Salomon Schulman publikuje artykuly i ksiazki glownie o tematyce zydowskiej. Tlumaczy literature jidisz na jezyk szwedzki; przetlumaczyl m. in. Ksiege Raju Itzika Mangera, Zielone akwarium, zbior zartow Garbowaniem z Goldsteinem i Pamietnik Mesjasza Abrahama Sutzkevera. Opublikowal rowniez zbiory swoich esejow: Jidischland ("Kraina Jidisz") i Bland rabbiner och revolutionarer ("Wsrod rabinow i rewolucjonistow") oraz zbior krotkich, pelnych humoru opowiadan-wspomnien o zyciu i obyczajach zydowskich: Salomons blomster ("Kwiecie Salomona"), Nya Doxa, 1999. (BEK)

Uwielbia pisac o niczym. Nic w jidisz nazywa sie "gornischt". To jezyk,
zmieszany z niemieckim (jako glownym skladnikiem), ktory byl jezykiem
wschodnioeuropejskich Zydow, i ktory rozszerzal sie w takt
rosnacej popularnosci muzyki klezmer.
Z bratem Salomona, Zvi, nie skonczylo tak szczesliwie. W 1942 roku, gdy mial cztery lata, SS-man wydarl go z ramion matki. Z innymi, zostal wywieziony ciezarowka. Byc moze zginal w Treblince.
Salomon Schulman czesto powraca do swojego, niezyjacego brata. Ksiazka Jidischland jest dedykowana Zvi, z podana data jego urodzenia w roku 1938 oraz ze znakiem zapytania jako data zgonu.
Salomon Schulman moze byc lagodny, jak opieszaly, letni wiatr, gdy chodzi o bezradnych ludzi. Lecz wobec nazistow jest nieprzejednanie, bezkompromisowo surowy. Mordercy z obozow koncentracyjnych nie maja prawa do przedawnienia. Takich nalezy i trzeba karac.
Salomon Schulman urodzil sie w Szwecji, przy Möllevångstorget w Malmö. Jego ojciec byl kusnierzem. W wieku 11 lat zostal szwedzkim obywatelem. Kibicowal do zachrypniecia za Szwecja podczas mistrzostw swiata w pilce noznej. Idolami jego byli Gunnar Green, Agne Simonsson i Nacka Skoglund. Ojciec nazywal Salomona "szwedzkim patriota". W trzy lata pozniej zostal socjalista.
Wtedy nie wiedzial jeszcze, jak pozniej o tym napisal, ze Stalin z pewnoscia wyslalby go do Gulagu, tylko dlatego ze juz w lonie matki byl kosmopolita. Teraz okresla siebie jako bezpartyjnego radykala.
W jednym z felietonow w swojej ksiazce Kwiecie Salomona mowi, ze szczyci sie byc obywatelem swiata. Nie obchodzi go religia, kolor skory, ani plec. Na pierwszym planie stawia czlowieka.
Mowi tez prawie kokieteryjnie, ze takich jak on nie wpuszcza sie do
salonow. Opowiada, z wczuciem sie w sytuacje, o wieczorze w pewnym lokalu,
ktory wyraznie przypomina Grand Hotel w Lund, ile musial nawalczyc sie o
to, by zjesc swiateczna kolacje w swojej czarnej skorzanej kurtce i w
czarnym kapeluszu. Wpuszczono go dopiero wtedy, gdy ktos stwierdzil, iz
nalezy on do lundzkiej bohemy. Wczesniej, nie zaimponowalo to, ze byl
lekarzem, pisarzem i publicysta. Wlasciwie jest to dosc zdrowa reakcja,
lecz Schulman twierdzi, ze wowczas tak wlasnie nie bylo.
Czy zawsze ma na glowie kapelusz? Nie, nie spi w kapeluszu.

Z wygladu przypomina Karola Marxa. Jego rozwichrzone, falujace wlosy to
scheda z czasow kiedy byl dlugowlosy, a ta siwa broda irytowala nie
jednego nawet i w Lund, gdzie zwykle wyglad zewnetrzny czlowieka odgrywa podrzedna role.
Dzieci rozumieja to lepiej od doroslych. Salomon Schulman jest lekarzem, dzieciecym reperatorem - jak mowi sam o sobie, w Lund, od ponad dwudziestu lat - bez bialego fartucha, tradycyjnego ubioru lekarza. Dzieci, ktore przychodza do niego, nie maja zadnych zastrzezen. Czasami rodzice musza lagodnie zmuszac je do opuszczenia gabinetu.
Jidisz nauczyl sie w rodzinnym domu i staje w obronie tego jezyka i kultury, ktorej jest czescia. Ten jezyk ma - napisal w Jiddischland -swoje najczulsze instrumenty w sceptycyzmie i intuicji a pole ich dzialania rozciaga sie na wieczna perspektywe zydowskiego przeznaczenia. To jest jezyk, ktory jest stworzony do niuansow, zartobliwosci i ironii. Bog pisze po hebrajsku, lecz czyta w jidisz - powiadano.
Uwaza, iz przez jezyk mogl dosiegnac tych, ktorzy zyli przed nim, na przyklad swego pradziadka, ktory byl rosyjskim zolnierzem, albo brata tegoz, ktory zginal [w roku 1904 w Warszawie] podczas zamachu na rosyjskiego gubernatora policji.
Salomon Schulman przeklada nie tylko na jidisz lecz rowniez z jidisz. Napisal szwedzkie teksty do prawie wszystkich piosenek spiewanych przez Basie Frydman, aktorke Teatru Dramatycznego, nagranych na CD pod tytulem "Fremde in der Nacht". Wybor jest nietypowy.
Jest tam na przyklad tytulowa piosenka, ktora zwyklismy sluchac po angielsku w wykonaniu Franka Sinatry, "Stranges in the Night". A jak znana melodia kryje sie pod poczatkowymi slowami w jidisz: "Du must dermonen zich / a kish iz gur a kish"? "As time goes by (Di tsajt fargajt) - naturalnie - You must remember this / a kiss is just a kiss".
Jidisz jest gwara w muzyce klezmer, a klezmer, wedlug Schulmana, to lamentujace klarnety i melancholijne skrzypce, muzyka w szalonej tonacji mollowej. To jest namietnosc, pasja i cierpienie wygrywane przez tube [3] i kontrabas. Klezmer jest slowem hebrajskim i znaczy instrument, lecz klezmer w jidisz to muzykant, ktory bawi swoimi instrumentami na radosnych godach.
W dzwieku slowa w jidisz wyczuwa Salomon Schulman swiat, ktorego juz nie ma, a juz zdecydowanie nie w Lund, lecz w ktorym on znalazl swoje miejsce.
Sydsvenska Dagbladet, 2 grudnia 2000.
Z szwedzkiego przelozyla Barbara Ewa Kaminska
Lund, grudzien 2000.

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||