

Bardzo dlugo dojrzewal do takiej otwartosci pisarskiej, w jakiej mozemy go zobaczyc w ostatnich utworach. Dojrzewal do tworczosci, ktora bardzo misternie laczy indywidualna biografie z uniwersalna refleksja nad sytuacja czlowieka w XX wieku.
Byl czlowiekiem zyjacym w dlugim cieniu lagru, w tym sensie, ze uwazal, iz to, co sie zdarzylo w obozach, nazistowskich czy bolszewickich, pozostawilo mroczne pietno na historii ludzkosci. Jest to doswiadczenie, o ktorym nie mozna zapomniec. Stad bral sie jego gwaltowny protest przeciw wszelkim formom lekcewazenia czy pomniejszania konsekwencji II wojny swiatowej i skutkow totalitaryzmow. Ten protest nie rodzil sie z pobudek politycznych; on wyrastal z przekonania, ze pamiec o tym, co bylo, zadecyduje o tym, kim bedziemy - jako ludzie. Kim beda przyszle pokolenia, ktore musza zmierzyc sie z bezmiarem okropienstw, ktore spadly na wiek XX i to nie znikad, ale zostaly sprowadzone przez konkretne instytucje i konkretnych ludzi.
Gustaw Herling-Grudzinski, wbrew pozorom, nie byl - jak niekiedy mowiono - czlowiekiem nieprzejednanym, zapamietalym, ktory nie umial wybaczac. Dokladnie odwrotnie: we wszystkim, co robil, kierowalo nim glebokie poczucie sprawiedliwosci. Nie w sensie kodeksu karnego, ale metaforycznie ujmowanego kodeksu moralnego. To wyczulenie na sprawiedliwosc, wrazliwosc na nia, bylo dla niego absolutnie bezwzglednym elementem zycia, niezbednym skladnikiem jego rozumienia czlowieka i spoleczenstwa. Wiazalo sie to z poczuciem religijnosci w najglebszym, metaforycznym znaczeniu. Widzac ogrom zla, jakie dotknelo ludzkosc w XX wieku, byl przekonany, ze tylko czlowieczenstwo, ktore opiera sie na pozaempirycznych transcendentnych, metafizycznych podstawach, moze sie oprzec temu najgorszemu, co przynosi historia i natura.
Byl pisarzem, ktory z doswiadczenia historycznego wyprowadzil wiedze na temat czlowieka jako jednostki, pisarzem podejmujacym tematy publiczne, polityczne. Ale naprawde, byl tworca gleboko personalistycznym. Wyraznie widac to w jego opowiadaniach i "Dzienniku...", jesli go uwaznie przeczytamy. Podstawowy jest tu wlasnie czlowiek jako jednostka, z jednej strony poddany niszczycielskiemu dzialaniu wydarzen historycznych, z drugiej - rozdarty nieszczesciami, cierpieniami, samotnoscia, targany namietnosciami i poszukujacy metafizycznej sankcji dla swego istnienia i czynow.
Rozumiany w tym sensie watek religijny wykracza u Herlinga daleko poza jego zewnetrzna manifestacje w postaci komentarzy do funkcji Kosciola rzymskokatolickiego we wspolczesnym swiecie. Pisarz toczyl swoj spor, czasem rozmowe, z Kosciolem, zawsze jednak byl to spor, dyskusja o tym, co bylo dla niego istota powolania czlowieka i istnienia spoleczenstwa.
Tym czyms byly wartosci transcendentalne. Mysle, ze przez swoja tworczosc toczyl wielki spor z Bogiem. Jego opublikowane w Rzeczpospolitej opowiadanie Ofiarowanie, wokol ktorego rozwinela sie dyskusja w Tygodniku Powszechnym, wpisuje sie w ten wielki dyskurs literatury polskiej o sprawach najwazniejszych. Rozwazania Herlinga w Ofiarowaniu sa - moim zdaniem - porownywalne na plaszczyznie literackiej, oczywiscie w innych realiach, z tym, co Mickiewicz zawarl w III czesci Dziadow. Konrad w Wielkiej Improwizacji mowil o tym samym: o cierpieniu ludzi na ziemi wobec obojetnosci Boga.
Tworczosc Herlinga to prawdziwy krzyk czlowieka XX wieku - de profundis, z glebin, to pytania o sens nieszczescia, o sens cierpienia, o przyczyny zla, ktorym przepelniony jest swiat.
Byl Gustaw Herling-Grudzinski odbierany jako autor nie stroniacy od komentowania spraw biezacych, od politycznych komentarzy. W istocie byl pisarzem metafizycznym, a religijnosc stanowila podstawowy element jego tworczosci.
Rzeczpospolita, Warszawa, 6 lipca 2000

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||