100 lat temu, 16 marca 1901 roku, w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie, odbyła się premiera Wesela Stanisława Wyspiańskiego. Jest to data, która na bardzo długo pozostanie w historii polskiej kultury i polskiego sumienia. (Tytuł pochodzi od redakcji Zwojów.)



DRAMAT O NARODZIE





TYMON TERLECKI


Wyspiański otwierał nieskończone perspektywy poza rzeczywistymi miejscami, takimi jak wspaniałe budowle Colosseum, Forum Romanum, Bazylika św. Piotra (Legion, 1900), katedra na Wawelu (Akropolis) ale również poza tak skromnymi siedzibami ludzkimi jak poszyta słomą chata chłopska.

Dzieje się tak w najbardziej doskonałym utworze Wesele. Może nie bez pożytku będzie przypomnieć, że jego natchnieniem było pospolite wydarzenie, un fait divers, sensacja dnia: ślub krakowskiego poety, osobistego przyjaciela Wyspiańskiego, z urodziwą dziewczyną wiejską i związane z nim weselne uroczystości. Sztuka, która zaczyna się jako reportaż sceniczny o satyrycznym zabarwieniu, w miarę upływu czasu przeistacza się w dramat o narodzie, o jego teraźniejszości, przeszłości i przyszłości, o jego losie, jego potencjalnej sile i rozpaczliwej niemocy. Chata rozbrzmiewa dźwiękami weselnej muzyki i tańca, błyskająca światłem pośród wietrznego krajobrazu jesiennej nocy, rośnie przed naszymi oczami, przybiera potężne wymiary Polski jako bytu duchowego. (Nawiasem mówiąc, Wesele można rozumieć nie tylko jako sztukę narodową ale także sztukę o wymiarach uniwersalnych, jako utwór rozwijający dialektykę prawdy i nieprawdy, konsekwencji moralnej i moralnego zakłamania). Ten proces symbolicznego przeistoczenia jest zupełną niespodzianką, postępuje z wolna w bardzo złożony, subtelny sposób. Wystarczy wskazać jeden zabieg: ukazywanie się duchów.

Obok każdego protagonisty tego arcysymbolistycznego dramatu zjawia się jego sobowtór, projekcja jego wewnętrznej istoty, projekcja jego sumienia i moralnej odpowiedzialności. Te sobowtóry są głównie postaciami historycznymi i przypomnieniami literackimi. Jedna ze zjaw, Chochoł, krzak różany okryty słomą dla ochrony przed zimą, liczy się być może do najbardziej zaskakujących tworów poezji symbolistycznej przez wielorakość znaczenia i jest bodaj najbardziej odkrywczym pomysłem dramatu symbolistycznego jako łącznik między światem ludzkim i nadludzkim.

Spotkania twarzą w twarz, zaaranżowane przez Chochoła, dialogi postaci rzeczywistych z ich sobowtórami tworzą symboliczny wymiar dramatu, odsłaniają jego wstrząsającą głębię. Duchy, nieziemskie zjawy liczą się do odwiecznych, trwałych chwytów teatralnych, ale ich cały korowód w Weselu wydaje się czymś jedynym w swej zuchwałości i artystycznej skuteczności, celowości. Sam dramaturg nazwał je dramatis personae, w przeciwstawieniu do postaci rzeczywistych, w których można było rozpoznać ludzi współczesnych.


Fragment eseju Tymona Terleckiego pt. Wyspiański i tzw. "Wielka reforma teatralna".
Wiadomości, 12/1721, Londyn, 25 marca 1979.





Stanisław Wyspiański, Chochoły, 1898-1899.
(pastel; fragment; Muzeum Narodowe, Warszawa.)



Teksty Tymona Terleckiego i o pokrewnej tematyce zamieszczone w Zwojach:


Copyright © 1997-2007 Zwoje