W wrześniu 2000, Wydawnictwo Literackie opublikowało drugą powieść Daniela Karpińskiego pt. Fikcja. Jest to powieść metaforyczna o "sprawach istotnych," dziejąca się w Wiedniu w roku 1981, w której emigracja traktowana jest jako "aborcja narodu".
Daniel Karpiński urodził się w roku 1954 w Tarnowie. Od dwunastu lat pracuje poza Polską, mieszka w Toronto, ON, Canada, z żoną i dwójką dzieci. Jest znanym kanadyjskim architektem, obecnie specjalizuje się w projektowaniu dworców lotniczych. Wykłada ponadto historię architektury. Kończy trzecią swoją powieść o "spotkaniu katolickiej mistyki z judaistyczną Kabbalah w latach 1612-1613".
Zamieszczone poniżej fragmenty powieści I jak inni nie są reprezentatywne dla jej akcji, która miejscami wydała mi się nie zwarta i szalona, ale przynoszą ciekawą interpretację spraw Galileusza i Giordano Bruno oraz prób kopiowania dawnej Świątyni Salomona. Dają też próbkę imponującej erudycji autora, mojego Przyjaciela.
Andrzej Kobos

Zeskoczył z muru. Otrzepując ubranie zapytał, aby pokryć niezręczność sytuacji:
- Jak ksiądz przyjął rehabilitację Galileusza przez Kościół?
- Co za rehabilitację? Nie było żadnej rehabilitacji! Kościół przestał go potępiać.
- A ja myślałem, że Kościół przyznał, iż bywa omylny w sprawach nauki.
Ksiądz spojrzał na niego z bólem i zaczął:
- Jest tylko jedna nauka, nauka Boża. Każda inna nauka, o ile jest uczciwa, mieści się w tej pierwszej i nie próbuje jej usunąć, zaprzeczyć... W tym sensie "rehabilitacja Galilea" - jak powiadasz - nie jest ani zaakceptowaniem nauki Galilea, ani przyznaniem się przez Kościół do błędu z Przeszłości. Kościół się nie myli. Nie omylił się i wówczas. Tak mogą myśleć ci, którzy na siłę chcieliby reformować Kościół, unowocześniać go. "Oczyszczono Galilea z zarzutów, ergo: Galileo miał rację." Nie, nie... Ty też tak nie myślisz, prawda? Tobie chodzi o coś innego...
Patrzył z ukosa.
- Ty nie pytasz: "Dlaczego był potępiany?", ale: "Dlaczego przestał być potępiany właśnie teraz?" To cię interesuje! Dlaczego właśnie teraz? No, a jak długo może trwać pokuta? - Zaśmiał się. - Nie, nie, mówmy serio! Widzisz, w Dialogach o dwóch wielkich systemach świata Galileo odżegnał się od ówczesnych trendów pseudopitagorejskiej naukowej magii i mistycznego racjonalizmu. Poparł teorię Kopernika, udowadniając ją jedynie matematycznie.
- Chce ksiądz powiedzieć, że Kościół przez trzysta pięćdziesiąt lat sprawdzał, czy aby Galileusz nie zrobił błędu w obliczeniach?
- No, nie. Kościół zainteresowany był raczej, czy Galileo nie zrobił błędu, wybierając sobie znajomych. Jego kontakty prywatne wymagały sprawdzenia, można powiedzieć. Wiesz, że w 1592 roku Galileo przyjechał do Padwy dokładnie w chwili, gdy Giordano Bruno właśnie z niej wyjeżdżał? Podobieństwo Dialogów Galilea i Cena de le cencii Giordana Bruna jest uderzające. Wiesz, o czym jest ta Cena? O hermetyce i ruchu pitagorejskim... Cóż za niefortunny zbieg przypadków! Nie dość na tym. Galileo w Padwie wynalazł tak zwany cyrkiel proporcyjny, niewinny przyrząd rysunkowy. W rękach Giordana ów przyrząd stracił swoją niewinność. Giordano wykorzystywał go do budowania pieczęci hermetycznych. Punkty przecięcia okręgów kondensują energię demoniczną". Czysty absurd!
Oczywiście, Galileo znał i korespondował z ogromną liczbą pseudouczonych i heretyków. Od Boccaliniego z Wenecji po Tommasa Campanellę, którego też był poznał w 1592 w Padwie. Kolejny zbieg przypadków. Po latach Campanella napisał Apologia pro Galileo, pamflet w obronie Galileo. A w czasie, kiedy Galileo publikował swoje Dialogi, Campanella powiadamiał go listownie, że pracuje nad nową teologią! Przy okazji, czy wiesz, że ów Campanella napisał panegiryk na temat polskiej wolności?
Poza tym, skoro Galileo mieszkał w Padwie, musiał mieć kontakt z tak zwaną "szkołą arystotelejską" na tamtejszym uniwersytecie. I tak dalej, i tak dalej...
W Świętym Oficjum pracowali inteligentni ludzie, którzy mieli prawo przypuszczać, że popieranie heliocentryzmu może wiązać się z czymś więcej niż tylko z astronomią.
- Z czym na przykład?
- Na przykład z kultem Słońca... Pamiętasz jakieś kultury, które czciły Słońce?
- Aztekowie?
Feller zachichotał:
- Dobre! Nie Aztekowie, lecz Egipcjanie. Dla Giordana Bruna teoria Kopernika była symbolem nowego objawienia, które miało oznaczać powrót do naturalnej religii starożytnego Egiptu i jego magii. W ramach tej magii miało dokonać się odrodzenie chrześcijaństwa! Myślisz, że Kościół mógł na to pozwolić? Po wiekach wznoszenia katedr miał wybrać piramidy?
- O nie, nie można porównywać chrześcijańskiej katedry-świątyni z egipską piramidą-grobowcem. Niech ksiądz porównuje w ramach tej samej kategorii. Bo z punktu widzenia architekta mogę księdza zapewnić, że egipskie świątynie idealnie spełniały wymagania tamtejszego obrządku, egipskiej symboliki, i odzwierciedlały ówczesną wiedzę o świecie. Tamte świątynie są tak samo dobre jak chrześcijańskie. Ale jeśli ksiądz zamiast porównania użył metafory - to zgadzam się z księdzem w zupełności. Kościół jako instytucja od wieków wznosząca katedry swojej władzy nie mógł tej władzy oddać dobrowolnie i zejść do piramidy, czyli do grobu... Chociaż, z drugiej strony, jak inaczej mogłoby dokonać się odrodzenie, jeżeli nie poprzez grób? Trzeba umrzeć, żeby się odrodzić, czyż nie tak?
- Tak, tak. Ja znam twoje argumenty. Może lęk przed magią i religią Egiptu wywodzi się z lęku przed magią i religią Żydów infiltrujących Kościół katolicki. Przecież oni też wyszli z Egiptu...
- Oni wyszli wyprowadzeni przez Boga, naszego Boga.
Milczał. Milczeli i wędrowali wzdłuż fali muru. Pokonywali dystans bez słowa, aby nie tracić czasu na nieistotne argumenty, aby dojść do sedna.
- Dlaczego Kościół nieodwołalnie spalił Giordana, a szesnaście lat później tylko zastraszył Galileusza? Dlaczego jednemu darowano życie, które odebrano drugiemu? Czy dlatego, że w 1616 roku tajniacy ze Świętego Oficjum wymusili na Galileuszu przepisanie Dialogów?
- Wolałbym, abyś zachował dla siebie żart, na który chcę sobie pozwolić... Genialność Kopernika ujawnia się najpełniej w tym, że wiedział, kiedy umrzeć. Zwróć uwagę: w roku 1507 doktor Kopernik zaczyna konstruować
największą bombę naszych czasów. Kończy ją w 1530 kanonik Kopernik. Na razie to jeszcze tylko rękopis, ale znany rękopis... Maszyna kościelnej administracji zaczyna pracować. Dopiero w 1542 roku papież Paweł III powołuje Święte Oficjum. Dopiero w 1543 Oficjum sporządza spis ksiąg zakazanych... Ale już jest po wszystkim. Dokładnie w tym samym roku wychodzi O obrotach... i Kopernik umiera. Geniusz! Jedna książka wydana we właściwym - dla Kopernika - czasie. Popatrz teraz na Giordana. Ten człowiek nie znał umiaru. Jego książki wychodziły jedna po drugiej w Paryżu, w Londynie, we Frankfurcie. On nawet na dworze w Anglii namawiał przedstawiciela polskiego poselstwa - Łaskiego - żeby mu wydrukował jedną z jego książek w Krakowie. A Galileo? No, cóż on wydał?
- Tego się nigdy nie wie. Może na zawsze... Co, może chciałeś się wyspowiadać, czy tylko pogadać? O czym tym razem?
Tamten wszedł do budynku. Feller pozostał. Paweł nachylił się do niego:
- Jak zwykle, o kosmologii.
- O kosmologii, tak? Nie o Galileo, naszym ulubieńcu? Jak ci się podoba, że Galileo już nie jest potępiany przez Kościół?
- Jak mnie się to podoba? Ksiądz mnie pyta o takie rzeczy przed głównym wejściem do seminarium duchownego? Mnie się to nie podoba! Najpierw Kościół szczuł go Inkwizycją, aż mu kazano wszystko odwołać na kolanach. A teraz Kościół klepie trupa po ramieniu i mówi: "Wybacz, stary, już się nie gniewam. Możesz wstać z kolan." Najbardziej dziwi mnie, że w czasach, kiedy Kościół jest tak zachowawczy, próbuje udawać, że ma również i postępową twarz: "Patrzcie! Już zaakceptowaliśmy naukę Galileo! Zabrało nam to tylko trzysta lat!"
- Och, przesada, przesada... Ani świętej nie można obwołać z dnia na dzień, ani heretyków nie można tak szybko rozgrzeszyć. Wszystko wymaga czasu, cierpliwości. Widzisz, Kościół jest wyrozumiały. Nie ma pretensji do Kopernika, że we wstępie do De revolutionibus... bełkotał coś o Hermesie Trismegistosie na Słońcu. Ów Hermes miał przekazać ludzkości zasady kultu Słońca i magię związaną z tym kultem (1). Kościół nie miał pretensji do Kopernika nawet wtedy, gdy ten pod wpływem neoplatończyków udoskonalał swoją niemożliwą teorię perfekcyjnie okrągłych orbit, po których miały poruszać się planety dookoła Słońca. Ale Kościół ma prawo mieć pretensje, gdy ktoś manipuluje naukę, aby osłabić jego pozycję. Kościół bronił się przed heretykami typu Giordano Bruno czy Campanella. Galileo, który pracował w Padwie na tamtejszym uniwersytecie, musiał mieć kontakt z neoplatonizmem. W Świętym Oficjum pracowali inteligentni ludzie, którzy przypuszczali, że popieranie przez Galilea heliocentryzmu może wiązać się z czymś więcej niż astronomia.
- Z czym na przykład?
- Na przykład ze wspomnianym kultem Słońca i Hermesem Trismegistosem, Dla Giordana Bruna teoria Kopernika była przecież nowym Objawieniem, które miało oznaczać powrót do religii starożytnego Egiptu i jego magii. W ramach magii miało dokonać się odrodzenie chrześcijaństwa! Czy ty myślisz, że Kościół mógł na to pozwolić? Po wiekach władzy miał zacząć uprawiać magię, aby przeżyć?
- Mógł umrzeć, aby się odrodzić. Jak inaczej mogłoby dokonać się odrodzenie, jeżeli nie przez grób? Poza tym, co złego w magii? Przecież, Mojżesz był również egipskim magiem i kiedy trzeba było, rzucił przed faraonem swoją laskę, a ta zamieniła się w węża. "Uwiodłeś lud swój laską Mojżesza i Aarona..." Czy psalm nie mówi o tej samej lasce, która kiedyś zamieniła się w węża? Kościół nie potępił Mojżesza, o ile wiem, prawda?
- Wiesz, Paweł, może rzeczywiście chodźmy spod tego wejścia. Zresztą, miałem ochotę przejść się trochę. Widzisz, laska jest tu tylko atrybutem człowieka, przez którego działa Bóg. Co człowiek robi z tą laską - to już Boga nie interesuje. Kościoła też nie.
- Może już nie interesuje... Musi ksiądz przyznać, że w szesnastym wieku Kościół bał się magii jak ognia. Czy lęk przed magią i religią Żydów wynikał z lęku przed magią i religią Egiptu, które mogłyby infiltrować Kościół katolicki? Przecież Żydzi też wyszli z Egiptu...
- Hermes Trismegistos ze swoją magią mógł być tylko zasłoną, kurtyną dla magii kabalistycznej. Pico della Mirandola uważał, że boskość Chrystusa może potwierdzić tylko magia i Kabała. Masz tu przykład, jak ręka w rękę miały współpracować ze sobą kabalistyczna magia i magia Hermesa. W jakim celu? Żeby udowadniać prawdy wiary.
- Czy ksiądz chce powiedzieć, że różnica pomiędzy pokutą na kolanach dla Galileusza i stosem dla Giordana wywołana była praktykowaniem magii przez tego ostatniego?
Milczał, milczeli i wędrowali wzdłuż fasady seminarium, która zajmowała prawie całą długość ulicy. Pokonywali dystans bez słowa, aby nie tracić czasu na błahe argumenty, aby dojść do sedna.
- Wiesz, jak ciebie nie było, trochę pracowałam przy twoim komputerze... Myślałam o tych rzekomych podobieństwach Ratusza [w Tarnowie] i Świątyni Salomona... Ja mam za sobą pięć lat architektury w Leningradzie, gdzie odwoływano się raczej do wzorców laickich... Skąd nagle w centrum Małopolski ten Salomon?
- No, wiesz, Świątynia jest synonimem doskonałej architektury. Przez to, że jej plan został objawiony ludziom przez Boga, była środkiem komunikowania się z Nim, rodzajem tajemnego przejścia z naszej rzeczywistości do boskiej. Dlatego starano się ją rekonstruować: Kaplica Sykstyńska, nasz Ratusz, hiszpański Escorial.
O, Escorial... To moja ulubiona historia, muszę ci ją opowiedzieć! 10 sierpnia roku 1557, w dzień św. Wawrzyńca, miała się odbyć bitwa pomiędzy Francuzami i Hiszpanami. Filip II hiszpański chcąc zjednać sobie niebiosa ślubował, że odbuduje świątynię Salomona, jeśli zwycięży. Został wysłuchany. Wynajął architekta Villalpanda i jezuitę Prado do odtworzenia planów świątyni i pałacu Salomona. Wszystko uwzględniono w tych planach: orientację względem słońca w pozycji z 10 sierpnia; rzut nawiązujący kształtem do urządzenia, którym torturowano św. Wawrzyńca; podział skrzydeł pałacu według znaków zodiaku, a dziedzińców według planet, liczbę pięter i porządków architektonicznych i tak dalej... Podstawą rekonstrukcji był zasadniczo tekst biblijny, Księga Ezechiela. Do momentu ogłoszenia wyników rekonstrukcji w Rzymie, gdzieś pomiędzy 1596 i 1604, Filip finansował badania Villalpando i Prado oraz budowę, którą prowadził jeszcze jeden gość, Juan Herrera. Filip powoli także utożsamiał się z Salomonem, próbując go naśladować w zakresie wiedzy i mądrości, a nawet "Hieros gamos", tajemnych misteriów Salomona...
Opis Świątyni w Księdze Ezechiela nie jest jedynym, istnieje jeszcze jeden, wcześniejszy, w I Księdze Królewskiej. Tu Świątynia miała nieco inne wymiary. Z Księgi Królewskiej biorą się proporcje naszego Ratusza i Kaplicy Sykstyńskiej. Można więc mówić o dwóch źródłach pisanych, i to pisanych pod natchnieniem Boga... Historycznie - cokolwiek to znaczy - Świątynia powstała w 10 wieku p.n.e., potem była burzona i odbudowywana kilka razy aż do dnia dzisiejszego, w postaci różnych obiektów kultu.
I tak "Świątynią Salomona" jest kościół Karola Boromeusza w Wiedniu. Fischer von Erlach, zanim go zaprojektował, napisał całe rozprawy na temat pierwowzoru. Dwie ogromne kolumny na froncie miały być Salomonowymi kolumnami Jakin i Boaz. Ich podobieństwo do kolumny Trajana w Rzymie nie jest przypadkowe, bo legenda głosi, że po zniszczeniu Świątyni jej szczątki trafiły do Rzymu i kolumna miała być jednym z nich... Izaak Newton, którego poza fizyką zajmowała alchemia i teologia, odtwarzał Świątynię jako archetyp matematycznego uporządkowania. Teksty Newtona zainspirowały z kolei Christophera Wrena przy budowie katedry Św. Pawła w Londynie, i tak dalej, i tak można w nieskończoność... Bo rekonstrukcja Świątyni była tylko ćwiczeniern w interpretacji biblijnego tekstu za pomocą innego środka wyrazu niż tekst. Kaplica Zygmuntowska na Wawelu jest też taką próbą...
- Stop! Ratusz - zgoda. Sprawdziłam, Ma proporcje 2 do 3 do 6, ale kaplica Zygmuntowska jest sześcianem z oktogonalnym bębnem i półkolistą kopułą na szczycie! Sześcian ma proporcje 1 do 1 do 1! Przestań czarować! W jaki sposób dwa zupełnie różne budynki mogą mieć ten sam pierwowzór?
- Przez pomyłkę oczywiście! Kiedy w 1119 roku templariusze przejęli Bazylikę Kamienia w Jerozolimie - oktogonalny meczet stojący na miejscu Świątyni - i nad jej złotą kopułą umieścili krzyż, stworzyli w ten sposób znak ikonograficzny, który dzięki ich kościołom, ich pieczęciom i ich legendzie, że zamieszkują Świątynię Salomona, zaistniał jako trzeci nietekstualny "pierwowzór" kolejnych interpretacji. Widać ten meczet i u van Eycka w Trzech Maryjach u Grobu i u Rembrandta w Dawidzie i Absalomie, chociaż Świątynia Salomona została wybudowana po śmierci Dawida... Najprawdopodobniej podczas projektowania kaplicy Zygmuntowskiej Berrecci miał w pamięci Perugina Wręczenie kluczy Piotrowych, gdzie na oktogonalnej świątyni spoczywa identyczny złoty dach w rybią łuskę. A może inspirowały go Rafaela Zaślubiny Marii z 1508, wzorowane na wcześniejszym Ślubie Marii Perugina? Nie wiadomo... Może coś zupełnie innego, czego już nie ma. Obok katolickiego nurtu architektonicznych przybliżeń do Świątyni istniał tak samo mocny żydowski. Na terenie Polski w czasach Zygmunta Starego nie brakowało nakrytych kopułą synagog o centralnym, oktogonalnym planie...
O, jeszcze jedno! Pamiętasz, co ci mówiłem o Filipie II i Escorialu? Kiedy Zygmunt Stary budował swoją "Świątynie, Salomona", w której miał spocząć po śmierci, jego żona Bona wywiozła z Polski i ulokowała w Wenecji ogromny majątek nazwany później "sumami neapolitańskimi". Te "sumy" zostały bezzwrotnie pożyczone właśnie Filipowi II hiszpańskiemu, który rozpoczął rekonstrukcję kolejnej "Świątyni Salomona" dokładnie w roku śmierci swej wierzycielki, czyli w 1557. Czyż to nie jest jak poezja? Poezja historii ...

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||