
sonet o O.na wyspie naznaczonej zielenią i solą * zapisanej historią jak kartki zeszytu pod górą tryskającą do granic błękitu gdzie zmysły od wrażeń to śmieją się to bolą wśród świątyń starożytnych i współczesnych witryn w miasteczkach na wpół greckich na wpół katolickich gdzie śpiewa jeszcze echo handlarzy fenickich w cieniu drzewek oliwnych i kwitnących cytryn tam gdzie cyklop wytężał swoje jedno oko a Gorgona syczała wężami wśród włosów wylądował podróżny mierzący wysoko co śmierci właśnie dotknął pośród syren głosów a skórę miał starganą smaganiem scirocco - i żyje nieśmiertelny wyrokami losu |



|
maskarada na placu San Marco maska uwodzi maskę uśmiechy złote srebrne sztuczne amarantowe nad podnieconym tłumem fruwa duch Casanovy rzeźbione konie patrzą spłoszone koty czmychnęły słyszysz? słyszysz co mówię? widzisz jak sztukę wabienia ludzie uprawiają? widzisz jak udają? aksamitne pantofle płaszcze szaleńczo rozwiane odwieczna commedia dell'arte dla zachowania gatunku o tam! aktor nie-aktor roztacza pawi ogon maski na wąskich mostach a dołem suną gondole słuchasz? słuchasz kochanku? miłość wiruje Wenecją dziś tańczmy tarantellę! * |


|
granicę między nocą a dniem znaczyły pelikany ciemność zwijała się i od płonącego nagle słońca zlatywały stada głodnych ptaków trzask - fontanna - ryba w dziobie trzask - fontanna trzask Wiedziałaś, że tak? Nie. (uśmiecham się) Nie wiedziałam. Popłynę na plażę, zbiorę ci muszli na śniadanie. Muszli na śniadanie? Tak, tak, muszli na śniadanie... ...nie, żartuję, turkus miesza zmysły. (zrzucasz słone krople patrząc na mnie) Morze i ty. Na zawsze. a fale zataczają kręgi coraz dalej coraz dalej i dalej |

|
ze wszystkich możliwych zdrad najgorsza jest wobec szczerości jest jak brzoskwinia dojrzała i soczysta z wyglądu wbijasz zęby --- twarda jest jak kiść winogron pełna śródziemnomorskiego słońca myślisz --- a tu kwas jak porzeczki martwe czerwone krople --- już tyle czasu a one ciągle niezepsute bo nie wiedziały co to deszcz i wiatr zdrada to zaserwować komuś wśród słodkich miłosnych słów --- tacę fałszywych owoców |

|
zatrzymuję wzrok: między światem a mną jest szyba której nie widzę dal odbija się od nieba i wraca niczym nie zmącona nagle mózg wydaje szereg różnych rozkazów za którymi nie nadążam tęczówki reagują w mgnieniu oka soczewki uwypuklają się do granic przez moment nie wiem o co chodzi choć od ułamka czasu widzę: między światem a mną zawisł pająk od dłuższej chwili przygotowywał ten skok ze skraju karnisza w głąb mojej jaźni jedną cienką nitką przeciął mi horyzont |

|
kciukiem od lewej dłoni palcem wskazującym prawej kciukiem prawej - palcem lewej wykrawam sobie z życia mój własny odrębny kadr jedno oko przymykam - niech spogląda w głąb ego - drugie tym ostrzej wyostrzam i ruszam w pościg i jestem i jestem wszędzie tam gdzie zderza się miejsce i czas wydarzeń na gorąco bo oto wielki Voltaire powiedział coś bardzo ważnego na tym najlepszym ze światów klik, klik, jest, jest, mam i Chopin po kłótni z George Sand horrendalnej i bardzo głośnej usiadł do fortepianu (białego, białego) w znienawidzonej Valdemosie klik, klik, siedzi - byłam tam! a Lautrec w bezwstydnej pozie w podupadłym burdelu wśród syfilitek-kokot? pstryk, pstryk, pstryk, pstryk seria i jeszcze trochę bo niby kto jak nie ja? spojrzenie mam wyczulone a jeszcze ostrzę i ostrzę to moje osobiste, śmiertelne, żądne skrzywienie zawodowe być tam i tylko tam gdzie delfin kocha się z falą gdzie nikt jeszcze nie zebrał szczęśliwych frutti di mare gdzie cyklon błękitne oko wytęża w stronę przestworzy i dyszy świeżym ozonem tam bawię i ja, i ja uczeń skrzydlatych spojrzeń wieczny tułacz fotograf ja - paparazzo samotny |

Wiersze Elżbiety Binswanger-Stefańskiej zamieszczone w Zwojach:
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||