
|
Odległość w czasie rodzi mocne kolory. W drodze do dębowego lasu kroki wiodą mnie do wspomnień. Szum wiatru zagłusza dźwięk nut. W głębi lasu cisza komponuje sonatę w powiewie. 2000 |

|
Moje drzewo ma kilka obliczy. Wiosną, radosne, prosi o narodziny. Latem nuci melodie do słońca. Jesienią wylewa łzy, jakby kończyło się życie. Zimą stoi z oszronionymi gałęziami, ozdobione gwiazdami nocy. Wrzesień 1969 |

|
Gdybyś była dziewczynką, poszłabyś nad brzeg morza, usiadłabyś na białych kamieniach formowanych i gładzonych przez niestrudzone fale morza. Słuchałabyś kołysanki fal, przybiegających w triumfie radości na śnieżnobiałych grzbietach. Śniłabyś sny o upragnionej rzeczywistości, zamiast tej dawnej i okrutnej. |

|
- Czy można myśleć do tyłu? Zapytam przeszłość. - Tak, można i należy, tył jest wspomnieniem tego, co minęło. - Czy można zapomnieć przeszłość? Odpowiesz, nie. - Przeszłość to nasze życie w czarno-białych kolorach. Wiem, że zawsze odpowiadasz na moje pytania. Pozostanę dla ciebie szukającą odpowiedzi. Grudzień 1981 |

|
Cisza mogłaby trwać dłużej wspinając się po niewidocznej nitce, wypełniając pokój nie zadanymi pytaniami na które nie byłoby odpowiedzi. Nadchodziła ciemność nocy wchłaniając ostatnią jasność dnia. Echo niosło samotny śmiech poprzez ścianę drzew. Ktoś zapalił starą świecę gasnącą powoli. Ktoś wstydził się nagiej radości. Drzwi otworzyły się i zamknęły raz jeszcze, zamiast narastającej ciszy i wypełnionej pustki. Wiosną 1986 |

|
Każde zapomniane słowo jest skrytym niepokojem. Każde zapomniane słowo jest wzbierającą wodą, uderzającą o tamę, przezwyciężającą jej opór. Za każde zapomniane słowo lękam się nocy. |

|
Matce |
|
Siostra Smutku jest od dawna w moim domu. Przyszła z wizytą. Usiadła na skraju starego fotela, obok leżał tobołek z czarnym głodem. Słońce oświetlało jej czarną pelerynę, w dekolcie jej sukienki leżał mól ze złożonymi skrzydłami, na rondzie kapelusza widniał wianek kurzu. Przelotne spojrzenie błyszczących źrenic zarysowało się na popielatej twarzy. Zaprosiłam ją na wieczerzę, na moje nie wypłakane łzy w kryształowej szklance, na moje zagłuszone krzyki w potłuczonej wazie. Nie pozwoliłam jej odejść. Była moim celem dokonanym. I została na długo. Połączyła nas krew, bezbarwna, przejrzysta jak woda. Styczeń 1993 |

|
Pamiętasz moje zachwycenie w antykwariacie przy Szewskiej? Książka o Chasydach, przeszłość mych pradziadów, była mi bliska, nie ty. Pamiętasz jak mówiłam o zwojach Pięcioksięgu i o zwojach w wirtualnym świecie? Trzymając na kolanach głowę Kruszynki, czytałam je, pytałam siebie, kim jest człowiek który poświęca nam czas? Rozwinęły się, pochłonęły dalsze chwile życia. Wrzesień 1998 |

|
Chwile wytchnienia, złapanego oddechu, chwile śmiechu, radości i smutku. Wiatr wszystko porywający, deszcz i szaruga. Dni, których jeszcze nie znam. Ten bezbronny liść, który dojrzałam wczoraj, zajęty swoimi ruchami i przeróżnymi gestami, tańczący do wiejącej, przemijającej nuty. Niedostrzegalna pajęcza nić, zjawisko walki natury z naturą. Myśli o jesieni, Jesienią 2000. |

|
Będziesz zasypany jesiennymi pocałunkami, spojrzeniami mego wczorajszego dnia, garścią piasku zmieszaną z przypadkowymi muszelkami, podniesioną na pustej plaży. Będziesz zasypany kropelkami jesiennego deszczu spadającego na mój dąb, lawiną lśniącej czerwieni liści uzbieranych w parku. Październik 2000 |

(fot. Andrzej Kobos)

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||