
|
W potoku wlosow twoich, w rzece ust, kniei jak wieczor - ciemnej wolanie nadaremne, daremny plusk. Jeszcze w mroku owine, tak jeszcze roza nocy I minie swiat galazka, strzepem albo gestem, potem niemo sie stoczy, smuga przejdzie przez oczy I powiem: nie bedac - jestem. Jeszcze tak w ciebie plynac, niosac cie tak odbita w zrenicach lub u powiek zawisla jak lze, uslysze w tobie morze delfinem srebrnie ryte, w muszli twojego ciala szumiace snem. Albo w gaju, gdzie jestes brzoza, bialym powietrzem I mlekiem dnia, barbarzynca ogromnym, tysiac wiekow dzwigajac trysne szumem bugaju w galeziach twoich - ptak.
|

![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() | ||||