Ludwik Lewin jest od roku 1990 korespondentem BBC w Paryżu. Pisuje wiersze i prozę (publikował m. in. w Czasie kultury, Tytule, Twórczości, Le Monde). Nigdy nie wydał książki "literackiej", ale ma kilka pozycji dziennikarskich, po polsku i po francusku. (AMK)

Obaj Stanisławowie byli opiekunami sztuki i literatury. Choć nas na nie nie zapraszano, pamiętamy obiady czwartkowe, wydawane przez Stanisława Augusta dla śmietanki oświeceniowych pisarzy, uczonych i artystów. Czytając pamiętniki z epoki i listy wielkości, których nazwiska wciąż nie zostały zapomniane, ma się wrażenie, że u Leszczyńskiego w Luneville ciągle był czwartek.
Lotaryngia do dziś wiedzie spór o stolicę - czy jest nią Nancy czy Metz. Dla wielu mieszkańców regionu nie ulega jednak wątpliwości, że wciąż obecny cień króla Stanisława do najwyższej rangi podnosi właśnie Luneville. Choć oczywiście najważniejszy plac w Nancy nosi imię Stanisława i gród ten bardzo się poczuwa do polskiego monarchy. Córką Lotaryngii jest Joanna d'Arc, ale najcieplej wspomina się tam Leszczyńskiego i wśród Lotaryńczyków można spotkać opinię, że to on zasługuje na największy hołd.

Wszyscy znamy bezy i niekiedy wiemy nawet, że to nazwa francuska, pochodząca od pocałunku po tamtejszemu. We Francji natomiast wiadomo, że bezy, które się wcale bezami nad Sekwaną nie nazywają, przybyły tu dzięki Stanisławowi Leszczyńskiemu. Król Stanisław, już ex, ale jeszcze z przyszłością, pocieszał się po pierwszej utracie korony łasuchowaniem biernym i czynnym. Czynnym, samemu stając nad fajerką i próbując realizować przepisy klasyczne oraz własne. Biernym, sprowadzając do ofiarowanego mu przez zięcia pałacu w Wissembourgu, wybitnych mistrzów patelni. Jednym z nich był znany cukiernik Gasparini ze szwajcarskiego Mhrinyghen, wynalazca nowego ciastka z piany i cukru. Monarcha, choć w sztuce kuchennej miał ambicje twórcze, ani przez chwilę nie pretendował do autorstwa tej słodyczy, która szybko rozpowszechniła się w Alzacji, jak i w nie jego jeszcze Lotaryngii i podbiła Francję. O braku roszczeń królewskich świadczy nazwa. Francuzi mówią na bezy meringues, co jest charakterystycznym dla francuszczyzny zniekształceniem Mhrinyghen. (Proszę mnie nie pytać jak to się naprawdę wymawia)
Smak Proustowskiej magdalenki też od Leszczyńskiego. Choć niektórzy mówią, że od Leszczyńskiej, czyli jego córki, Ludwikowej XV. Za tatą przemawia geografia. Magdalenki to do dziś specjalność lotaryńskiego miasta Commercy. Według miejscowej legendy Stanisław Leszczyński tutaj właśnie otrzymał przepis od pewnej słynnej z wypieków gospodyni, która - jak większość mieszkanek Lotaryngii - uwielbiała swego "biednego, dobrego króla" - bo tak go nazywano choć był już "tylko" księciem. Na każdej paczce magdalenek z Commercy przedstawiony jest dzwon miejscowego kościoła, ufundowany przez króla. Świadectwem nie zamierających uczuć mieszkańców wobec ostatniego suwerena jest to, że w roku 1793, podczas Wielkiej Rewolucji, ten dzwon ostał się jako jeden, jedyny w całej Lotaryngii. Wszystkie inne przetopiono na armaty.
Wszyscy, no, niech będzie, prawie wszyscy Francuzi wiedzą, że Stanisław Leszczyński jest twórcą ciastka ponczowego. A znawcy mogą powiedzieć nawet w jakich okolicznościach powstała ta "gąbka aromatów i marzeń". Książe Lotaryngii jakoby przypadkiem zamoczył w rumie alzacką babkę drożdżową (kugloff). Bardzo się spodobało, a ponieważ monarcha był wielbicielem Tysiąca i jednej nocy, nazwał swój wynalazek Ali Babą. Francuzi zrobili zeń, zwykłą babę, bo - do dziś dnia - nazywają ten wypiek baba au rhum, czyli baba w rumie.
Coś tu przecież nie gra. Według wielkiego erudyty, Roberta J. Courtine, ciastko podawano najpierw wraz z salaterką, w której było słodkie wino z Malagi rozcieńczone wodą destylowaną. Rum pojawił się dopiero później.
Czy gest książęcy był naprawdę przypadkowy? Przecież nie potrzeba było wygnania by były wojewoda poznański poznał ciasto drożdżowe, zwane drożdżową babą. Może więc ta nazwa nie z Szeherezady?. A nasączanie słodkim winem to też zwyczaj nie obcy Rusinom i Litwinom - których Wielkim Księciem był Stanisław jako król Polski. I w ogóle nie wiem dlaczego piszę tak skomplikowanie, kiedy można po prostu: przekonany jestem, że ciastko ponczowe przywiózł Leszczyński z ojczyzny.
Być może to właśnie gorycz po utracie tronu spowodowała, że autor "Głosu wolnego, wolność ubezpieczającego," zajmował się na wygnaniu głównie słodkościami. A może dlatego, że wygnanie było słodkie. Słodkie metaforycznie i dosłownie.
W konkurencji przystawek, zup i dań głównych, Lotaryngia nie zdobyła wielkiej renomy. Dała ona co prawda Francji quiche lorraine, czyli placek lotaryński, ale uważa się, że tamtejsza kuchnia na wschodzie niewiele różni się od alzackiej, a na zachodzie poddana jest wpływom sąsiedniej Szampanii. Nikt jednak nie kwestionuje oryginalności lotaryńskich deserów, łakoci i konfitur. Przede wszystkim konfitur porzeczkowych, naprawdę niecodziennych, z których od średniowiecza słynie miasto Bar-le-Duc i jego okolice.
Pierwszą o nich wzmiankę znaleziono w archiwach z XIV wieku. W roku 1344 zanotowano, że zarówno mieszczanie, jak i barska szlachta, mają zwyczaj ofiarowywać sędziom słoiki konfitur. Ta informacja pachniała nie tylko miodem, cukrem i owocami, ale leciało od niej troszkę przekupstwem. Może dlatego na gwałt zaczęto poszukiwać jakichś bardziej państwowotwórczych tradycji. I znaleziono. W osobie Perrina de Lamothe, szafarza na zamku w Barze.
Co roku pod koniec sierpnia w miasteczkach wokół Baru odbywają się odpustowe jarmarki konfitur. Ten w Velaisne-en-Bar mocno podupadał. Dwaj młodzi żartownisie, ale nie mniej przeto miejscowi patrioci, wpadli w roku1937 na genialny pomysł by go ożywić. To oni właśnie odnaleźli ślady Perrina, który był inicjatorem barskiej metody wyrobu konfitur. Notkami w lokalnej prasie i artykułami przesyłanymi do gazet stołecznych rozpropagowali tę postać, urodzoną - oczywiście - w Valaisne. A na dzień otwarcia jarmarku przewidziano odsłonięcie pomnika bohatera.
Francuskie media nie od dziś lubią takie tematy. Nic więc dziwnego, że zarówno popularne popołudniówki, jak i szacowny Temps, poprzednik dzisiejszego Le Monde, wiele miejsca poświęciły szczegółom biografii de Lamothe'a i jego wielkim, choć siłą rzeczy nieznanym dokonaniom. A na inaugurację pomnika wysłały reporterów.
Uroczystość rozpoczęła się długimi i podniosłymi mowami mera oraz deputowanego, którzy wiedzieli co jest grane. I tu chyba kryje się wyższość francuskich dostojników nad polskimi. Gdy wreszcie nadeszła chwila ściągnięcia zasłony, na cokole ukazał się żywy człowiek - pobielony mąką i goły jak święty turecki. Żart został opity szarym winem z Toul, które gmina Valaisne również produkuje. Nie było skandalu tylko doskonała reklama na całą Francję i świat, bo ten przedwczesny happening opisała również prasa angielska i amerykańska. Na jarmarkach w Valaisne znów zrobiło się tłoczno, a tamtejsze konfitury zaczęły być modne w Paryżu i Londynie. A co najciekawsze do dziś dnia niektórzy cytują wyimaginowanego Lamothe'a jako autora przepisu na przepyszne barskie konfitury.
W tym kontekście nie wiem na ile ufać można lotaryńskim erudytom, twierdzącym, że od średniowiecza robi się je wciąż tak samo. Na pewno jednak robi się je od dawna. - Najpierw panienki na wydaniu gęsim piórem wydłubują pestki z białych lub czerwonych porzeczek. Kto choćby raz widział porzeczkę rozumie jak niewiarygodnej zręczności wymaga taka praca. Po wydrenowaniu wrzuca się owoce do bardzo gorącego syropu, co powoduje, że zachowują nieskazitelny kształt i pełnię aromatu.
Wydawać by się więc mogło, że cukiernicze pomysły Stasia były czymś na kształt (ale zdeformowany) przynoszenia piwa do browaru. A przecież nie. Oprócz wspomnianych już magdalenek i ciastka ponczowego, Leszczyńskiemu przypisuje się wprowadzenie do Lotaryngii cukierków o smaku bargamoty, które w XIX wieku stały się sztandarową specjalnością Nancy.
Paradoks jest to tylko pozorny. Bo pozorem jest ludzka ciekawość nowego i dążenie do różnorodności. Człowiek tak jest stworzony, że naprawdę chciałby tego co już ma, tylko więcej. Filateliści lubią znaczki, babiarze kobiety, a łakomczuchy drożdżowe baby i inne łakocie.
Niedaleko pada jabłko od jabłoni (ciasta owocowe i kompoty, przede wszystkim z mirabelkami, to zresztą też jedna ze specjalności Lotaryngii, ale nie wiem co by tu mogło wpaść jak śliwka w kompot). Stanisław Leszczyński był smakoszem, jego córka, Maria, żarłoczką. Casanova wspomina w swych pamiętnikach spotkanie z królową Francji.
"Wszedłem do wspaniałej komnaty, gdzie zobaczyłem z tuzin przechadzających się dworzan i stół na co najmniej dwanaście nakryć, który jednak był przygotowany tylko dla jednej osoby.
Pojawia się królowa i idzie prosto do stołu, siada przy nim sama jedna, za nią staje kilka dam dworu. Dworzanie też pozostają na stojąco, ale tworząc jakby półkole na dziesięć kroków przed stołem.
Kiedy dwie zakonnice przyniosły świeże masło, królowa zaczęła jeść na nikogo nie patrząc, trzymając oczy spuszczone nad talerzem. Gdy zasmakowało jej jedno z podanych dań, wzięła dokładkę i wtedy wzrokiem przebiegła po zgromadzonych przed sobą. Daje znak jednemu z dworzan, który natychmiast podchodzi pochylając głowę.
- Pan de Lowendal?
-Tak, Pani.
- Myślę, że to jest potrawka z kury.
- Jestem tego samego zdania, o Pani.
Po tej odpowiedzi, udzielonej pełnym powagi tonem, królowa jadła dalej, a marszałek Francji - wielki człowiek - drepcąc tyłem wrócił na swoje miejsce. Królowa dokończyła obiad nie wypowiedziawszy więcej ani słowa."
Jadła ponad wytrzymałość. Latem 1727 dostała ostrej niestrawności z powodu nadużycia mrożonych melonów. (Melony to niebezpieczna sprawa, od przejedzenia się tymi słodkimi dyniami papież Paweł II dostał w roku 1471 śmiertelnego ataku apopleksji, a na dworze wersalskim żywa była wciąż pamięć zgonu Guy de la Brosse'a, wielkiego botanika i królewskiego lekarza, też po nadmiarze melonów. Maria Leszczyńska nie tylko melonami narażała swe życie. W roku 1726 zemdlała po spożyciu piętnastu tuzinów ostryg. Wezwano księdza, który udzielił jej ostatnich sakramentów. Dwórki rozpoczęły czterdziestogodzinne modlitwy. Po czym królowa oprzytomniała i zażądała posiłku.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||