
- Zaraz beda wiadomosci - powiedzial do siebie i zabral sie do palaszowania kolejnej kanapki.
Istotnie, muzyka ucichla i spiker zapowiedzial, ze nadane zaraz zostana fragmenty przemowienia Wladyslawa Gomulki, ktorego lysina widniala od niedawna na portretach we wszystkich klasach.
Smieszny, jakby zawodzacy glos mowil cos o porzadkach w naszym wspolnym domu, a ja dziwilem sie, dlaczego dorosli wymawiali nazwisko tego pana z takim nabozenstwem, skoro mowil tak nudno, jeszcze gorzej od proboszcza Dudaka na niedzielnej sumie. Ktoz jednak zglebi tajniki politycznych meandrow?
Dzisiaj wiem juz, dlaczego ludzie tak zachlystywali sie nazwiskiem Wladyslawa Gomulki, i moge to ostatecznie zrozumiec. Nie moge jednak nie pamietac rowniez, jak ci sami dorosli, tyle ze jeszcze starsi, entuzjazmowali sie slowami jego nastepcy, a zwlaszcza tym, co powiedzial w stoczni, kiedy nie obeschla jeszcze mogila Piotra - a przeciez mowil on dokladnie to samo: o porzadkach i o wspolnym domu.
Tak, dzisiaj uchodze za doroslego, lecz dalej nie interesuje sie polityka i nie popadam w entuzjazm dla przywodcy, ktory rozpoczyna od "wspolnego domu" i "porzadkow."
Pawel Huelle: Weiser Dawidek - fragment

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||