejsi i mniejsi, jablka tracily swoj polysk, pejzaze stawaly sie coraz smutniejsze w kolorach i tonacji.

Bracia i ich koledzy z akademii czesto towarzyszyli dziekanowi Pruszkowskiemu w podrozach do Kazimierza nad Wisla, ulubionego miejsca artystow, niezbyt daleko od Warszawy. Byl to polski Barbizon, inspirujacy (jak jego francuski imiennik) szkole pejzazu malowanego wprost z natury. Niezwykla jakosc oswietlenia i soczyste, pagorkowate widoki znad szerokiej rzeki, czynily z tego miasteczka idealny plener.




Menasze Seidenbeutel: Widok ze wzgorza zamkowego na Kazimierz nad Wisla.
Zydowski Instytut Historyczny, Warszawa


Jedna z niewielu zachowanych fotografii blizniakow z tego okresu pokazuje ich na balkonie nad rynkiem w Kazimierzu z jego stara studnia i rzedem renesansowych kamieniczek. Dla Seidenbeutelow, miasteczko to musialo byc jeszcze bardziej przyciagajace. Z przewazajaco zydowska ludnoscia, Kazimierz zdawal sie byc zatrzymany w czasie i tradycji. W wigilie Szabasu, ulice pustoszaly, a w licznych oknach swiece rzucaly blask na rodziny zgromadzone przy tradycyjnym posilku. I, w przeciwienstwie do wielu innych czesci Polski, stosunki miedzy Polakami i Zydami byly tam przyjazne od wiekow.

Kazimierz nad Wisla byl miniaturowa mieszanka paryskiego lewego nabrzeza z jego kafejkami i kabaratemi, florenckich renesansowych palacow oraz ruin sredniowiecznych zamkow. Nie-zydowscy artysci i pisarze znajdowali to miasteczko specjalnie malownicze, czesto portretujac glosny tlum na rynku, w dlugich, czarnych kaftanach, jarmulkach i perukach. Atmosfera sztetlu odzywala na kolorowym rynku, gdy polscy i zydowscy rzemieslnicy natarczywie zachwalali swoje wyroby.



Efraim Seidenbeutel: Kazimierz nad Wisla.
Museum of Art, Ein Harod, Israel


We wczesnych latach 1930. bracia Seidenbeutel i ich koledzy jezdzili takze do Krakowa, miasta o wiele bardziej paryskiego niz Kazimierz nad Wisla. Blizniacy, ktorzy zostawili byli swoje pracowniane martwe natury w Kazimierzu, zaczeli malowac Krakow i okolice. Jak zauwazyl Mieczyslaw Wallis, jeden z powojennych krytykow sztuki, "Ich liczne nowe obrazy mialy niewiele wspolnego ze znanymi zabytkami Krakowa, za to byly widokami przedmiesc i uliczek - z czerwonymi dachami, ogrodkami warzywnymi, rodzinami zasiadajacymi do obiadu podczas gdy dym unosil sie z kominow ich domow." Niebo, tak jak w tradycyjnych holenderskich krajobrazach, bylo pokryte ogromnymi, sklebionymi chmurami. Byl to prawdopodobnie najszczesliwszy okres w zyciu blizniakow, na co wskazuja ich nabierajace dojrzalosci dziela.

Bracia pracowali rowniez nad kompozycjami figuralnymi i portretami, laczac pejzaze ze studiami osob. Ich malarska tworczosc, jak zauwazyl jeden z krytykow, nabrala charakteru "mlodzienczej smialosci,". Obraz z tego okresu, zatytulowany Widok z okna (1930), przypisany obu braciom, stanowi pendant do Martwej natury namalowanej przez Efraima w tym samym roku. Widok z okna przedstawia przylegajacy do parapetu stol nakryty ciemnym, szarozielonym obrusem. Stoi na nim flakon z jednym irysem, trzy jablka, bardzo w stylu Cezanne'a, i jasno fioletowa butelka z galazka pigwy. Dominuja kolory fiolkowo-rozowy i lawendowy. Na scianie wisi sztych japonski, ulubiony element w ich martwych naturach. Niebieskosc parapetu okiennego odbija sie w budynkach na zewnatrz. Czerwonawy odcien ceglanych budynkow jest czescia swiata, ktory w kazdej chwili moze nagle ozyc. Samochody i przechodnie sa ledwo widoczni. Niewidzialny widz przy parapecie okiennym moze tylko czekac i obserwowac.




Efraim i Menasze Seidenbeutel: Widok z okna, 1930
Muzeum Sztuki, Lodz


Martwa natura Efraima jest zwierciadlanym odbiciem Widoku z okna, i te dwa obrazy, gdy ustawione tuz obok siebie, stanowia w rzeczywistosci jeden widok - identyczny chociaz rozny. Tak, jakby te obrazy byly proba zamazania rozroznialnosci blizniakow, ale jednoczesnie ja podtrzymywaly. Glowne kolory w obu dzielach to umbra, ochra i sjena - tonacje ziemi, ulubione przez Seidenbeutelow.




Efraim Seidenbeutel: Martwa natura, 1930
Muzeum Narodowe, Warszawa


Latem, blizniacy jezdzili rowniez na wybrzeze Baltyku. Obraz ukonczony w tym okresie przez Menasze na Polwyspie Helskim, przedstawiajacy kontury lodzi i dluga linie mola, oraz Dziewczynki z kwiatkami, namalowane wspolnie przez obu braci, wskazuja na szczesliwszy nastroj. Ale ten krotki, euforyczny nastroj nie trwal dlugo ani dla nich, ani dla reszty polskiego spoleczenstwa. W roku 1935 umarl Marszalek Pilsudski, ktory od roku 1918 prawie samodzielnie podtrzymywal byl polska jednosc. Zydzi w Polsce, ktorych chronil, zaczeli wowczas odczuwac narastajacy lek.




Efraim i Menasze Seidenbeutel: Portret dziewczynki z kwiatami.
Muzeum Narodowe, Warszawa


Rok przed wybuchem wojny, Seidenbeutelowie przebywali w poblizu Lwowa, w poludniowowschodniej Polsce. W liscie napisanym w roku 1938, pisarz Bruno Schulz (ktory zostal zastrzelony w roku 1942 w Drohobyczu przez gestapowca) napisal, ze bracia Seidenbeutel mieli zamiar osiasc na kilka miesiecy w rejonie Lwowa. Jedynym innym, zachowanym z tego okresu sladem braci jest czarno-biala fotografia ich martwej natury, datowanej 1940 (a wiec po najezdzie niemieckim i sowieckim na Polske i podziale Polski miedzy Hitlera i Stalina.)

Bracia utkneli na terytorium okupowanym przez Rosjan. Nic dziwnego, ze ten ich obraz przedstawia stol zastawiony przedmiotami, ktore zdaja sie tloczyc razem: duzy herbaciany czajnik i wazon z kwiatami, butelka ze swieca i cos, co wyglada na pol bochenka chleba. Jest to ustawienie klaustrofobiczne.




Efraim i Menasze Seidenbeutel: Martwa natura, 1940
obraz niedokonczony i zaginiony.


Kiedy Niemcy zaatakowali Rosje w czerwcu 1941, Seidenbeutelowie zostali albo zmuszeni do powrotu do centralnej Polski, albo wrocili tam dobrowolnie. Tak, czy inaczej, nigdy nie dotarli do Warszawy. W Bialymstoku zostali zatrzymani przez Niemcow i zamknieci w gettcie wraz z 60 000 bialostockich Zydow.

Od roku 1943, blizniacy byli transportowani z jednej kostnicy do drugiej, dreczeni i glodzeni, az zostali zamordowani przez hitlerowskich straznikow w obozie koncentracyjnym w Flossenburgu, tuz przed oswobodzeniem tego obozu przez wojska amerykanskie w kwietniu 1945.

* * *

Nie mozna ocenic dziela Seidenbeutelow bez uwzglednienia ich niezwyklej wspolpracy. Identyczne blizniaki czesto maja lustrzane osobowosci. W przypadku Menasze i Efraima Seidenbeutel jest oczywiste, ze uzupelniali sie oni nawzajem. Podczas gdy mocna strona jednego z nich mogl byc rysunek, mocna strona drugiego mogla byc kolorystyka. Nie majac informacji o ich pracy, mozemy tylko mniemac, ze jeden z braci uprawial malarstwo figuratywne, a drugi pejzazowe. Jest rowniez mozliwe, ze pracowali wspolnie, jeden nad obrazem drugiego.

Analiza prac obu artystow ujawnia jednak dwa rozne style. Styl przypisany Menasze wyglada na bardziej wyrafinowany i staranniej wykonywany. Styl Efraima wykazuje tendencje bardziej impresjonistyczne i spontaniczne.

W ogolnosci, biorac poprawke na tajemniczosc artystycznej wspolpracy blizniakow, wydaje sie, ze ich pejzaze i martwe natury sa o wiele bardziej oryginalne niz ich malarstwo figuratywne, ktoremu brakuje precyzji. Ale nawet jezeli mozna rozdzielic ich dziela na dwa rozniace sie style i zalozyc, iz Menasze byl bardziej nowoczesny, to proces tworczy, ktory uprawiali, ciagle pozostaje zagadka. Czy jeden zaczynal obraz, a drugi kontynuowal? Czy pracowali po kolei, czy na zmiany?

Byc moze Seidenbeutelowie chcieli uniknac konkurowania jeden z drugim. Albo moze znajdowali zadowolenie w dzieleniu sie swoja tworcza praca. A moze ich ukonczone obrazy byly tak wymieszane, ze nawet im trudno bylo oddzielic twory jednego i drugiego. To rozmazywanie ich osobowosci (jak ujawniaja to ich figle ze studenckich czasow) prawdopodobnie stanowilo pewien komentarz zarowno do ich wlasnego rozwoju jak rowniez do ich srodowiska.

Z ich obrazow, ktore ocalaly z setek przepadlych podczas wojny, dwanascie jest prawdopodobnie pracami Efraima, szesnascie nalezy do Menasze, a czternascie jest dzielem ich obydwu. Jeden z najbardziej znanych obrazow, Portret mezczyzny w kapeluszu, jest przypisany przez jednych Menasze, a przez innych obu braciom. Byc moze jest to autoportret. Przedstawia on siedzacego mezczyzne z lewa reka na oparciu krzesla i dlonia pod broda. Szerokie rondo kapelusza - eleganckiej brazowej fedory - ocienia jego twarz. Glowa jest wieksza niz mozna by oczekiwac, biorac pod uwage wzglednie niewielki tors. Nos jest mocno zarysowany, wargi miesiste. Poza jest poza czlowieka zamyslonego, o przenikliwym spojrzeniu. Wyglad tej postaci w chwili wytchnienia jest nieomal rzezbiarski.




Menasze Seidenbeutel: Portret mezczyzny w kapeluszu.
Zydowski Instytut Historyczny, Warszawa


Jest to portret zydowskiego gentlemana z alei Warszawy, bywalego w swiecie, podsuwajacego krzeslo do krawedzi wulkanu.

Inside,   Summer 1992.

z angielskiego tlumaczyl Andrzej Kobos




Frank Fox pragnie podziekowac Panstwu Simon i Sally Schochet, ktorych poszukiwania i umilowanie tworczosci braci Seidenbeutel zainspirowaly ten artykul.



Teksty o pokrewnej tematyce zamieszczone w Zwojach:


Copyright © 1997-2001 Zwoje