BARBARA EWA KAMINSKA






ROZMYSLANIE PODCZAS SPACERU PO LESIE


Odleglosc w czasie rodzi mocne kolory.
W drodze do debowego lasu
kroki wioda mnie do wspomnien.

Szum wiatru zaglusza dzwiek nut.
W glebi lasu cisza komponuje
sonate w powiewie.

2000







O LIPIE W OGRODZIE ZA BRAMA


Moje drzewo ma kilka obliczy.
Wiosna, radosne, prosi o narodziny.
Latem nuci melodie do slonca.
Jesienia wylewa lzy,
jakby konczylo sie zycie.
Zima stoi z oszronionymi galeziami,
ozdobione gwiazdami nocy.

Wrzesien 1969







GDYBYS BYLA


Gdybys byla dziewczynka,
poszlabys nad brzeg morza,
usiadlabys na bialych kamieniach
formowanych i gladzonych
przez niestrudzone fale morza.

Sluchalabys kolysanki fal,
przybiegajacych w triumfie radosci
na snieznobialych grzbietach.
Snilabys sny o upragnionej rzeczywistosci,
zamiast tej dawnej i okrutnej.






CZY MOZNA MYSLEC DO TYLU


- Czy mozna myslec do tylu?
Zapytam przeszlosc.
- Tak, mozna i nalezy,
tyl jest wspomnieniem tego, co minelo.

- Czy mozna zapomniec przeszlosc?
Odpowiesz, nie.
- Przeszlosc to nasze zycie
w czarno-bialych kolorach.

Wiem, ze zawsze odpowiadasz
na moje pytania.
Pozostane dla ciebie
szukajaca odpowiedzi.

Grudzien 1981







CHLOD SIE WE MNIE RODZI


Cisza moglaby trwac dluzej
wspinajac sie po niewidocznej nitce,
wypelniajac pokoj nie zadanymi pytaniami
na ktore nie byloby odpowiedzi.

Nadchodzila ciemnosc nocy
wchlaniajac ostatnia jasnosc dnia.
Echo nioslo samotny smiech
poprzez sciane drzew.

Ktos zapalil stara swiece gasnaca powoli.
Ktos wstydzil sie nagiej radosci.
Drzwi otworzyly sie i zamknely raz jeszcze,
zamiast narastajacej ciszy i wypelnionej pustki.

Wiosna 1986







NIM ZAPADNIE NOC


Kazde zapomniane slowo
jest skrytym niepokojem.
Kazde zapomniane slowo
jest wzbierajaca woda,
uderzajaca o tame,
przezwyciezajaca jej opor.

Za kazde zapomniane slowo
lekam sie nocy.






SIOSTRA SMUTKU

Matce

Siostra Smutku jest od dawna w moim domu.
Przyszla z wizyta.
Usiadla na skraju starego fotela,
obok lezal tobolek
z czarnym glodem.

Slonce oswietlalo jej czarna peleryne,
w dekolcie jej sukienki lezal mol
ze zlozonymi skrzydlami,
na rondzie kapelusza
widnial wianek kurzu.

Przelotne spojrzenie blyszczacych zrenic
zarysowalo sie na popielatej twarzy.

Zaprosilam ja na wieczerze,
na moje nie wyplakane lzy
w krysztalowej szklance,
na moje zagluszone krzyki
w potluczonej wazie.

Nie pozwolilam jej odejsc.
Byla moim celem dokonanym.
I zostala na dlugo.
Polaczyla nas krew,
bezbarwna, przejrzysta jak woda.

Styczen 1993







RADOSC TEJ CHWILI


Pamietasz moje zachwycenie
w antykwariacie przy Szewskiej?
Ksiazka o Chasydach,
przeszlosc mych pradziadow,
byla mi bliska, nie ty.

Pamietasz jak mowilam
o zwojach Piecioksiegu
i o zwojach w wirtualnym swiecie?

Trzymajac na kolanach
glowe Kruszynki, czytalam je,
pytalam siebie, kim jest czlowiek
ktory poswieca nam czas?

Rozwinely sie, pochlonely
dalsze chwile zycia.

Wrzesien 1998







CO MNIE CIESZY JESIENIA


Chwile wytchnienia, zlapanego oddechu,
chwile smiechu, radosci i smutku.

Wiatr wszystko porywajacy,
deszcz i szaruga.

Dni, ktorych jeszcze nie znam.

Ten bezbronny lisc,
ktory dojrzalam wczoraj,
zajety swoimi ruchami
i przeroznymi gestami,
tanczacy do wiejacej,
przemijajacej nuty.

Niedostrzegalna pajecza nic,
zjawisko walki natury z natura.

Mysli o jesieni, Jesienia 2000.







BEDZIESZ ZASYPANY


Bedziesz zasypany jesiennymi pocalunkami,
spojrzeniami mego wczorajszego dnia,
garscia piasku zmieszana z przypadkowymi
muszelkami, podniesiona na pustej plazy.

Bedziesz zasypany kropelkami jesiennego
deszczu spadajacego na moj dab,
lawina lsniacej czerwieni
lisci uzbieranych w parku.

Pazdziernik 2000



(fot. Andrzej Kobos)






Wiersze Barbary Ewy Kaminskiej zamieszczone w Zwojach:


Copyright © 1997-2001 Zwoje