BRONISLAW PRZYLUSKI






KONIE

Na stepie legnie sie odwaga
W scierpnietej skorze nad skroniami,
w miesniach czlowieka stepowego,
w trawach wydartych spopod sniegu
rozgniewanymi kopytami
dzikich koni.

Zwinny, jak czarodziejski szpagat,
rzemien zmial tegie struny sciegien,
a gibki grzbiet wygiety w luk
u rozstawionych twardo nog
zwinal sie w oswojony klebek -
chrapy poczuly dotyk dloni.

Zwolnily peta, wrocil dech,
wedzidlo wrze na podniebieniu,
grzbiet sie rozprezyl chybotliwy.
Legenda zapleciona w grzywy
bieli pianami luki strzemion
i pot na zadach suszy w mech.

Tabuny spiesznym, pilnym stepem
ruszyly w chmurze dzikich kantat,
depczac goscince w ornych polach.
Lby suche w srebrze i w sobolach,
stare turkusy, wpiete w kantar,
sinialy niebem w kurzu sepim.

Niosly sie konie w brod i wplaw
rzekami jak szalone wiosla,
skrawkami lodowatych stokow.
Ciepla posoka ciekla z bokow,
odwaga pod siodlami rosla
w imie nieludzkich praw.

Sloty szargaly, topil las,
upal wysuszal jezyk slony,
skora peczniala w sieci zyl -
Byle starczylo tchu i sil,
byle by tabun dzikich koni
dopadl kamiennych miast.

Byle obskoczyl, obwial wokol
na smierc zaparte skrzydla wrot
w koronkach marmurowej bramy,
o bruk zadzwonil kopytami
jak blyskawica - bozy mlot
co gruz przemienia w cokol.

I zeby wrosl wloknami sciegien
w szczyt granitowy igly orlej,
w miedziany, w ogniu kuty pomnik.
Kon dziki - pierwszy miedzy konmi
co sie przejechal po historii.

A nad pomnikiem golebie.


Ateny.   (fot. Andrzej Kobos)



Wiersze Bronislawa Przyluskiego zamieszczone w Zwojach:


Copyright © 1997-2001 Zwoje