CZESLAW MILOSZ






LESNY STRUMIEN


Szmer przezroczystej wody na kamieniach
w jarze posrodku wysokiego lasu.
Jasnieja w sloncu paprocie na brzegu, pietrzy sie
nieogarniona forma lisci
lancetowatych, mieczykowatych,
sercowatych, lopatowatych,
jezykowatych, pierzastych,
karbowanych, zabkowanych,
pilkowanych - i kto to wypowie.
I kwiaty! Bialawe baldachy,
modre kielichy, jaskrawozolte gwiazdy,
rozyczki, grona.
Siedziec i patrzec
na uwijanie sie trzmieli, loty wazek,
podrywanie sie mucholowki,
w plataninie lodyg pospiech czarnego zuka.
Wydaje mi sie, ze slysze glos demiurga:
"Albo nieme skaly jak w pierwszym dniu stworzenia,
albo zycie, ktorego warunkiem smierc,
i to upajajace ciebie piekno."



Wiersze Czeslawa Milosza zamieszczone w Zwojach:



Copyright © 1997-2000 Zwoje