CZESLAW MILOSZ








Pieter Claesz: Martwa natura, 1653.
(Hermitage, St. Petersburg)



REALIZM

Nie jest calkiem zle z nami, jezeli mozemy
Podziwiac holenderskie malarstwo. To znaczy,
Ze co nam opowiadaja od stu, dwustu lat,
Zbywamy wzruszeniem ramion. Choc stracilismy
Duzo z dawnej pewnosci. Godzimy sie,
Ze te drzewa za oknem, ktore chyba sa,
Udaja tylko drzewiastosc i zielen,
I ze jezyk przegrywa z wiazkami molekul.
A jednak to tutaj, chleb, talerz cynowy,
Polobrana cytryna, orzechy i chleb
Trwaja i to tak mocno, ze trudno nie wierzyc.
I zawstydzona jest abstrakcyjna sztuka,
Choc zadnej innej nie jestesmy godni.
Wiec wchodze miedzy tamte krajobrazy,
Pod niebo chnurne, skad wystrzela promien
I w srodku ciemnych rownin jarzy sie plama blasku.
Albo nad brzeg zatoki, gdzie chaty, czolna,
I na zoltawym lodzie malenkie postacie.
To wiecznie jest, dlatego ze raz bylo,
Przez jedna chwile istniejac i niknac.
Splendor (i najzupelniej niepojety)
Okrywa popekany mur, smietnisko,
Podloge karczmy, kaftany biedakow,
Miotle i ryby skrwawione na desce.
Raduj sie, dziekuj! Wiec dobylem glosu
I zlaczylem sie z nimi w choralnym spiewaniu
Posrodku kryz, koletow, spodnic atlasowych,
Juz jeden z nich, przemienionych dawno.
I wzbija sie piesn, jak dym z kadzielnicy.




Pieter Bruegel: Pejzaz zimowy, 1565.
(F. Delporte Collection, Bruxelles)




Wiersze i teksty Czeslawa Milosza zamieszczone w Zwojach:


Copyright © 1997-2001 Zwoje