
|
Przechodzę obok ciebie, strażniku tajemnic ziemi. Twoje stopy w onucach mchu ukrywających ból. Twoje starcze, rozwichrzone włosy-gałęzie jak podarta kapota utkana w kolorach jesieni. Pochylony, wysuwasz korę poranionych piersi. Przystaję żeby cię dotknąć pocieszyć moją obecnością. Czuję wokół ciebie chłód wiatru. Chcę osuszyć zimne krople spływające po twojej korze. |

(fot. Andrzej Kobos)

|
Spierając się ze słońcem, wiatr pieści rudą zieleń. Chmury przeplatane promieniami słońca sprowadzają deszcz. Rozpoczyna się jesienny koncert. Przyspieszony rytm gałęzi, szelest chwiejących się gałązek, szmer spadających liści. Stara harfa skrzypi ociężale, struny wydobywają z siebie nieśmiały, chrypliwy dźwięk. Palce przesuwają się po strunach, jak pająk po nici pajęczyny na poddaszu starego domu. |

|
Odkrywam tajemnice jesiennych drzew. Widzę powab, giętkość gałęzi i widzę przemijanie. Przyodziane w barwne szaty drzewo wygląda codziennie słońca, pragnie przedłużyć swoje życie. Kora jest bardziej wypukła, nabrzmiała. To dodatkowe ubranie na bliską zimę, ochrona przed mroźnym wiatrem. Każdy spadający liść ma nadzieję, że znajdzie się w koszyku skarbów jesieni przypadkowego przechodnia. |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||