JAN KARSKI    (1914 - 2000)


Podczas okupacji niemieckiej Jan Kozielewski, ps. Karski, zolnierz Polski Podziemnej, jako kurier polityczny do polskiego rzadu na uchodzstwie, odbyl trzy tajne podroze miedzy Polska a Francja i Wielka Brytania. Pierwsza do Francji (tam i z powrotem) z poczatkiem roku 1940. Podczas drugiej podrozy, w maju 1940, na Slowacji byl aresztowany i torturowany przez Gestapo; po torturach, zostal przez polskie podziemie uwolniony ze szpitala w Krynicy. W lecie roku 1942, przed trzecia podroza kurierska do Anglii, spotykal sie z wojskowymi i politycznymi przywodcami polskiego podziemia, byl dwukrotnie ghetcie warszawskim, wszedl takze do obozu zaglady Zydow w Belzcu (w mundurze przekupionego estonskiego straznika), gdzie byl bezposrednim swiadkiem exterminacji Zydow. W listopadzie 1942 przedostal sie przez Niemcy, Belgie, Francje i Hiszpanie do Gibraltaru, a stamtad do Anglii.



Rzadom polskiemu (w tym gen. Sikorskiemu) i brytyjskiemu (min. Eden'owi) zlozyl raporty o sytuacji w Polsce, a zwlaszcza o eksterminacji Zydow. W maju 1943, na rozkaz gen. Sikorskiego, jako emisariusz Polski Podziemnej, odbyl podroz do Stanow Zjednoczonych, gdzie zlozyl takie raporty wysokim urzednikom rzadu amerykanskiego oraz przywodcom katolickim i zydowskim. Zostal przyjety przez Prezydenta Stanow Zjednoczonych Franklina D. Roosevelt'a, ktoremu osobiscie opowiedzial o sytuacji polskiego podziemia, terrorze hitlerowskim, stratach wsrod ludnosci polskiej oraz o zagladzie Zydow. Byla to pierwsza bezposrednia relacja z Polski (w tym o Holocauscie), jaka uslyszal Prezydent Roosevelt.



Podczas wojny Jan Karski opublikowal w Stanach Zjednoczonych ksiazke-wspomienia pt. The Story of A Secret State, Houghton Mifflin Co., Boston 1944.

W 1942 roku por. Jan Karski zostal odznaczony Krzyzem Orderu Virtuti Militari a kilka lat temu Orderem Orla Bialego.

* * *

Po wojnie Jan Karski osiedlil sie w Stanach Zjednoczonych. Po uzyskaniu doktoratu w Georgetown University przez dlugie lata byl profesorem w School of Foreign Service tegoz uniwersytetu. Jako politolog i historyk dyplomacji wydal dokumentalna ksiazke The Great Powers & Poland 1919-1945 - From Versailles to Yalta, 1985. W okresie zimnej wojny wspolpracowal z rzadowymi agencjami amerykanskimi prowadzacymi walke psychologiczna z blokiem sowieckim.

Jan Karski bardzo aktywnie dzialal na rzecz utrwalenia pamieci o Holocauscie - Zagladzie Zydow. W roku 1991, United States Holocaust Memorial Council nadalo mu Eisenhower Liberation Medal. W roku 1992, Yad Vashem Martyrs' and Heroes' Remembrance Authority w Jerozolimie przyznalo Janowi Karskiemu tytul "Sprawiedliwego Miedzy Narodami" i zasadzilo drzewo jego imienia w "The Alley of the Righteous Gentiles Among the Nations", jak rowniez zglosilo jego kandydature do Pokojowej Nagrody Nobla. W roku 1994, Izrael nadal Janowi Karskiemu swoje honorowe obywatelstwo.



Jan Karski posiadal doktoraty honoris causa Georgetown University i polskich uniwersytetow: Warszawskiego, Lodzkiego i Marii Curie Sklodowskiej w Lublinie.

Jan Karski zmarl 13 lipca 2000 w Waszyngtonie i tam zostal pochowany.

(Andrzej Kobos)




* * *

17 lipca 2000 odbyla sie w Waszyngtonie ceremonia zegnania zwlok Jana Karskiego. Uroczystosc byla religijna w obrzadku katolickim. Karski nie pozostawil zadnej rodziny, wiec uroczystosc zorganizowala dyrektorka Polskiego Osrodka Kulturalnego w Waszyngtonie. Nie bylo zbyt wielu ludzi, niemal sami Polacy. Spotkalismy tam Henryka Grynberga. Tego dnia rowniez odbylo sie nabozenstwo w kosciele katolickim na ktorym bylo bardzo wiele osob, wsrod nich troche Zydow. Kadysz odmowil Michael Berenbaum, byly Dyrektor United States Holocaust Memorial Museum Research Institute. Nadeszly listy od Prezydentow Clintona i Kwasniewskiego, w ktorych oddali oni hold pamieci Jana Karskiego.

(Wlodzimierz Rozenbaum)


* * *

W marcu 1991 Profesor Jan Karski otrzymal nagrode imienia Piusa XI, przyznana przez zydowska Anti-Defamation League. (1) W uroczystosci w waszyngtonskiej synagodze (Washington Hebrew Congregation) wzieli udzial m. in. pronuncjusz apostolski w USA, ambasador RP w USA, Kazimierz Dziewianowski, i ambasador Izraela w USA. Prezentacji nagrody dokonal kardynal James Hickey, arcybiskup Waszyngtonu.

Ponizej zamieszczamy (za Tygodnikiem Powszechnym 16/1991) przemowienie, ktore Jan Karski wyglosil w synagodze podczas wreczania mu tej nagrody. Przeklad z oryginalu angielskiego Henryka Grynberga. (AMK)








DZIECI ABRAHAMA





JAN KARSKI


Przed kilku laty Jan Pawel II pozwolil sie zaprosic do czolowej synagogi w Rzymie na wspolna modlitwe. W przemowieniu do zydowskiej kongregacji Papiez powiedzial: "Jestescie naszymi starszymi bracmi, albowiem wszyscy jestesmy dziecmi Abrahama." Dzis rowniez zebralismy sie w synagodze, ktora jest zrodlem duchowym nas wszystkich. A jest to zebranie niezwykle. Sa tu kardynal i rabin, chrzescijanie i Zydzi, ambasador Izraela i ambasador Polski. Widze w sali wielu Polakow, wybitnych i wartosciowych. Czuje sie niezmiernie zaszczycony, ze jestem powodem, czy moze pretekstem, tego inspirujacego wydarzenia.

Nasze spotkanie ma szczegolne znaczenie wlasnie dzis, gdy w niektorych krajach, nie wylaczajac i tego, laska obdarzonego kraju [USA], antysemityzm znowu podnosi swoj brzydki leb. I to po Holocauscie i po Drugim Soborze Watykanskim. Z moich obserwacji wynika, ze antysemityzm jest u wielu ludzi przejawem poczucia nizszosci, niepewnosci, zawisci. Bo tak wielu Zydow ma wybitne osiagniecia. Bo Zydzi tak cenia prace i wyksztalcenie. Bo sa przedsiebiorczy. Bo pomagaja jeden drugiemu. Bo hojnie loza na swe cele. Bo potrafia przystosowac sie do warunkow spolecznych. Bo daja ogromny wklad do nauk scislych, literatury, medycyny, filozofii, ekonomii. Bo - jak wierza niektorzy - sa tacy potezni. Co sie tyczy rzekomej potegi, to jednak nie byli Zydzi w stanie zapobiec Zagladzie ani jej zatrzymac. A ich osiagniecia sa dorobkiem, wiekow - wiekow zniewolenia, wygnan, inkwizycji, pogromow, dyskryminacji. Nie tylko uczyli sie, lecz i umieli zachowac swa tozsamosc duchowa. Powinnismy wszyscy tego sie od nich uczyc. Bedac mniejszoscia w kazdym kraju, Zydzi dazyli do wspolpracy i przyjazni z innymi i czynia to dzis.

Jak jednak rozpoznac prawdziwego przyjaciela? Wedlug jakich kryteriow? Nie mam zamiaru ani prawa przemawiac w imieniu Zydow. Jestem Polakiem i katolikiem, mowie za siebie. Zydzi, wszyscy Zydzi, zyja z otwarta rana, jaka jest pamiec Holocaustu. Oczekuja, i maja do tego prawo, ze ludzie dobrej woli uznaja wyjatkowosc Zaglady Zydow. My, Polacy, wiemy, co to cierpienie, przesladowania, meczenska smierc, Okolo trzech milionow etnicznych Polakow zginelo w czasie drugiej wojny swiatowej. Moj narod przeszedl gehenne, martyrologie, ukrzyzowanie, zaglade swojej elity. Zwiazek Sowiecki stracil okolo dwudziestu milionow ludzi. Wszystkie narody pod okupacja hitlerowska poniosly ofiary, miliony ofiar. Zydzi jednakze byli wszyscy ofiarami. Hitlerowiec obojetnie mijal miejscowe dziecko na ulicy Warszwy, Belgradu czy Aten. Mialo ono wyrosnac na niewolnika dla rasy panow. Ale jesli zobaczyl dziecko zydowskie, posylal je na zgladzenie jako szkodnika ludzkosci. To wlasnie nazywaja Zydzi Holocaustem. Niechaj zaden narod, rzad ani Kosciol nie przywlaszcza sobie tego swietego i przekletego terminu. Holocaust nalezy do Zydow.

Przez wieki Zydzi modlili sie i walczyli o odzyskanie swojej Ziemi Obiecanej. Teraz odzyskali ja i nie pozwola sie wyprzec. Otoczeni sa morzem wrogosci i nienawisci, wiec daza do bezpieczenstwa swego kraju i walcza o nie. Przyjazn lub dobra wola wobec Zydow wymaga, moim zdaniem, przyjazni i poparcia dla Izraela w mysl hasla - nigdy wiecej. Wielu ludzi glosi dobra wole wobec Zydow, ale to nie wystarcza. Kazdy, kto szczey i uczciwy, powinien otwarcie i glosno, wspolnie z Zydami, zwalczac antysemityzm, rasizm, szowinizm, nietolerancje i fanatyzm.

Opowiem zdarzenie, ktore pozostalo mi gleboko w sercu. Kto uzna te dygresje za nie na miejscu, niech mi wybaczy. Latem 1942 roku zwierzchnicy polskiego panstwa podziemnego postanowili wyslac mnie potajemnie z misja do Londynu. Pod koniec wrzesnia tegoz roku, na polecenie kierownictwa podziemnego oporu, spotkalem sie z dwoma przywodcami zydowskimi. Jeden z nich reprezentowal syjonistow, a drugi socjalistow z Bundu. Powierzyli mi swe wlasne informacje, a takze zadania, azebym przekazal je ich przedstawicielom w Londynie, polskiemu rzadowi na uchodzstwie oraz wszelkim przywodcom alianckim, do ktorych uda mi sie dotrzec. Informacje te i zadania sprowadzaly sie do nastepujacego: Hitler i jego oprawcy postanowili wyniszczyc wszystkich Zydow. Masy zydowskie nie zdaja sobie jeszcze z tego sprawy. Zydzi sa zupelnie bezradni. Polskie podziemie moze uratowac jednostki, ale samo bedac obiektem represji, nie moze powstrzymac zaglady. Skutecznej pomocy udzielic moga tylko potezni alianci.

Moi rozmowcy wyszczegolnili szczegoly alianckiej pomocy. Najwazniejszym mialo byc oficjalne publiczne oswiadczenie, ze powstrzymanie zaglady Zydow zostalo wlaczone do wojennej strategii aliantow. Moi rozmowcy byli zrozpaczeni i prosili o przekazanie ich przedstawicielom w Londynie takze i specjalnej wiadomosci. Pamietam te straszna wiadomosc, choc minelo 48 lat: Prosze im powiedziec, zeby nie mowili nam wiecej, ze robia wszystko co moga. To, co robia jest niewystarczajace. Niech ida do alianckich instancji. Niech stoja pod urzedami. Niech nie przyjmuja pokarmu ani wody. Niech umieraja na oczach swiata. Niech wiedza, ze my tutaj umieramy. Moze zbudzi sie sumienie swiata.

Do Londynu dotarlem w poczatku listopada [1942] i zaczalem skladac raporty. Najpamietniejsze spotkanie mialem z przedstawicielem Bundu, Szmuelem Zygielbojmem. Byl przygnebiony, zdenerwowany, podejrzliwy, a wobec mnie niezupelnie uprzejmy. Gdy skonczylem sprawozdanie, wybuchnal: Nie mowi mi pan niczego nowego. Ja wiem wiecej, niz pan mi powiedzial. Ja robie wszystko co moge. Kiedy dodalem jeszcze te specjalna wiadomosc, zerwal sie i zaczal biegac po pokoju, krzyczac: Ten swiat oszalal! Czy pan mysli, ze pozwola mi umrzec na ulicy? Przysla policjantow, zaaresztuja mnie, posla do kliniki psychatrycznej, a nie pozwola umrzec na oczach wszystkich. Biegal tam i z powrotem, powtarzajac: Ten swiat oszalal, ten swiat oszalal!

W kilka miesiecy pozniej, w kwietniu 1943 roku, Zydzi w warszawskim Ghetcie wydali wojne Trzeciej Rzeszy. Z prymitywna bronia trzymali sie trzy tygodnie. W polowie maja nieprzyjaciel spalil ghetto wraz ze wszystkim co sie w nim znajdowalo. Nie zostalo nic procz tlacych sie ruin. Wtedy w Londynie Szmuel Zygielbojm odebral sobie zycie. Zostawil list, w ktorym napisal, ze postanowil umrzec na znak protestu przeciwko biernosci aliantow wobec losu Zydow i w nadziei, ze jego smierc przyczyni sie do uratowania przynajmniej niektorych z pozostalych przy zyciu.

Wiemy wszyscy, ze odebranie sobie zycia jest sprzeczne z judeo-chrzescijanskimi zasadami. Sumienie mi jednak mowi, ze nalezy sie tu rozroznienie. Czlowiek odbiera sobie zycie, kiedy nie moze zniesc wiecej osobistego nieszczescia, bankructwa swego zycia, gdy chce uniknac odpowiedzialnosci za swe czyny, kiedy zalamuje sie nerwowo. Zygielbojm odebral sobie zycie ze wspolczucia dla cierpien swego ludu i w nadziei, ze jego smierc pomoze ratowac tych, ktorych kochal.

Znam wiele nagrod imienia wielkich i szlachetnych ludzi. Z szacunkiem i pokora skladam moj wniosek, azeby przyznac rowniez nagrode za poswiecenie, ktora nosilaby imie Szmuela Zygielbojma.

Tlumaczyl z angielskiego Henryk Grynberg

Tygodnik Powszechny, 16, Krakow, 21 kwietnia 1991





  1. Papiez Pius XI podejmowal w latach 1930. pewne proby zlagodzenia faszystowskiego antysemityzmu w Europie, szczegolnie we Wloszech. 6 wrzesnia 1938, podczas audiencji dla pielgrzymow w Watykanie, z bolem spontanicznie wykrzyknal: "Antysemityzm jest nie do przyjecia. My duchowo jestesmy Semitami." (AMK)



Tematycznie pokrewne teksty zamieszczone w Zwojach:



Copyright © 1997-2000 Zwoje