
Moja przynaleznosc do niej poczytuje za zaszczyt. Rozpoznajemy sie po podnieceniu, w jakie wprawia nas sam zapach farby drukarskiej i nowe tytuly na polkach ksiegarni.
Nasz kult ksiazki jest prawdziwa namietnoscia i niektorzy z nas posuneli go az do przesady. Moj niezyjacy przyjaciel, poeta Josif Brodski utrzymywal, ze czytelnictwo lagodzi obyczaje i zapobiega zbrodni, w co niezupelnie jestesmy zdolni wierzyc, skoro znamy wypadki zbrodniczych dyktatorow, ktorzy byli gorliwymi czytelnikami ksiazek.
Jeszcze dalej poszedl prawie sto lat temu poeta Stephane Mallarmé, ktory powiedzial:
"W gruncie rzeczy swiat jest tak urzadzony, ze znajduje spelnienie w jednej pieknej ksiazce"W tej deklaracji jest cos obrazajacego dla zwyklych ludzi, ktorzy nie troszcza sie o wzniosle sprawy ducha. A jednak wlasnie w ksiazkach utrwala sie cala mysl naszego ludzkiego gatunku od tysiacleci budujacego swoje cywilizacje i w pewien sposob Mallarmé ma slusznosc.
("Au fond, voyez - vous, le monde est fait pour aboutir a un beau livre").
Zastanawiajac sie nad moja wlasna namietnoscia milosnika ksiazek, uswiadomilem sobie, ze pisarz, ktory zasluzyl na miedzynarodowa slawe, Jorge Luis Borges, byl najbardziej chyba ksiazkowym i zakochanym w ksiazce sposrod autorow nam wspolczesnych. Cale zycie wedrowal labiryntem swiata, ktory byl dla niego olbrzymia biblioteka. W jednym z jego wierszy tomy biblioteki ukazuja sie jako ucielesnienie wszelkich marzen ludzkosci. Cytuje:
Tutaj sa one, ogrody i swiatynie, oraz uzasadnienie swiatynNawet gdyby naszej miedzynarodowej konfraterni milosnikow slowa drukowanego zarzucano nieznosna pyche, wiele mamy na swoja obrone, bo obraz naszych bibliotek jako labiryntu jest holdem zlozonym nienasyconej ciekawosci ludzkiego umyslu. A zreszta niebezpieczenstwa, na jakie ksiazka byla od wiekow wystawiona, sa wystarczajacym dowodem jej znaczenia. Cenzurowano ja, wycofywano z bibliotek, czy tez udzielano zezwolen na czytanie niektorych tylko dziel. Wycinano z ksiazek stronice, jezeli pochlebnie omawialy jakiegos polityka, ktory wlasnie wypadl z laski, palono je na stosie, jako heretyckie i szkodliwe. Za ich posiadanie grozila niekiedy kara wiezienia albo smierci. Ludzie swiadomie narazali sie, przenoszac je w plecakach przez granice w wysokich gorach, sporzadzali ich nielegalne wydania w tajnych drukarniach. Dzieje ksiazki sa heroiczne i dramatyczne, dlatego ze jest ona zarazem przedmiotem materialnym, jak i kondensacja wielkich energii duchowych.
Muzyka wlasciwa i slowo wlasciwe
(...)
Rytualy, ktore sa jedyna madroscia
zsylana ludziom przez Niebo.

Kilka lat temu napisalem wiersz na chwale ksiazek. I ku mojemu zdumieniu dowiedzialem sie, ze jacys moi pobratymcy z miedzynarodowej konfraterni umiescili drukowana kopie tego wiersza w wagonach londynskiego subway'u.
Bardzo sie z tego ucieszylem, bo chcialbym, zeby jak najwiecej ludzi podzielalo moje przekonanie o trwalym miejscu ksiazki, zarowno w kulturze elitarnej jak masowej, niezaleznie od ciagle nowych technik informacji. Oto ten wiersz, pod tytulem "Ale ksiazki", jakby potwierdzajacym to przekonanie.
ALE KSIAZKIAle ksiazki beda na polkach, prawdziwe istoty,
Ktore zjawily sie raz, swieze,jeszcze wilgotne,
Niby lsniace kasztany pod drzewem
w jesieni,
I dotykane, pieszczone trwac zaczely
Mimo lun na horyzoncie, zamkow wylatujacych w powietrze,
Plemion w pochodzie, planet w ruchu.
Jestesmy - mowily, nawet kiedy
wydzierano z nich karty
Albo litery zlizywal buzujacy plomien,
O ilez trwalsze od nas, ktorych ulomne cieplo
Stygnie razem z pamiecia, rozprasza sie, ginie.
Wyobrazam sobie ziemie kiedy mnie nie bedzie
I nic, zadnego ubytku, dalej dziwowisko,
Suknie kobiet, mokry jasmin, piesn w dolinie.
Ale ksiazki beda na polkach, dobrze urodzone,
Z ludzi, choc tez z jasnosci, wysokosci.
Rzeczpospolita / Rzecz o ksiazkach, Warszawa, 18 pazdziernika 2000

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||