
|
W czerwcu najpiekniej ogrod zakwita Luizy Ktorego nieistnienie zabija jak topor Zawieszony na teczy pod gwarancja wizji Rozzarza sie w olsnienie purpurowych kopul W czerwcu najpiekniej ogrod zakwita Luizy Luiza ktorej lekkosc gracja i swoboda Metal z roza a krzemien z oblokiem kojarzy Biega bezbronna w ciemnych lewadach ogrodu Serca wyryte w korze majac na swej strazy Luiza ktorej lekkosc gracja i swoboda Kawalkada dabrowy czujnosc sarnich blaskow Game smiechu Luizy powtarza gdy ona Rozrzucajaca wlosow rozgwiazde na piasku Poddaje nagie gardlo smiechem zwyciezona Kawalkada dabrowy czujnosc sarnich blaskow Laske Luizy moze zdobyc tylko mestwo Pewnosc rzutu i nerwow szalencze napiecie Zwyciezco umazany gesta krwia zwierzeca Przynies jej lwia paszczeke i serce labedzie Laske Luizy moze zdobyc tylko mestwo Prostote tajemnicy ogrodu Luizy Labiryntow i altan puszcz i klombow kwietnych Ptaszarni i rykowisk gonow gazel chyzych Pojac potrafi tylko prawy i szlachetny Prostote tajemnicy ogrodu Luizy Ktorego nieistnienie zabija jak topor Realnoscia smiertelnych poczekalni ziemi Przeklety rojeniami dzieci i idiotow Wydrwiony mgiel nonsensem ginie w neurastenii Ktorego nieistnienie zabija jak topor Wiersze, 1958 |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||