KAZIMIERZ TETMAJER






[ W TWEGO CIALA...]


W twego ciala przecudownej czarze
zycie kipi jak zlociste wino:
trzykroc, trzykroc ten bedzie szczesliwy,
komu dasz sie nim upic, dziewczyno.

W twego ciala przecudownej glebi
oczy tona jak w jeziora fali
i powrocic na slonce nie moga
z lawic perel i lawic korali.



Stanislaw Wyspianski: Studium aktu, 1891-1892
(Muzeum Narodowe, Krakow)







EKSTAZA


Nie widze, slucham cie oczyma, biala!
Nagosci twojej linie i kolory
w hymn mi sie jeden lacza roznowzory,
w muzyke ksztaltu, w piesn twojego ciala...

Melodia jestes i harmonia cala!
Rzucona kedys w dalekie przestwory,
jako przelotne swiecisz meteory -
piesn twej pieknosci promienieje, pala...

Komu sie zjawisz taka, pojdzie dalej
z twarza od swiata odwrocona, senna -
tak ci rzezbiarze, co Wenus promienna

niegdys w paryjskim marmurze kowali,
chodzili cisi, senni miedzy ludem -
oni widzieli cud i zyli cudem...



Wojciech Weiss: Akt, 1897
(wl. rodziny Artysty, Krakow)







VIRGINI INTACTAE


Ust twych wiec usta nie tknely niczyje?
Nikt nie uscisnal twojej drzacej reki?
Nikt sie nie oplotl w twoich wlosow peki
ani sie wessal w twoja biala szyje?

Nikt sie nie wsluchal, jak twe serce bije,
jak omdlewaja slow blekitne dzwieki,
a ciala twego ksztalt smukly i miekki
zdroj tylko widzial i wodne lilije?

I nigdy dumne to krolewskie cialo
w niczyich ramion uscisku nie drzalo?
Pragnienie twoje jest jak blask o wschodzie?

Nigdy w twych oczu slonecznym ogrodzie
nie trysla rozkosz kwiatami zlotemi?
Pojdz! Tys jest szczesciem najwyzszym na ziemi!



Edward Munch: Madonna, 1894-1895
(National Gallery, Oslo)







POSAG HERMESA


Rzezbiarz Hermesa posag wykul marmurowy,
w dlon dal mu opleciony wezem posoch bialy,
zas do stop mu przywiazal skrzydlate sandaly
i dal mu usmiech boski. W alei mirtowej

postawiono go na tle groty porfirowej,
skad sie roze i laury ku niemu zwieszaly;
i bog, Argos pogromca, pelen swietej chwaly,
zdal sie snic pod rozami i laurem u glowy.

A co noc sie mirtowe galezie rozchyla
z lekkim, cichym szelestem i pomiedzy roze
przeglada twarz - Olimpu bogom ukradziona...

Sposrod gestwiny stopa wybiega motyla
dziewczyna - i objawszy piers boga w ramiona,
wrzace pragnienie gasi na zimnym marmurze.



Praxiteles: Hermes, cca. 340 BCE
(Olympia Museum, fot. Andrzej Kobos)







DANAE TYCJANA


Na miekkim puchu bialego poslania
promienna cala od slonca pozloty,
Danae, Zeusa spragniona pieszczoty
z oslon swe cialo dziewicze odslania.

Z niebios sie ku niej swietlny oblok slania
i nagle deszcz zen na nia spada zloty:
to bog, milosnej czujac zar tesknoty,
zwisl nad cichego pelnia pozadania.

Nagie jej cialo widzi i blekitu
jej wielkich cudnych zrenic blask przymglony,
senny, wsrod boskiej rozkoszy zachwytu.

Przed zlotym deszczem, od slonecznej strony,
u stop jej bialych, podobny do switu
gdy dnieje: Amor uchodzi sploniony.



Titian (Tycjan): Danaë, 1553
(El Prado, Madrid)







LUBIE, KIEDY KOBIETA...


Lubie, kiedy kobieta omdlewa w objeciu,
kiedy w lubieznym zwisa przez ramie przegieciu,
gdy jej oczy zachodza mgla, twarz cala blednie
i wargi sie wilgotne rozchyla bezwiednie.

Lubie, kiedy ja rozkosz i zadza oniemi,
gdy wpija sie w ramiona palcami drzacemi,
gdy krotkim, urywanym oddycha oddechem
i oddaje sie cala z mdlejacym usmiechem.

I lubie ten wstyd, co sie kobiecie zabrania
przyznac, ze czuje rozkosz, ze moc pozadania
zwalcza ja, a sycenie zadzy oszalenia,
gdy szuka ust, a leka sie slow i spojrzenia.

Lubie to - i te chwile lubie, gdy kolo mnie
wyczerpana, zmeczona lezy nieprzytomnie,
a mysl moja juz od niej wybiega skrzydlata
w nieskonczone przestrzenie nieziemskiego swiata.



Wojciech Weiss: Akt, cca. 1910
(wl. rodziny Artysty, Krakow)







BYLBYM CIE ODDAL ...


Bylbym cie oddal, pokim cie mial,
za dzika te jedynie
swobode, z jaka wicher gna
przez moich skal pustynie.

Slodkich twych objec wyrzeklem sie,
dla mary czczej i proznej -
dzis moze bym za ciebie dal
ziemie, lecz zal za pozny ...







PRZECHODZA CZASEM...


Przechodza czasem kolo mnie kobiety -
wizje i sny -
spogladam na nie plomieniami zrenic
szepcac: to ty!...

Lecz one ida dalej, mym zludzeniom
zadajac klam,
a ja, z zawodem nowym i gorycza,
znow jestem sam.








Copyright © 1997-2000 Zwoje