
|
Szmer przezroczystej wody na kamieniach w jarze pośrodku wysokiego lasu. Jaśnieją w słońcu paprocie na brzegu, piętrzy się nieogarniona forma liści lancetowatych, mieczykowatych, sercowatych, łopatowatych, językowatych, pierzastych, karbowanych, ząbkowanych, piłkowanych - i kto to wypowie. I kwiaty! Białawe baldachy, modre kielichy, jaskrawożółte gwiazdy, różyczki, grona. Siedzieć i patrzeć na uwijanie się trzmieli, loty ważek, podrywanie się muchołówki, w plątaninie łodyg pośpiech czarnego żuka. Wydaje mi się, że słyszę głos demiurga: "Albo nieme skały jak w pierwszym dniu stworzenia, albo życie, którego warunkiem śmierć, i to upajające ciebie piękno." |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||