
|
Jest czekaniem na niebieski mrok na zieloność traw na pieszczotę rzęs Czekaniem na kroki szelesty listy na pukanie do drzwi Czekaniem na spełnienie trwanie zrozumienie Czekaniem na potwierdzenie na krzyk protestu Czekaniem na sen na świt na koniec świata |

|
W dzień uginający się od zapachu siana szukam smaku twoich ust Dotykam wargami liści drzew słonecznika i zimnej ściany Kiedy przychodzi noc wypijam ją samotnie ustami z pragnienia ciężkimi jak dojrzałe truskawki |

|
Pocałunki ukryte w granatowym krzaku w koszu deszczu Cicho Ktoś idzie Serce Ciemnej Bramy Zmiłuj się nad nimi Pocałunki krople słońca nieskończoność pachnie macierzanką Pocałunki gorące skrzydło ognia im uległe powietrze noc dzień Poza nimi nie ma ani ziemi ani nieba ani samotności Pocałunki puch topoli śpij spokojnie jestem z tobą Będę z tobą gdy odejdzie mrok Pocałunki srebrne siadające na włosach jak szron Pocałunki daremne Zaciskasz powieki Nie oszukasz Pocałunki czarne oplątane ciasno sznurkami lotów nietoperzy żeby nie uciec |

|
Kiedy wspomnę pieszczotę twych rąk nie jestem już dziewczyną która spokojnie czesze włosy ustawia gliniane garnki na sosnowej półce Bezradna czuję jak płomienie twoich palców zapalają szyję ramiona Stoję tak czasem w środku dnia na białej ulicy i zakrywam ręką usta Nie mogę przecież krzyczeć |

|
Pod dotknięciem płonącej zapałki twoich palców wybucha płomień tak gwałtowny jakby w samym piekle się narodził Niepohamowany wciska się w najdrobniejsze szczeliny pod paznokcie pod powieki Żywioł nie do ujarzmienia huczy pod gorącym niebem skóry Jeszcze chwila a rozsadzi zaciśnięte źrenice i wybuchnie oszalałe morze pożaru Jeszcze chwila a rozerwie niebieskie strumienie nerwów i zacznie się potop ognia Jeszcze chwila a Wtedy zanurzasz się we mnie jak w płonącej rzece |

|
Gdybyś był blisko dałabym ci tę pierwszą poziomkę Mówiłabym Weź najmilszy to jest kropla słońca Ty jesteś daleko a poziomka ma kształt łzy |

|
Co noc zasypiała w bezpiecznym gnieździe jego ramion broniącym dostępu drapieżnym ptakom samotności Odnajdywał ją wśród czarnych gałęzi snu żeby powiedzieć że jest dla niej W noc najciemniejszą odeszła z bezpiecznego gniazda jego ramion i zabłąkała się w mroku Teraz wśród nocnych drzew śpiącym kawkom gniazd ciepłych zazdrości |

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||