
Czy wiec wlasnie poczucie niesprawiedliwosci i zalu do swiata bylo powodem, ze tak dlugo milczal Pan po wojnie, a zbrodnie wobec Zydow nazwal drugim grzechem pierworodnym, popelnionym przez ludzkosc?
Jan Karski: Dam Panu dwa przyklady. Gdy Niemcy wdarli sie do Francji w 1940 roku, rzad francuski, ktorego czlonkiem byl de Gaulle, jako wiceminister spraw wojskowych, oglosil publiczna deklaracje, ze Paryz nie bedzie broniony. A Warszawa - przez siedemnascie dni bronila sie samotnie. Potem od wschodu wchodzi Armia Czerwona. Warszawa broni sie dalej. Skutek: ruiny, zniszczone miasto. Paryz przed wojna, przez stulecia byl sercem Europy. I przezyl nie zniszczony. W calej wspanialosci istnieje dalej jako serce Europy. A Warszawa nie byla przeciez tylko wlasnoscia aktualnie zyjacych w niej warszawiakow, ani Starzynskiego czy Czumy. Warszawa byla takze wlasnoscia dziesieciu pokolen, ktore ja budowaly. Ale te pokolenia milczaly. A przeciez i one powinny decydowac, czy poswiecic miasto, czy pozwolic by je zniszczyc. Trzeba uwazac - rzeczywistosc, kraj, ktory mamy, ma za soba tysiac lat historii, dziesiatki pokolen go budowaly. A wiec ostroznie, ostroznie trzeba zawsze myslec o narodzie. Nie bylo w Polsce Quislinga. Prawda. Ale kogo to obchodzi? Kogo obchodzi, ze Wegry byly satelita hitlerowskim, a Rumunia walczyla u boku Hitlera, ze Slowacja byla w ogole jego tworem? Kogoz to dzis obchodzi? Nie zadajmy za wiele od narodu. Narod jest biedny, znekany, placil za wojne, placi teraz za reformy, jest w duzej mierze zdezorientowany. Nie winmy sie tak bardzo. Z tego co widzialem w czasie wojny, z tego co przezylem, wyciagam przede wszystkim taki wniosek: nic nie jest wazniejsze od tego, aby podniesc standard zycia ludzi, zeby mieli wiecej mieszkan, zeby mogli wychowac i wyksztalcic dzieci, zeby sie choc troche podniesli w gore, bo przeciez jestesmy na dole...
Jerzy Korczak: Czy do tych wnioskow doszedl Pan Profesor teraz, po dlugich latach przemyslen, czy tez wczesniej?
Jan Karski: Nie, teraz, teraz. W czasie wojny bylem glupi, wtedy nie bylo czasu na refleksje. Oddawalem ojczyznie wszystko, co bylo we mnie najlepszego. Refleksje przyszly teraz, gdy mam 77 lat.
Jerzy Korczak: Co sadzi Pan o wizycie Lecha Walesy w Izraelu, a zwlaszcza o jego slynnym juz "prosimy o wybaczenie" (1), ktore wzbudzilo w kraju tyle emocji, i o zarzutach, jakie pod adresem polskiego spoleczenstwa wysunal premier Szamir?
Jan Karski: Bylo to bardzo madre ze strony prezydenta Walesy, ze zwrocil sie do swiatowej spolecznosci zydowskiej. Kiedy byl w Waszyngtonie, odwiedzil The Holocaust Memorial Council. Ja tam tez wtedy bylem. Przywodcy zydowscy przedstawili mnie Walesie. Wyglosil bardzo ladne przemowienie o koniecznosci wspolpracy polsko-zydowskiej, o tragedii Zaglady, ktorej swiat nie powinien zapomniec... To jest bardzo madre z jego strony. Pojechal do Izraela. Bardzo madrze. To, ze Izrael go zaprosil, to tez duza madrosc, gest szlachetny... My wchodzimy teraz takze w diaspore Mamy dwanascie milionow Polakow, ktorzy zyja poza granicami, czyli jedna trzecia narodu juz jest w diasporze. Uczmy sie od Zydow, z ich doswiadczen. Ale to mozna tylko robic, okazujac dobra wole... Ja slyszalem, ludzie mi mowili, ze Walesa nieostroznie powiedzial, ze prosimy o wybaczenie. No, a co przebaczac? Nie spodziewa sie Pan chyba, ze ja siedze w sumieniu prezydenta Walesy? Powiedzial to, co uwazal za stosowne.
Co do Szamira: on nie po raz pierwszy mowi rzeczy niesluszne o Polakach. On kiedys powiedzial takze, ze kazdy Polak wysysa z mlekiem matki antysemityzm. No, glupstwa. Jak tak mozna mowic. Begin tez od czasu do czasu mowil podobne glupstwa, ale trzeba zrozumiec, ze Zydzi wciaz zyja jakby z otwarta rana. Nie chca, zeby ta rana sie zagoila. A ta rana, to wspomnienie Holocaustu. Zydzi wymagaja, zadaja, aby swiat znal i uznal jedynosc, wyjatkowosc Holocaustu. Bo przeciez czegos podobnego w historii swiata nie bylo. I w tym ja sie z Zydami zgadzam. Holocaust nie byl porownywalny z cierpieniami zadnego innego narodu. My Polacy cierpielismy, ponosilismy ogromne ofiary, ale przeciez wlasciwie wszyscy Zydzi zgineli.
Powtarzam raz jeszcze: tragedia Zydow jest nieporownywalna, czegos podobnego nie bylo w historii ludzkosci. Jezeli wiec ktokolwiek powiada, ze za malo o tym powiedzielismy, ze cokolwiek ma sugerowac, ze straty Zydow sa zanizane, to ja zawsze bede podkreslal niepowtarzalnosc tej tragedii. Nie mozna mowic, ze Zydzi gineli i my Polacy takze ginelismy. To jest nieprawda, bo to jest nieporownywalne. Natomiast ja staram sie mowic do spolecznosci zydowskiej, podkreslam stale, przy kazdej okazji, ze malo ktory narod moze tak wiele mowic o cierpieniu, co narod polski. Dobrze wiemy, co znacza przegrane wojny, przegrane rewolucje i powstania, my ciagle przegrywamy, ciagle nas mecza, burza nam miasta, burza nam koscioly, trzymaja narod w zacofaniu, my naprawde wiemy, co to jest cierpienie. Ale my takze musimy wiedziec, ze Holocaust jest nieporownywalny. O tym zapomniec nie wolno. Ja cokolwiek bede robil, cokolwiek robie, staram sie przylozyc swoja cegielke, aby inni o tym nie zapomnieli.
Jerzy Korczak: Panie Profesorze, troche na inny temat. Idzie o mlode pokolenie. Spora jego czesc ma wyraznie dosc powrotow do kombatanckich wspomnien i doswiadczen. Powody sa jasne: Wladza komunistyczna tak wszystko zaklamala i zdewaluowala, ze trudno sie mlodym dziwic, iz reaguja w ten sposob. A jednak musza sie przeciez znalezc sposoby, aby mosty porozumienia miedzy pokoleniami odbudowac, bo pelna prawda o wielu fundamentalnych faktach historycznych - bez zbednego patosu i lukru - musi do mlodych dotrzec. Co Pan Profesor w tej materii proponuje?
Jan Karski: To, co ja slysze od Polakow przyjezdzajacych z kraju, to to, ze mlode pokolenie jest coraz bardziej zainteresowane przeszloscia. Moze to mowia dla podniesienia mojego samopoczucia. Ale wynika z tych relacji, ze mlodzi jak najchetniej wracaja do spraw zwiazanych z druga wojna swiatowa, do ruchu podziemnego, wlasnie dlatego, ze ta przeszlosc byla przez 45 lat tak falszowana. I chca to lepiej poznac. Dlatego nas tak chetnie zapraszaja. A to Nowaka-Jezioranskiego, a to Karskiego, czy Leskiego...
Jerzy Korczak: To jest jedna prawda. Natomiast jest tez sporo przykladow innych. Ot pierwszy z brzegu: zlikwidowano monopolistyczny ZBOWiD. W to miejsce powstalo kilka organizacji kombatanckich, ktore - co tu ukrywac - wzajemnie sie zwalczaja, maja troche inne programy i od razu zaczyna sie polskie pieklo. Mlodzi to przeciez widza i pewne objawy nieufnosci budza sie w nich na nowo. A wiec generalnie mozna powiedziec, ze jest ciekawosc i chec dowiedzenia sie prawdy, ale rownoczesnie takze i ironia, i sceptycyzm... Ta ilosc obchodow i manifestacji. Moze to ich po prostu tez i nudzi.
Jan Karski: No tak. Ale to przeciez zrozumiale. Zaden narod nie jest jednolity. Szczegolnie w spoleczenstwach demokratycznych. Zyjemy w pluralistycznym swiecie. Niech kazdy mowi, niech kazdy czuje zgodnie ze swoim sumieniem. Mlodzi ludzie, ktorzy mowia: dosc mamy tej przeszlosci, interesuje nas dzien dzisiejszy, jakie beda podatki, czy bedzie popiwek, czy nie bedzie popiwku, to jedna czesc. A ci drudzy znow garna sie do tej wiedzy. Wszystko to zrozumiale, nie ma w tym zadnej tragedii. Tragedia byloby, gdyby jedna z tych stron powiedziala: tego nie wolno robic, jest zakaz. Tak, to byloby tragedia.
Jerzy Korczak: Skoro mowimy o przekazywaniu prawdy o najnowszej historii Polski, chcialbym poruszyc sprawe Panskiej ostatniej, glosnej poza krajem ksiazki, ktorej angielski tytul brzmi "The Great Powers and Poland 1919-1945. From Versailles to Yalta," czyli "Wielkie mocarstwa a Polska 1919-1945. Od Wersalu do Jalty." Jej pelne wydanie smazy sie, o ile wiem, juz bardzo dlugo w PIW-ie. Wydanie konspiracyjne, bardzo skrocone, bez dokumentacji, dotarlo tylko do garstki czytelnikow. Czy moglby Pan, zanim wreszcie doczekamy sie pelnej edycji, powiedziec o tej ksiazce wiecej?

W tym momencie sprawa Polski, to czy nasza granica bedzie szla dwiescie kilometrow na wschod czy na zachod, czy Polska bedzie niepodlegla, czy niezupelnie niepodlegla, to byly dla aliantow sprawy dziesieciorzedne.
Jerzy Korczak: Czy w swojej ksiazce te wlasnie sprawy wybija Pan na plan pierwszy?
Jan Karski: Tak. Analizuje strona po stronie, dokument po dokumencie, co Churchill powiedzial Rooseveltowi, co mowil Edenowi, jak wygladala korespondencja ze Stalinem i vice versa.
Jerzy Korczak: Mam nastepne pytanie. Lezy przede mna angielska wersja Panskiej pierwszej ksiazki "The Story Of A Secret State," wydana w Bostonie w roku 1944. Przetlumaczona na wiele jezykow, stala sie wielka sensacja czytelnicza. Setki tysiecy ludzi w roznych krajach dowiedzialo sie z niej o prawdziwym obliczu polskiego panstwa podziemnego, o walce i cierpieniach Polakow, o zagladzie Zydow. Ta ksiazka nigdy nie byla tlumaczona ani wydana po polsku. Dlaczego?

Jerzy Korczak: Dekonspiracja...
Jan Karski: Naturalnie. Wiec gdyby ta ksiazka miala ukazac sie po polsku teraz, musialbym wprowadzic tyle wyjasnien, dac tyle komentarzy, tyle dopisow i sprostowan. Musialbym na przyklad powiedziec w niektorych miejscach, ze to po prostu wymyslilem dla celow propagandowych. Byla wojna, ja sie nie wahalem robic propagandy, nie bylo niczego wazniejszego, jak sluzba mojemu narodowi. A wiec wydawanie tej ksiazki w nowych warunkach, w wolnej Polsce, to rzecz bez sensu (2). A o tym wszystkim, co w tej ksiazce najwazniejsze, to kazdy Polak, ktory skonczyl gimnazjum i tak wie. Jestem tego pewien. O, ksiazka Od Wersalu do Jalty, tak, dalbym pare lat zycia, aby ukazala sie jak najszybciej. To jest ksiazka naprawde wazna.
Jerzy Korczak: Ile bylo wydan konspiracyjnych, w drugim obiegu?
Jerzy Korczak: Wydaly ja trzy wydawnictwa podziemne, ale ja nie mialem wgladu do tekstu przed wydaniem. To jasne. A potem, juz kiedy nastala wolnosc, napisal do mnie dyrektor PIW-u i zaproponowal jej wydanie. Odpowiedzialem, ze do konca zycia bede mu wdzieczny, jak to zrobi. I dodalem takze, zeby wzial pod uwage, ze wszystkie ewentualne honoraria przeznaczam na Instytut w Laskach dla ociemnialych dzieci. Teraz czekam na te ksiazke. Wierze, ze w PIW-ie robia wszystko, aby ja wydac jak najszybciej.
Jerzy Korczak: Ostatnie pytanie. Przeniesmy sie tematycznie na inne podworko. Polska racja stanu. Wywoluje to wiele kontrowersji, jesli juz nie o linie generalna, ktora trudno przeciez podwazyc, to o sposoby rozwiazywania niektorych zapalnych problemow. Co z perspektywy amerykanskiej wydaje sie Panu dla Polski priorytetowe?
Jan Karski: Ja Panu tak powiem: Polacy, ktorzy dobrowolnie, lub pod przymusem opuscili Polske, w czasie wojny, czy po wojnie, ustabilizowali sie na Zachodzie, czy w innych krajach, przyjeli obywatelstwo amerykanskie, to, co to duzo mowic, malo kto z nich wroci do kraju, w swojej masie na pewno nie wroca. Beda tu przebywac do konca zycia. Polska jest trudnym krajem. W Ameryce, jak sie pracuje, ma sie dobra wole, duzo mozna zrobic. Ja na przyklad mam w Ameryce piekny dom, wszystko co mi potrzebne do zycia. A wiec i ja i ci inni nie mamy prawa wtracac sie do wenetrznych spraw Polski. To nalezy do spoleczenstwa polskiego w kraju. Pomagac Polsce, to tak, jak najbardziej. Ale na przyklad ja nie glosowalem. Uwazalem, ze nie mam prawa brac udzialu w wyborze polskiego sejmu. Dalem tysiac dolarow na "Solidarnosc", ale nie glosowalem. Raz jeszcze powtarzam: naszym obowiazkiem jest pomagac, kazdy jak moze, ale nie wtracac sie, nie wplywac na wewnetrzne stosunki. Sa niektorzy Polacy, twierdzacy, ze duchowo nigdy z kraju nie wyjechali, ale to tylko czesc prawdy...
Jerzy Korczak: Panie Profesorze, przyjechal Pan na krotko, ledwo na kilka dni. Przemyka Pan niemal przez Polske. Kiedy bedziemy mogli goscic Pana dluzej?
Jan Karski: Nie wiem, prosze pana. Ten moj obecny przyjazd tez kotlowal sie bardzo dlugo. Ktos musi wystapic z takim zaproszeniem. Wtedy chetnie przyjade.
Jerzy Korczak: Dziekujac Panu Profesorowi za rozmowe, chcialbym zlozyc najserdeczniejsze gratulacje z okazji przyznania Panu przez Uniwersytet Warszawski w dniu 18 czerwca [1991] doktoratu honoris causa.
Tygodnik Powszechny 26/1991, Krakow, 30 czerwca 1991
... Ale byli tez wsrod nas zloczyncy. Jestem chrzescijaninem i nie wolno mi ludzka miara mierzyc dwudziestowiecznych rachunkow krzywd obydwu narodow. Tu, w Izraelu, kraju Waszych narodzin i odrodzenia, prosze Was o wybaczenie.(por. takze artykul: Andrzej M. Kobos i Jerzy Krzystek: "Prezydent pochylil glowe", Kultura, 12/531, pp.72-80, Paryz 1991)

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||