Przedstawiamy fragmenty wielowatkowej, symboliczno-metafizyczno-sensacyjnej powiesci Daniela Karpinskiego pt. I jak inni, (Wydawnictwo Literackie, Krakow 1998), ktorej akcja rozgrywa sie wspolczesnie w Tarnowie. Powiesc ta zostala wysoko oceniona przez krytykow jako bedaca w stylu prozy Umberto Eco i Jamesa Joyce'a; jej autor zostal zaliczony przez Przemyslawa Czaplinskiego do wybitnych tworcow polskiej literatury wspolczesnej.

W wrzesniu 2000, Wydawnictwo Literackie opublikowalo druga powiesc Daniela Karpinskiego pt. Fikcja. Jest to powiesc metaforyczna o "sprawach istotnych," dziejaca sie w Wiedniu w roku 1981, w ktorej emigracja traktowana jest jako "aborcja narodu".

Daniel Karpinski urodzil sie w roku 1954 w Tarnowie. Od dwunastu lat pracuje poza Polska, mieszka w Toronto, ON, Canada, z zona i dwojka dzieci. Jest znanym kanadyjskim architektem, obecnie specjalizuje sie w projektowaniu dworcow lotniczych. Wyklada ponadto historie architektury. Konczy trzecia swoja powiesc o "spotkaniu katolickiej mistyki z judaistyczna Kabbalah w latach 1612-1613".

Zamieszczone ponizej fragmenty powiesci I jak inni nie sa reprezentatywne dla jej akcji, ktora miejscami wydala mi sie nie zwarta i szalona, ale przynosza ciekawa interpretacje spraw Galileusza i Giordano Bruno oraz prob kopiowania dawnej Swiatyni Salomona. Daja tez probke imponujacej erudycji autora, mojego Przyjaciela.


Andrzej Kobos




I JAK INNI

(fragmenty)





DANIEL KARPINSKI



Obserwowal niebo i mial wrazenie, ze jest obserwowany. Kiedy myslal o kosmosie, nie byl sam. Od sredniej szkoly - kiedy spotkalo go nie lada wyroznienie i zostal przyjety przez ksiedza-kosmologa, wykladowce w tutejszym seminarium duchownym, jego myslenie o wszechswiecie dokonywalo sie zawsze wobec owego profesora. W tamtych czasach, profesor byl autorem kilku ksiazek, nalezal takze do Towarzystwa Kosmologicznego Uniwersytetu w Oksfordzie. Pozniej, w czasie studiow, Pawel chodzil na jego wyklady w Akademii Teologii Katolickiej, sluchal jego rekolekcji dla "watpiacych i szukajacych" u oo. dominikanow. Potem stracil z nim kontakt. Feller wyjechal do Rzymu. Teraz...

Zeskoczyl z muru. Otrzepujac ubranie zapytal, aby pokryc niezrecznosc sytuacji:

- Jak ksiadz przyjal rehabilitacje Galileusza przez Kosciol?

- Co za rehabilitacje? Nie bylo zadnej rehabilitacji! Kosciol przestal go potepiac.

- A ja myslalem, ze Kosciol przyznal, iz bywa omylny w sprawach nauki.

Ksiadz spojrzal na niego z bolem i zaczal:

- Jest tylko jedna nauka, nauka Boza. Kazda inna nauka, o ile jest uczciwa, miesci sie w tej pierwszej i nie probuje jej usunac, zaprzeczyc... W tym sensie "rehabilitacja Galilea" - jak powiadasz - nie jest ani zaakceptowaniem nauki Galilea, ani przyznaniem sie przez Kosciol do bledu z Przeszlosci. Kosciol sie nie myli. Nie omylil sie i wowczas. Tak moga myslec ci, ktorzy na sile chcieliby reformowac Kosciol, unowoczesniac go. "Oczyszczono Galilea z zarzutow, ergo: Galileo mial racje." Nie, nie... Ty tez tak nie myslisz, prawda? Tobie chodzi o cos innego...

Patrzyl z ukosa.

- Ty nie pytasz: "Dlaczego byl potepiany?", ale: "Dlaczego przestal byc potepiany wlasnie teraz?" To cie interesuje! Dlaczego wlasnie teraz? No, a jak dlugo moze trwac pokuta? - Zasmial sie. - Nie, nie, mowmy serio! Widzisz, w Dialogach o dwoch wielkich systemach swiata Galileo odzegnal sie od owczesnych trendow pseudopitagorejskiej naukowej magii i mistycznego racjonalizmu. Poparl teorie Kopernika, udowadniajac ja jedynie matematycznie.

- Chce ksiadz powiedziec, ze Kosciol przez trzysta piecdziesiat lat sprawdzal, czy aby Galileusz nie zrobil bledu w obliczeniach?

- No, nie. Kosciol zainteresowany byl raczej, czy Galileo nie zrobil bledu, wybierajac sobie znajomych. Jego kontakty prywatne wymagaly sprawdzenia, mozna powiedziec. Wiesz, ze w 1592 roku Galileo przyjechal do Padwy dokladnie w chwili, gdy Giordano Bruno wlasnie z niej wyjezdzal? Podobienstwo Dialogow Galilea i Cena de le cencii Giordana Bruna jest uderzajace. Wiesz, o czym jest ta Cena? O hermetyce i ruchu pitagorejskim... Coz za niefortunny zbieg przypadkow! Nie dosc na tym. Galileo w Padwie wynalazl tak zwany cyrkiel proporcyjny, niewinny przyrzad rysunkowy. W rekach Giordana ow przyrzad stracil swoja niewinnosc. Giordano wykorzystywal go do budowania pieczeci hermetycznych. Punkty przeciecia okregow kondensuja energie demoniczna". Czysty absurd!

Oczywiscie, Galileo znal i korespondowal z ogromna liczba pseudouczonych i heretykow. Od Boccaliniego z Wenecji po Tommasa Campanelle, ktorego tez byl poznal w 1592 w Padwie. Kolejny zbieg przypadkow. Po latach Campanella napisal Apologia pro Galileo, pamflet w obronie Galileo. A w czasie, kiedy Galileo publikowal swoje Dialogi, Campanella powiadamial go listownie, ze pracuje nad nowa teologia! Przy okazji, czy wiesz, ze ow Campanella napisal panegiryk na temat polskiej wolnosci?

Poza tym, skoro Galileo mieszkal w Padwie, musial miec kontakt z tak zwana "szkola arystotelejska" na tamtejszym uniwersytecie. I tak dalej, i tak dalej...

W Swietym Oficjum pracowali inteligentni ludzie, ktorzy mieli prawo przypuszczac, ze popieranie heliocentryzmu moze wiazac sie z czyms wiecej niz tylko z astronomia.

- Z czym na przyklad?

- Na przyklad z kultem Slonca... Pamietasz jakies kultury, ktore czcily Slonce?

- Aztekowie?

Feller zachichotal:

- Dobre! Nie Aztekowie, lecz Egipcjanie. Dla Giordana Bruna teoria Kopernika byla symbolem nowego objawienia, ktore mialo oznaczac powrot do naturalnej religii starozytnego Egiptu i jego magii. W ramach tej magii mialo dokonac sie odrodzenie chrzescijanstwa! Myslisz, ze Kosciol mogl na to pozwolic? Po wiekach wznoszenia katedr mial wybrac piramidy?

- O nie, nie mozna porownywac chrzescijanskiej katedry-swiatyni z egipska piramida-grobowcem. Niech ksiadz porownuje w ramach tej samej kategorii. Bo z punktu widzenia architekta moge ksiedza zapewnic, ze egipskie swiatynie idealnie spelnialy wymagania tamtejszego obrzadku, egipskiej symboliki, i odzwierciedlaly owczesna wiedze o swiecie. Tamte swiatynie sa tak samo dobre jak chrzescijanskie. Ale jesli ksiadz zamiast porownania uzyl metafory - to zgadzam sie z ksiedzem w zupelnosci. Kosciol jako instytucja od wiekow wznoszaca katedry swojej wladzy nie mogl tej wladzy oddac dobrowolnie i zejsc do piramidy, czyli do grobu... Chociaz, z drugiej strony, jak inaczej mogloby dokonac sie odrodzenie, jezeli nie poprzez grob? Trzeba umrzec, zeby sie odrodzic, czyz nie tak?

- Tak, tak. Ja znam twoje argumenty. Moze lek przed magia i religia Egiptu wywodzie sie z leku przed magia i religia Zydow infiltrujacych Kosciol katolicki. Przeciez oni tez wyszli z Egiptu...

- Oni wyszli wyprowadzeni przez Boga, naszego Boga.

Milczal. Milczeli i wedrowali wzdluz fali muru. Pokonywali dystans bez slowa, aby nie tracic czasu na nieistotne argumenty, aby dojsc do sedna.

- Dlaczego Kosciol nieodwolalnie spalil Giordana, a szesnascie lat pozniej tylko zastraszyl Galileusza? Dlaczego jednemu darowano zycie, ktore odebrano drugiemu? Czy dlatego, ze w 1616 roku tajniacy ze Swietego Oficjum wymusili na Galileuszu przepisanie Dialogow?

- Wolalbym, abys zachowal dla siebie zart, na ktory chce sobie pozwolic... Genialnosc Kopernika ujawnia sie najpelniej w tym, ze wiedzial, kiedy umrzec. Zwroc uwage: w roku 1507 doktor Kopernik zaczyna konstruowac najwieksza bombe naszych czasow. Konczy ja w 1530 kanonik Kopernik. Na razie to jeszcze tylko rekopis, ale znany rekopis... Maszyna koscielnej administracji zaczyna pracowac. Dopiero w 1542 roku papiez Pawel III powoluje Swiete Oficjum. Dopiero w 1543 Oficjum sporzadza spis ksiag zakazanych... Ale juz jest po wszystkim. Dokladnie w tym samym roku wychodzi O obrotach... i Kopernik umiera. Geniusz! Jedna ksiazka wydana we wlasciwym - dla Kopernika - czasie. Popatrz teraz na Giordana. Ten czlowiek nie znal umiaru. Jego ksiazki wychodzily jedna po drugiej w Paryzu, w Londynie, we Frankfurcie. On nawet na dworze w Anglii namawial przedstawiciela polskiego poselstwa - Laskiego - zeby mu wydrukowal jedna z jego ksiazek w Krakowie. A Galileo? No, coz on wydal?


* * *

- A ksiadz na dlugo? - spytal, gdy Feller przepuszczal tamtego przodem do wejscia do seminarium.

- Tego sie nigdy nie wie. Moze na zawsze... Co, moze chciales sie wyspowiadac, czy tylko pogadac? O czym tym razem?

Tamten wszedl do budynku. Feller pozostal. Pawel nachylil sie do niego:

- Jak zwykle, o kosmologii.

- O kosmologii, tak? Nie o Galileo, naszym ulubiencu? Jak ci sie podoba, ze Galileo juz nie jest potepiany przez Kosciol?

- Jak mnie sie to podoba? Ksiadz mnie pyta o takie rzeczy przed glownym wejsciem do seminarium duchownego? Mnie sie to nie podoba! Najpierw Kosciol szczul go Inkwizycja, az mu kazano wszystko odwolac na kolanach. A teraz Kosciol klepie trupa po ramieniu i mowi: "Wybacz, stary, juz sie nie gniewam. Mozesz wstac z kolan." Najbardziej dziwi mnie, ze w czasach, kiedy Kosciol jest tak zachowawczy, probuje udawac, ze ma rowniez i postepowa twarz: "Patrzcie! Juz zaakceptowalismy nauke Galileo! Zabralo nam to tylko trzysta lat!"

- Och, przesada, przesada... Ani swietej nie mozna obwolac z dnia na dzien, ani heretykow nie mozna tak szybko rozgrzeszyc. Wszystko wymaga czasu, cierpliwosci. Widzisz, Kosciol jest wyrozumialy. Nie ma pretensji do Kopernika, ze we wstepie do De revolutionibus... belkotal cos o Hermesie Trismegistosie na Sloncu. Ow Hermes mial przekazac ludzkosci zasady kultu Slonca i magie zwiazana z tym kultem (1). Kosciol nie mial pretensji do Kopernika nawet wtedy, gdy ten pod wplywem neoplatonczykow udoskonalal swoja niemozliwa teorie perfekcyjnie okraglych orbit, po ktorych mialy poruszac sie planety dookola Slonca. Ale Kosciol ma prawo miec pretensje, gdy ktos manipuluje nauke, aby oslabic jego pozycje. Kosciol bronil sie przed heretykami typu Giordano Bruno czy Campanella. Galileo, ktory pracowal w Padwie na tamtejszym uniwersytecie, musial miec kontakt z neoplatonizmem. W Swietym Oficjum pracowali inteligentni ludzie, ktorzy przypuszczali, ze popieranie przez Galilea heliocentryzmu moze wiazac sie z czyms wiecej niz astronomia.

- Z czym na przyklad?

- Na przyklad ze wspomnianym kultem Slonca i Hermesem Trismegistosem, Dla Giordana Bruna teoria Kopernika byla przeciez nowym Objawieniem, ktore mialo oznaczac powrot do religii starozytnego Egiptu i jego magii. W ramach magii mialo dokonac sie odrodzenie chrzescijanstwa! Czy ty myslisz, ze Kosciol mogl na to pozwolic? Po wiekach wladzy mial zaczac uprawiac magie, aby przezyc?

- Mogl umrzec, aby sie odrodzic. Jak inaczej mogloby dokonac sie odrodzenie, jezeli nie przez grob? Poza tym, co zlego w magii? Przeciez, Mojzesz byl rowniez egipskim magiem i kiedy trzeba bylo, rzucil przed faraonem swoja laske, a ta zamienila sie w weza. "Uwiodles lud swoj laska Mojzesza i Aarona..." Czy psalm nie mowi o tej samej lasce, ktora kiedys zamienila sie w weza? Kosciol nie potepil Mojzesza, o ile wiem, prawda?

- Wiesz, Pawel, moze rzeczywiscie chodzmy spod tego wejscia. Zreszta, mialem ochote przejsc sie troche. Widzisz, laska jest tu tylko atrybutem czlowieka, przez ktorego dziala Bog. Co czlowiek robi z ta laska - to juz Boga nie interesuje. Kosciola tez nie.

- Moze juz nie interesuje... Musi ksiadz przyznac, ze w szesnastym wieku Kosciol bal sie magii jak ognia. Czy lek przed magia i religia Zydow wynikal z leku przed magia i religia Egiptu, ktore moglyby infiltrowac Kosciol katolicki? Przeciez Zydzi tez wyszli z Egiptu...

- Hermes Trismegistos ze swoja magia mogl byc tylko zaslona, kurtyna dla magii kabalistycznej. Pico della Mirandola uwazal, ze boskosc Chrystusa moze potwierdzic tylko magia i Kabala. Masz tu przyklad, jak reka w reke mialy wspolpracowac ze soba kabalistyczna magia i magia Hermesa. W jakim celu? Zeby udowadniac prawdy wiary.

- Czy ksiadz chce powiedziec, ze roznica pomiedzy pokuta na kolanach dla Galileusza i stosem dla Giordana wywolana byla praktykowaniem magii przez tego ostatniego?

Milczal, milczeli i wedrowali wzdluz fasady seminarium, ktora zajmowala prawie cala dlugosc ulicy. Pokonywali dystans bez slowa, aby nie tracic czasu na blahe argumenty, aby dojsc do sedna.


* * *

Przy popoludniowej kawie Marysia zagadnela:

- Wiesz, jak ciebie nie bylo, troche pracowalam przy twoim komputerze... Myslalam o tych rzekomych podobienstwach Ratusza [w Tarnowie] i Swiatyni Salomona... Ja mam za soba piec lat architektury w Leningradzie, gdzie odwolywano sie raczej do wzorcow laickich... Skad nagle w centrum Malopolski ten Salomon?

- No, wiesz, Swiatynia jest synonimem doskonalej architektury. Przez to, ze jej plan zostal objawiony ludziom przez Boga, byla srodkiem komunikowania sie z Nim, rodzajem tajemnego przejscia z naszej rzeczywistosci do boskiej. Dlatego starano sie ja rekonstruowac: Kaplica Sykstynska, nasz Ratusz, hiszpanski Escorial.

O, Escorial... To moja ulubiona historia, musze ci ja opowiedziec! 10 sierpnia roku 1557, w dzien sw. Wawrzynca, miala sie odbyc bitwa pomiedzy Francuzami i Hiszpanami. Filip II hiszpanski chcac zjednac sobie niebiosa slubowal, ze odbuduje swiatynie Salomona, jesli zwyciezy. Zostal wysluchany. Wynajal architekta Villalpanda i jezuite Prado do odtworzenia planow swiatyni i palacu Salomona. Wszystko uwzgledniono w tych planach: orientacje wzgledem slonca w pozycji z 10 sierpnia; rzut nawiazujacy ksztaltem do urzadzenia, ktorym torturowano sw. Wawrzynca; podzial skrzydel palacu wedlug znakow zodiaku, a dziedzincow wedlug planet, liczbe pieter i porzadkow architektonicznych i tak dalej... Podstawa rekonstrukcji byl zasadniczo tekst biblijny, Ksiega Ezechiela. Do momentu ogloszenia wynikow rekonstrukcji w Rzymie, gdzies pomiedzy 1596 i 1604, Filip finansowal badania Villalpando i Prado oraz budowe, ktora prowadzil jeszcze jeden gosc, Juan Herrera. Filip powoli takze utozsamial sie z Salomonem, probujac go nasladowac w zakresie wiedzy i madrosci, a nawet "Hieros gamos", tajemnych misteriow Salomona...

Opis Swiatyni w Ksiedze Ezechiela nie jest jedynym, istnieje jeszcze jeden, wczesniejszy, w I Ksiedze Krolewskiej. Tu Swiatynia miala nieco inne wymiary. Z Ksiegi Krolewskiej biora sie proporcje naszego Ratusza i Kaplicy Sykstynskiej. Mozna wiec mowic o dwoch zrodlach pisanych, i to pisanych pod natchnieniem Boga... Historycznie - cokolwiek to znaczy - Swiatynia powstala w 10 wieku p.n.e., potem byla burzona i odbudowywana kilka razy az do dnia dzisiejszego, w postaci roznych obiektow kultu.

I tak "Swiatynia Salomona" jest kosciol Karola Boromeusza w Wiedniu. Fischer von Erlach, zanim go zaprojektowal, napisal cale rozprawy na temat pierwowzoru. Dwie ogromne kolumny na froncie mialy byc Salomonowymi kolumnami Jakin i Boaz. Ich podobienstwo do kolumny Trajana w Rzymie nie jest przypadkowe, bo legenda glosi, ze po zniszczeniu Swiatyni jej szczatki trafily do Rzymu i kolumna miala byc jednym z nich... Izaak Newton, ktorego poza fizyka zajmowala alchemia i teologia, odtwarzal Swiatynie jako archetyp matematycznego uporzadkowania. Teksty Newtona zainspirowaly z kolei Christophera Wrena przy budowie katedry Sw. Pawla w Londynie, i tak dalej, i tak mozna w nieskonczonosc... Bo rekonstrukcja Swiatyni byla tylko cwiczeniern w interpretacji biblijnego tekstu za pornoca innego srodka wyrazu niz tekst. Kaplica Zygmuntowska na Wawelu jest tez taka proba...

- Stop! Ratusz - zgoda. Sprawdzilam, Ma proporcje 2 do 3 do 6, ale kaplica Zygmuntowska jest szescianem z oktogonalnym bebnem i polkolista kopula na szczycie! Szescian ma proporcje 1 do 1 do 1! Przestan czarowac! W jaki sposob dwa zupelnie rozne budynki moga miec ten sam pierwowzor?

- Przez pomylke oczywiscie! Kiedy w 1119 roku templariusze przejeli Bazylike Kamienia w Jerozolimie - oktogonalny meczet stojacy na miejscu Swiatyni - i nad jej zlota kopula umiescili krzyz, stworzyli w ten sposob znak ikonograficzny, ktory dzieki ich kosciolom, ich pieczeciom i ich legendzie, ze zamieszkuja Swiatynie Salomona, zaistnial jako trzeci nietekstualny "pierwowzor" kolejnych interpretacji. Widac ten meczet i u van Eycka w Trzech Maryjach u Grobu i u Rembrandta w Dawidzie i Absalomie, chociaz Swiatynia Salomona zostala wybudowana po smierci Dawida... Najprawdopodobniej podczas projektowania kaplicy Zygmuntowskiej Berrecci mial w pamieci Perugina Wreczenie kluczy Piotrowych, gdzie na oktogonalnej swiatyni spoczywa identyczny zloty dach w rybia luske. A moze inspirowaly go Rafaela Zaslubiny Marii z 1508, wzorowane na wczesniejszym Slubie Marii Perugina? Nie wiadomo... Moze cos zupelnie innego, czego juz nie ma. Obok katolickiego nurtu architektonicznych przyblizen do Swiatyni istnial tak samo mocny zydowski. Na terenie Polski w czasach Zygmunta Starego nie brakowalo nakrytych kopula synagog o centralnym, oktogonalnym planie...

O, jeszcze jedno! Pamietasz, co ci mowilem o Filipie II i Escorialu? Kiedy Zygmunt Stary budowal swoja "Swiatynie, Salomona", w ktorej mial spoczac po smierci, jego zona Bona wywiozla z Polski i ulokowala w Wenecji ogromny majatek nazwany pozniej "sumami neapolitanskimi". Te "sumy" zostaly bezzwrotnie pozyczone wlasnie Filipowi II hiszpanskiemu, ktory rozpoczal rekonstrukcje kolejnej "Swiatyni Salomona" dokladnie w roku smierci swej wierzycielki, czyli w 1557. Czyz to nie jest jak poezja? Poezja historii ...




Przypis:
  1. Hermes Trismegistos ("Po trzykroc wielki"), grecka nazwa staroegipskiego boga ksiezyca, Tota. Byl to bog czasu i miary, porzadku swiata, inteligencji, tworca nauki, sztuki, w szczegolnosci alchemii i magii, ktora stad nosila nazwe sztuki Hermesa. Wedlug egipskich wierzen, zawarl Tot (Hermes) swoja madrosc w "swietych ksiegach hermetycznych." Miedzy II a IV wiekiem naszej ery powstala cala apokryficzna literatura w formie dialogow, w ktorej wystepowaly watki egipskie, greckie, judaistyczne i chrzescijanskie. Zachowal sie szereg traktatow w jezykach greckim, lacinskim i arabskim. Ich mistyczny wplyw siegal az Sredniowiecza, najwyrazniej u Arabow. Byly ich greckie i lacinskie wydania: Francesco Patrizzi, Nova de universis philosophia (1591 i 1593) oraz pozniejsze: Parthey, Hermetis Trismegisti Poëmander (1854) i W. Scott, Hermetica, (vol. 1-3, 1924-1926). (AMK)






Copyright © 1997-2000 Zwoje