MALGORZATA HILLAR






MILOSC


Jest czekaniem
na niebieski mrok
na zielonosc traw
na pieszczote rzes

Czekaniem
na kroki
szelesty
listy
na pukanie do drzwi

Czekaniem
na spelnienie
trwanie
zrozumienie

Czekaniem
na potwierdzenie
na krzyk protestu

Czekaniem
na sen
na swit
na koniec swiata







SZUKANIE


W dzien uginajacy sie
od zapachu siana
szukam smaku
twoich ust

Dotykam wargami
lisci drzew
slonecznika
i zimnej sciany

Kiedy przychodzi noc
wypijam ja samotnie
ustami z pragnienia ciezkimi
jak dojrzale truskawki







POCALUNKI


Pocalunki ukryte
w granatowym krzaku
w koszu deszczu
Cicho
Ktos idzie
Serce Ciemnej Bramy
Zmiluj sie nad nimi

Pocalunki krople slonca
nieskonczonosc
pachnie macierzanka

Pocalunki gorace skrzydlo ognia
im ulegle powietrze
noc
dzien
Poza nimi nie ma
ani ziemi
ani nieba
ani samotnosci

Pocalunki puch topoli
spij spokojnie
jestem z toba

Bede z toba
gdy odejdzie mrok

Pocalunki srebrne
siadajace na wlosach
jak szron

Pocalunki daremne
Zaciskasz powieki
Nie oszukasz

Pocalunki czarne
oplatane ciasno
sznurkami lotow nietoperzy
zeby nie uciec







WSPOMNIENIE TWOICH RAK


Kiedy wspomne
pieszczote twych rak
nie jestem juz dziewczyna
ktora spokojnie czesze wlosy
ustawia gliniane garnki
na sosnowej polce

Bezradna czuje
jak plomienie twoich palcow
zapalaja szyje ramiona

Stoje tak czasem
w srodku dnia
na bialej ulicy
i zakrywam reka usta

Nie moge przeciez krzyczec



Edward Wittig: Kobieta i mezczyzna, 1908
(Muzeum Narodowe, Warszawa)






RZEKA


Pod dotknieciem
plonacej zapalki
twoich palcow
wybucha plomien
tak gwaltowny
jakby w samym piekle
sie narodzil

Niepohamowany
wciska sie
w najdrobniejsze szczeliny
pod paznokcie
pod powieki

Zywiol
nie do ujarzmienia
huczy
pod goracym niebem
skory

Jeszcze chwila
a rozsadzi
zacisniete zrenice
i wybuchnie
oszalale morze pozaru

Jeszcze chwila
a rozerwie
niebieskie strumienie
nerwow
i zacznie sie
potop ognia

Jeszcze chwila
a

Wtedy
zanurzasz sie
we mnie
jak w plonacej rzece



Krater    (fot. Andrzej Kobos)







POZIOMKA


Gdybys byl blisko
dalabym ci
te pierwsza poziomke

Mowilabym
Wez najmilszy
to jest kropla slonca

Ty jestes daleko
a poziomka ma ksztalt
lzy







GNIAZDO


Co noc
zasypiala
w bezpiecznym gniezdzie
jego ramion
broniacym dostepu
drapieznym ptakom
samotnosci

Odnajdywal ja
wsrod czarnych galezi
snu
zeby powiedziec
ze jest
dla niej

W noc
najciemniejsza
odeszla
z bezpiecznego gniazda
jego ramion
i zablakala sie
w mroku

Teraz
wsrod nocnych drzew
spiacym kawkom
gniazd cieplych
zazdrosci








Copyright © 1997-2000 Zwoje