SUMMA IEDVABNENSIS PRYMASA POLSKI





ANDRZEJ M. KOBOS


4 marca 2001 r. Prymas Polski, Jozef Kardynal Glemp, przemowil do katolikow o polskiej masakrze Zydow w Jedwabnem 10 lipca 1941 r. i o dzisiejszym poklosiu tego ludobojstwa. Bylo to wystapienie bolesnie zaskakujace gdyz:
  1. Po wielomiesiecznym milczeniu, Prymas wybral wystapienie tylko w lokalnym radiu diecezjalnym Warszawy i okolicy.

  2. Prymas twierdzi, ze sprawa Jedwabna zostala naglosniona "pod koniec lutego biezacego roku". Mozna wiec mniemac, ze Prymas dowiedzial sie o Jedwabnem dopiero niedawno. Jesli tak, to przedziwne jest niedoinformowanie Prymasa o problemie moralnym i historycznym, ktorego krzyk od prawie roku rozlega sie nad Polska, nominalnie w 90% katolicka. Prymas jest jednak swiadomy szerokiego publicznego dyskursu o Jedwabnem, ale nie widzi w nim nic poza sensacja, bo mowi: "ksiazce Grossa nadaje sie charakter sensacji".

  3. Prymas oznajmia: "mnie jako duchownego interesuje przede wszystkim wymiar moralny." Ale niewiele jest w jego wystapieniu o tym wymiarze moralnym, nie ma tez zadnej skruchy ze stanowiska "pasterza" polskich katolikow za winy czlonkow jego "owczarni" popelnione przed jego "urzedowaniem." Z urzedem wiaze sie pewna symboliczna odpowiedzialnosc. To dlatego Papiez Jan Pawel II wyrazil w Yad Vashem i pod Zachodnim Murem w Jerozolimie skruche za wielowiekowe winy katolikow wobec Zydow. Prymas Glemp mowi za to o "skali uznania win", czeka na "zbadanie przez historykow i socjologow przyczyn uksztaltowania sie tak zdziczalych postaw Polakow wobec Zydow..." Jak niedawno prof. Tomasz Strzembosz, wyraznie pozostawia Prymas rychliwej domyslnosci Polakow wyciagniecie wniosku, ze Zydzi sobie na to zasluzyli.

  4. Z osmiu akapitow, dwa poswieca Prymas rozgrywkom politycznym i, jakby mimochodem, skarceniu Abp. Jozefa Zycinskiego. Niezwykle to, by prymas okreslal publicznie biskupa swojego episkopatu "moim Znakomitym Kolega". Ta nowomowa jest sarkazmem. Najwyrazniej Abp. Zycinski, jest "niepokornym".

  5. Prymas zarzuca politykom sprawe niebagatelna, na ktora, po doswiadczeniach epoki komunizmu, Polacy sa wyczuleni: "narzucanie Kosciolowi..." Jest niegodne, by Prymas wykorzystywal niezwykle bolesne moralnie i historycznie polskie ludobojstwo na Zydach w Jedwabnem do rozgrywek z politykami panstwa polskiego.

  6. Prymas Polski przyjmuje zaproszenie Rabina Gminy Zydowskiej w Warszawie do wspolnej modlitwy. Prymas moze byc wdzieczny Rabinowi, ze ow zostawil mu tym furtke do pewnego uratowania twarzy. Jest nietaktem sformulowanie Prymasa "chetnie to uczynimy w Warszawie..." To nie jest cos, co on moze, albo nie, "chetnie" uczynic. Wedlug wszelkich norm ludzkich Prymas Polski uczynic to powinien.

    Prymas zdaje sie nie rozumiec, ze Rabin piszac "Mord niewinnych ludzi nie jest lokalna tragedia, to tragedia calego swiata", mowi o konkretnym, masowym wymordowaniu niewinnych ludzi w Jedwabnem. Prymas zas wciaga Jedwabne miedzy inne niedawne ludobojstwa, zrownuje z obecna walka Izraela z terroryzmem o przetrwanie. W Jedwabnem 60 lat temu nastapilo polskie ludobojstwo, pozniej w Polsce zalgane, skazane na zapomnienie, nie przyznane, nie odpokutowane...

  7. Czesc dwoch ostatnich akapitow Prymas poswieca refleksji, ktora mozna nazwac moralna lub teologiczna nad wymordowaniem Zydow w Jedwabnem. Mowi ogolnikowo o "wejrzeniu w siebie w pokoju i prawdzie," o przeproszeniu Boga za grzechy (domyslnie przeciwko przykazaniu "Nie zabijaj"). Nie mowi nic o przeproszeniu ludzi z tej grupy etnicznej co ofiary, ani o koniecznosci wyprostowania zbiorowej swiadomosci, wychowania mlodych w prawdzie i w szacunku dla ludzi innej wiary.

  8. Przede wszystkim, Prymas Polski nie mowi o skrusze. Wrecz na odwrot, mozliwa zbiorowa skruche mityguje rzekomym "naruszeniem dobrego imienia tych, ktorzy oddawali zycie za ocalenie Zydow." Prymas nie dostrzega, ze skrucha za polskie ludobojstwo w Jedwabnem bylaby nie naruszeniem dobrego imienia "Sprawiedliwych", lecz potwierdzeniem ich racji, uwypukleniem ich heroizmu a i czesto i ofiary ostatecznej. Prymas nie pojmuje, ze najlepsza droga by uniknac "etykiety narodu zabojcow" jest wyznanie skruchy, napietnowanie zbiorowych mordercow z Jedwabne, Radzilowa i innych polskich miescin. Proba wykorzystania 5500 polskich Sprawiedliwych dla ograniczenia skruchy jest zdumiewajacym uwlaczaniem ich pamieci.

* * *

Jak bardzo z wystapieniem Prymasa kontrastuja opinie Rabina Jacoba Bakera, rodem z Jedwabnego, (Rzeczpospolita,10 marca 2001). Rabin Baker, przy sympatii dla Polski, oczekuje tylko szczerej skruchy. Optymistycznie wskazuje jak Polacy powinni te skruche okazac:
"Trzeba uczyc dzieci, mlodziez o tym, co sie naprawde stalo w Jedwabnem, zeby nigdy cos takiego sie nie powtorzylo. Trzeba czcic pamiec tych niewinnych meczennikow, zadbac o zydowskie cmentarze. I zawsze pamietac, ze nigdy nikogo nie wolno krzywdzic, ze wszystkim trzeba pomagac, Zyd czy nie Zyd. Tak jak uczy was Chrystus. On tez byl Zydem i mowil, ze jesli komus czynisz krzywde, to jakbys czynil Jemu. [...] Wierze, choc nie ma juz Zydow w Polsce, ze o tej naszej przyjazni nie wolno zapominac. Trzeba ja, wykazujac dobra wole po obu stronach, utrzymywac i umacniac. Jestem przekonany, ze nawet ze swiadomoscia tego co stalo sie w Jedwabnem, jest to mozliwe."
Takiego glebokiego przeslania, wskazowki moralnej i praktycznej, nie ma w wystapieniu Prymasa Polski. To, co powiedzial Rabin Baker, miesci sie w judaistycznym dazeniu do naprawy swiata, tikun olam. Mozna tylko zadumac sie nad tym, iz katoliccy Polacy moga dowiedziec o naprawie ogromnego zla z ust amerykanskiego rabina, a nie z ust swojego prymasa.

Edmonton, AB, Canada,
marzec 2001



Teksty tematycznie zwiazane, zamieszczone w Zwojach:


Copyright © 1997-2001 Zwoje