
| Fakty nie przenikają do świata, w którym żyją nasze wierzenia; one ich nie zrodziły, ani ich nie zniszczą. Fakty mogą zadawać wierzeniom kłam, nie osłabiając ich. Marcel Proust | |
| Przed Twe ołtarze zanosim błaganie Polskę od Żydów racz uwolnić, Panie. "Kalendarz Królowej Apostołów |
Spróbujmy odpowiedzieć na te postawione przez różnych ludzi pytania, podając kilka wybranych cytatów z polskiej literatury ? tej z najwyższej, najważniejszej półki. Nie będą to może dokumenty o walorach naukowych ("historyk musi być zawsze sceptyczny"), lecz też ważne, bo oddające atmosferę dni, które od dawno istnieją już tylko na pożółkłych stronach książek. A oprócz tego dochodzi rzecz niezwykle istotna: wszystkie te życiorysy, ludzkie akcje, literackie narracje i cytowane fakty wydarzyły się grubo przed Holocaustem.
Chciałbym zacząć od Wieszcza, który wersami stworzył koncert na jednym instrumencie, godny każdej symfonicznej orkiestry - "Koncert Jankiela". Do dzisiaj dzieci w szkołach dzieci uczą się go na pamięć, a mnie zawsze dźwięczał swym arcypięknem. Można ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że Adam Mickiewicz Starozakonnych uważał za ludzi, za Polaków, za patriotów choćby na podstawie muzycznego mistrzostwa arendarza Jankiela. I co jeszcze zauważył nad Niemnem nasz największy poeta? W tym samym Panu Tadeuszu, gdzie muzyka, wino, dusza i sprawiedliwość polska leją się całymi antałkami, jest kilka znamienitych cytatów, niejako napisanych przez przypadek lub pomyłkę.
I jest jeszcze zakończenie skarbu naszego narodowego piśmiennictwa, w którym m. in. o Scyzoryku Gerwazego:
A kiedym się zestarzał, nad łóżkiem na ścianie
Wisiał, jako nad żydem Boże przykazanie!
Nasz inny wielki narodowy skarb, Wesele, w świetle Jedwabna ma szczególną wymowę. Oddaje ten cudowny dramat zjawisko polskiego antysemityzmu w sposób niezwykły, zupełnie przez Stanisława Wyspiańskiego niezamierzony. Posłuchajmy kwestii Czepca z Aktu I, Scena 25:
Czepiec:
Żyd:
Pan Młody:
Czy gdyby genialny Krakus przewidział co się za niedługo wydarzy w Auschwitz, Treblince, Bełżcu, Płaszowie, to napisałby swój dramat w taki sam sposób? Trudno odgadnąć, ale myślę, że miałby dylemat natury moralnej, może użyłby innej stylistyki etycznej, może wolność, o której marzył dla Polski, powiązałby ze sprawiedliwością dla Żydów? Może, może?
Matka wielkiego współczesnego poety Tadeusza Różewicza tak widziała polską rzeczywistość, gdy była małym dzieckiem:
"Przychodził więc z każdego domu ktoś do kancelarii parafialnej i kupował dla domowników kartki, z którymi petenci przychodzili do spowiedzi. Takie kartki po spowiedzi oddawali organiście, a on tych, którzy byli u spowiedzi wykreślał z książek, w których wszyscy byli wpisani przed Wielkanocą. W ten sposób proboszcz wiedział, ile ma wiernych. [...]Zaczęłam o spowiedzi wielkanocnej, muszę też opisać, jak na wsi takie święta się odbywały. Cały Wielki Tydzień był dość uroczysty i smutny. Rodzice chodzili na gorzkie żale i opowiadali jak Żydzi Pana Jezusa męczyli, jak ziemia pękała i pioruny biły."
Gorzkie Żale, składające się z trzech części, zostały napisane przez ks. Bartłomieja Tarło i ks. Wawrzyńca Benika z kościoła Św. Krzyża w Warszawie i tam też były odprawione po raz pierwszy dnia 2 stycznia 1707 roku. Ich pełny tytuł brzmi: Gorzkie żale czyli "Snopek Myrry" - żałosne rozmyślanie Męki Jezusa Chrystusa.
(...)
Jezu! na zabicie okrutne
Cichy Baranku, od Żydów wydany -
"Święcenie składało się z chleba, sera i z szperki. Szperka to jest mięso ze słoniną gotowane, przybierane borowinami. Musiał być koniecznie ocet i chrzan. Ocet bo Żydzi Pana Jezusa nim poili. Na rezurekcję prawie wszyscy dorośli szli. [...]Dobras Wojciech był światłym chłopem, choć nie umiał pisać. Zawsze pragnął, aby była szkoła. W braku szkoły prosił mojego ojca, aby mu uczył dzieci pisać i czytać. [...]
Dobras był mądry swoim chłopskim rozumem. Mieszkali u niego Żydzi. Ksiądz Chrzanowski chodził po kolędzie i nie chciał do Dobrasów wejść na wizytę pasterską, że to Dobras trzyma we wsi parszywą owcę. Żona Dobrasa pochlipała, dzieciom było przykro, że nie dostały obrazków, ale sam Dobras mówił: niech ino mu zaniosę rubla na ofiarę, to nawet się nie zapyta, czy rubel jest za komorne od Żyda, ino weźmie. [...]
Mawiał też: nie będę nikogo słuchał, jakby Jezus nie chciał, to by Żydów na świecie nie było."
Matka odchodzi
Czy zatem można mieć wątpliwości dlaczego doszło do ludobójstwa w Jedwabnem? Nie ma nic gorszego na świecie od pogardy innym człowiekiem. Ta zawsze prowadzi do nieszczęść, tragedii i śmierci. Na pytania postawione na samym początku tych rozważań odpowiedzieli poeci przed katastrofą, o której rozmiarach nie mieli wtedy pojęcia, jak np. Mordechaj Gebirtich
- żydowski bard, który ukochał swój Kazimierz nad Wisłą tak bardzo, że musiał oddać za niego życie.
To boli
(S'tut weh)
To boli
to tak strasznie boli...
nie szał nienawiści, którą płonie
wróg,
nie bezmiar niedoli
i nie razów stuk -
nie gwiazda Syjonu
na Żyda ramieniu,
nie znak, że to Żyd,
bo to będzie dla nich -
dla nich - aż do zgonu -
poprzez pokolenia - tylko dla nich
wstyd.
To boli
to tak straszliwie boli,
gdy nie obcy - wróg -
lecz ten, co w niewoli
tak samo jak my,
młody polski chłopiec i polska
dziewczyna
z męki naszej drwi...
gdy patrzą w ulicę na niemieckie harce
jak nas depce wróg -
gdy się z tego śmieją jak bije starce
hańbi każdy próg...
Czy to nic - że dziś
są jak my - w niewoli?
Czy ich nie zaboli
taka prosta myśl,
że ta sama stopa razem podeptała
nas - i polską dumę
polską wolność - chwałę,
że wśród bród żydowskich
podeptanych w pyle
polski Orzeł Biały,
dumny polski orzeł
tarza się w bezsile?
Czy nie widzą tego,
że to wspólny wróg nasz?
Czy to nie wieczysta hańba
dla nich,
Czy to nie jak gdyby
sami
pluli sobie w twarz?
To boli.
To strasznie boli!

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||